Skip to content

Rookie Watch 2024 #0 cz. 2

Kontynuujemy odcinek zerowy tegorocznego Rookie Watch, bo poprzednie 25 nazwisk to nie wszyscy, na których należy zwrócić uwagę. Przed wami lista kolejnych 25 debiutantów, których warto obserwować.

Część pierwszą znajdziecie tutaj:

Rookie Watch 2024 #0 cz.1

W naszych mediach podcastowych jest też nasz najnowszy podcast – zapraszamy do nadrobienia.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.

***

JAYDEN DANIELS (QB, Washington Commanders – pick #2)

Zwycięzca nagrody Heismana 2023 wchodzi do drużyny, która przechodzi sporą przebudowę, co już na starcie jest sporym wyzwaniem dla młodego rozgrywającego. No właśnie – młodego? W grudniu Daniels skończy 24 lata, co oznacza, że jest starszy od Anthony’ego Richardsona, C. J.-a Strouda czy Bryce’a Younga. W tym samym wieku są m. in. Trevor Lawrence, Brock Purdy, Justin Fields i Will Levis. Zaledwie o rok starsi są Tua Tagovailoa, Justin Herbert i Jordan Love. Można by oczekiwać, że Daniels wchodzi do ligi jako gotowy produkt, ale tak do końca nie jest. Daniels jest atletycznym freakiem – jego szybkość i zwinność są na bardzo wysokim poziomie, co automatycznie nasuwa porównania z Lamarem Jacksonem. Bardzo dobrze porusza się w kieszeni i z niej ucieka, jednak główne wątpliwości nasuwają się do gry podaniowej, która przecież jest najważniejsza w fachu rozgrywającego. Obawy budzi też kartoteka medyczna Danielsa oraz jego tendencja do wystawiania się na kolejne urazy, które mogą sprawić, że Danielsa częściej będziemy widzieć w raporcie medycznym niż na boisku. Fani Commanders mimo wszystko mogą liczyć, że po wieloletnich perturbacjach na tej pozycji, w końcu mają rozgrywającego, który wprowadzi organizację w nową erę razem z nowym sztabem i właścicielami. 

 

MALIK NABERS (WR, New York Giants – pick #6)

BRIAN THOMAS JR. (WR, Jacksonville Jaguars – pick #23)

Zdecydowałem się zestawić ze sobą tych dwóch skrzydłowych nie tylko dlatego, że są kolegami z uczelni LSU, ale też dlatego, że trafili do dwóch różnych zespołów. Kiedy nadszedł czas wyboru dla drużyny z Florydy i na tablicy dalej znajdował się Brian Thomas Jr., było niemal pewne, że stanie się nowym skrzydłowym dla Trevora Lawrence’a. Jags próbując się wycwanić i przedłużając moment podpisania nowego kontraktu Calvina Ridleya, stracili go w wolnej agenturze na rzecz Titans, wobec czego najlepszą opcją do podań dla Lawrence’a byli Evan Engram i… Gabe Davis, którego ściągnęli za naprawdę grube pieniądze jak na zawodnika tej klasy. Thomas Jr. z miejsca stał się WR1 Jaguars. Jego umiejętność łączenia swojej szybkości ze swoim rozmiarem jest imponująca, natomiast szlifów wymaga route running – wynika to bardziej z braku doświadczenia niż z umiejętności, dlatego pod okiem Douga Pedersona Thomas Jr. może rozwinąć się w bardzo niebezpiecznego WR-a. Malik Nabers natomiast często był przedstawiany jako drugi najlepszy skrzydłowy w tegorocznym drafcie, a niektórzy stawiali ich nawet na równi. I o ile jego kolega wybrany przez Jaguars nie będzie się musiał martwić o poziom swojego QB, o tyle Nabers będzie musiał liczyć, że albo Daniel Jones przynajmniej w części wróci do formy jaką prezentował jeszcze przed dwoma laty, albo że dzięki słabej grze Jones’a (lub jego nieobecności przez kontuzje) Giants dostaną szansę wybrania za rok nowego rozgrywającego. O Nabersie zrobiło się głośno już podczas obozu treningowego, kiedy to sprowokował bójkę między zawodnikami Giants i Lions, którzy mieli łączone ćwiczenia. Zapachniało DK Metcalfem. Oby Nabers dorównał skrzydłowemu Seahawks również umiejętnościami na boisku.

 

 

LAIATU LATU (DE, Indianapolis Colts – pick #15)

Pierwszy zawodnik defensywny wybrany w tym drafcie, dopiero z numerem 15, co jest rekordem w historii draftów, jako najpóźniej wybrany pierwszy zawodnik defensywny w historii. Colts potrzebowali wzmocnień w defensywie, szczególnie w pass rushu i wybranie Latu ma sens. Ma bardzo dobre wymiary na zawodnika NFL, a przy tym jest bardzo atletyczny. Bardzo dobrze czyta bloki liniowych i umiejętnie ich mija, jednak może mieć problemy z silniejszymi od siebie. Jednak największym zmartwieniem skautów, generalnych menadżerów i sztabu medycznego, co na pewno było brane pod uwagę przez każdą drużynę, która miała go na swojej tablicy jest to, że Latu, kiedy grał jeszcze dla uczelni Washington doznał na tyle poważnej kontuzji szyi, że był zmuszony zakończyć karierę. Na szczęście rehabilitacja zawodnika przebiegła na tyle dobrze, że lekarze wystawili pozytywną opinię co do powrotu na boisko. Latu wznowił karierę na UCLA i tam stał się jednym z najlepszych pass rusherów w NCAA. Po powrocie do zdrowia Latu nie miał już poważniejszych urazów na uczelni, ale kontuzja na tyle poważna, że zmuszająca zawiesić karierę zawsze zostawia po sobie ślad i zawsze istnieje ryzyko jej nawrotu. Urazy szyi są bardzo groźne i niestety mogą wywrócić życie do góry nogami. Latu z tego wyszedł, ale zaledwie w tym roku karierę przedwcześnie był zmuszony zakończyć linebacker Dallas Cowboys Leighton Vander Esch, właśnie przez kontuzję szyi. Dlatego wybór Latu jest ryzykowny, ale jeśli będzie zdrowy (oby) może zostać nie tylko liderem defensywy Colts obok powoli starzejącego się DeForesta Bucknera, co jednym z najlepszych pass rusherów w ogóle. 

 

BO NIX (QB, Denver Broncos – pick #12)

W tym roku został pobity rekord wybranych rozgrywających w pierwszej rundzie. Bo Nix, QB z uczelni Oregon był właśnie tym ostatnim, szóstym rozgrywającym w pierwszej rundzie. Nie ma co ukrywać – gdyby nie duże zapotrzebowanie w lidze na tej pozycji Nix prawdopodobnie nie zostałby wybrany tak wysoko, zapewne jego nazwisko nie zostałoby nawet wyczytane pierwszego dnia, ale raz, że wszyscy najwyżej oceniani zostali wybrani wcześniej, a Broncos mieli pilną potrzebę po zwolnieniu Russella Wilsona, a dwa, że za sterami drużyny z Kolorado stoi Sean Payton. A on lubi taki typ rozgrywającego. Dobry game manager, który umie szybko znaleźć potencjalnego zawodnika do rzutu i równie szybko tą piłkę poda. Tylko nie bez powodu Nix nie był typowany na pierwszą rundę – na uczelni grał przede wszystkim dużo zagrywek, które są proste i efektowne, a co za tym idzie – przyjazne dla rozgrywającego. Poza tym Nix ma problemy z pracą nóg podczas dropbacku, co może źle wpłynąć na zgranie akcji z resztą drużyny oraz wyraźnie nie radzi sobie w grze pod presją (z czym jednak może mu pomóc dość silna linia ofensywna). Niedoskonałości swojego “młodego” (Nix ma 24 lata) rozgrywającego ma na uwadze Payton, jednak ze względu na biedę w QB roomie Broncos i dobre występy Nixa w pre-seasonie, zdecydował się dać mu szansę od razu jako starter, mimo iż pierwotnie miał nim być Jarret Stidham, a rezerwowym Zach Wilson. Być może Nix to rzeczywiście nieoszlifowany diament, a być może kolejny gorzej niż przeciętny rozgrywający, ale na pewno rozwój pod okiem Seana Paytona wpłynie na niego lepiej niż gorzej. 

 

CADE STOVER (TE, Houston Texans – pick #123)

Tegoroczna klasa ciasnych końcowych wyglądała tak, że był Brock Bowers i… długo nic. Jednak wśród nazwisk z dalszych rund na tej pozycji wyróżnia się m. in. Cade Stover z Ohio State. Osobiście byłem nieco zdziwiony, że Stover poszedł dopiero jako ósmy TE w tym drafcie. Jednak Stover może moim zdaniem być jednym ze sleeperów, który może zaskoczyć ligę. Co prawda w Texans Dalton Schultz jest bezsprzecznym TE nr 1, ale nie oznacza, że Stover nie dostanie szansy. Ma predyspozycje aby stać się kolejnym ważnym elementem w ofensywie Bobby’ego Slowika – Stover, jak na tight enda przystało, jest dobrze zbudowany i dzięki temu zyskuje przewagę w walce o piłkę z obrońcą, nie ma problemu z tym ani na ziemi, ani w powietrzu. Mimo dość dużych rozmiarów Stover wykazuje się również dobrą zwinnością oraz elastycznością, a to w połączeniu z dobrą koordynacją na poziomie oko-ciało, sprawia, że staje się niebezpiecznym receiverem. Największą słabością Stovera może być… brak doświadczenia. Cade przychodził grać na uczelni jako linebacker i dopiero od dwóch sezonów grał jako tight end, więc należy (może to brzmieć absurdalnie) poduczyć go na tej pozycji, szczególnie że zwykle tight endom zajmuje trochę czasu zanim “wejdą” w warunki NFL. Zwraca się również uwagę, że Stover nie jest zbyt szybki i mimo, że wygląda na dobrego blockera, to musi popracować na techniką, gdyż zbyt często nie pracuje nogami w trakcie blokowania. Stover to naprawdę ciekawy prospekt, który może zostać kolejną bronią dla C. J.-a Strouda. Jednak jest to nieoszlifowany diament, który wymaga pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Trust the process.

 

TROY FRANKLIN (WR, Denver Broncos – pick #102)

Jeszcze rok temu Russell Wilson nie mógł narzekać na korpus WR-ów w Broncos. Courtland Sutton, Jerry Jeudy i utalentowany wówczas rookie Marvin Mims Jr. W Denver nie ma już Wilsona ani Jeudy’ego. W miejsce tego pierwszego przeszedł Nix, a docelowo zastąpić tego drugiego ma Josh Reynolds, który poprzedni sezon spędził w Lions. Jednak może być to niewystarczające, a w dodatku trzeba wspomóc rookie QB. Tak się złożyło, że tego rookie QB wspomoże jego kolega z uczelni i prawdopodobnie najlepszym po nim zawodnik na uniwersytecie Oregon. Troy Franklin był ulubionym celem podań Nixa na uczelni i można się spodziewać, że od week 1, kiedy Franklin będzie grał, będzie szukał podań właśnie do niego i do Suttona. Franklin wyróżnia się elitarną szybkością, potrafi uciec obrońcy dzięki szybkiemu startowi z pozycji. Franklin szybko i precyzyjnie porusza się po wyznaczonych ścieżkach. Dobrze pracuje rękami, potrafi wyrwać się obrońcy i stworzyć sobie przestrzeń aby złapać piłkę, a przy tym nie wytraca swojej prędkości. Minusem Franklina są natomiast warunki fizyczne – skrzydłowy jest dość chudy i wyraźnie brakuje mu masy mięśniowej. Mimo tej drobnej budowy, brakuje mu też zwinności, nie jest tak płynny w swoich ruchach, jak można by oczekiwać od zawodnika o tym profilu. Co również rzuca się w oczy, Franklin ma problemy z walką o piłkę w powietrzu, ma co prawda MOMENTY, ale są to tylko i aż przebłyski, które pokazują, że nad tym elementem da się popracować żeby przestał być jego bolączką. Franklin dość zaskakująco spadł aż do czwartej rundy, jednak zdecydowanie jest to jeden z lepszych wyborów w tej rundzie i zobaczymy jak i czy w ogóle znów będzie jednym z ulubionych skrzydłowych Bo Nixa.

 

ISAAC GUERENDO (RB, San Francisco 49ers – pick #129)

Dość niespodziewanie 49ers w czwartej rundzie postanawiają dodać do komitetu biegaczy nowego zawodnika, podczas gdy mają wyraźne braki na innych pozycjach (na ciebie patrzę linio ofensywno). Jednak na ich korzyść przemawia to, że jak już jakiegoś running backa wybrali, to bardzo interesującego i profilem przypominającego… Christiana McCaffreya. Guerendo to typowy power back, który ma za zadanie przebijać się przez obrońców, wyrywać się z ich objęć i pobiec z piłką przed siebie. Nie jest tak wszechstronny jak CMC, ale taki ktoś również przyda się drużynie z Santa Monica. Szybkość i wzrost to zdecydowanie jego najmocniejsze strony, dzięki czemu przydaje się również w blokowaniu, a i w akcjach podaniowych wykazuje się dobrymi umiejętnościami złapania piłki i znalezienia sobie miejsca do pobiegnięcia z nią. Guerendo na uczelni był też podstawowym returnerem i być może w tej roli Niners widzą swojego młodego biegacza. Bezsprzecznie ma wysoki sufit i może pokazać dużo już w swoim debiutanckim roku.

 

KRIS JENKINS (DT, Cincinnati Bengals – pick #49)

Zapewne wielu pamięta jeszcze Krisa Jenkinsa wybranego w 2002 roku przez Carolina Panthers – dwukrotnie nominowany do pierwszej drużyny All-Pro i raz do drugiej oraz czterokrotny uczestnik Pro Bowl. W ślady swojego ojca, również defensive tackla, poszedł Kris Jenkins Jr. i co ciekawe, obaj zostali wybrani w podobnym miejscu w drafcie – ojciec z pickiem #44, a syn z #49. Kris Jenkins wpisuje się w potrzebę, jaką musieli uzupełnić Bengals – w ich pass rushu ze świecą szukać zawodników, którzy w jakkolwiek by się wyróżniali i byli w stanie realnie zagrozić liniom ofensywnym rywali. Poza Treyem Hendricksonem rzecz jasna. Sprowadzono co prawda Sheldona Rankinsa, ale ten staje się już powoli cieniem samego siebie i nie jest już tak skuteczny jak kiedyś. Dlatego Jenkins może zostać drugim najpoważniejszym zagrożeniem w linii Bengals. Przede wszystkim Jenkins jest topowym atletą – jego siła w połączeniu z rozmiarami dają efekty jakich można oczekiwać od dobrego DT. Potrafi wyrwać się od blokującego liniowego dzięki płynnemu ruchowi ciała, a nawet potrafi powalać innych zawodników samemu będąc blokowanym. Dobrze spisuje w akcjach biegowych zwykle nie dając biegaczom pola do ucieczki dzięki swoim długim ramionom. Jednak im dalej Jenkins znajduje się od środka linii, tym gorzej sobie radzi – ma problemy z walką z szybkimi liniowymi, którzy błyskawicznie są w stanie zablokować i na dodatek reaguje z opóźnieniem na snap od centra. Nie ma zbyt dużego arsenału wyćwiczonych ruchów, a przy tym jego praca rąk pozostawia dużo do życzenia, co zahacza o marnotrawstwo patrząc na to jak długie ma ramiona. Nie lubię oceniać zawodników przez suche liczby, ale trzeba nadmienić, że w czasie swojej uczelnianej kariery nie wykreował powalających statystyk, zbierając zaledwie parę sacków przez cały swój pobyt w NCAA. Jenkins – nie ma co ukrywać – jest raczej projektem do rozwinięcia niż gotowym produktem. Bardzo dobrze radzi sobie w obronie biegów i ma wysoki sufit na zostanie porządnym pass rusherem. Jednak jak u wielu omawianych tu debiutantów, potrzeba czasu. 

 

KOOL-AID McKINSTRY (CB, New Orleans Saints – pick #41)

Moją pierwszą reakcją na ten pick było “Po co Saints kolejny CB?”. Jednak po dłuższym zastanowieniu, stwierdziłem, że ten wybór bardziej mi się spodobał. Kool-Aid swoje warunki fizyczne łączy z dużą szybkością, dzięki czemu skrzydłowym bardzo ciężko jest go zgubić. Wykazuje boiskową inteligencję, dobrze czyta ścieżki receiverów i daje sobie radę zarówno w kryciu strefą, jak i indywidualnym. Potrafi “przykleić” się do skrzydłowego i nie odpuszczać go na krok, a jednocześnie potrafi z nimi walczyć w powietrzu o piłkę. Jednocześnie McKinstry ma wyraźne problemy z tacklowaniem zawodników, którzy już piłkę złapali, a jego brak odpowiedniej siły sprawia, że dość łatwo jest go zablokować. W dodatku nie należy do najbardziej zdyscyplinowanych zawodników i zalicza głupie flagi, czy to przy DPI czy co gorsza facemaski. McKinstry jest natomiast bardzo wszechstronny, bo na uczelni był również returnerem, więc możliwe, że będzie nim również w Nowym Orleanie na spółkę z Rashidem Shaheedem. Saints udało zgarnąć się jednego z topowych corner backów w tym drafcie, który spadł aż do drugiej rundy, na co wpływ miała dominacja ofensywy pierwszego dnia. Być może jest to szykowanie gruntu pod odejście kluczowych graczy z secondary, ale niewątpliwie z Kool-Aida McKinstry’ego może wyrosnąć naprawdę ciekawy zawodnik, który szybko powinien znaleźć się w realiach NFL i już od pierwszego tygodnia może może być starterem.

 

CHRISTIAN MAHOGANY (G, Detroit Lions – pick #210)

Linia ofensywna Lions to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza tego typu formacja w lidze. Od lewej do prawej strony nie ma praktycznie żadnych luk. W tym roku odszedł co prawda Jonah Jackson, jednak na jego miejsce błyskawicznie sprowadzono weterana Kevina Zeitlera, dzięki czemu linia ofensywna praktycznie nie straciła na swojej jakości, oczywiście zakładając, że wszyscy pozostaną zdrowi. Jednak nawet gdyby jakaś kontuzja się przytrafiła, mają dość dobrą głębie aby te luki uzupełnić. Jednym z ciekawszych elementów tej głębi jest wybrany dopiero w szóstej rundzie guard Christian Mahogany. Można stwierdzić, że szósta runda to co to on tam pokaże w tej lidze, jeśli w ogóle będzie grał. Nie takich kozaków w linii ofensywnej widziała ta liga wybranych tak daleko – wspomnieć chociażby tylko o Jasonie Kelce również wybranym w szóstej rundzie. Dla niektórych i tak było to zaskoczenie, że Mahogany spadł aż tak daleko i wybranie go z pickiem #210 można rozważać w kategoriach “stealu”. Bo Mahogany ma zdecydowanie potencjał, żeby takim kozakiem się stać. Bo ten zawodnik, to nie tylko masa mięśni i potężna siła, ale również mentalność. Mahogany w swojej grze jest bardzo agresywny i fizyczny, uwielbia nękać pass rusherów, a przy tym unikać flag za holding. Na plus należy również zaliczyć jego budowę, która zdecydowanie pomaga mu w wygrywaniu pojedynków na linii (190 cm wzrostu, 142 kg wagi, 205 cm rozpiętości ramion). Bardzo dobrze radzi sobie w pass protection szybko startując po snapie oraz dobrze trzymając pozycję po kontakcie z obrońcą. Jednocześnie wykazuje się sporą inteligencją, bo kiedy pass rusher nie wywiera na nim presji, szuka miejsca, gdzie może wspomóc kolegów z linii, aby nie zamknąć rozgrywającego w kieszeni. Jednocześnie Mahogany wykazuje się pewną niekonsekwencją, bo ma problemy z praca nogami, przez co może tracić równowagę w starciach z silniejszymi obrońcami oraz mimo swojej inteligencji zdarza mu się gubić rozeznanie w akcji i ma momenty zawahania, które kosztują cenne sekundy, przez co zostawia otwartą przestrzeń dla obrońców, którzy mają dzięki temu autostradę do rozgrywającego. Lions mają w swoich rękach zawodnika, który swoją budową i mentalnością jest już gotowy do gry w NFL, jednak nie ma co ukrywać, że jest bardziej projekt nad którym trzeba pracować. Jego braki są jak najbardziej do wyeliminowania. Mahogany musi popracować nad skupieniem i cierpliwością, bo zbyt często skupia się na tym, że obrońcę wykluczyć z gry, niż na rzeczywistej ochronie QB. Jeśli będzie się odpowiednio rozwijał wśród weteranów, od których może się bardzo dużo nauczyć, Lions mogą mieć kolejnego kozaka w tej formacji na przyszłość. 

 

AINIAS SMITH (WR, Philadelphia Eagles – pick #152)

Wydawać się może, że dwóch dobrych skrzydłowych w zupełności wystarczy jednej drużynie, jednak każdy kto wie jak kontuzyjny jest to sport, wie że głębia przydaje się wszędzie, nawet jeśli teoretycznie ma się wysoką jakość na danej pozycji. W Eagles niekwestionowanym numerem 1 jest A. J. Brown, nr DaVonta Smith, a o “trójkę” będą walczyć świeżo sprowadzony z Commanders Jahan Dotson, Parris Campbell i właśnie wybrany w piątej rundzie Ainias Smith. Czy wychowanek uczelni Texas A&M ma szansę zabłysnąć w składzie Orłów? Wbrew pozorom, wcale niemałe. Jahan Dotson został odesłany przez Commanders za frytki do rywala z dywizji i ponoć na campie prezentował się fatalnie. Parris Campbell to dobra opcja do rotacji, ale czy solidny WR3? Jest jeszcze co prawda wybrany również w tegorocznym drafcie Johnny Wilson, ale nie upatrywałbym w nim kogoś więcej niż gościa do special teamów. I tu właśnie wchodzi drugi w tym korpusie Smith, który profilem jest podobny do wielu innych skrzydłowych wybranych w tym drafcie – bardzo szybki, zwinny i smukły skrzydłowy.. Smith wykazuje się dużą eksplozywnością, potrafi się wyrwać spod krycia obrońców, jednak nawet kiedy jest pilnowany, nie ma problemu w łapaniu ciężkich piłek będąc w kontakcie z obrońcą. Nawet kiedy już złapie piłkę, potrafi się zachować, zręcznie omijając zawodników i szukając wolnych przestrzeni do biegu, co może również się przydać gdyby Eagles zdecydowali się dać Smitha jako returnera, bo na uczelni również pełnił taką funkcję. Problemem Smitha są natomiast jego niewielkie rozmiary – jest dość mały, a na dodatek ma krótkie ręce, co w fachu receivera ma naprawdę duże znaczenie. Jest również problem z route runningiem – Smith często gubi ścieżkę, robiąc o parę kroków za dużo albo za mało, a na dodatek w chwili zmiany kierunku biegu znacząco wytraca prędkość. Niestety jego warunki fizyczne ograniczają go do krótkich dystansów, jednak można w tym upatrywać również szansy, gdzie Smith ściągą uwagę obrońców na krótkim i średnim dystansie, a Brown i drugi Smith stanowią zagrożenie na w głębi pola. Nowy rookie skrzydłowy Eagles w pierwszym roku być może nie zrobi różnicy, ale jeśli będzie się odpowiednio rozwijał i umiał nadrobić swoje braki fizyczne, może być bardzo ciekawym nabytkiem drużyny z Filadelfii. 

 

ADISA ISAAC (DE, Baltimore Ravens – pick #93)

Defensywa Ravens otrzymała potężny cios, kiedy z funkcji defensywnego koordynatora odszedł Mike McDonald. Mało kto sądził, że obrona Kruków będzie jedną z najlepszych w sezonie 2023 i w dużej mierze jej sukces przypisuje się właśnie właśnie McDonaldowi i jego systemowi. W dodatku drużynę po roku opuścił też DE Jadeveon Clowney, który w tej obronie był jedną z wyróżniających się postaci. Dlatego ciekawy może okazać się trzeciorundowy wybór w postaci Isaaca. Defensor z Penn State co prawda może mieć na początku problemy żeby przebić się w tej głębi składu, ale z pewnością ma potencjał na wyrośnięcie na startera. Dzięki połączeniu atletyzmu i rozmiarów, już teraz może być solidnym zawodnikiem. Ma długie ramiona oraz bogaty zestaw ruchów, a to coś co trenerzy uwielbiają. Bardzo dobrze radzi sobie grając na skraju linii, szczególnie w akcjach biegowych, kiedy to potrafi szybko powalić running backa w sytuacjach outside run. NIeźle radzi sobie też w pass rushu, kiedy dzięki swojej zwinności potrafi ominąć liniowego i szybko dopaść do QB. Ale tak jak w wielu opisanych tutaj przypadkach, jego praca rękami wymaga ćwiczeń, co nie jest niespotykaną przypadłością u debiutantów wchodzących do NFL. Często jest również spóźniony po snapie, przez co z miejsca traci przewagę nad liniowym. Nie ma co ukrywać, że Isaac to projekt, który wymaga pracy, jednak nie wyklucza to tego, że już teraz może wchodzić na boisko i zaprezentować swoje umiejętności.

 

TOMMY EICHENBERG (LB, Las Vegas Raiders – pick #148)

Do Las Vegas tej wiosny zawitał Christian Wilkins i razem z Maxxem Crosbym będzie tworzył bardzo groźny duet defensive tackli. Jednak Wilkins i Crosby to w zasadzie jedyne pewne nazwiska w tej obronie, a dużo zastrzeżeń budzi przede wszystkim secondary. W drafcie pochylono się na tym problemem, jednak żaden z wyborów nie jest odpowiedzią już na teraz, a bardziej w dłuższej perspektywie. Tak też jest z Tommym Eichenbergiem, który prezentuje dość “niedzisiejszy” styl gry jako linebacker – według ekspertów to typ “old school” linebackera, którego głównym zadaniem jest szybkie neutralizowanie biegacza oraz bliskie pilnowanie tight enda. Eichenberg ma swego rodzaju instynkt w czytaniu gry i potrafi się dobrze ustawić w zależności od tego jaka akcja ma być grana. Bardzo dobrze spisuje się w pass rushu, nawet w starciach z ofensywnymi liniowymi wykazuje się porządną siłą i jest w stanie ich omijać. Jest bardzo dobrym tacklerem, rzadko kiedy daje się ominąć zawodnikowi. Wykazuje się również szybkością w linii prostej, dzięki czemu szybko dopada do running backa oraz dotrzymuje kroku w kryciu TE. Jednak tej szybkości Eichenberg nie ma już poruszając się na boki, co będąc linebackerem może mu znacząco utrudnić pracę. To również przekłada się na to, że ma wyraźne problemy w kryciu strefą. Jego marginalna zwinność sprawia też, że przydatny może być w zasadzie tylko w akcjach biegowych, rzadko kiedy w play action. Podsumowując – Raiders wybrali dość mało ociosanego zawodnika, prezentującego przestarzały typ grania i przydatnego tylko w akcjach biegowych. Jednak Eichenberg może okazać się naprawdę przydatny i gdyby wykorzystać jego siłę i warunki fizyczne na innej pozycji (np. jako edge rusher), wówczas może stać się kolejnym dobrym pass rusherem w Las Vegas. 

 

SPENCER RATTLER (QB, New Orleans Saints – pick #150)

Rattler to dość polaryzująca postać. Jeszcze nie tak dawno upatrywano w nim QB, który powinien pójść w pierwszej rundzie, jednak różne zawirowania w czasie jego uczelnianej kariery sprawiły, że ostatecznie w NFL się znalazł, ale dopiero po wyborze w piątej rundzie. Zwracał na siebie uwagę już w liceum, kiedy był bohaterem jednego z odcinków serialu dokumentalnego Netflixa “QB1: Beyond the Lights”. Jednak nie wpłynęło to dobrze na jego odbiór, bo w programie wypadł na zadufanego w sobie buca, który nie wykazuje cech przywódczych. Trenerzy, który pracowali z nim na uczelni mówili, że Rattler zmienił się od tamtego momentu i teraz jest “urodzonym przywódcą”. Jeszcze w liceum został zawieszony za ściąganie na egzaminach i nie wystąpił do końca sezonu, a sam zainteresowany utrzymywał że zwichnięty staw skokowy. W dodatku rozgrywający miał pewne perturbacje na uczelni. W sezonie 2021 grając jeszcze na Uniwersytecie Oklahomy został posadzony na ławkę na rzecz… Caleba Williamsa.  Jeśli o którymś QB z trzeciego dnia można mówić, jako o potencjalnym przyszłym starterze, to właśnie o Rattlerze. Wyróżnia się ponadprzeciętnym talentem w ramieniu – rzuca celnie zarówno na bliskie i średnie, jak i dalekie odległości, a pisząc daleko, mam na myśli całkiem daleko. W dodatku nie ma problemu z poruszaniem się w kieszeni, z której zręcznie potrafi uciec i rzuca nawet z niewygodnych pozycji. W dodatku Rattler lubi improwizować, ma ciekawe pomysły na wyjście z groźnych sytuacji i stosuje niekonwencjonalne zagrywki. Wszystko to na papierze wygląda bardzo dobrze, to dlaczego dopiero piąta runda? Rattler nie jest zbyt wysoki jak na QB (chociaż już niżsi od niego udowadniali, że jak najbardziej można grać na takim poziomie). W dodatku jego umiejętności atletyczne pozostawiają sporo do życzenia, może to wyglądać nieźle na ekranie, ale może mieć problemy z bieganiem na dalsze odległości, do czego ma tendencje. Zostały w nim też pewne nawyki i zachowania z przeszłości, bo często jest zbyt pewny siebie, co generuje błędy oraz charakteryzuje się gorącą głową i szybko się frustruje, kiedy coś nie wychodzi. Rattler będzie nominalnym back-upem Dereka Carra i po tym co prezentował w meczach przedsezonowych i na campie nie będzie dużym zaskoczeniem, jeśli Saints dadzą szansę debiutantowi, szczególnie kiedy drużyna w połowie sezonu totalnie się rozsypie i jedyną sensowną walką będzie ta o jak najwyższy pick w drafcie, co w przypadku drużyny z Nowego Orleanu nie jest takim nieprawdopodobnym scenariuszem. Już wyglądem przypomina Patricka Mahomesa z AliExpress, ale może nie tylko tym?

 

JHA’QUAN JACKSON (WR, Tennessee Titans – pick #182)

Titans w tym off seasonie zrobili wszystko, aby obudować Willa Levisa i przekonać się czy rzeczywiście to ich QB przyszłości. I może wybrany w szóstej rundzie skrzydłowy nie będzie Bóg wie jakim wsparciem dla młodego rozgrywającego, który wchodzi w swój pierwszy rok jako starter, o tyle jest dobrym dodatkiem do głębi i może dodać nieco świeżości w tym korpusie WR-ów złożonym głównie z weteranów. Z pierwszej trójki skrzydłowych w Titans (Ridley, Hopkins, Boyd) żaden nie ma poniżej 30 lat. Sam Jackson też nie jest już najmłodszy, jak na rookie, bo ma 24 lata, ale na tle reszty wypada pod tym względem lepiej. Czy jednak Jackson będzie miał szansę się pokazać w tym sezonie? Moim zdaniem tak. Jego szybkość i zwinność mogą okazać się cenne jako returnera, jednak i poza special teams znajdzie się dla niego miejsce. Jak już wspomniałem, jest bardzo szybki w linii prostej, błyskawicznie rusza po snapie i potrafi wyrwać się spod krycia, a po złapaniu piłki nie traci swojej prędkości i dobrze wyszukuje przestrzeni do pobiegnięcia z piłką. Jackson jednak jest zawodnikiem drobnym i dość słabym przez co przegrywa niemal wszystkie pojedynki fizyczne i będąc w kontakcie z obrońcą raczej nie należy zakładać, że złapie piłkę. To ogranicza go praktycznie tylko do gry w slocie, jako swoisty “as z rękawa” w sytuacjach down & short. Ma również problemy z walką o piłkę w powietrzu, nie jest zbyt agresywny. Jackson nie jest może najważniejszym wyborem Titans w tym drafcie, ale jeśli pokaże tyle, na ile go stać może być jednym ze sleeperów z dalszych rund.

 

ERIC ALL (TE, Cincinnati Bengals – pick #115)

Jeśli chodzi o grę podaniową Bengals, to od przyjścia Joe Burrowa ciężko jej cokolwiek zarzucić. Jednak od jakiegoś czasu ciężko było ustabilizować pozycję tight enda. Był C. J. Uzomah, był wybrany w drafcie Irv Smith, był Hayden Hurst… żaden z nich nie zagrzał miejsca w Cincinnati na dłużej. Teraz ściągnięto Mike’a Gesickiego, który dobrze prezentował się przez ostatnie dwa sezony w Dolphins i Patriots, ale nasza uwaga skupi się na Ericku Allu, zawodnikowi o równie wysokim potencjale, co i dużych obawach. All już teraz z budowy ciała jest gotowy do gry w NFL i sprawdza się zarówno jak target do podań, jak i blokujący TE. I prawdopodobnie byłby wybrany jeszcze wyżej, gdyby nie jego kartoteka medyczna. W ciągu ostatnich dwóch lat All zagrał na uczelni w łącznie 10 meczach (!) z powodu kontuzji szyi. Jak już pisałem w poprzedniej części przy Laiatu Latu – to naprawdę poważne urazy, które ze sportowcami zostają do końca życia i mogą nawet przedwcześnie zakończyć karierę. W dodatku w ostatnim sezonie zawodnik zerwał Achillesa i ponownie był zmuszony pauzować. Oby w przypadku Alla kontuzje nie przeszkodziły mu w rozwoju, bo to naprawdę dobrze zapowiadający się prospekt. 

 

TYRONE TRACY JR. (RB, New York Giants – pick #166)

Strata Saquona Barkleya to wielki cios dla Giants, gdzie z pewnością był jednym z najlepszych zawodników i jednym z najlepszych running backów w ogóle. Taka strata boli i nikt kto przyjdzie w jego miejsce, nie będzie w stanie zaspokoić kibiców Giants, bo Barkley to był do tej pory jedyny pewny punkt w ich ofensywie. David Singletary to jednak nie ten kaliber, podobnie jak omawiany tutaj Tracy Jr., ale to właśnie rookie może stać się nowym ulubieńcem Nowego Jorku. Jest typ power backa, który dobrze radzi sobie w przebijaniu się przez linię, Wykazuje dobry balans i nie traci równowagi w kontakcie z obrońcą, co sprawia że niełatwo go obalić. Tracy potrafi się również popisać dobrą elastycznością i zwinnością, łatwo zmienia kierunki biegu i umiejętnie używa zwodów do minięcia obrońców, czym może przypominać właśnie Barkleya. Jednak co może być jego dużym mankamentem – Tracy ma dość kiepską wizję pola, nie szuka wolnych przestrzeni do biegu, tylko ma w zwyczaju wbiegać w tłum zawodników i liczyć, że się przez niego przeciśnie. W dodatku Tracy ma tendencję do szukania ucieczki z sytuacji, które wyglądają źle, co jednak sprawia, że ze złych zamieniają się w katastrofalne i prowadzą do np. dużej straty jardowej. Jednak nadrabia swoje braki wszechstronnością – sprawdza się zarówno w returnach, jak i w grze podaniowej. Giants z pewnością nie wybrali następcy Barkleya, ale zawodnika, który może jeszcze pokazać na co go rzeczywiście stać i pokazać się z lepszej strony niż wskazują na to raporty skautów i miejsce, w którym został wybrany.

 

XAVIER THOMAS (DE, Arizona Cardinals – pick #138)

Obrona Cardinals w tamtym sezonie praktycznie nie istniała. Nie dość, że w każdej możliwej statystyce była najgorsza albo prawie najgorsza, to jeszcze grało tam grono totalnie anonimowe, gdzie przeciętny fan byłby w stanie wymienić tylko Buddę Bakera. Teraz jest odrobinę lepiej. Ale tylko odrobinę. W drafcie poza Maxem Meltonem doszedł wybrany dalej Xavier Thomas, którego wskazuje się jako potencjalnego sleepera na swojej pozycji. Thomas jako skrajny liniowy spisuje się bardzo dobrze w pass rushu oraz całkiem przyzwoicie, kiedy musi cofnąć się do krycia strefą. Ma bardzo dobry start na linii, dzięki czemu może zyskać już na początku przewagę nad ofensywnym liniowym. Potrafi też wykorzystać swoje unikalne ruchy jako pass rusher, zręcznie mija liniowych robiąc zwody oraz zmieniając kierunek biegu w kontakcie z nim. Jednak Thomas ma braki w sile, przede wszystkim w dolnych partiach ciała – rzadko kiedy jest w stanie przepchnąć liniowego i kiedy ten mu zablokuje również na boki, wówczas Thomas jest niemalże wyłączony z gry. Nie za bardzo radzi sobie również w grze biegowej, a także zdarza mu się niewcelować z tacklem i minąć z zawodnikiem. O ile zeszły sezon Thomas miał wolny od kontuzji tak w 2019, 2021 i 2022 miał problemy zdrowotne, które wykluczały go z gry na parę spotkań, z czego w 2022 roku wystąpił tylko w trzech przez złamaną stopę. Jakby tego było mało bardzo długo chorował na koronawirusa, a także na depresję. Widać w nim potencjał, w końcu był aż 5-cio gwiazdkowym rekrutem, kiedy przychodził grać w NCAA. I choć miejsce, w którym został wybrany na to nie wskazuje, może stać się ważną postacią cały czas odmładzanej drużyny. I naprawdę życzę mu aby osiągnął sukces w nowym zespole patrząc na to jaką drogę przeszedł.

 

 

T. J. TAMPA (CB, Baltimore Ravens – pick #130)

Jeden z dość niespodziewanych “sliedów” w tegorocznym drafcie. T. J. Tampa typowany był na początek drugiej rundy, a tymczasem przez to, że wielu innych graczy z defensywy również spadło na tablicy, spadł i on. Mimo to, tak dalekie miejsce z jakim Tampa został wybrany może budzić uzasadniony niepokój. Jeśli chodzi o budowę ciała, to nie ma się czego za bardzo przyczepić – jest wysoki i ma długie ręce, wzór na tej pozycji. Bardzo dobrze wywiera presję na receiverze nie dając mu uciec spod krycia, a także dobrze pracuje rękami przeszkadzając mu w złapaniu piłki. Równie dobrze ocenia się jego umiejętności śledzenia, a także przewidywania jej trajektorii lotu. Wyskakuje dość wysoko do piłki dzięki czemu ma większą szansę na jej przechwycenie. Jednak Tampa nie spadł tak daleko bez powodu – zwraca się uwagę, że potrafi być “leniwy” kiedy widzi, że jakaś akcja nie przyniesie korzyści obronie albo przyniesie małą korzyść stronie atakującej (w jego ocenie oczywiście). Tampa nie boi się co prawda ryzykownych zagrań, ale mimo swojej dobrej pracy rąk zdarza mu się (niczym w polskiej szkole tacklowania) nie używać rąk przy próbach powalenia rywali. Ma w sobie również co z hazardzisty i nie chodzi bynajmniej o to, że co wtorek można go spotkać na automatach. Tampa często próbuje najpierw przechwycić piłkę albo spowodować fumble w sytuacjach, które powinny być zwykłymi tacklami lub “zbiciem” piłki, i w ten sposób dopuszcza do groźnych sytacji, które z niepozornych potrafią zamienić się w szkodzące całej drużynie. Gdyby w Baltimore pracował jeszcze Mike Macdonald, można by z pewnością założyć, że Tampa wyrośnie na przynajmniej dobrego CB. W obecnej sytuacji, kiedy nie wiadomo jak będzie wyglądać cała defensywa Ravens – ciężko powiedzieć, szczególnie po tak niespodziewanym spadku. 

 

BEAU LIMMER (C, Los Angeles Rams – pick #217)

Rundy 5-7 to według wielu idealne miejsce żeby wybrać środkowego ofensywnego liniowego. Zwłaszcza jeśli ktoś niespodziewanie się zsuwa do tego momentu. Rams wzmocnili tą pozycję we FA ściągając Jonah Jacksona, a do głębi udało wybrać się właśnie Beau Limmera, który typowany był na czwartą rundę, a może okazać się cennym wzmocnieniem drużyny Seana McVaya w przyszłości. Limmer może wpasować się w nowe standardy ligowe, gdzie coraz częściej stawia się na grę biegową środkiem, a nie po bokach. Limmer jest świetnym run blockerem i z pewnością już teraz dawałby sobie radę jako starter na centrze w tej roli. Bardzo dobrze startuje do bloku po snapie i balansuje po kontakcie z pass rusherem, jednak musi też uważać i nieco utemperować swoje agresywne zapędy, które mogą generować błędy oraz niepotrzebne flagi. W ochronie podań również się sprawdza jako dobry atleta, jednak w przypadkach, kiedy obrońca bardzo mocno wbiega w liniowego (bull rush) traci równowagę i daje dość prostą drogę do rozgrywającego. Na uczelni grał również jako guard, więc może być całkiem wszechstronnym liniowym.

 

SKRZYDŁOWI MIAMI DOLPHINS:

MALIK WASHINGTON (pick – #184)

TAHJ WASHINGTON (pick – #241)

Można się zdziwić na taki a nie inny wybór z mojej strony, ale ta dwójka graczy, mimo wybrania ich tak daleko zasługuje na uwagę, ponieważ raz – wpasowują się w system Mike’a McDaniela, który stawia na szybkość pomnożoną przez szybkość, a dwa – wbrew pozorom mogą dostać swoje snapy na pokazanie się. Tyreek Hill i Jaylen Waddle to bezsprzeczne numery 1 i 2 w korpusie skrzydłowych Miami, dalej jest Braxton Berrios, czyli solidna opcja numer 3. Jest oczywiście OBJ, który jeśli jest zdrowy (a wiadomo, że na start sezonu ni będzie), to potrafi dorzucić swoje trzy grosze, ale już rok temu w Baltimore pokazał, że jego wpływ na grę jest raczej marginalny. Dlatego dwójka Washingtonów może się sprawdzić jako dobre opcje do rotacji i będą odciążać weteranów w paru snapach w ciągu meczu. W przypadku Malika łączy on prędkość z szybką zmianą kierunku biegu z dobrymi umiejętnościami łapania piłek, nawet kiedy jest szczelnie kryty przez obrońcę, ale przez swoje krótkie ręce ma wyraźne problemy z walką o piłkę w powietrzu. Tahj, podobnie jak Malik wyróżnia się prędkością i szybkością zmiany kierunku biegu, ale dokłada do tego dobre bieganie po ścieżkach, natomiast przez swoje drobne rozmiary jest regularnie nękany przez obrońców i ciężko wyobrazić sobie żeby miał grać w NFL gdzie indziej niż tylko na slocie. Nie będą to może zawodnicy, którzy będą game changerami w ofensywie Dolphins, ale w systemie McDaniela mogą pokazać się z lepszej strony niż wielu może przypuszczać. 

 

DYLAN LAUBE (RB, Las Vegas Raiders – pick #206)

RB room Las Vegas Raiders jest tak ubogi, że nie zdziwiłbym się gdyby połowa fanów NFL nie wiedziała kto tam jest RB1 (dla tych co nie wiedzą – Zamir White). Jako RB2 jest Alexander Mattison, który – delikatnie mówiąc – zawiódł na całej linii w zeszłym roku w Vikings (i przy okazji tysiące graczy fantasy, którzy wzięli go w drafcie) i wątpliwe jest aby w tym roku miało się to jakkolwiek poprawić. Dalej w tej głębi znajduje się Dylan Laube i patrząc na to z kim musi rywalizować o miejsce w składzie – jest całkiem możliwe, że zobaczymy go częściej na boisku. Laube ma dobry, szybki start do biegu, wykazuje się dużą eksplozywnością i szybko zmienia kierunki biegu, dzięki czemu również zręcznie potrafi mijać obrońców. laube jest też doświadczonym receiverem co czyni z niego przyzwoite podwójne zagrożenie w grze ofensywnej. Jednak nie wyróżnia się za bardzo jeśli chodzi o szybkość, jak i siłę, co może zastanawiać w kwestii running backa. Ani nie przebije się przez linię, ani nie ucieknie goniącym go obrońcom. Trochę słabo. Jednak jego dobra zwinność i umiejętności w łapaniu piłek okazały się wystarczające aby przykuć uwagę drużyn NFL i zostać wybranym w drafcie. Być może będzie to kandydat do zmiany pozycji, na której spisze się lepiej. 

 

MOHAMED KAMARA (DE, Miami Dolphins  – pick #158)

Problemy defensywy Dolphins są znane nie od dziś, a po odejściuj Christiana Wilkinsa jeszcze bardziej się one pogłębiły. Wybranie w piątej rundzie Mohameda Kamary przez tą drużynę ma jednak jak najbardziej sens, tyle że został wybrany bardziej z myślą o przyszłości tej drużyny, niż jej teraźniejszości, chociaż jeśli wydarzą się kontuzje w Miami, Kamarę będziemy mogli zobaczyć częściej, a i bez tego powinien dostać parę snapów na mecz, patrząc na to jaka jest głębia w drużynie Mike’a McDaniela. Kamara to kolejny w tym drafcie defensywny zawodnik, który wyróżnia się technicznie – ma bardzo pomysłowe sposoby na omijanie liniowych, często markuje kierunek, w którym ma pobiec, by następnie szybko go zmienić i zostawić przeciwnika w tyle. Ma porządny motor w nogach – szybko startuje do liniowego i błyskawicznie stara się wyrwać z jego objęć. Wyróżnia się również szybkością na swojej pozycji, dobrze spisuje się w obronie przeciwko biegom oraz potrafi szybko wycofać się do krycia strefą. Kamarze jednak brakuje rozmiarów aby być zawodnikiem na już. Jest dość drobny jak na swoją pozycję, co często przeszkadza mu w wygrywaniu pojedynków w linii, kiedy już jest w kontakcie z liniowym. Do życzenia pozostawia dużo również jego timing – nawet jeśli jest szybki, to jednak często pozostaje spóźniony po snapie i nie wypracowuje przewagi nad liniowym. Kiedy jest blokowany pozostaje praktycznie nieruchomy i przez to w ten sposób jest wyłączny z gry. Jednak Kamara ma również jedną nie sportową wadę jaką jest wiek. Jest jednym z najstarszych zawodników wybranych w tym roku w drafcie – miesiąc po nim skończył 25 lat, czyli normalnie powinien w tej chwili grać w miarę regularnie w NFL i być w swoim prime, a tymczasem nie zagrał jeszcze żadnego snapa, a mało tego mówi się o nim w kontekście projektu. Niemniej jednak życzę mu żeby rozwinął się w porządnego pass rushera na miarę NFL, bo na takiego zdecydowanie predyspozycję ma. 

 

CAELEN CARSON (CB, Dallas Cowboys – pick #174)

W lidze dalej mówi się o defensywie Dallas jako jednej z najlepszych i owszem, w pass rushu Cowboys dalej mają tonę talentu, który skutecznie wywiera presję na rywalach, jednak więcej pytań pozostawia secondary, które poza starym Trevonem Diggsem nie powala. Już porażka w play offach z Packers obnażyła słabości tej formacji. Jest jeszcze DaRon Bland, dla którego 2023 był “breakout year”, ale przed startem sezonu doznał kontuzji i nie wystąpi w pierwszych paru tygodniach. Tą “sposobność” może wykorzystać wybrany w piątej rundzie Caelen Carson i ewentualnie pokazać, że zasługiwał na wyższy wybór. Według ekspertów jest to jeden z lepszych wyborów trzeciego dnia, jednak pewne jego mankamenty każą się zastanowić czy aby na pewno? Carson wykazuje się dużą różnorodnością – sprawdza się porządnie zarówno w akcjach podaniowych, jak i biegowych, z czego w tych pierwszych idzie mu nieco lepiej. Nie ma problemów z czytaniem ścieżek i zamiarów receiverów, dzięki czemu potrafi szybko się do nich “przykleić” i nieustannie wywierać presję. Potrafi również całkiem dobrze uciekać z bloków i dopadać zawodnika z piłką. Jednak u Carsona jest są widoczne wady, które jednak da się wyeliminować, co nie zmienia faktu, że trochę ich jest. Przede wszystkim średnio radzi sobie w akcjach, w których QB rzuca daleką piłkę i obrońca jest zmuszony ją śledzić – Carson często zdaje się sobie nie ufać i potrafi całkowicie pomylić kierunek lotu futbolówki. W kwestii tacklowania Carson nie ma z tym problemów, kiedy atakuje skrzydłowych, ale kiedy piłkę ma running back, wtedy jest zdecydowanie gorzej i zdarza się, że po prostu… nie używa do tego rąk. Carson ma również problemy z agresją. O ile od cornerbacków w zasadzie wymaga się, żeby mieli trochę więcej jaj niż na innych pozycjach, tak Carson przesadza – często łapie niepotrzebne flagi, czy to za faule personalne, passing interference, czy też za “niesportowe zachowanie”. Nie są to rzeczy, których nie da wyeliminować z jego gry, ale przed trenerami ciężka praca, aby Carson mógł być pełnoprawnym starterem. 

 

MEKHI WINGO (DT, Detroit Lions – pick #189)

Lions uczynili duże starania aby wzmocnić obronę i zdecydowanie udało im się to z secondary. W pass rushu do Aidana Hutchinsona doszli Marcus Davenport czy DJ Reader, jednak nie są to nie wiadomo jakie nazwiska. Dla Davenporta będzie do druga drużyna w ciągu dwóch lat, a Readorowi bliżej do końca kariery niż jej początku. Są jeszcze Alex Anzalone czy James Houston, ale są to bardziej opcje do głębi niż zawodnicy, na których można oprzeć pass rush. I tutaj pojawia się właśnie Mekhi Wingo, kolejny dodatek do tej głębi, której Lions potrzebują na tej pozycji. Wingo wykazuje naprawdę duży potencjał i moim zdaniem może być jednym z większych (dosłownie i w przenośni) sleeperów tegorocznego draftu. Wingo grając dla LSU w NCAA pokazał, że ma bardzo dobrą reakcję na to co dzieje się na boisku przed, jak i po snapie. Bardzo szybko startuje do linii. Pokazuje również, że nie jest tylko wielkim facetem, który ma się siłować z liniowymi, ale również ma parę ruchów, dzięki którym może ich zręcznie omijać. Wingo jest również bardzo silny i potrafi przepychać liniowych w pojedynkach 1 na 1 oraz wywierać presję na rozgrywającym, jednak ma problem z dokończeniem dzieła i często nie trafia ze swoimi tacklami i sackami, co może mieć związek z jego dość krótkimi rękami. Ma również problem w sytuacjach, kiedy jest podwajany i zdecydowanie gorzej radzi sobie w środku linii, gdzie musi mierzyć się z silniejszymi zawodnikami. Do poprawy jest przede wszystkim praca rękami, które często opuszcza w pojedynkach i przez to nie wypracowuje odpowiedniej przewagi nad liniowymi. Wingo zdecydowanie ma potencjał żeby zabłysnąć w przyszłości i pokazać, że jego podłoga na tą chwilę może i jest dość niska, ale sufit naprawdę wysoki. A ma to czas, bo w tym roku skończył 21 lat. 

 

To już wszyscy debiutanci, których chciałem Wam szerzej przedstawić. Jednak tak jak wspominałem, lista nie jest zamknięta i nie znaleźli się tu wszyscy zawodnicy, których warto obserwować, bo ten cykl musiałby mieć jeszcze przynajmniej dwie części. Dlatego na tym zakończymy szersze opisy zawodników, a poniżej wymienię tylko z imienia zawodników, którzy pewnie będą się przewijać w Rookie Watch (pomijam zawodników z pierwszej rundy, bo to oczywiste no brainery).

 

QB:

  • Jordan Travis, New York Jets – pick #171
  • Joe Milton III, New England Patriots – pick #193

 

OL:

  • Jackson Powers-Johnson (G), Las Vegas Raiders – pick #44
  • Patrick Paul (OT), Miami Dolphins – pick #55
  • Roger Rosengarten (OT), Baltimore Ravens – pick #62
  • Cooper Beebe (G), Dallas Cowboys – pick #73
  • Kiran Amegadjie (OT), Chicago Bears – pick #75
  • Matt Goncalves (OT), Indianapolis Colts – pick #79
  • Christian Haynes (G), Seattle Seahawks – pick #81
  • Zak Zinter (G), Cleveland Browns – pick #85
  • Dominic Puni (G), San Francisco 49ers – pick #86
  • Javon Foster (OT), Jacksonville Jaguars – pick #114
  • Travis Glover (OT), Green Bay Packers – pick #202

 

WR:

  • Keon Coleman, Buffalo Bills – pick #33
  • Ladd McConkey, Los Angeles Chargers – pick #34
  • Ja’Lynn Polk, New England Patriots – pick #37
  • Adonai Mitchell, Indianapolis Colts – pick #52
  • Malachi Corley, New York Jets – pick #65
  • Roman Wilson, Pittsburgh Steelers – pick #84
  • Luke McCaffrey, Washington Commanders – pick #100
  • Anthony Gould, Indianapolis Colts – pick #142
  • Jamari Thrash, Cleveland Browns – pick #156
  • Tejhaun Palmer, Arizona Cardinals – pick #191
  • Ryan Flournoy, Dallas Cowboys – pick #216
  • Brendan Rice, Los Angeles Chargers – pick #225

 

TE:

  • Ben Sinnott, Washington Commanders – pick #53
  • Tip Reiman, Arizona Cardinals – pick #82
  • Jared Wiley, Kansas City Chiefs – pick #131
  • Tanner McLachan, Cincinnati Bengals – pick #194

 

RB:

  • Jonathon Brooks, Carolina Panthers – pick #46
  • Trey Benson, Arizona Cardinals – pick #66
  • Blake Corum, Los Angeles Rams – pick #83
  • MarShawn Lloyd, Green Bay Packers – pick #88
  • Jaylen Wright, Miami Dolphins – pick #120
  • Bucky Irving, Tampa Bay Buccaneers – pick #125
  • Will Shipley, Philadelphia Eagles – pick #127
  • Sione Vaki, Detroit Lions – pick #132
  • Isaiah Davis, New York Jets – pick #173
  • Kimani Vidal, Los Angeles Chargers – pick #181

 

DL:

  • Brenden Fiske (DT), Los Angeles Rams – pick #39
  • Chris Braswell (DE), Tampa Bay Buccaneers – pick #57
  • Jalyx Hunt (DE), Philadelphia Eagles – pick #94
  • DeWayne Carter (DT), Buffalo Bills – pick #95
  • McKinnley Jackson (DT), Cincinnati Bengals
  • Brandon Dorlus (DT), Atlanta Falcons – pick #109
  • Jordan Jefferson (DT), Jacksonville Jaguars – pick #116
  • Austin Booker (DE), Chicago Bears – pick #144
  • Brennan Jackson (DE), Los Angeles Rams – pick #154
  • Javon Salomon (DE), Buffalo Bills – pick #168
  • Logan Lee (DT), Pittsburgh Steelers – pick #178
  • Tyler Davis (DT), Los Angeles Rams – pick #196
  • Khristian Boyd (DT), New Orleans Saints – pick #199
  • Solomon Byrd (DE), Houston Texans – pick #238

 

LB:

  • Junior Colson, Los Angeles Chargers – pick #69
  • Trevin Wallace, Carolina Panthers – pick #72
  • Bralen Trice, Atlanta Falcons – pick #74
  • Marist Liufau, Dallas Cowboys – pick #87
  • Ty’Ron Hopper, Green Bay Packers – pick #91
  • Payton Wilson, Pittsburgh Steelers – pick #98
  • Cedric Gray, Tennessee Titans – pick #106
  • Jordan Magee, Washington Commander – pick #139
  • Edefuan Ulofoshio, Buffalo Bills – pick #160

 

DB:

  • Cooper DeJean (CB/S), Philadelphia Eagles – pick #40
  • Max Melton (CB), Arizona Cardinals – pick #43
  • Tyler Nubin (S), New York Giants – pick #47
  • Javon Bullard (S), Green Bay Packers – pick #58
  • Andru Philips (CB), New York Giants – pick #70
  • Calen Bullock (S), Houston Texans – pick #78
  • Tykee Smith (S), Tampa Bay Buccaneers – pick #89
  • Dadarion Taylor-Demerson (S), Arizona Cardinals – pick #104
  • Decamerion Richardson (CB), Las Vegas Raiders – pick #112
  • Malik Mustapha (S), San Francisco 49ers – pick #124
  • Jaden Hicks (S), Kansas City Chiefs – pick #133
  • Jarvis Brownlee Jr. (CB), Tennessee Titans – pick #146
  • Chau Smith-Wade (CB), Carolina Panthers – pick #157
  • Trey Taylor (S), Las Vegas Raiders – pick #223

Autor: Igor Białecki

***

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na Facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej