Podsumowanie week 8 w ELF
Pierwszy w tym sezonie bye week Panthers Wrocław, którzy za tydzień zmierzą się z wciąż niepokonanymi Stuttgart Surge. Jednak obiektywnie trzeba przyznać, że tak jak tydzień temu narzekaliśmy na poziom rozgrywek, tak ta kolejka jest jak do tej pory najciekawszą w sezonie. Co działo się w week 8 w ELF? Zapraszamy do czytania.
W naszych mediach podcastowych jest też nasz podcast – zapraszamy do nadrobienia.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Prague Lions 6 – 38 Fehervar Enthroners
Spotkanie dwóch najgorszych drużyn w tym sezonie, nieważne, kto by wygrał, ktoś w końcu musiał dopisać sobie z przodu pierwsze zwycięstwo. Okazało się, że Węgrzy na wyjeździe byli zdecydowanie silniejsi od gospodarzy z Pragi, mimo że zapowiadało się na wyrównane spotkanie. Słabej jakości, co prawda, ale wyrównane. Tymczasem ofensywa Lions okazała się jeszcze mniej efektywna niż zwykle, podczas gdy całkiem nieźle radziła sobie defensywa. Już do przerwy Enthroners prowadzili 24-6 i nic nie zapowiadało żeby losy spotkania miały się odwrócić. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem na boisku był ponownie skrzydłowy Enthroners – Nathaniel Robitaille.
Barcelona Dragons 0 – 54 Madrid Bravos
Patrząc na ogólną sytuacją Dragons, którą opisałem w poprzednim podsumowaniu tydzień temu, w granicach sukcesu należy rozpatrywać to, że zespół z Katalonii w ogóle przystąpił do tego spotkania. W zeszłym tygodniu Dragons prawdopodobnie pobili rekord ELF jeśli chodzi o ilość ruchów kadrowych w ciągu jednego tygodnia. Przede wszystkim nowym head coachem został Oscar Calatayud – były trener reprezentacji Hiszpanii w futbolu amerykańskim. W dodatku ekipa z Barcelony zwolniła aż 24 zawodników, przy czym podpisała 20 nowych. Aby zrekompensować fanom poprzedni mecz, który Dragons poddali po pierwszej połowie, wstęp na spotkanie z Bravos był darmowy. A co o samym meczu można napisać? Kibice w Barcelonie nie mieli czym się za bardzo ekscytować, Bravos kolejny raz rozgromili swoich derbowych rywali i nie zapowiada się żeby w najbliższych latach stan tej rywalizacji się zmienił. Ekipa z Madrytu 54-0 prowadziła już w trzeciej kwarcie, więc na czwartą postanowiono wystawić zawodników rezerwowych, a i tak Dragons nie byli w stanie podejść nawet na odległość kopnięcia z pola… Ale za to udało im się dwa razy przechwycić piłkę.
Frankfurt Galaxy 28 – 35 Cologne Centurions
Zdecydowanie największe zaskoczenie tej kolejki i raczej definitywny koniec nadziei Galaxy na grę w play-offach. W tym tygodniu Centurions dołączyli do grona drużyn, które zwolniły head coacha w trakcie sezonu, jednak w przypadku Grega Brandona nie chodziło o wyniki zespołu czy konfliktu wewnątrz organizacji, a według oficjalnego oświadczenia klubu “problemy zdrowotne”. Nowym głównym szkoleniowcem został dotychczasowy koordynator defensywy – Jag Bal i już w swoim debiucie pokazał, że nie musi być tylko tymczasowym rozwiązaniem. Inna sprawa, że Galaxy musieli sobie radzić bez swojego QB1 Luke’a Zahradki, który trafił na IR, a w jego miejsce zespół z Frankfurtu nad Menem podpisał Matthew McKaya. Mimo wyrównanego początku, można było przypuszczać, że to Galaxy w drugiej połowie pokażą większą wolę, a McKay wyglądał na bardzo przyzwoite zastępstwo za Zahradkę. Ale początek drugiej połowy, to dramat w wykonaniu ofensywy Frankfurtu, który w dwóch posiadaniach dwa razy stracili piłkę przez fumble, a Centurions skorzystali z tych prezentów i obie straty zamienili na przyłożenia, które wyprowadziły zespół z Kolonii na prowadzenie 28-17. Jednak Galaxy się nie poddawali, jeszcze w trzeciej kwarcie zdobyli touchdown i dwupunktowe podwyższenie, a następnie podwyższyli field goalem. Jednak Isahia Weed popisał się świetnym podaniem na prawie 50 jardów, które dało Centurions świetną pozycję tuż przed polem punktowym, a następnie zamienili to na kolejne przyłożenie. Mimo, że Galaxy mieli bardzo dużo czasu na nadrobienie straty, już nie udało im się odwrócić losów meczu m. in. przez kapitalny przechwyt Bijona Harrisa na linii 1 jarda przed polem punktowym. Jednak i Weed zaliczył dość pechowy przechwyt i Galaxy znów mieli szansę wrócić, ale ponownie jej nie wykorzystali. Ta porażka nie przekreśla całkowicie szans Frankfurtu na play offy, ale na pewno nie rzutuje dobrze na cały sezon w ich wykonaniu i spodziewam się, że po tej porażce polecą w klubie głowy.
Vienna Vikings 49 – 40 Helvetic Mercenaries
Kolejny zespół, który przed startem 8. kolejki zwolnił head coacha i zrobił bardzo dobre wrażenie. Mercenaries zwolnili z tej funkcji Vala Gunna, a tymczasowo zastąpi go Bryan Billy, dotychczasowy koordynator ofensywy. Do tego, nowym OC, został Michał Kołek, ostatnio trener główny Silesii Rebels Katowice.
Trzy pierwsze kwarty zapowiadały kolejny, typowy dla tej ligi blow out, bo Vikings prowadzili 42-18, ale w czwartej kwarcie, co zaskoczyło w zespole ze Szwajcarii i przez chwilę pachniało sensacją. Kto wie jakby potoczyło się spotkanie, gdyby Mercenaries mieli więcej czasu na odrobienie strat.
Naprawdę świetny występ zaliczył Carlton Aiken Jr., który w tym spotkaniu rzucił na ponad 396 jardów (łącznie 481 jardów z biegami) i 4 przyłożenia, czym zasłużył sobie na nagrodę MVP tygodnia.
Paris Musketeers 35 – 27 Berlin Thunder
Z tej niezwykle zaciętej rywalizacji zwycięsko wychodzą Paryżanie i znacząco ułatwiają sobie drogę do pierwszych w historii organizacji play offów już w drugim roku jej istnienia. Tymczasem Thunder muszą zacząć kalkulację, jako że z bilans 4-4 w połowie sezonu nie wygląda zbyt optymistycznie. Początkowo Musketeers całkowicie zdominowali Thunder – Berlińczycy nie potrafili nawet wejść na połowę gospodarzy i Muszkieterzy prowadzili do przerwy 28-0 by jeszcze na początku trzeciej kwarty podwyższyć na 35-0. Kiedy już można było sobie pomyśleć, że nic więcej się nie wydarzy, wtedy Thunder stwierdzili, że tak łatwo skóry nie sprzedadzą i niemalże zrobili największy w tym sezonie comeback, jednak jeden sack Musketeers pokrzyżował im plany. Gdyby nie całkowity breakdown w pierwszej części spotkania, Thunder mogli powalczyć w tym spotkaniu o zwycięstwo.
Hamburg Sea Devils 23 – 61 Rhein Fire
Spotkanie w Hamburgu, mimo formy jaką prezentują Sea Devils, miało niesamowitą atmosferę. A to dzięki kibicom, którzy tłumnie przybyli na Volksparkstadion, co pokazuje jak wielkim zainteresowaniem cieszy się ten sport u naszych sąsiadów za Odrą:
Spotkanie dla Hamburczyków zaczęło się bardzo źle, zanim jeszcze w ogóle się zaczęło. Gwiazda drużyny – WR Jarvis McClam podczas prezentacji zawodników postanowił popisać się robiąc salto. I wszystko fajnie, dopóki McClam nie zaczął utykać…
Tough luck. Hamburg Sea Devils WR Jarvis McClam tore his Achilles tendon yesterday when he performed a flic-flac on the Volksparkstadion turf during the players' intro. Here is the scene from the ProSiebenMaxx broadcast. pic.twitter.com/mv38AuKwhC
— René Bugner (@RNBWCV) July 15, 2024
Jak się okazało, zawodnik zerwał ścięgno Achillesa, a to oznacza dla niego koniec sezonu. O samym meczu niewiele można powiedzieć, poza tym że był to koncert w wykonaniu Gelna Toongi i spółki. Sam Brytyjczyk zdobył aż 231 jardów dołem i 3 przyłożenia. Sea Devils obudzili się dopiero po przerwie, ale przy tak wysokim prowadzeniu i tak nie było już co zbierać.
Raiders Tirol 25 – 30 Stuttgart Surge
Spotkanie, które obfitowało w zdecydowanie najwięcej emocji i rozstrzygnęło się dopiero w samej końcówce. Raiders chyba jako jedyni w tym sezonie byli tak blisko pokonania Surge, którzy z dużymi ciężarami wywieźli zwycięstwo z Innsbrucka. Porażka Austriaków aż tak nie powinna boleć, bo kalendarz układa się im w miarę przystępnie poza rewanżem na wyjeździe z Surge. Trzeba pochwalić Raiders za równą walkę do samego końca o zwycięstwo, która zakończyła się dopiero po przechwycie.
Tak wygląda sytuacja w poszczególnych konferencjach po week 8:
Zaszły również pewne zmiany w potencjalnym wyglądzie play offów, gdyby sezon kończył się dzisiaj:
Terminarz week 9:
20 czerwca (sobota):
Fehervar Enthroners – Milano Seamen (godz. 15:00)
21 czerwca (niedziela):
Madrid Bravos – Paris Musketeers (godz. 13:00)
Gdyby sezon regularny kończył się dzisiaj, te dwie drużyny spotkałby się ze sobą w pierwszej rundzie. Dla obu drużyn nie będzie to łatwe spotkanie, na obu będzie ciążyć duża presja, bo zwycięzca ucieknie konkurentowi o jedno oczko – zarówno Bravos jak i Musketeers mają bilans 5-1. Ze względu na przewagę własnego boiska, minimalnym faworytem będą Bravos.
Berlin Thunder – Vienna Vikings (godz. 13:00)
Pierwsze spotkanie w tym sezonie tych dwóch drużyn zakończyło się minimalną wygraną Vikings na własnym terenie. Czy Austriacy w końcu przegrają pierwszy mecz w sezonie, a Thunder pokażą coś więcej niż tylko charakter? Przekonamy się w niedzielę. Jest to również ważne spotkanie dla Panthers Wrocław w kontekście walki o play offy – wygrana Vikings pomoże Wrocławianom.
Stuttgart Surge – Panthers Wrocław (godz. 13:00)
“Make or break” dla Panthers wracających po bye weeku. Porażka w Stuttgarcie praktycznie przekreśli nawet matematyczne szanse na grę w play offach. Dużo zależy też od wyników innych zespołów, porażki Thunder i Raiders w następnych spotkaniach byłyby bezcenne, ale nie co się oszukiwać, najlepsze co może pomóc Panthers, to sami Panthers wygrywając z Surge. Zadanie które można śmiało określić mianem “Mission impossible”, a patrząc na kondycję ataku Panthers, lepiej nie nastawiać się jakoś bardzo pozytywnie na to spotkanie.
Munich Raves – Helvetic Mercenaries (godz. 13:00)
Rhein Fire – Frankfurt Galaxy (godz. 16:25)
Cologne Centurions – Hamburg Sea Devils (godz. 16:25)
Tekst: Igor Białecki
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories