Podsumowanie week 4 w ELF
Rozpoczęło się EURO 2024, a co za tymi idzie, wszelka uwaga masowego odbiorcy sportu, skierowana jest głównie na niemieckie boiska, w tym na naszą kadrę. Nie oznacza to jednak, że w ELF brakuje emocji i wyrównanych spotkań (oraz tych mniej wyrównanych) na których warto zawiesić oko.
W naszych mediach podcastowych jest też podcast – wywiad, z prezesem Panthers Wrocław Michałem Latosiem. Zapraszamy do nadrobienia.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Paris Musketeers 14 – 19 Rhein Fire
Musketeers do spotkania z obecnymi mistrzami mogli podchodzić w pewną dozą optymizmu. Po pierwsze – Fire przegrali sensacyjnie tydzień temu z beniaminkiem z Madrytu. Po drugie – Muszkietrzey byli na fali po dwóch wygranych nad (teoretycznie) wymagającymi rywalami. Paryżanie zaczęli bardzo dobrze – od zatrzymania ofensywy Fire, a następnie przyłożenie zdobył RB Jason Aguemon. Następnie kolejny w tym sezonie przechwyt rzucił QB Fire Jardian Clark, który ma zdecydowanie nienajlepszy początek sezonu. Jednak drużyna z Dusseldorfu nie pozostawała dłużna i wkrótce odpowiedziała tym samym. Mało brakowało, a Clark znowu zepsułby drive swojej ekipy, kiedy w przedziwny sposób wypuścił piłkę z rąk, ale miał szczęście, że jego koledzy ją złapali. Ale zaledwie parę akcji później piłkę wypuścił skrzydłowy Niemców i tym razem Musketeers odzyskali posiadanie. Fire pierwsze punkty udało się zdobyć dopiero w drugiej kwarcie i był to zaledwie field goal. Tymczasem Zach Edwards rzucił ładne podanie do WR Floriana Larose, które ten zamienił na przyłożenie i wyprowadził Muszkieterów na prowadzenie 14-3. Fire jednak tuż przed końcem pierwszej połowy zdołali zdobyć touchdown. Od przerwy obie defensywy nie dawały zbyt wiele pola do popisu formacjom ofensywnym i aż do czwartej kwarty nie było przyłożenia, kiedy Glen Toonga z Rhein Fire wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Brytyjczyk zasłuż z resztą w tym spotkaniu na tytuł zawodnika meczu, bo błędy Clarka i linii ofensywnej były rekompensowane właśnie przez jego eksplozywne biegi. Musketeers próbowali jeszcze odwrócić losy spotkania na niecałe dwie minuty przed końcem, ale podanie Edwardsa zostało ponownie przechwycone i Niemcy wyjeżdżają z Paryża z tarczą.
Cologne Centurions 24 – 35 Madrid Bravos
Jeszcze do niedawna Steven Duncan był rozgrywającym Panthers Wrocław, jednak na skutek różnych czynników i zawirowań, drogi rozgrywającego i wrocławskiej ekipy się rozeszły. Duncan długo na bezrobocie nie narzekał, bo niecałe dwie godziny po ogłoszeniu jego zwolnienia z Panthers, Madrid Bravos ogłosili, że podpisują z nim kontrakt do końca sezonu. Drużyna ze stolicy Hiszpanii zagrała do tej pory dwa mecze i w obu wyglądała świetnie, gromiąc najpierw Dragons, a potem sensacyjnie pokonując Rhein Fire na ich terenie. W obu spotkaniach bardzo dobrze grał QB Chris Helbig, który jednak w tym drugim meczu doznał poważnej kontuzji i oficjalnie nie wiadomo, kiedy ewentualnie byłby gotowy wrócić na boisko. Stąd właśnie decyzja o zatrudnieniu Duncana. Pierwszy mecz w nowych barwach nie miał być zbyt wymagający dla nowego QB Bravos, gdyż mierzyli się z Centurions, którzy nie słyną z dobrej defensywy. I tak też się zapowiadało, kiedy Bravos do przerwy prowadzili 20-10, a na boisku błyszczał RB Hiszpanów – D’Wayne Obi, który zdobył dwa przyłożenia. Jednym z ciekawszych highlightów tego meczu jest sytuacja, kiedy Centurios blokują field goal Bravos, piłkę podnosi Michael Muntu i biegnie do pola punktowego Bravos zdobywając przyłożenie dla drużyny z Kolonii. Centurions jeszcze bardziej zbliżyli się wynikiem do Bravos, kiedy świetnym podaniem na przyłożeniem popisał się QB Isaiah Weed, wówczas Madryt prowadził już tylko 27-24. Jednak nie trzeba było czekać długo na odpowiedź, kiedy Willie Patterson popisał się bardzo długim biegiem na touchdown, a następnie Bravos podwyższyli za 2 co praktycznie zakończyło mecz. Bravos jako jedna z dwóch ekip zaczynają sezon z bilansem 3-0.
Barcelona Dragons 14 – 12 Helvetic Mercenaries
W poprzednim spotkaniu obu ekip, do którego doszło niespełna trzy tygodnie temu, to Dragons byli górą, jednak styl w jakim wygrali, jak i późniejsze wyniki pokazują nam, że nie jest to drużyna, którą można traktować jako nie wiadomo jak trudną do pokonania. Mimo to jednak Mercenaries polegli po raz drugi i po raz drugi była to porażka jednym posiadaniem. Carlotowi Aikenowi ponownie nie pomagała linia ofensywna, którą można śmiało mianować jedną z najsłabszych, jeśli nie najsłabszą w całej ELF. Mimo to Aiken samodzielnie wybiegał dwa przyłożenia i były to jedyne punkty zdobyte tego popołudnia przez Helwetów. Kicker Mercenaries zagrał absolutnie nic, nie trafiając obu extra pointów, a następnie jego field goal na potencjalne zwycięstwo został zablokowany. Ta porażka może być dla Szwajcarów o tyle bolesna, że Dragons wcale nie grali lepiej, jeśli nie gorzej.
Vienna Vikings 25 – 20 Berlin Thunder
Wynik tego spotkania w dużym stopniu ważył o losach w Konferencji Wschodniej. Thunder podchodzili do tego spotkania po dwóch zwycięstwach z rzędu, kolejno nad Lions i Enthroners, więc niespecjalnie wymagającymi przeciwnikami. Tymczasem Vikings byli po ciężkim spotkaniu z Panthers Wrocław, gdzie grali bez swojego QB1. Teraz jednak udało im się ściągnąć do Wiednia byłego MVP ligi meksykańskiej – Sheltona Epplera. Pierwsza połowa to jednak pokaz bezsilności Vikings w ofensywie, zdobyli zaledwie 3 punkty i do przerwy schodzili przegrywając 3-13. Jednak mieli też sporo szczęścia, kiedy zawodnik Thunder który przechwycił podanie, wypuścił piłkę, dzięki czemu Vikings znowu mieli posiadanie oraz zablokowali extra pointa. W trzeciej kwarcie Vikings zaczęli gonić wynik, kiedy piłkę na przyłożenie złapał Reece Horn. Wydawało się, że Thunder mogą wyjechać z Austrii z trzecim z rzędu zwycięstwem, kiedy piłkę po raz kolejny wypuścił Eppler, a następnie znowu dało o sobie znać duo Jakeb Sullivan – Aaron Jackson i Berlin wyszedł na prowadzenie 20-9 na 10 minut przed końcem spotkania. Ale wtedy właśnie obrona Vikings stanęła na wysokości zadania i nie dawała już Thunder nawet zbliżyć się do własnej połowy, co dało szansę ofensywie Wiedeńczyków na odrobienie strat i okazję tą wykorzystali zdobywając dwa decydujące przyłożenia. Vikings są jedyną drużyną w tym sezonie, która zagrała w 4 spotkaniach i wszystkie wygrała. I to w dodatku bez podstawowego quarterbacka w dwóch z tych spotkań. Austriacy pokazują, że w tym sezonie mierzą naprawdę wysoko.
Stuttgart Surge 55 – 9 Seamen Milano
Włosi dla odmiany postanowili tym razem dostać manto na wyjeździe, bo w absolutnie żadnym wymiarze nie był to wyrównany pojedynek. Surge kolejnym spotkaniem udowadniają, że ich celem jest nie tylko gra w finale w Gelsenkirchen, ale i końcowy sukces.
Frankfurt Galaxy 20 – 10 Panthers Wrocław
Pojedynek, który można by nazwać “desperation bowl”. Ktokolwiek by przegrał postawiłby się w bardzo niekorzystnej sytuacji. Panthers podchodzili do tego spotkania po paru dużych zmianach w składzie, m. in. na rozegraniu, gdzie Stevena Duncana zastąpił znany już we Wrocławiu John Uribe. Po kontuzjach wrócili WR Matt Cole oraz DB William James. Co łączy Panthers i Galaxy to ciężki kalendarz na początku sezonu. Panthers mieli bilans 1-2, Galaxy 0-2. Porażka dla nikogo nie wchodziła w grę, więc można było spodziewać się zaciętego pojedynku. Pierwsza połowa zamknęła się wynikiem 6-0 dla gospodarzy. Panthers mieli szansę wyrównać, ale przechwyt w polu punktowym rzucił Bartosz Dziedzic. W trzeciej kwarcie udało się nadrobić straty, kiedy przyłożenie zdobył TE Adrian Botella Moreno. Jednak, podczas gdy defensywa skutecznie powstrzymywała Galaxy przed zdobywaniem kolejnych punktów, tak ofensywa nie wystrzegała się błędów i tak podczas jednego z biegów John Uribe wypuścił piłkę, ale sytuację po raz kolejny w tym sezonie uratował Maciej Jabłoński, który złapał podanie Luke’a Zahradki w samym polu punktowym, dzięki czemu Panthers dalej byli na jednopunktowym prowadzeniu. Jakub Ałdaś podwyższył o 3 punkty, ale wkrótce Luke Zahradka podał bardzo daleką piłkę do Markela Castle’a i Wrocławianie znów musieli gonić wynik. Niestety to nie Panthers gonili wynik, a Galaxy tylko powiększali swoje prowadzenie. W defensywie absolutnie nie dali żadnego pola manewru ofensywie Panthers. Na 4 minuty przed końcem Niemcy zdobyli jeszcze przyłożenie, co praktycznie pogrzebało jakiekolwiek nadzieje Panthers na korzystny wynik. Nie tak z pewnością wyobrażali sobie początek sezonu podopieczni Dave’a Christensena. Liga jednak pokazała, że jeszcze bardziej urosła w siłę i mimo że Panthers również się wzmocnili, to dalej za mało, żeby myśleć o czymś więcej niż jednym meczu w play offach.
Hamburg Sea Devils 27 – 17 Prague Lions
Jeśli ktoś się jeszcze zastanawiał czy Sea Devils są rzeczywiście słabi, to niech ten mecz będzie dowodem, że tak. Owszem – wygrali, ale to jak Sea Devils męczyli się z Lions, po których reszta ligi robi sobie spacerek, nie świadczy zbyt dobrze o drużynie z Hamburga. W pierwszej kwarcie pachniało niespodzianką, kiedy Lions wyszli na prowadzenie 10-0 po przyłożeniu ich nowego biegacza Tyrese Johnsona-Fischera. Hamburg wpisał się na tablicę wyników dopiero pod koniec drugiej kwarty, kiedy przyłożenie dołem zdobył QB Javarian Smith. Lions udało się wykorzystać się błąd jednego z zawodników Sea Devils i zdobyć przyłożenie w defensywie, ale Niemcy ostatecznie dopięli swego i przegrywając 7-17, udało im się wygrać to spotkanie 27-17, a niebagatelny udział w wygranej Hamburga miał ich skrzydłowy Jakob Neugebauer, który złapał 13 piłek na łączną sumę 232 jardów, czym zasłużył sobie na miano MVP week 4.
13 Catches and 232 Receiving yards in one game 😳 WR Jakob Neugebauer of the @SeaDevilsHH is your Citizen MVP of Week 4 ⭐️ pic.twitter.com/80kq9L6y9v
— European League of Football (@ELF_Official) June 18, 2024
Raiders Tirol 29 – 26 Munich Ravens
Raiders w tym roku zaszaleli w kwestii rozgrywających, bo w czterech spotkaniach w tym sezonie w zespole z Innsbrucka wystąpiło już trzech różnych starterów na tej pozycji. Po Kasonie Martinie, który zaliczył bardzo dobry występ tydzień wcześniej z Barcelona Dragons przyszedł czas na N’Kosi Perry, byłego Qb Uniwersytetu Miami. Zapowiadał się bardzo interesujący pojedynek dwóch drużyn, które sezon zaczęły dwoma wygranymi i jedną porażką. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, a zarówno Perry, jak i Jeffries pokazali spory wachlarz swoich umiejętności, ale to Raiders prowadzili do przerwy 13-7. Całe spotkanie to wymiana ciosów, a widzowie cały czas byli trzymani w napięciu, kto wygra ten pojedynek. O zwycięstwie Austriaków zadecydował touchdown zdobyty na 11 sekund przed końcem meczu.
Tak wygląda sytuacja w poszczególnych konferencjach po czwartej kolejce rozgrywek:
The standings after Gameweek 4! 🙌 pic.twitter.com/hoYDwT8t56
— European League of Football (@ELF_Official) June 16, 2024
Terminarz week 5:
22 czerwca (sobota):
Barcelona Dragons – Milano Seamen (godz. 18:00)
Helvetic Mercenaries – Raiders Tirol (godz. 18:00)
Munich Ravens – Stuttgart Surge (godz. 19:00)
Ravens wciąż chcą udowodnić, że należą do czołówki najsilniejszych ekip w tym sezonie, podczas gdy Surge nie muszą niczego udowadniać – oni po prostu są najsilniejsi. Czy Ravens uda się zrewanżować za week 1, kiedy to zdobyli zaledwie 5 punktów? Na sensację mała szansa, ale próbować warto.
23 czerwca (niedziela):
Prague Lions – Vienna Vikings (godz. 13:00)
Fehervar Enthroners – Panthers Wrocław (godz. 13:00)
Mecz z Węgrami powinien być chwilą wytchnienia dla Wrocławian po czterech trudnych meczach, z których udało wyciągnąć się tylko jedno zwycięstwo. Przegrana z Enthroners nie wchodzi w grę, a zwycięstwo powinno choć trochę podnieść morale zespołu jak i kibiców.
Berlin Thunder – Rhein Fire (godz. 16:25)
Tekst: Igor Białecki
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories