Skip to content

Patriotyczny Raport #9. Trzymać się formuły

Podobnie jak w ubiegłym sezonie, drużyny będące na poziomie lub poniżej poziomu Patriots, mają bardzo duży problem, by znaleźć sposób na meczowe plany Billa Belichicka, co kończy się bardzo wyraźnymi zwycięstwami. I dobrze, bo ta formuła przeciwko tego typu ekipom się sprawdza. Pytanie, gdzie jest sufit tej drużyny po powrocie Maca Jonesa, który może nadejść już w nocy z poniedziałku na wtorek.

Jesteśmy w podobnym momencie sezonu, w którym byliśmy rok temu. Wtedy też, po słabszym początku, Patriots rozpoczęli serię zwycięstw nad słabszymi lub mającymi problemy drużynami, która ostatecznie dała im play-offy, mimo słabszej końcówki. Teraz co prawda są tylko dwa takie zwycięstwa, ale są powody, by uważać, że za moment będzie kolejne, bo Bears do najmocniejszych przeciwników nie należą. Ciekawie będzie z Jets, bo pierwszy raz od dawna mogą się okazać naprawdę trudnym przeciwnikiem. Najpierw jednak trzeba wygrać z tym Chicago, bo nie takie rzeczy widział futbol, szczególnie w nieoczywistych porach.

Wnioski ogólne:

  • Problemy po tym meczu są przede wszystkim dwa – pierwszym są kontuzje, bo Cody Davis nie zagra już do końca sezonu, Christian Barmore mocno mnie nastraszył łapiąc się za kolano (choć raczej nie season-ending, bo już byśmy wiedzieli), a Kendrickowi Bourne’owi w łapaniu snapów raczej nie pomoże kontuzja stopy. Do tego poobijał się Deatrich Wise, a przecież mamy już Lawrence’a Guya, Josha Uche  i Jonathana Jonesa, którzy z Browns nie zagrali. O Macu nie wspomnę. Dobrze że jest dodatkowy dzień odpoczynku do meczu z Bears, ale i tak z niepokojem czekam na pierwszy czwartkowy raport;
  • Drugim bardzo dużym problemem są flagi. Przy lepszym przeciwniku zabiłyby nam mecz, a najgorsze jest to, że są to flagi absolutnie głupie, takie jak kilka falstartów. Sam atak miał ich zbyt dużo, szczególnie że mówimy o drużynie, która cierpi, gdy musi grać trzecie próby dłuższe niż 7-8 jardów. Belichick na pewno zwróci na to uwagę w tym tygodniu i zdecydowanie musi być to ograniczone w kolejnych meczach;
  • Nadal dużą sprawą jest kwestia rozgrywającego, szczególnie teraz, kiedy Doug Kyed informuje, że Mac Jones jest gotowy na „85-90 procent” na początku tygodnia. Z jednej strony na Bears raczej nie musi się spieszyć, bo Zappe powinien sobie poradzić, a z drugiej Bears byliby idealną opcją na rozruszanie, bo za tydzień z Jets może będzie najtrudniejszy mecz od momentu porażki z Packers. A jakby tam Mac zagrał gorzej, to gadaniu mediów nie będzie końca. Sam jestem ciekaw podejścia. I nie, na razie nie ma mowy o graniu Zappe ponad Jonesem, choć tak wyglądający Bailey będzie mu mocno deptał po piętach, a margines błędu dla Maca robi się bardzo mały;

Wnioski ofensywne:

  • Wszystko dlatego, że Zappe wygląda naprawdę bardzo dobrze. Choć oczywiście trzeba wziąć pod uwagę okoliczności:

Zero „big time throws” i średnia głębia rzutu na poziomie 6.7 jarda oznacza najbardziej bezpieczną ofensywę z możliwych. Zappe gra bardzo dobrze, nie popełnia błędów i bierze to, co daje mu obrona albo Patricia – i to jest świetne, ale na razie nie mamy pojęcia jak poradziłby sobie, gdyby po drugiej stronie stała lepsza obrona, a wynik nie byłby pewny i trzeba by było rzucać dalej. Szczególnie że jego dalsze rzuty są zazwyczaj niecelne – chyba jedyne dwa udane to TD Meyersa z Lions i fantastyczny chwyt Parkera z Browns. Przy czym nie oszukujmy się, ten drugi to w dużej mierze zasługa skrzydłowego. Ale nie zamierzam młodego za to krytykować, bo robi co trzeba, a w tym meczu były co najmniej dwa rzuty – oba do Thorntona – w których szerzej otworzyłem oczy, bo nie spodziewałbym się ich od czwartorundowego rookiego. Najpierw świetne czytanie boiska przy TD, a drugi (w rozwinięciu tweeta) ze świetnym ruchem w kieszeni.

  • A skoro już zahaczamy o skrzydłowych, to Tyquan Thornton także mocno mnie zaskoczył. Głównie tym, że chyba sporo popracował nad sobą w offseasonie. Takiego uwalniania się spod krycia, jak przy pokazanym wyżej TD nie widziałem zbyt wiele, o ile w ogóle, w jego grze na uczelni. Jego szybkość w linii prostej była nie do podważenia, ale bałem się o to, że jego „drzewko ścieżek” było mocno ubogie, a przy tym jak jest wysoki może być mały problem ze zwinnością. Tutaj tego nie widać, a i przy drugim TD na pełnej prędkości zmienił kierunek, więc jestem pod wrażeniem. W końcu przyjdzie też czas na daleką bombę – pewnie już od Maca.

  • O Parkerze nie mówię, bo on samym tym chwytem odwalił normę na ten mecz, a i potem jeszcze trochę złapał. Złapał też dobrą chemię z Zappe i miał ją też w ostatnim meczu z Jonesem, więc miejmy nadzieję, że tak to zostanie. Meyers klasa jak zawsze, tu mówić nie muszę. Bourne’a mi szkoda, bo tydzień temu dostał sporo snapów, a i tu całkiem szybko wszedł na boisko i w kilku snapach zdążył złapać piłkę. Oby mu kontuzja za mocno nie przeszkadzała. Ciekaw jestem rozłożenia snapów po powrocie jego i Agholora. Ponoć zresztą dzwonią telefony w ich sprawie w kwestii wymiany i nie zdziwiłoby mnie to, gdyby któryś odszedł. Przy tak grającym Thorntonie już bym się w ogóle nie obraził na odejście Agholora, szczególnie że i tak raczej nikt nie przedłuży z nim kontraktu po tym sezonie, a oddanie go teraz zwiększy cap na ten, a co za tym idzie przyszły sezon (bo niewykorzystany przejdzie na kolejny rok). Z WR2 możliwe, że jest teraz WR4-5, a i z tyłu jest w razie czego Humphrey;
  • Bardzo fajny mecz tight endów, których mam nadzieję w końcu zaczniemy używać, jak należy. Z Hunterem Henrym nie powinno być problemu, kwestią była jego forma, która wyraźnie zaczyna wracać. Jest znacznie lepszy i w blokowaniu, i w bieganiu ścieżek, co skończyło się dość łatwym przyłożeniem. Jonnu wyzdrowiał i ta kilkudziesięciojardowa akcja to właśnie to, jak się go powinno wykorzystywać. Atletą jak na TE jest świetnym, dajcie mu piłkę na prostych ścieżkach albo z miejscem do kreacji. Oby Patricia częściej do niego wracał;
  • Jeśli mam się czegoś czepnąć w tym meczu, to linii ofensywnej. I nie dlatego, że Zappe był sackowany, bo jeśli robi to Myles Garrett to czasem można tylko rozłożyć ręce. W grze biegowej był problem, bo nie działała tak jak powinna przeciwko bardzo słabej obronie biegowej Browns. Domyślam się, że Browns rzucili na grę biegową dodatkowe siły, ale OL i tak zostawiła na boisku wiele niedokończonych bloków, niektóre zagrywki nie wchodzą już tak dobrze, a i Rhamondre nie znajdował sobie tak pozycji jak tydzień temu – choć on ma prawo być po prostu trochę zajechany. Trochę to martwiące, szczególnie że i tydzień temu pisałem, że często to Stevenson trochę słabsze bloki tuszował. Lepsze obrony mogą się tu mocno postawić;
  • Dobrze, że Pierre Strong i Kevin Harris dostali jakieś piłki – łącznie cztery, ale dobre i to, będą powoli się wprowadzać do tej drużyny. Choć ciekawe, że Harris zdaje się być przed Strongiem w hierarchii;
  • Kolejny bardzo fajny mecz Patricii pod względem playcallingu – choć ja wciąż czekam, co zrobi, jak będzie Mac – oby udało mu się znaleźć dobry balans i z tego może być naprawdę dobry atak;

Wnioski defensywne:

  • Para Matthew Judon/Deatrich Wise to piękny duet edge rusherów, a Wise to bardzo miłe zaskoczenie w tym sezonie. Dzięki niemu linie ofensywne nie mogą się skupiać wyłącznie na Judonie, a dobrze widzimy, co robi Judon, jak dostaje trochę wolności. Cieszy mnie też, że Judon nie gra wszystkich snapów, bo rok temu się po prostu zajechał. Teraz trenerzy wyciągnęli wnioski i oszczędzają go przy niektórych próbach biegowych. Mogą sobie na to pozwolić, bo bardzo ładnie zewnętrzną część linii potrafi zamykać Anfernee Jennings, po którego wejściu obrona biegowa nie spada na jakości. Miejmy nadzieję, że Josh Uche dość szybko wróci z kontuzji, bo ta czwórka rusherów to naprawdę fajna ekipa, wspomagana jeszcze okazyjnie Bentleyem czy Tavaim;
  • Szkoda Barmore’a, ale warto zauważyć, że zastępcy poradzili sobie całkiem nieźle. Nawet Godchaux miał sacka a rookie Sam Roberts dwie presje – w kwestiach akcji podaniowych Roberts ma spory potencjał, więc może dostać swoją szansę, by zostać kolejnym Adamem Butlerem;
  • A skoro przy linebackerach jesteśmy, to Ja’Whaun Bentley czuł się w tym meczu jak ryba w wodzie. Głównie bronił biegów i atakował linię przy podaniach i taka rola pasuje mu bardzo dobrze. Podobnie zresztą Jahlani Tavai – obaj w bronieniu biegów są ostatnio bardzo przydatni;
  • Z kolei Mack Wilson jak na razie świetnie wygląda, jak trzeba kryć. Wiadomo, że obrona, widząc kogo ma naprzeciwko, może sobie w ten sposób zmieniać zagrywki w przypadku naszych linebackerów, ale są sytuacje dość oczywiste i w akcjach czysto podaniowych Wilson jest nieoceniony. I w kryciu, i jako blitzer;
  • Ogólnie Pats bardzo dobrze powstrzymali atak biegowy Browns, co jest znaczące biorąc pod uwagę, jak mocno gra ich linia ofensywna, która do tej pory rozstawiała wszystkich po kątach. Patriots też potrafią grać fizycznie i widać, że z mocnymi atakami biegowymi jest szansa sobie radzić niezależnie od matchupu;
  • Co do podaniowych się okaże, ale fakt że na boisku potrafią być na raz obaj rookies jako zewnętrzni CB i wygląda to dobrze, świadczy na przyszłość całkiem nieźle. Jestem w ogóle mocno zaskoczony, że Marcus Jones dostaje snapy jako zewnętrzny CB, bo spodziewałem się go wyłącznie na slocie. A jestem jeszcze bardziej zaskoczony, jak dobrze zagrał. Nawet jeśli ci nasi CB oddawali jakieś dalsze podania, to głównie dlatego, że skrzydłowi łapali bardzo trudne piłki, bo krycie było prawie w punkt. W przypadku Marcusa czy Mylesa Bryanta widać, że czasem zabraknie wzrostu, ale ogólnie bardzo pozytywny mecz secondary. Jedyne, czego się czepne, to że Jack Jones raz na mecz albo dwa ma jeszcze moment, w którym nie do końca ogarnia co się dzieje i kolejny raz pass rush ratuje go przed oddaniem długiego przyłożenia. To błędy mentalne, wynikające raczej z pomylenia zagrywki niż nieumiejętności, więc to dobrze, bo jest łatwe do wyplenienia. Ale trzeba to zrobić;
  • A to, co na boisku wyczynia Kyle Dugger, to już jest wyższa szkoła jazdy. Gość robi absolutnie wszystko – na linii wznowienia, w kryciu, w grze biegowej. Cudowny chłop – już bym przedłużał kontrakt, jakby można było;

Formacje specjalne:

  • Brak Cody’ego Davisa będzie bardzo bolesny dla special teamów, bo gość ma kluczową rolę w prawie każdej formacji. Zobaczymy ile z tych ról będzie spełniał świeżo podpisany Raleigh Webb, ale na pewno trzeba będzie tam oddelegować kilku gości;
  • Skończyła się piękna seria Nicka Folka (rekord ligi w kopnięciach poniżej 50 jardów) i dobrze, że w takim mało istotnym momencie;
  • Brenden Schooler będzie special teamerem na 10-15 lat – mocny Matthew Slater vibe, tylko z długimi, rudymi włosami;

 

Na plus:

  • Bailey Zappe – za takie mecze trzeba, nawet w ograniczonej ofensywie;
  • Mike Onwenu – za bycie topowym guardem w całej lidze;
  • Tyquan Thornton – nie pamiętam takiego drugiego meczu nowego WRa w tej drużynie;
  • Devante Parker – za sam ten jeden chwyt;
  • Boston TE Party – oby częściej panie Patricia – Henry i Smith umieją grać;
  • Matthew Judon/Deatrich Wise – za regularne piekło sprawiane liniom ofensywnym;
  • Marcus Jones i Jack Jones – za przekraczanie oczekiwań (jako outside CB) już w połowie rookie sezonu;
  • Kyle Dugger – ktoś powiedział o nim „Duggernaut” i nic mi tu bardziej nie pasuje;

 

Na minus:

  • Trent Brown/Isaiah Wynn – obaj z głupimi flagami i problemami z presjami i sackami – u Wynna to niestety nic nowego, miejmy nadzieję, że u Trenta się nie będzie powtarzać;
  • Kontuzje – miejmy nadzieję, że chociaż kilku zawodników wróci już w tym tygodniu. Ten mecz z Bears to potencjalna pułapka, lepiej go sobie nie odpuszczać;

Akcja meczu:

Autor: Jakub Kazula

Leave a Reply

%d bloggers like this: