Skip to content

Patriotyczny Raport #27. Onto the Jets

Nie ma nic zaskakującego w tym, że New England Patriots przegrali w drugim tygodniu z Miami Dolphins, ale było w tym spotkaniu znacznie mniej pozytywów, niż przed tygodniem w meczu z Philadelphia Eagles. Najważniejsze będzie więc wejście na właściwe tory, a starcie z New York Jets będzie kluczowym w pierwszej części sezonu.

*****

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk -> Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

*****

Pod jednym względem mecze z Eagles i Dolphins były podobne – Patriots dostali piłkę w ostatniej kwarcie z zaledwie jednym posiadaniem straty i mogli to jeszcze odrobić. Na tym jednak podobieństwa się kończą – z Eagles można było żałować niewykorzystanych szans, a stwierdzenie, że Patriots grali w tym meczu lepiej, nie będzie nadużyciem. Przeciwko Dolphins nawet przez moment nie można było mieć poczucia, że są lepsi i to wygrają, a swoją okazję zawdzięczają lepszej obronie w drugiej połowie i formacjom specjalnym. Optymizmu jest już znacznie mniej, aczkolwiek to jeszcze nie tragedia – w końcu Patriots jak na razie przegrywają z faworytami. Gorzej jeśli to samo przytrafi się w meczu z Jets, dlatego ten mecz będzie tak istotny.

Mecz z Dolphins- atak:

  • Rozwój Maca Jonesa to jeden z nielicznych pozytywów ofensywy na początku sezonu. I chodzi mi konkretnie o rozwój w miejscach, w których się tego za bardzo nie spodziewałem. Przede wszystkim gra pod presją – rok temu Mac, według zaawansowanych statystyk, był przedostatni w lidze pod względem skuteczności w grze pod presją. Gorszy był tylko Zach Wilson. W tym roku po dwóch tygodniach jest w pierwszej dziesiątce, bodajże szósty. A presji nie brakuje (o tym zaraz). Dodatkowo w meczu z Dolphins pokazał co najmniej kilka naprawdę dobrych rzutów w biegu. Co więcej, jeden z nich był chwilę po jego największym błędzie tego meczu, czyli naprawdę brzydkim przechwycie, w którym nie zgadzała się ani decyzja, ani jakość rzutu. To też ważne, że ten mental jest na odpowiednim poziomie, bo na początku kariery mówiło się, że Mac gra dobrze do pierwszego błędu, a potem się psuje. Teraz było odwrotnie – to po przechwycie zagrał najlepszy fragment, w tym od razu  świetny rzut w biegu do JuJu Smith-Schustera i to w niewygodną do rzutu lewą stronę. Macowi wciąż brakuje konkretów w kluczowych momentach i ma słabsze chwile, ale jak na tak nierówny atak to o dziwo nie on jest problemem;
  • Problemem nie jest też Bill O’Brien, ale w meczu z Dolphins co najmniej kilka rzeczy można mu zarzucić. Bieganie przy drugiej próbie, kiedy do pierwszej daleko, a gra biegowa nie działa, to zdecydowanie wybór – nie wiem jaki, ale raczej nie z tych pozytywnych. Wiem też, że nadmierna liczba screenów wynika z obawy o linię ofensywną, ale było ich wyraźnie zbyt wiele i w nieodpowiednich momentach. Po posadzeniu na ławce Demario Douglasa (o tym za moment) nie było też żadnych zmian w akcjach przygotowanych dla niego – po prostu w jego miejsce wszedł JuJu, który jest całkowicie innym skrzydłowym i to nie miało prawa zadziałać. Nie była to wina JuJu, tylko braku dostosowania się trenerów. W tym ataku aż prosi się o play-action, którego na razie nie ma wcale. Tu jednak na razie daję kredyt zaufania, bo BOB sam powiedział na konferencji, że chciałby grać tego więcej i wypuszczać Maca spod centra, co sugeruje, że coś go wstrzymuje;
  • Tym czymś jest oczywiście linia ofensywna, która nieco wyzdrowiała, ale nadal jest częściowo kontuzjowana i częściowo zardzewiała, bo ci którzy wrócili to ludzie w zasadzie nietrenujący cały offseason. Prawdopodobnie już w meczu z Jets zobaczymy linię Trent Brown-Cole Strange-David Andrews-Mike Onwenu-Calvin Anderson, ale Strange jest wyraźnie zardzewiały (miejmy nadzieję, bo jeśli nie, to będzie niespodziewany i duży problem), Onwenu nie grał wszystkich snapów, bo powoli dochodzi do formy, a  z Andersona w meczu z Dolphins wiatrak zrobił rezerwowy edge rusher. Choć trzeba też przyznać, że on także cały offseason męczył się z poważną chorobą zamiast trenować. Jeśli Belichick serio chce najlepszej piątki na boisku to nie ma innego wyjścia, jak Onwenu przesunięty na prawego tackle’a. Ale niestety nie zrobią tego, a jednym z powodów jest chęć posiadania mocnego środka linii, co jest zrozumiałe, chociaż nieco mniej jeśli na krańcach dzieją się takie rzeczy. Myślałem, że Anderson będzie chociaż przeciętny, a z Dolphins wyglądało to bardzo źle. Pytanie czy zagra z Jets – opcjami poza nim są kontuzjowany Sidy Sow, Vederian Lowe, który jak na kogoś wstawionego znikąd nie zagrał aż tak tragicznie z Miami i Tyrone Wheatley. Próbować warto, może nawet sprowadzenia zwolnionego z Bengals La’Ela Collinsa, którym Patriots byli zainteresowani już wcześniej, ale on w ubiegłym sezonie grał słabo, a potem doznał jeszcze poważnej kontuzji, z której nie wiem czy wyzdrowiał. To też nie jest pewna odpowiedź;
  • Oby chociaż gra biegowa zaczęła się w miarę poprawiać z powrotem Onwenu, Browna i Strange’a. Oglądanie Patriots polegających głównie na podaniach przy takim składzie jest dziwne, dlatego tu wszystko musi wrócić do normy, czyli do solidnego ataku biegowego, który otworzy i play-action, i skrzydłowych. Rhamondre Stevenson i Zeke Elliott ogarną – dajcie im tylko trochę miejsca;
  • Trójka tight endów Hunter Henry, Mike Gesicki i Pharaoh Brown to naprawdę fajna mieszanka – Henry i jego chemia z Jonesem wygląda jak w sezonie 2021, Gesicki powoli powinien dostawać więcej piłek, a Brown dobrze blokuje biegi. Byle tylko O’Brien dobrze nimi mieszał i czasem rzucił, kiedy gra Brown i pobiegł, kiedy gra Gesicki, żeby nie było to zbyt przewidywalne;
  • Akcja ze skrzydłowymi jest lekko męcząca. Sam fakt, że w tym meczu Kayshon Boutte był nieaktywny, to jedna rzecz – wiadomo, że chodziło o nauczkę za błędy świeżaka sprzed tygodnia. Gorzej, że tak samo został potraktowany Demario Douglas – tak, zaliczył stratę, ale posadzenie go potem na ławce do końca meczu to głupota. W sześciu snapach dostał dwie piłki, z których zrobił po kilkanaście jardów i wyglądał jak najbardziej eksplozywny zawodnik w ataku. Nie można w ramach jakiejś pseudo nauczki nie wpuszczać na boisko wartościowego zawodnika, kiedy grasz do końca o zwycięstwo. A jak ta niby nauczka się przedłuży na kilka tygodni (jak z Rhamondre w jego pierwszym sezonie), to Belichick po raz kolejny pokaże, że używa zasad, którymi osłabia drużynę w jej aktualnym stanie;

 

Mecz z Dolphins – obrona i formacje specjalne:

  • Najbardziej martwiące jest to, że w tym meczu zawiodło coś, co u Belichicka zawsze było mocną stroną – tacklowanie. Luźno jakieś 8-9 nietrafionych powaleń, co doprowadzało do dodatkowych kilku czy kilkunastu jardów Dolphins w ważnych momentach. Oby było to tylko chwilowe;
  • Obrona biegów to kolejny czynnik, który w nie najlepszym świetle się powtarza po tamtym sezonie. Rozumiem, że Patriots się z Dolphins cofnęli, woląc odebrać rywalowi możliwość dalekiego rzucania, ale i tak Miami biegało za łatwo. Nie bardzo rozumiem też czemu przy biegowych zagrywkach na boisku pojawiał się Daniel Ekuale, który potrafi tylko w pass rush. Jak chcą koniecznie rotacyjnego gościa na tę pozycję do biegów, to Carl Davis chyba nadal jest bez klubu. Ogólnie trzeba będzie pomyśleć o odświeżeniu środka linii w kontekście biegów;
  • Niestety przyczepiły się także kontuzje. Tak jak w ataku kontuzje w linii nie pozwalają zobaczyć pełni potencjału, tak tu stało się to z secondary. Sam Christian Gonzalez nie wystarczy jak Jonathan, Marcus i Jack Jones są kontuzjowani.  Jonathan powinien zaraz wrócić, ale Jack ma jeszcze pewnie z miesiąc leczenia, a Marcus może w ogóle już w tym sezonie nie zagrać ze względu na zdrowie . Od razu było to widać w meczu z Dolphins. Tua Tagovailoa rzucał średnio z prędkością poniżej 2 sekund, bo w drużynie było za dużo dziur w kryciu krótkich podań, a w takiej sytuacji nie ma też szans na presję. Jak tylko Tua przytrzymał piłkę chwilę dłużej, presja była w zasadzie od razu. Niestety było to rzadkie i atak Dolphins momentami rozrzucał Patriots jak chciał tymi biegami i krótkimi podaniami. To słaby matchup i niewiele jest drużyn w lidze, w którym obrona będzie wyglądała na tak zagubioną, ale i tak szkoda;
  • Na szczęście Gonzalez wygląda po pierwszych dwóch tygodniach jak cornerback na lata. Na tej pozycji to odważne stwierdzenie i sporo się jeszcze może zmienić, ale wygląda na to, że nie przestrzeliłem z moją miłością do tego wyboru. Chłopak gra bardzo mądrze, a w dodatku ma warunki atletyczne, żeby tę mądrość wykorzystać. Pierwsze dwa tygodnie grał przeciwko absolutnemu topowi wśród skrzydłowych i nie odstawał, a Tyreek Hill sam z siebie go chwali. Piękny wybór;
  • Czy Brenden Schooler wykonał już w drugim tygodniu najlepszą akcję Patriots w tym sezonie? Tak i jestem tego całkiem pewien. Cieszy mnie bardzo, że formacje specjalne, nawet jeśli straciły na bardzo długo Marcusa Jonesa, wyglądają na znacznie lepsze niż przed rokiem, a w dodatku wymyślają takie fajne rzeczy. Ciekaw jestem, czy to była kwestia wyłącznie meczu z Dolphins, bo Belichick i Judge zauważyli słabość u rywala, czy będzie się to powtarzać częściej;

https://x.com/PatsBuzz/status/1704879681604915399?s=20

Plusy:

  • Mac Jones – przy takiej presji i sytuacji jeden naprawdę głupi błąd to i tak mało. Coraz lepiej wygląda, czas żeby linia wyzdrowiała i zaczęła grać chociaż solidnie;
  • Hunter Henry – jego chemia z Jonesem wróciła do świetnego sezonu 2021;
  • Christian Gonzalez;
  • Formacje specjalne – przede wszystkim za blok, ale też za pierwszy udany kop z dystansu Chada Rylanda. 49 jardów w takim meczu i na start to wcale łatwe nie jest;

 

Minusy:

  • Linia ofensywna – po dwóch tygodniach jedna z najgorszych w lidze. Liczymy na wyzdrowienie i to że zdrowie wystarczy do jej odbudowania;
  • Calvin Anderson – jest już linia, ale jego trzeba wyszczególnić – jeden z gorszych meczów liniowego, jaki widziałem w ostatnich latach w Patriots. Daję mu czas na poprawę ze względu na chorobę, ale chyba to nie będzie aż taka poprawa, żeby był solidnym starterem;
  • Obrona gry biegowej – od środka linii po niestety także Ja’Whauna Bentleya, co jest nowością. Ogólnie linebackerzy trochę byli chyba pogubieni w tym ataku Dolphins – to samo Jahlani Tavai;
  • Głębia w secondary – mocno nadszarpnięta po kontuzji Marcusa Jonesa i niestety będzie nadszarpnięta jeszcze co najmniej przez dwa tygodnie;

 

Plan na Jets:

  • To w sumie w tym tygodniu najważniejsze. Jeśli uda się ograć Jets, to bilans 1-2 przy tym, jak ten terminarz wyglądał, nie jest wcale takie najgorszy. Potem będą Cowboys, z którymi będzie cholernie trudno i 1-3 jest więcej niż prawdopodobne, ale 1-3 jest tutaj planem minimum, z którym można jeszcze popracować. Ewentualne 0-4 to co najwyżej do tanku może zachęcić, choć wiemy, że tego Belichick nie zrobi;
  • Na szczęście ten fragment jest bardziej optymistyczny niż ten przed tygodniem. Wtedy pisałem o trudnym matchupie i kontuzjach w kluczowych miejscach, które utrudnią zadanie. Teraz oczywiście najważniejsza informacja zdrowotna to brak Aarona Rodgersa po drugiej stronie. Patriots mają swoje problemy, ale w meczu z Jets są faworytami i muszą doprowadzić to do końca;
  • Najważniejsza rzecz po stronie ofensywnej to oczywiście czas dla Maca Jonesa. Nawet zdrowa podstawowa linia może nie pomóc, jak po drugiej stronie są Quinnen Williams, John Franklin-Myers czy Bryce Huff, którego szybkość jest beznadziejnym matchupem na wolne nogi Calvina Andersona. Wydaje się, że nawet przeciwko tej bardzo mocnej obronie Jets Bill O’Brien będzie w stanie zdobyć trochę punktów, jeśli linia będzie trzymała lepiej niż w pierwszych dwóch meczach. Ciut lepsza gra biegowa też nie zaszkodzi;
  • Gdyby Zach Wilson miał wskazać swój największy koszmar z pierwszych dwóch lat w lidze, to jest szansa, że byłaby to obrona Patriots i mam nadzieję zobaczyć powtórkę w niedzielę. Linia ofensywna Jets jest po dwóch tygodniach najgorsza w lidze w prawie każdej metryce, a sam Wilson nie należy do rozgrywających, którzy potrafią się szybko i mądrze pozbyć piłki jak Tua. Dlatego liczę na bardzo mocny pass rush – czwórka Matthew Judon, Christian Barmore, Keion White i Josh Uche wsparta ewentualnie Deatrichem Wise’em to jest coś, co powinno z nawiązką wystarczyć, żeby Wilson po raz kolejny biegał przestraszony w poprzek boiska i próbował nierealnych rzutów. Oby tylko ta linia nie pozwoliła za dużo w grze biegowej – rozkręcony Breece Hall może stać się problemem, który znacząco Wilsonowi pomoże w kontroli meczu;
  • Oby wrócił do gry Jonathan Jones, ponieważ we dwóch z Gonzalezem powinni w miarę utrzymać skrzydłowych Jets w ryzach. Garrett Wilson swoje wygra, ale grunt to nie dać mu przejąć meczu. Wilson musi być pogubiony – dawanie mu gry biegowej czy niektórych skrzydłowych otwartych w każdej akcji byłoby wyciągnięciem ręki i szansą na dobry mecz Jets;
  • Wszystko pewnie zacznie i skończy się na linii – dwie świetne defensywne kontra dwie z najgorszych ofensywnych po pierwszych dwóch tygodniach. Czyj słaby punkt jest słabszy?

Autor: Jakub Kazula

*****

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/ 

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej