Skip to content

Przegląd Futbolowy #21 – Przewodnik Kibica PFL-J 2025 cz.3

Przed Wami trzecia część Przewodnika Kibica przed startem sezonu 2025 w PFL-J. W dzisiejszym wydaniu Przeglądu Futbolowego prezentujemy wywiady z dwoma młodymi talentami polskiego futbolu amerykańskiego – Aleksem Okrasą z Panthers Wrocław i Oliwierem Fijałkowskim z Warsaw Mets. Ci dwaj zawodnicy najpierw zdominowali rozgrywki juniorskie, a następnie z powodzeniem zaistnieli na seniorskich boiskach. Zapraszamy serdecznie!

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Jakub Ciurkot: Dlaczego właśnie futbol amerykański? Skąd w ogóle pomysł, żeby zacząć przygodę z tym sportem?

Aleks Okrasa: Wszystko  zaczęło się od rozmowy z moim przyjacielem Piotrkiem. Powiedział mi, że mam dobre warunki fizyczne do gry i że naprawdę mógłbym się w tym sporcie sprawdzić. Po około tygodniu wysłał mi post z informacją o rekrutacji do klubu. Bez większego  zastanowienia poszedłem na pierwszy trening – i już wtedy poczułem, że to jest coś, co chcę robić. 

Jakie były największe różnice i wyzwania, z którymi zmierzyłeś się, przechodząc z ligi juniorskiej do polskiej ligi seniorskiej, a następnie do Ligi Europejskiej?

Największą różnicą, którą dostrzegłem po przejściu do futbolu seniorskiego w Polsce, była zdecydowanie fizyczność, zwłaszcza na linii wznowienia akcji. Oprócz tego dużym wyzwaniem okazało się podejście taktyczne – rozbudowany playbook i szczegółowe przygotowanie pod konkretnego przeciwnika. 

W lidze ELF jeszcze nie zadebiutowałem w meczu, ale już na samych treningach widać ogromną różnicę – przede wszystkim w szybkości gry i reakcji zawodników. Tu każda sekunda ma znaczenie.

Co z perspektywy treningów i poziomu gry zaskoczyło Cię najbardziej podczas treningów w European League of Football, rywalizując z najlepszymi zawodnikami na kontynencie?

Najbardziej zaskoczyła mnie szybkość akcji – każdy play trwa bardzo krótko, więc czas reakcji musi być błyskawiczny. Poziom fizyczności zawodników też robi ogromne wrażenie – wszyscy są niesamowicie silni i szybcy. Dużym zaskoczeniem była też wiedza futbolowa najbardziej doświadczonych zawodników – widać, że rozumieją grę na bardzo głębokim poziomie i potrafią czytać sytuacje na boisku z wyprzedzeniem.

Opowiedz, jak doszło do Twojego udziału w combine NFL Academy w kwietniu tego roku. Jak się tam znalazłeś?

Pod koniec stycznia napisał do mnie koordynator defensywy NFL Academy. Obejrzał moje highlighty i bardzo mu się spodobały. Po krótkiej rozmowie powiedział, że chętnie zobaczyłby mnie na żywo – chciał ocenić, jak poruszam się na boisku. Wysłał mi listę nadchodzących combine’ów organizowanych przez akademię. 

Problemem był napięty terminarz – właśnie zaczynaliśmy sezon Polskiej Futbol Ligi. Zapytałem więc najbliższych kolegów z drużyny czy chcieliby pojechać ze mną. Po chwili dołączył Kacper Chorążewski, który też chciał spróbować swoich sił. Ostatecznie pojechaliśmy w pięciu – ze mną jeszcze Nataniel, Hubert i Miłosz, bez których  ten wyjazd w ogóle by się nie udał.

Duże wsparcie otrzymaliśmy też ze strony klubu – pomogli nam zorganizować całą logistykę, za co jesteśmy bardzo wdzięczni.

Wyjechaliśmy od razu po meczu z Watahą Zielona Góra i po kilku godzinach jazdy dotarliśmy do Schwäbisch Hall. Prosto z drogi poszliśmy spać, a następnego dnia rano udaliśmy się na boisko, gdzie odbywał się combine. Kiedy przyjechaliśmy, trenerzy od razu nas rozpoznali. Po krótkiej rozmowie rozpoczęliśmy rozgrzewkę, a później ruszyły pierwsze testy..

Już po pierwszym sprincie czułem, że to mój dzień – mimo że byłem dzień po meczu i po długiej podróży, wszystkie testy wyszły mi zadziwiająco dobrze. Po zakończeniu testów przeszliśmy do gry 7-on-7. 

Po całym combine miałem dłuższą rozmowę z trenerem Danielem. Zasugerował zmianę pozycji na OLB/LB bo według niego właśnie tam najlepiej wykorzystam swoje atuty.  Około tydzień później napisał, że są bardzo zainteresowani moją osobą i chcą mnie w programie. Niestety, ze względu na kwestie finansowe, nie udało się tego zrealizować.

Ten wyjazd dał mi jednak ogromnie dużo – zarówno doświadczenia, jak i motywacji. Pokazał, że ciężka praca naprawdę przynosi efekty. Jestem przekonany, że to nie była moja ostatnia taka szansa, a kolejne okazje do wejścia na wyższy poziom jeszcze przede mną.

W jakim obszarze swojej gry czujesz, że poczyniłeś największe postępy dzięki treningom i rywalizacji ze starszymi, bardziej doświadczonymi zawodnikami?

Uważam, że największy postęp zrobiłem w rozumieniu gry oraz techniki. Spotkania teoretyczne bardzo pomogły mi skrócić czas reakcji i lepiej zrozumieć moją rolę na boisku. Nauczyłem się również wielu nowych technik, które znacząco podniosły mój poziom jako zawodnika.

Jakie masz cele i oczekiwania na nadchodzący sezon juniorskiej ligi po zakończeniu gry w rozgrywkach seniorskich? Jak zamierzasz wykorzystać zdobyte doświadczenie?

Cel, jak co roku, jest jeden – mistrzostwo. Po zeszłym sezonie juniorskiej ligi czujemy ogromny niedosyt, więc zarówno ja, jak i cała drużyna mamy niesamowity głód zwycięstwa.

Doświadczenie z seniorskich rozgrywek chcę wykorzystać, by dominować fizycznie, ale też wyróżniać się przygotowaniem taktycznym. Dzięki zdobytej wiedzy mogę szybciej reagować na zagrania przeciwnika, rozpoznawać jego schematy i tendencje, a także zaskakiwać znajomością playbooka rywala.

Jak udaje Ci się łączyć intensywne treningi i mecze na wysokim poziomie ze szkołą i innymi obowiązkami?

To zdecydowanie wymaga dużej dyscypliny i wytrwałości, ale jeśli się naprawdę chce – da się to pogodzić. Staram się dbać o podstawy: sen, regenerację i nawodnienie, żeby mieć energię na treningi i naukę. Czasem trzeba też zrezygnować z wyjść ze znajomymi, ale wiem, że robię to z konkretnego powodu i dla jasno wyznaczonego celu.

Jakub Ciurkot: Dlaczego futbol amerykański? Co skłoniło Cię do rozpoczęcia przygody w tym sporcie?

Oliwier Fijałkowski: Futbol amerykański kojarzył mi się z amerykańskimi filmami, co zawsze mnie ciekawiło — chciałem dowiedzieć się, na czym polega ten sport i jak się w niego gra. Zawsze miałem ochotę spróbować, choć to nie od tego zaczęła się moja przygoda. 

Moja historia zaczęła się po pandemii, kiedy większość zajęć pozalekcyjnych i sportowych była zawieszona. Wtedy mój przyjaciel, który również zdobył ze mną mistrzostwo i grał przez długie lata, zaprosił mnie na trening do Mets, żeby zobaczyć, jak to wygląda.

Poszedłem na trening, ale początkowo przypominało to raczej zwykły szkolny WF z elementami futbolu flagowego. Głównie poznawaliśmy zasady i podstawy gry. Trenowali nas wtedy TJ i Jan Omelańczuk. Było to naprawdę podstawowe wprowadzenie, ale wystarczyło, by mnie zaciekawiło. 

Treningi trwały, aż zebraliśmy wystarczającą liczbę osób, by móc założyć pełny sprzęt i zacząć grać w pełnym wymiarze. Kiedy już dostaliśmy sprzęt, to naprawdę nas wciągnęło — wszyscy zaczęliśmy trenować na poważnie. Z początkowego etapu, w którym nie mieliśmy sparingów ani porównań z innymi drużynami, staraliśmy się dawać z siebie wszystko. I to był początek naszej przygody.

Jaki był klucz do Twojej dominacji w lidze juniorskiej i co, Twoim zdaniem, pozwoliło Ci tak płynnie przejść na seniorski poziom rozgrywek w Polsce?

Myślę, że kluczowym elementem była koncentracja na podstawach i treningi od samego początku. Skupienie na fundamentach, żeby zrozumieć zasady gry i nauczyć się, co dokładnie robimy na boisku, a także nabranie atletyczności. Ważnym czynnikiem była również moja motywacja po nie najlepszym debiutanckim sezonie w juniorach. To tylko zmobilizowało nas do dalszej pracy. Wtedy właśnie postanowiłem zacząć trenować z seniorami, żeby zdobyć więcej doświadczenia. 

To był mój pierwszy sezon seniorski, ale dla wielu chłopaków z drużyny juniorskiej stanowił on bardzo ważny etap przygotowawczy do kolejnego sezonu juniorskiego. Na tych treningach trenerzy pokazywali nam, co powinniśmy poprawić na naszych pozycjach. Na treningach juniorskich skupialiśmy się głównie na podstawach i fundamentach, a dopiero w seniorach, w dłuższym okresie przygotowawczym, zaczęliśmy doskonalić nasze umiejętności na pozycjach. Na początku każdy z nas potrafił coś na każdej pozycji i mógł grać na dwóch stronach boiska, ale po treningach z seniorami każdy już wiedział, co robić na swojej pozycji.

Zdecydowanie pomogły nam treningi z lepszymi od siebie. „Żelazo kuje żelazo” — dzięki grze z bardziej doświadczonymi zawodnikami poprawiliśmy swoje umiejętności. Myślę, że ten okres przygotowawczy z drużyną seniorską miał kluczowy wpływ na nasz rozwój. Efektem tej pracy było przejście z ostatniego miejsca w tabeli, najgorszej drużyny w Polsce, do finału Mistrzostw Polski w PFL Juniors, gdzie walczyliśmy na równi z drużyną z Wrocławia i zdominowaliśmy wszystkie drużyny po drodze do finału.

Jeśli chodzi o moje przejście z sezonu juniorskiego do seniorskiego, na pewno pomogli mi trenerzy oraz seniorzy, którzy chętnie dzielili się swoim doświadczeniem. Szczególnie ważną rolę odegrał Chris Andrukonis, który miał ogromne doświadczenie i chętnie wziął mnie pod swoje skrzydło, pokazując co i jak mogę zrobić lepiej. Pomagali mi również trenerzy: Łukasz Kołodziejczyk, który wówczas był głównym trenerem Mets, ale również zajmował się nami, running backami, oraz Paweł Pankau, którzy nauczyli mnie, jak lepiej wykorzystywać szybkość w grze. Równie ważne było moje nastawienie do ciągłego doskonalenia się — starałem się poprawiać po każdym treningu i każdym meczu. Początkowe rozgrywki nie były najlepsze, ale z każdym kolejnym meczem czułem się coraz lepszy, a z czasem efekty tej pracy zaczęły być widoczne.

Jakie były największe różnice, zarówno pod względem fizycznym, taktycznym, jak i mentalnym, z którymi musiałeś się zmierzyć, przechodząc z ligi juniorskiej do seniorskiej?

Na pewno jednym z najważniejszych aspektów była liczba trenerów. W juniorskiej drużynie początkowo nie było zbyt wielu trenerów, natomiast w seniorach było ich zdecydowanie więcej. Na każdą pozycję przypadał przynajmniej jeden trener, który bardziej szczegółowo zajmował się zawodnikami i ich rozwojem. W juniorach trenerów było mniej, a zawodników więcej, co czasem skutkowało tym, że nie każdy miał pełną uwagę trenera. Kolejną różnicą była mentalność. W juniorach każdy był głodny gry, ambitny, chciał pokazać się z jak najlepszej strony. Treningi odbywały się nie tylko na boisku, ale też na siłowni, często w grupach. W seniorach sytuacja wyglądała inaczej — to dorośli ludzie, którzy mają swoje życie, pracę, rodzinę. Mieli więcej obowiązków, więc trenowali wtedy, kiedy mogli. Często nie byli tak zżyci jak my w juniorach, bo ich życie toczyło się w trochę innych rytmach.

Czego nauczyłeś się od bardziej doświadczonych zawodników w lidze seniorskiej, co pomogło Ci rozwinąć się jako gracz, a może nawet jako lider?

To, czego nauczyłem się od starszych kolegów z drużyny seniorskiej, to przede wszystkim wiara w siebie i swoje umiejętności. Dowiedziałem się, jak ważne jest zaufanie do siebie, do trenerów i do ich taktyki. Futbol to sport drużynowy, więc nie da się wygrać meczu ani ligi samemu — zawsze potrzeba wsparcia drużyny. Nauczyłem się, że kluczowe jest, by każdy zawodnik w zespole dążył do rozwoju, motywował swoich kolegów z drużyny i dawał im przestrzeń do wykazania się. Dobrze funkcjonująca drużyna to taka, w której każdy ma okazję błysnąć i pokazać swoje umiejętności.

Jakie masz cele na przyszłość w futbolu amerykańskim, zarówno krótko-, jak i długoterminowe?

Na ten moment moim najbliższym celem jest oczywiście wygranie Finału PFL (wywiad przeprowadzony przed Polish Bowl XX).

Jakie rady dałbyś młodszym zawodnikom, którzy marzą o podobnym sukcesie i chcieliby w przyszłości dominować w rozgrywkach juniorskich, a następnie seniorskich?

Na pewno trzeba zaufać trenerom i ich planom treningowym. Ważne jest, by być ambitnym i podejmować inicjatywę. Należy trenować nie tylko podczas oficjalnych treningów, ale również w wolnym czasie – samodzielnie lub z kolegami z drużyny. Rozwój nie kończy się na dwóch treningach w tygodniu. Kluczowe jest także trenowanie z lepszymi od siebie i szukanie rad u bardziej doświadczonych zawodników. To naprawdę przyspiesza rozwój. Ponadto warto motywować swoich kolegów z drużyny, bo wspólna praca daje efekty. Jak to mówił trener Tj: „Bądź 1% lepszy każdego dnia”.

Autor: Jakub Ciurkot

Grafika: Teresa Stróżyńska

***

Z tego miejsca zapraszam na naszego TikToka, którego osobiście prowadzę.

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej