Skip to content

Patriotyczny Raport #4. Wszystko zgodnie z planem

Gdybyśmy mieli określić jednym wyrażeniem występ New England Patriots przeciwko Miami Dolphins, powiedzielibyśmy, że wszystko poszło zgodnie z przewidywaniami. Problem w tym, że dla Patriots nie oznacza to nic dobrego.

Duże problemy z linią ofensywną, ofensywny sztab, który nie wie, co robi, i próby zmiany systemu, a to wszystko w całości prowadzące do regresu drugorocznego rozgrywającego – podczas gdy większość drużyn w lidze cieszyła się z udanych preseasonów (zazwyczaj takie są), Patriots nie radzili sobie z rezerwowymi z innych drużyn. I – uwaga, niespodzianka – przełożyło się to na pierwszy mecz sezonu zasadnicze. Zapraszam na wnioski po pierwszym meczu sezonu regularnego.

Ogólne:

  • Nie sama porażka boli tutaj najbardziej – osobiście przeciwko Dolphins jej oczekiwałem. Problem jest ze stylem, bo Dolphins nie wyglądali najlepiej, sami są jeszcze całkiem zardzewiali, a mimo to Patriots nawet się do nich nie zbliżyli;
  • Belichick twierdził, że pierwszy miesiąc to rozwinięcie preseasonu, a drużynę poznać będziemy mogli dopiero gdzieś w połowie października. Wolałbym jednak jej nie poznawać przy bilansie 0-5. Co więcej, nie musi być to poznanie pozytywne – może właśnie wtedy wyjdzie, jak bardzo Patriots są źli;
  • Jeśli nie chcemy zacząć bilansem 0-4 (week 3 – Ravens, week 4 – Packers), to pasowałoby wygrać w niedzielę ze Steelers – problem w tym, że przesłanek do tego żadnych. Chociaż nie, jest nawet gorzej – przesłanki są, tylko pasowałoby trochę zmienić podejście sztabu, a to się nie wydarzy;
  • Przynajmniej porażka bardzo wyraźna – nie dali nadziei, żeby ją później skasować, zawsze to łatwiej przyjąć;

Atak:

  • No kto by się spodziewał, że to nie zażre? Patricia i Judge jednak nie są wybitnymi umysłami ofensywnymi? Jestem w szoku.
  • Wszystkie problemy zaczynają się od linii ofensywnej, w której talentu nie brakuje, ale już problemów z komunikacją jest od groma – a takie problemy zazwyczaj wychodzą od – werble – trenera OL, czyli Patricii. Chłop ma dwie role i w obu jest marny – to jest wyczyn!
  • Na potwierdzenie – Patriots przez cały mecz grali tylko dwoma formacjami (11, 12), zero RPOs, raptem dwa razy play-action (skuteczne, ponad 10 jardów na próbę, ale po co powtarzać skuteczne zagrywki), a takie typowe motion (nie zmiana miejsca przed akcją) też raz na ruski rok – ofensywa z gatunku przedpotopowych, która nie zrobi wrażenia na nikim, bo jest nudna i przewidywalna;
  • Co bardziej irytujące, ten atak można rozruszać – właśnie używając RPOs i play-action, które –  patrząc na historię Maca – bardzo mu leżą,  czy próbując jakkolwiek zaskakiwać obronę przeciwnika, a nie grać ciągle to samo – problem w tym, że do tego nie dojdzie, bo to jest ten sam temat, co przez ostatnie dwa lata – granie konserwatywne, „byle nie przegrać” – tyle, że w ten sposób się właśnie przegrywa, wystarczy spojrzeć na pierwszy mecz Vikings, żeby zobaczyć co robi zmiana podejścia „byle nie przegrać” do „zdobyć punkty w każdej serii” – zawodnicy prawie ci sami, tylko playcaller inny;
  • A już w ogóle najgorsze, że przez to wszystko Mac notuje wyraźny regres – rzuca za szybko, z nieprzygotowanych pozycji, nie czeka na rozwój ścieżek. Czuje się po prostu strasznie niepewnie, a przy jego stylu gry pewność tego, co wokół, to jakieś luźne top 3 rzeczy, które musi mieć, bo improwizował nie będzie. Tak, w tamtym roku też zdarzało mu się zostawiać jardy na boisku, jednak głównie ze względu na to, że grał zbyt bezpiecznie. Teraz się po prostu spieszy, bo boi się, że ułamek sekundy później skończy tak:

  • Wiadomo, że było tu też dużo strzelania sobie w stopę stratami, ale nawet jeśli ich nie będzie, to Patriots są w tej chwili ekipą, która każdy jard i pierwszą próbę musi sobie wyrwać ogromnym wysiłkiem. Nie ma playmakerów ani chęci, żeby pozwolić Macowi poszaleć – nawet jeśli by to nie wychodziło, to co szkodzi spróbować? Potrzebowanie 15 akcji do przyłożenia, gdzie inne drużyny potrafią przejść całe boisko w trzy snapy czasem nawet, to ogromna różnica – większa szansa na błąd, większa szansa na stratę, utrudnienie gonienia wyniku, które nieuchronnie się pojawi;
  • Szkoda, bo patrząc na same nazwiska, to to nie jest potencjał na topowy atak w lidze, ale na taki solidny, który sposobem będzie zdobywał punkty, już jak najbardziej. No ale cóż, w drużynie bez playmakerów sadza się też na ławce Kendricka Bourne’a, który chyba jako jedyny z tych WRów potrafił rok temu zaskoczyć kilkudziesięcioma jardami znikąd. Ba, zrobił to też w tym meczu, w dwóch snapach, po czym został usadzony na ławkę, bo spóźnił się na spotkanie w preseasonie. Fakt, nie miał najlepszego campu i nie dziwiłoby mnie, gdyby zaczął na ławce, ale jak wchodzi na dwa snapy i robi najlepszą akcję Patriots w meczu, to nie sadza się go z powrotem. Przypomina to trochę sytuację z Malcolmem Butlerem przed Super Bowl z Eagles – a wszystko łączy osoba Matta Patricii, bo obaj podpadli właśnie jemu. Zawodnicy w Detroit z kolei gościa nienawidzili – hmmm, może to nie w zawodnikach problem?
  • Z plusów – fajny start Cole’a Strange’a, szczególnie w pass pro. Jak nabierze doświadczenia, to może być z tego naprawdę dobry guard;
  • Jakobi Meyers dalej jest Mr. Reliable tego ataku i tak zostanie – przydałby się tylko playmaker, bo Meyers jest głównie od przesuwania łańcuchów;
  • Start meczu był bardzo dobry, co by znaczyło, że początkowy gameplan był niezły. Zabrakło wiedzy, by dostosować się w trakcie meczu – zła informacja jest taka, że sztab w tej kwestii nie napawa optymizmem na przyszłość;
  • Dajcie piłkę Jonnu! Tylko w taki sposób, żeby miał trochę miejsca – chłop robi z tego masę jardów. Mimo słabego sezonu był rok temu top 3 w lidze w Yards After Catch. Rzucanie mu długich piłek jak do prime Gronka mija się z celem;

Defensywa:

  • W tej kwestii jestem pozytywnie zaskoczony. Najwyraźniej Belichick jest odklejony w kwestii konserwatyzmu ataku i budowania sztabu, ale obronę nadal umie poustawiać;
  • Byłem zdziwiony, że Hill i/lub Waddle nie byli podwajani, a Belichick zaufał nie tylko Jonowi Jonesowi, ale nawet rookiemu Jackowi Jonesowi, żeby kryli Hilla 1 na 1. Ten drugi powinien mieć int, Hill dosłownie wyrwał mu go z ręki – Jack po raz kolejny pokazuje, że ma szansę być niezłym ballhawkiem;
  • Generalnie gra podaniowa nie szalała – Hill i Waddle swoje zrobili (przy TD to był głównie błąd Duggera przy obraniu kierunku, niż krycie), ale fakt, że większość to były krótkie rzuty jest dopuszczalna w takim meczu. W końcu ostatecznie i tak oddali im tylko 14 punktów w obronie;
  • Jestem ciekaw, na ile to był niezły mecz secondary, a na ile pass rush nie pozwolił rozwinąć się akcjom – Judon zrobił swoje, Barmore tradycyjnie tworzył chaos po cichu, a Wise zrobił krok do przodu w ostatnim czasie. Nie wiem do tej pory, czemu Jennings był nieaktywny, ale mam nadzieję, że i on dostanie szansę. Bardzo dobry mecz DL i mam nadzieję, że na nie najlepszym OL Steelers będzie powtórka – to chyba jedyny matchup, który daje na coś nadzieję;
  • W skrócie – w tej defensywie jest naprawdę sporo potencjału – preseason przewidział, że atak będzie beznadziejny, ale przewidział też, że nasz DL jest naprawdę solidny, a secondary ma potencjał. Może jeszcze nie na teraz, ale długofalowo na pewno. Niewiele jest rzeczy w tej drużynie, które mnie ekscytują na kolejne mecze, ale ewentualne szanse dla rookie cornerbacków są jedną z nich. Oby nie skończyło się to Mylesem Bryantem palonym przez slot WRów, kiedy obaj Jonesowie patrzą z boku;
  • Na szczęście nie widziałem zbyt dużo Tavaiego na LB, a szybkość McMillana, Wilsona czy grającego czasem jako LB Duggera bardzo rzuca się w oczy. Podoba mi się też Bentley jako edge rusher. Przyda się to na pewno, byle tylko w ataku Belichicka olśniło;
  • Prawdziwą wartość obrony poznamy chyba jednak dopiero w bardziej wyrównanym meczu, bo tu Dolphins naprawdę nie musieli się za bardzo starać w drugiej połowie;

 

Na plus:

  • Linia defensywna – sporo presji i Dolphins bez szału w grze biegowej, mimo że zmieniali pod to system;
  • Jack Jones – jeśli Belichick w twoim debiucie w NFL daje ci 1 na 1 z Tyreekiem Hillem, to ma do ciebie  duże zaufanie. Co więcej, to zaufanie skończyło się prawie intem. I tak – mam wrażenie, że już trzeci czy czwarty raz piszę przy Jacku, że jak zacznie łapać te inty to… Mam nadzieję, że nie znaczy to, że po prostu średnio u niego z wykończeniem tych akcji, ale chyba po prostu na razie ma pecha;
  • Jakobi Meyers – bo nawet jak atak jest beznadziejny, to on i tak swoje zrobi;

Na minus:

  • Flip i Flap – wiadomo;
  • Belichick – za strasznie konserwatywny gameplan w ataku – to może się stać stałym punktem tych tekstów;
  • Mac – to nie był jego najlepszy mecz. Martwi mnie to, że te rzuty wyglądają „balonikowato”, kiedy w offseasonie zdawało się, że rzuca mocniej. To się może skończyć brzydkimi intami (ten z Dolphins akurat nie był jego winą), chyba że to wróci do normy;
  • OL – wiem, że to w dużej mierze wina Patricii, który jest beznadziejnym trenerem OL, ale no zabijać Maca nawet mimo tego rywale nie powinni;
  • Straty – kolejny sezon z rzędu Pats zaczynają w ten sposób – to nie przypadek;

Generalnie do poprawienia jest prawie wszystko i mi na ten moment trudno uwierzyć, żeby Patriots wygrywali z kimś więcej niż drużyny pokroju Jets, o ile się coś nie zmieni. A Belichick ma problemy z przyznawaniem się do błędu w kwestiach sztabowych i niektórych innych też. Dla mnie teraz najważniejsze jest to, żeby nie popsuć talentu, który tam jest. A szkoleniowo może to się kiedyś tam ułoży – raczej później, niż szybciej.

Autor: Jakub Kazula

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: