Podsumowanie Wild Card Round w ELF
Za nami weekend z Wild Card Round w European League of Football – obyło się bez większych niespodzianek, co nie oznacza, że w ogóle brakowało emocji, bo tych było całkiem sporo. Jak wyglądała pierwsza runda play offów? Zapraszamy na podsumowanie.
W naszych mediach podcastowych jest też nasz najnowszy podcast – zapraszamy do nadrobienia.
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
lub klikając przycisk ->
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
Paris Musketeers 40 – 37 Munich Ravens
Przed spotkaniem Musketeers byli wskazywani na nieznacznego faworyta – ogólnie lepszy skład, lepsza gra w sezonie zasadniczym i przewaga własnego boiska sprawiły, że Paryżanie przeszli do następnej rundy, ale nie obyło się bez problemów. Ravens, którzy pokonali w tym roku tylko jedną drużynę z dodatnim bilansem sprawili dużo problemów Musketeers, zwłaszcza w ofensywie, gdzie świetne spotkanie rozegrał Chad Jeffries. Pierwsza połowa, a w szczególności druga kwarta mogła naprawdę się podobać w wykonaniu ofensyw obu drużyn. Najpierw prostym podaniem Zacha Edwardsa do Austina Mitchella, Muszkieterzy zadali pierwszy cios, Ravens odpowiedzieli podobnie, następnie “Magic Zach” wziął sprawy w swoje nogi i zdobył przyłożenie dołem. Przed końcem pierwszej połowy Ravens również zdobyli przyłożenie dołem dając jako RB zawodnika z linii defensywnej. Jednak nie trzeba było długo czekać na odpowiedź gospodarzy, bo Mitchell popisał się świetną akcją powrotną zakończoną przyłożeniem. Do przerwy 19-14 dla Musketeers. Ravens otworzyli drugą połowę z przytupem – 75-cio jardowym przyłożeniem popisał się biegacz Tomiwa Oyewo, wyprowadzając Bawarczyków na prowadzenie, którym jednak długo się nie nacieszyli, bo już w następnym drive Musketeers ponownie zdobyli przyłożenie oraz podwyższyli za 2 punkty prowadząc 27-20. Jednak i oni tylko przez chwilę cieszyli się z takiego wyniku, bo już w akcji powrotnej po kick offie Joe Cole zdobył przyłożenie dla Kruków. Musketeers przestawili się na grę biegową i przyniosło to skutki, bo ostatnie dwa przyłożenia decydujące o wygranej Paryżanie zdobyli właśnie dołem. Z pewnością Musketeers wiedzieli, że z Ravens nie będzie łatwo, ale nie sądzili zapewne, że aż tak. Defensywa Francuzów tego dnia zawodziła i gdyby nie lepsza dyspozycja ataku, prawdopodobnie Monachijczycy sprawiliby małą niespodziankę.
Rhein Fire 40 – 10 Madrid Bravos
Trzecie spotkanie tych drużyn w tym sezonie i drugie zwycięstwo Fire. W starciu Dawida z Goliatem, Goliat nie pozostawił złudzeń co do swojej wyższości. Już w pierwszym drive Fire wyszli na prowadzenie po świetnym biegu Glena Toongi, który ewidentnie zmierza po nagrodę MVP sezonu. Nie trzeba było długo czekać, bo już po 2 minutach od pierwszego przyłożenia Fire prowadzili 14-0. Jeszcze przed końcem pierwszej kwarty, kolejnym efektownym biegiem popisał się Toonga i na tablicy widniał wynik 20-3. Jedyne przyłożenie dla drużyny ze stolicy Hiszpanii zdobył pod koniec pierwszej połowy D’Wayne Obi. Reszta meczu to “usual ELF match”, czyli pod dyktando jednego, silniejszego zespołu i to właśnie Fire w ten weekend zmierzą się w Stuttgarcie z Surge.
ZAPOWIEDŹ PÓŁFINAŁÓW
Vienna Vikings – Paris Musketeers (sobota – 7.09)
Pierwszy w historii rozgrywek mecz między tymi dwoma drużynami i od razu na tak wysokim szczeblu, co może wpłynąć pozytywnie na widowisko, jako że drużyny się jeszcze nie znają i teoretycznie powinno być przez to ciekawiej. Zdecydowanym faworytem będą jednak Wiedeńczycy, którzy jako jedyni w historii ELF dwa razy z rzędu zakończyli sezon regularny bez porażki na koncie i są jedyną drużyną w tym sezonie, która wygrała wszystkie swoje mecze. Vikings grali w play offach w 2022 i 2023 roku, z czego w tym pierwszym sezonie zostali mistrzami Europy, a rok temu mimo przewagi własnego boiska, bilansu z zerem z tyłu, bye weeku i łatki obrońcy tytułu, ulegli Stuttgart Surge, dla których był to pierwszy występ w play offach w ich drugim sezonie. W tym roku wygląda to podobnie – Vikings mają niepokonany sezon, przewagę własnego boiska, bye week i łatkę pretendenta do tytułu. Dla Musketeers z kolei jest to dziewiczy występ w play offach w drugim ich sezonie obecności w lidze. Paryżanie o tyle różnią się jednak od zeszłorocznych Surge, że Niemcy mieli lepszy bilans w sezonie zasadniczym (11-1), co jednak Francuzi mogą zrzucić na grę w silniejszej Konferencji Zachodniej. Jest więc sporo analogii w porównaniu do zeszłego roku, jednak są bardziej wyraźne różnice. Vikings rok temu, mimo że wygrywali, to te zwycięstwa niemal zawsze były na styku, często różnicą jednego posiadania. W tym sezonie Wikingowie nie pozostawiają złudzeń, że ich celem jest ostateczny triumf. Tymczasem Musketeers ledwo przeszli teoretycznie słabszych Ravens i można sobie postawić pytanie jak zagrają w starciu ze zdecydowanie silniejszym rywalem.
Mój typ: Vikings
Stuttgart Surge – Rhein Fire (niedziela – 8.09)
Rewanż za zeszłoroczny finał, który zakończył się zdecydowanym zwycięstwem faworyzowanych Fire. Dzisiaj kwestia tego kto wyjdzie zwycięsko z tej rywalizacji jest otwarta i o końcowym wyniku mogą zaważyć sekundy, centymetry i wszelkie inne znane człowiekowi jednostki. Fire nie są już takim powerhousem, jak rok temu mimo, że ich roster zmienił się w niewielkim stopniu. Surge natomiast jak byli mocni rok temu, tak teraz jeszcze bardziej się wzmocnili, co pokazywali na każdym kroku w sezonie regularnym. Teraz będą się chcieli zrewanżować za zeszłoroczny finał i mają ku temu solidne argumenty, nie tylko przewagę własnego stadionu.
Mój typ: Surge
Autor: Igor Białecki
***
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Categories