Skip to content

TOP 3 – week 6

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Przypominamy na wstępie o naszym podcaście, gdzie w składzie Karol Potaś, Hubert Gawroński i Kuba Kazula omawiamy ostatnie dni w NFL, w tym sytuację w Denver Broncos, Los Angeles Chergers, Green Bay Pacers, Atlancie Falcons czy wśród ekip z NY. Zapraszamy!

*

Wyróżnienie tygodnia:

Jakub Ciurkot: Buffalo Bills

Rewanż udany! Arrowhead Stadium zdobyte!!!

Podopieczni HC Seana McDermotta wzięli udany rewanż za tegoroczną porażkę w drugiej rundzie playoffs (po dogrywce 36:42) i po świetnym starciu pokonali Kansas City Chiefs 24 do 20. Ojcem sukcesu był nie kto inny jak „legenda” organizacji Josh Allen (jeśli wygra Super Bowl w tym roku, to taki przydomek otrzyma już za kilka miesięcy). Allen grał świetnie, ale cała drużyna z Buffalo wyglądała pięknie. Począwszy od Allena, kończąc na rookie Kaiir Elamie. To zwycięstwo miało parę twarzy i może się okazać kluczowe w dalszej rywalizacji. Dlaczego? Już spieszę z wyjaśnieniami. Po pierwsze udany rewanż, demony 13 sekund poszły w niepamięć. Po drugie pewność drużyny skoczyła kolosalnie w górę, Bills są obecnie najlepsza drużyną w lidze. Po trzecie, według mnie najważniejszy punkt, Bills wygrali bezpośredni mecz z Chiefs, więc są na dobrej drodze, aby wszystkie mecze w PO rozegrać na własnym stadionie. Najlepsi kibice w NFL + zimowa aura mogą być atutem dodamy w drodze po Super Bowl. Reasumując: Bills odnieśli wielkie zwycięstwo, obyło się bez poważnych kontuzji i pierwsza pozycja w AFC umocniona! Let’s go Buffalo!!!

Aleksander Łazor : Nowojorczycy

Alicia Keys śpiewała niegdyś “New York, concrete jungle where dreams are made of, there’s nothing you can’t do”. W ostatnich latach forma nowojorskich drużyn, nie tylko futbolowych, zdaje się przeczyć ostatnim kilku słowom tego wersu. Ba, Knicks od 20 lat są tak fatalni, że napisałem o tymmagisterkę. Ten trend zaczyna się jednak odwracać – Islanders od kilku lat regularnie meldują się w playoffach zaliczając dwa Finały Konferencji z rzędu, Rangers zagrali w tegorocznych Finałach Konferencji, a Giants i Jets mają po sześciu kolejkach dodatni bilans i znajdują się w prowizorycznym drzewku playoffów (tylko Knicks dalej są fatalni). Zwłaszcza zieloni imponują mi swoją postawą – od początku sezonu byli w każdym meczu stawiani na przegranej pozycji, co trener Saleh i dział marketingu skrzętnie przypominają po każdej wygranej. Mam nadzieję, że triumf nad Packers w chłodny, deszczowy wieczór w S̶t̶o̶k̶e Green Bay będzie statement winem, mitem założycielskim naprawdę solidnych Jets. Pora zerwać z łatką nieudaczników, zapomnieć o butt fumble, Samie Darnoldzie i Adamie Gase’ie. Idzie nowe – zadziorne, fajne i nieprzewidywalne.

Kamil Sławecki: 2 x Nowy Jork

Nie można przejść obok nich obojętnie. Takiego widoku nie było już dawno. Jets z bilansem 4:2 ostatni raz meldowali się w 2015 roku. Giants natomiast notują bilans 5:1 pierwszy raz od 2009 r. Czy jest szansa na to by było jeszcze lepiej? Jets za tydzień jadą do Denver – mój typ, zwycięstwo i bilans 5:2. Giants podejmują Jaguars – tu może być nieco trudniej o łatwe zwycięstwo, bo przeciwnicy potrafią zaskoczyć, a pewnie będą też chcieli przerwać serię przegranych. Sercem będę za Jags, ale jednak wyczuwam bilans 6:1 dla Giants.

Karol Potaś: Atlanta Falcons

Mam sporo frajdy z oglądania Atlanty Falcons i im samym również ta gra sprawia wiele przyjemności. Grają efektywnie. Skutecznie. Bezpiecznie. A to przynosi im świetny efekt i kto wie, czy w nawigacji nie wpisują już kierunku na play-off. Uszczęśliwili wielu fanów w Polsce, bo – mimo przebudowy – wydaje się, że stać ich na wiele dobrych i zwycięskich spotkań.

Dawid Pańczyszyn: NE Patriots

Tak wiem, Lions to Lions, Browns to Browns. Jednak nie chodzi o sam fakt wygranych ale okoliczności. Bailey Zappe zbiera doświadczenie i buduje fundamenty do swojej kariery. Mac Jones może spokojnie wracać do zdrowia, a coaching staff nie musi, a nawet nie może przekombinowywać. Wszyscy skorzystali, ale jest jeszcze lepiej. Otoż obśmiewany tegoroczny draft okazuje się być jednym z najlepszych w karierze Belichicka. Trochę świadczy to też o martwym punkcie w zdolnościach tego trenera, ale Cole Strange który miał być reachem jest najlepszym liniowym w drużynie, Jack Jones błyszczy na cornerze, a wspomniany już Bailey Zappe spełnia swoją rolę wzorowo. Gratulacje dla młodzieży i starszego pana z Foxborough.

***

Rozczarowanie tygodnia:

JC: Denver Broncos

Broncos po przyjściu QB Russella Wilsona mieli być poważnym zagrożeniem dla Kansas City Chiefs, Los Angeles Chargers i Las Vegas Raiders. Jak się jednak okazuje Broncos wyglądają po prostu słabo. Trzecia porażka z rzędu stała się faktem (po dogrywce 16:19 z LA Chargers) a forma Wilsona kolokwialnie mówiąc nie powala na kolana. Defensywa trzyma Broncos przy życiu, jednak atak nie staje na wysokości zadania. Ofensywa Broncos pod wieloma względami jest jedną z gorszych, jak nie najgorszą formacją ofensywną w całej lidze. Przed Broncos mecz z oskrzydlonymi dobrymi wynikami New York Jets. Czy przyjdzie przełamaniem już w najbliższy weekend? Szczerze wątpię, choć na to liczę 😉

AŁ: Arizona Cardinals

Spotkanie Cardinals z Seahawks zapowiadało się na starcie bata z gołym tyłkiem. W końcu po jednej stronie stała drużyna z ciekawym rozgrywającym, niezłym systemem i sporymi aspiracjami, a z drugiej pozbawiona linii ofensywnej drużyna w przebudowie, za sterami której siedzą Geno Smith i Drew Lock. Cóż, wiemy jak się to starcie skończyło. I fakt, Cardinals grali bez dwóch podstawowych skrzydłowych (Hollywood Brown jest kontuzjowany, a DeAndre Hopkins dopiero wraca do gry po sześciotygodniowym zawieszeniu), ale ich ekipa biegowa powinna była sobie poradzić z najsłabszą w tym aspekcie obroną Seahawks. Transfer Robbiego Andersona ma być wzmocnieniem, które pomoże drużynie z Arizony we wspięciu się na poziom, do którego aspirują. Oby tak się stało – to zbyt fajna na szorowanie kuprem po dnie tabeli drużyna.

KS: Bears vs Commanders

Niby nikt nie oczekiwał po otwarciu kolejki wielkiego widowiska, ale jednak chcieliśmy emocji. Czwartkowy mecz od samego początku opierał się na ciągłej zmianie posiadań piłki. Trzeba było się dobrze naszukać, aby znaleźć widowiskowe i efektowne zagrania. Długo trzeba też było czekać się na pierwsze punkty, które zobaczyliśmy dopiero na koniec 2 kwarty. I był to jedynie FG. Obie drużyny zagrały mecz bez ambicji, jakby już teraz walczyli o wyższy wybór w drafcie, co ostatecznie się nie udało drużynie ze stolicy USA, która wygrała spotkanie. Miłe dla oka na pewno były sacki, które serwowały sobie obie drużyny i w sumie mogliśmy je oglądać aż osiem razy. Z drugiej strony, oglądałem ten mecz z lekkim uśmiechem na twarzy… co akcja byłem ciekaw kto i co zaraz zrobi, kto jaką stratę zaraz popełni oraz kto dłużej wytrzyma bez zdobytego punktu. Dla Waszyngtonu jest to przerwanie czteromeczowej serii przegranych.

KP: ofensywa Denver Broncos

Nie potrafię wyjaśnić ich uczulenia na wygrywanie spotkań. Jeśli ktoś ktoś z was nie oglądał czwartej kwarty spotkania z Los Angeles Chargers, a następnie dogrywki, to wyglądało to tak, jakby Broncos sabotowali mecz i nie chcieli go wygrać. Otrzymali mnóstwo szans od Chargers, a za każdym razem oddawali im piłkę. Niepojęte. Zjeżdżają na dno ligi w tempie ekspresowym, a jeszcze m.in. wyprzedali się z przyszłorocznej pierwszej rundy draftu.

DP: Green Bay Packers

Okazuje się, że to Packers są tym za kogo mieliśmy Jets i vice versa. Nawet pomimo pięciu kolejek które mogły nam przemówić do rozsądku, to drużyna z Wisconsin była faworytem i mało kto myślał, że mogą przegrać z zieloną drużyną z Nowego Jorku. Aaron i spółka nie postawiła nawet zbyt wielkiego oporu, a wynik końcowy to nie sytuacja, gdzie wynik nie oddaje przebiegu spotkania. Saleh może zapisywać kolejne nazwiska w notesiku, bo głosów o słabym poziomie jego drużyny nie brakowało, a Wilson udowadnia, że wysoki pick w drafcie może jeszcze się opłacić.

***

Zdarzenie tygodnia:

JC: Josh „Air” Allen

Rozgrywający Bills jest twarzą organizacji, idealnym przywódcą, ale przede wszystkim świetnym atletą. Od początku swojej kariery w NFL, czyli od 2018 roku przeskoczył nad sześcioma zawodnikami. Takie akcje w wykonaniu Allena są niebywale groźne, ale za to niesamowicie spektakularne. Memy z tą akcją krążą po mediach społecznościowych, a nawet powstały koszulki z „podobizną” Allena. That’s our QB!!!

AŁ: kolejna kontuzja rozgrywającego Dolphins

Albo to pech, albo nieudolne zarządzanie, albo niekompetentny sztab medyczny, albo kombinacja wszystkiego. Kolejni rozgrywający Dolphins wypadają z kontuzjami. Najgorzej wygląda sytuacja pierwszego QB i jego backupa – Tua Tagovailoa i Teddy Bridgewater mają problemy z głową (chodzi o wstrząśnienie mózgu), przy czym ten pierwszy zmagał się z tym dwa mecze z rzędu. Skylar Thompson rozwalił sobie kciuk; problem mniej groźny, ale długotrwały – wypada na parę tygodni. Widzicie problem? Zawodnicy po wstrząśnieniu mózgu mogą, a nawet muszą wrócić do gry już po tygodniu. Moim zdaniem to kolejny kamyczek do ogródka NFL, w kwestii szanowania zdrowia zawodników musi się coś zmienić. Obawiam się jednak, że stanie się to dopiero wtedy, gdy ktoś straci życie na boisku. Obym się mylił.

KS: Nowy Jork potrafi grać pod presją

Giants prowadzą w lidze pod względem tzw. „comeback win”. W rozegranych do tej pory 6 meczach, w każdym z nich, rywal wychodził na prowadzenie. W 6 tygodniu, sytuacja się powtórzyła przeciwko Ravens. W 4 kwarcie, nowojorczycy przegrywali 20:10, po czym zdobyli 14 punktów z rzędu, na które zespół z Baltimore nie był w stanie odpowiedzieć. W rozegranych do tej pory 6 kolejkach, aż 5 razy drużynie z Nowego Jorku udało się dogonić rywala i zanotować zwycięstwo. Sztuka ta nie udała się jedynie przeciwko Cowboys.

KP: Nowy stadion w Nashville!

Już niedługo Carolina Panthers będzie miała nowy dom, a w przyszłości ma gościć nawet Super Bowl. Z drugiej strony, ciekawe czy do tego czasu Panthers zbudują drużynę, chociaż na fazę play-offs.

DP: NY Giants

Podopieczni Briana Dabolla pokazali już co prawda swój poziom w tym sezonie, ale spotkanie z Ravens było rzeczywistym testem, przeciwko drużynie, która jest silna nie w zeszłym, ale tym sezonie. Packers i Titans to nadal wyzwania, ale pokonanie Lamara Jacksona i reszty Baltimore pokazuje, że Giants mogą pokusić się nie tyle co o awans do playoffów. Na ten moment trudno znaleźć innych faworytów do SB po stronie NFC niż Giants i Eagles. Tak jak w przypadku tych drugich mogliśmy się tego nawet spodziewać, to Big Blue jednak nas zaskoczyło.

***

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: