Podsumowanie week 9 w ELF
Ten tydzień przyniósł parę wartych uwagi pojedynków, które być może będą miały powtórkę w play offach. W przeciwieństwie do poprzedniego weekendu obyło się bez sensacji, a ta zdecydowanie przydałaby się Panthers w niedzielę w Stuttgarcie. Tak się jednak nie stało, ale więcej o tym poniżej.
W naszych mediach podcastowych jest też nasz podcast – zapraszamy do nadrobienia.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Fehervar Enthroners 27 – 17 Milano Seamen
Może nie sensacyjne zwycięstwo, ale na pewno pewnym zaskoczeniem jest druga z rzędu wygrana Enthroners, zwłasza z nieco bardziej faworyzowanymi Seamen. Ten mecz pokazał, że Węgrzy nie muszą być jedną z najgorszych ekip w ELF i stać ich na bycie lepszym. Co prawda nie ma co liczyć na wbicie się do czołówki w najbliższych latach, ale na wybicie się z totalnego dołka już tak. Seamen przez większość spotkania nawet nie zbliżyli się na odległość jednego przyłożenia, co było konsekwencją wielokrotnych strat.
Co najbardziej zaskakujące, Seamen zwolnili w tym tygodniu swojego QB1 Zacha Bronkhortsa.
Berlin Thunder 9 – 34 Vienna Vikings
Można było spodziewać się wygranej Vikings, ale chyba nie aż w takich rozmiarach. W pierwszej połowie Thunder stawiali dość mocny opór w defensywie, ale Vikings nie pozostawali dłużni i również mocno gnębili Jakeba Sullivana nie dając mu wiele pola manewru. Dzięki temu zwycięstwu zespół z Wiednia zapewnił sobie kolejne, trzecie z rzędu mistrzostwo Konferencji Wschodniej, czym jako pierwsza ekipa w tym sezonie ma zagwarantowany udział w play offach.
Jak rok temu, mimo ciągłego wygrywania, forma Vikings pozostawiała dużo do życzenia, kiedy to wygrywali minimalną przewagą nad dużo słabszymi rywalami i odpadli w play offach po jednym meczu, tak w tym sezonie już mało kto nie myśli o tym, że mamy do czynienia z kandydatem do mistrzostwa.
Madrid Bravos 13 – 29 Paris Musketeers
Ze wszystkich spotkań w ten weekend, mecz między Musketeers a Bravos należał do zdecydowanie najciekawszych – obie drużyny z tej samej konferencji na sąsiadujących ze sobą miejscach i jako potencjalni rywale w play offach. Stawiałem na Bravos jako minimalnych faworytów z racji, że grali u siebie, jednak Musketeers pokazali, że nie tylko w Paryżu potrafią wygrywać, Obie drużyny na początku prowadziły wyrównaną wymianę ciosów, jednak to Bravos popełnili więcej błędów, a Paryżanie nie zamierzali z nich nie skorzystać i zamienili je na punkty. Musketeers pokazali również, że mają jedną z najlepszych defensyw w lidze zatrzymując Bravos na zaledwie 13 punktach, a wiemy że Hiszpanie potrafili wysoko punktować z teoretycznie silniejszymi niż Muszkieterzy przeciwnikami. To bardzo cenne zwycięstwo dla Paryżan i bardzo bolesna porażka dla Bravos, którzy będą mieli teraz dość łatwą końcówkę terminarza (na rozkładzie Centurions i Sea Devils) poza jednym meczem, jakim jest wyjazd na rewanż do Francji. Może to być widowisko decydujące o losach Konferencji Zachdoniej.
Munich Ravens 55 – 23 Helvetic Mercenaries
Tydzień temu Mercenaries o mało co nie doprowadzili do sensacji przegrywając z Vienna Vikings 40-49. Szwajcarzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, szczególnie w grze ofensywnej. Jednak nie należało się nastrajać zbyt optymistycznie, że tak to co tydzień będzie wyglądać. I już tydzień później mecz z Ravens udowodnił tą tezę. Jednak z grubym drukiem należy zaznaczyć, że praktycznie od początku Mercenaries grali z WR Anthonym Brownem na rozegraniu, jako że Carlton Aiken doznał kontuzji. A mimo, dalej udało im się zdobyć 23 punkty, co można rozpatrywać w kategorii małego sukcesu. Ravens mają przed sobą prawdopodobnie najłatwiejszą końcówkę terminarza spośród wszystkich drużyn (Seamen, Lions, Dragons i ponownie Mercenaries) więc jeśli po drodze nie zaliczą bardzo dużej wpadki, ostatnia kolejka, w której podejmą Raiders Tirol będzie decydować o tym który z tych zespołów zagra w play offach.
Niestety kontuzja Aikena okazał się na tyle poważna, że musiał zostać wpisany na listę kontuzjowanych. Natomiast władze Mercenaries ewidentnie mają słabość do rozgrywających z przeszłością w PFL, bo nowym QB Helwetów został występujący w tym sezonie w Warsaw Mets DeAndre Clayton.
Stuttgart Surge 40 – 0 Panthers Wrocław
Bardzo chciałbym pominąć ten fragment, ale z dziennikarskiego obowiązku muszę napisać parę zdań o tym nieszczęsnym spotkaniu. Tak jak mecz we Wrocławiu oglądało się z dreszczykiem emocji, a ogólne wrażenia, mimo pewnego niedosytu po porażce po wyrównanym meczu z faworytem, były całkiem pozytywne. Tak w tym wypadku jedynym pozytywem było to, że mecz się skończył. Marazm w ofensywie towarzyszy Panthers praktycznie od odejścia Stevena Duncana. Wrocławianie mają już trzeciego rozgrywającego w tym sezonie, a oglądając mecz można było pomyśleć, że w niedzielę nie zagrał żaden. Swoistym aktem łaski dla Panthers okazała się pogoda – mecz został zakończony po trzeciej kwarcie ze względu na złe warunki atmosferyczne i była to decyzja… zarządcy boiska “w trosce o zdrowie zawodników”. Która profesjonalna liga sportowa zezwala na to, że zarządca boiska decyduje o tym czy mecz będzie kontynuowany czy nie? To nie jest poziom PFL2, gdzie takie kwiatki może i by przeszły. Z resztą nie było to fair wobec kibiców, którzy zapłacili za bilety, które nie są w Niemczech tanie, a została im zabrana ¼ widowiska, za które zapłacili pełną cenę. To nie pierwszy taki przypadek w tym sezonie i ELF będzie musiała zdecydowanie usankcjonować wcześniejsze kończenie meczów w nagłych wypadkach, bo przez to ciężko patrzeć na tą ligę jako profesjonalną, za jaką chce się uważać. Szczególnie, że różnice w zdobytych i straconych punktach są dość ważnym tie breakerem w ELF. Wracając jeszcze do samych PAnthers – szkoda, że tak hypowany sezon wygląda tak jak każdy widzi. Przed sezonem w końcu wydawało się, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik i na początku rzeczywiście wszystko ładnie się trzymało. Stopniowo jednak guziki te zaczęły się luzować, aż w końcu odpadły z tej koszuli, która odsłoniła nie tyle niedoskonałości, co słabości w zarządzaniu tą drużyną. Panthers wrócili do starych rozwiązań po zwolnieniu Duncana, które – co było do przewidzenia – nie sprawdziły się ponownie na tym poziomie. Poziomie, który wzrósł i być może trochę wrocławskiej drużynie odjechał. Nie jest to oczywiście poziom Lions czy Enthroners (chociaż w tym drugim wypadku przekonamy się w ten weekend), ale po sezonie muszą pojawić się zdecydowane zmiany w organizacji, która musi zacząć eksperymentować i podejmować ryzyko.
W tym tygodniu doszło do kolejnej już rewolucji kadrowej Panthers w tym sezonie, i tak – obejmuje ona również pozycję rozgrywającego. Jednak tym razem nie jest to decyzja organizacji, a sam tak zdecydował Matthew Vitale, który musiał pilnie wrócić do Stanów Zjednoczonych z powodów osobistych. Sezon sezonem, ale w życiu są ważniejsze rzeczy niż sport.
Poza Matthew Vitale szeregi Panthers opuścił również Brazylijczyk Otavio Amorim grający w linii ofensywnej. Do Wrocławia wrócił inny ofensywny liniowy Lucas Xavier, który grał dla Panthers w poprzednim sezonie. Panthers ściągnęli do Wrocławia duo z linii defensywnej świeżo upieczonych mistrzów Polski – Mateusza Szczęka oraz Tomasza Sętkiewicza z Warsaw Eagles. Z listy kontuzjowanych został natomiast aktywowany WR Matt Cole. Do poważnych przetasowań doszło również w sztabie – nowym koordynatorem ofensywy został dotychczasowy trener OL Sam Gooding. Gabe Landa, który wcześniej pełnił funkcję OC został nowym trenerem rozgrywających, a dwóch rodaków – Miłosz Maćków i Przemysław Lewszyk zostali odpowiednio asystentem ofensywy oraz asystentem defensywy.
Cologne Centurions 32 – 25 Hamburg Sea Devils
Kolejny tydzień i kolejny przykład rozkładu Sea Devils. Takiego regresu w ciągu ostatnich dwóch lat nie zaliczyła chyba żadna inna drużyna w ELF. Centurions dominowali przez większość spotkania i tylko w czwartej kwarcie zbliżyli się do Centurions, kiedy praktycznie było po meczu. Z pewnością swojej drużynie nie pomógł QB D’Angelo Fulford, który rzuciła aż trzy przechwyty w ręce zawodników z Kolonii. Centurions co prawda mają już tylko matematyczne szanse aby awansować do play offów, ale z obecnym nastawianiem pokazują, że w przyszłym sezonie może wyrosnąć nam kolejna silna ekipa w Konferencji Zachodniej. Sea Devils natomiast, obok Frankfurt Galaxy i Panthers Wrocław, są jednym z największych sezonowych rozczarowań. Poza kiepskimi wynikami dochodzą problemy z domowym stadionem, który mieści się w środku osiedla mieszkalnego, którego mieszkańcy skarżą się na hałas podczas meczów. Zarząd już w poprzednim sezonie pokazał, że podejmuje nie do końca rozsądne decyzje i nie wykorzystuje potencjału drużyny, która ma szerokie możliwości i dojście do dużej bazy zawodników w Niemczech.
Rhein Fire 48 – 13 Frankfurt Galaxy
Co tu dużo mówić, Fire przejechali się po kolejnym rywalu, a Galaxy pokazali jak nie budować drużyny przed sezonem. We Frankfurcie nad Menem poszli “all-in”, ale już od początku sezonu nie zapowiadało się, że Galaxy będzie walczyć o najwyższe cele. A ten pogrom to tylko kolejny tego przykład. tymczasem kolejny świetny występ zaliczył Glen Toonga i jeśli nie wydarzy się coś nadzwyczajnego, to Brytyjczyk grający kiedyś w Lowlanders Białystok będzie pewniakiem do nagrody MVP.
W środę zakończyło się okienko, w którym drużyny mogły podpisywać i zwalniać zawodników. Od tej pory ekipy nie mają możliwości podpisywać do składów nowych zawodników. Jedynym wyjątkiem są rozgrywający, jeśli zawodnik z tej pozycji trafił na listę kontuzjowanych. Poza Panthers również inne drużyny przeprowadziły podpisały nowych zawodników:
- Barcelona Dragons:
- QB Grant Beucler
- RB Tony Williams Jr.
- Hamburg Sea Devils:
- RB Phileas Pasqualini
- DE Jai Jackson
- Madrid Bravos:
- DB Marquise Manning
- Milano Seamen:
- QB Eystin Salum
- Raiders Tirol:
- WR Cinque Sweeting
- Vienna Vikings:
- DB Cole Coleman
Tak wygląda sytuacja w poszczególnych konferencjach po week 9:
Tak wygląda obecnie potencjalna drabinka play offów:
Terminarz week 10
Sobota (27.07)
Panthers Wrocław – Fehervar Enthroners
Skoro już sezon dla wrocławskiej ekipy praktycznie zakończony, to nie pozostaje nic innego jak tylko bezstresowo obejrzeć na stadionie lub przed TV mecz z Węgrami. Dalej jednak nie wiemy kto zagra jako QB w Panthers w sobotę.
Barcelona Dragons – Stuttgart Surge
Vienna Vikings – Prague Lions
Madrid Bravos – Cologne Centurions
Bravos będa chceili odrobić straty po porażce z Musketeers i zmierzą się u siebie z Centurions, którzy są na fali po dwóch zwycięstwach z rzędu. Czy tym razem Centurions będzie znów stać na sensjację?
Munich Ravens – Milano Seamen
Rhein Fire – Paris Musketeers
Na papierze to oczywiście Niemcy są faworytem tego spotkania, ale nie powinni lekceważyć Paryżan, którzy mają świetną passę czterech zwycięstw z rzędu i z pewnością zwycięstwo nad Fire byłoby dla nich wisienką na torcie tego seoznu.
Hamburg Sea Devils – Frankfurt Galaxy
W amerykańskiej terminologii określilibyśmy to spotkanie jako “Disappointed Bowl”. Pojedynek dwóch drużyn, które ewidentnie w tym sezonie nie dowiozły, a przegrany będzie mógł się nazwać zdecydowanie największym rozczarowaniem.
Raiders Tirol – Helvetic Mercenaries
Tekst: Igor Białecki
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories