Skip to content

Relacja z meczu NFL w Niemczech. Jak było? Czy wydarzenie dowiozło oczekiwania?

Monachium- miasto piwa, precli, Okoberfest, słynnego klubu piłkarskiego Bayern oraz… NFL! Już po raz drugi w historii, w stolicy Bawarii, miało miejsce starcie dwóch drużyn należących do najlepszej futbolowej ligi świata. Zapraszamy na specjalną relację z miejsca wydarzenia od Dawida Laskiego.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Cała historia z pojawieniem się ligi na terenie Niemiec (mamy na myśli oczywiście wyłącznie fazę zasadniczą) rozpoczęła się przed dwoma laty, kiedy to po raz pierwszy na Allianz Arena w Monachium, miejscowi mieli okazję na żywo rozkoszować się wspaniałymi podaniami, biegami i twardymi tackleami w wykonaniu wirtuozów futbolu zza wielkiej wody. Wtedy to, 13. listopada 2022 r. zagościł na monachijskiej murawie G.O.A.T – najwybitniejszy futbolista w historii tego sportu, opromieniony siedmioma zwycięstwami w Super Bowl, Tom Brady. Jak się później okazało, była to dla europejskich kibiców ostatnia okazja, aby na żywo można było zobaczyć tego wyśmienitego zawodnika, gdyż po sezonie 2022, zakończył on karierę. Jego Buccaneers podejmowali drużynę Seattle Seahawks, trenowaną wówczas przez Pete’a Carolla, również trenerską legendę, który zwyciężył z Rybołowami SB XLVIII, oraz odnosił spore sukcesy z drużyną USC Trojans w futbolu uniwersyteckim. Tamto pierwsze spotkanie na niemieckiej ziemi zakończyło się wynikiem 21:16 dla Tampa Bay.

Rok później, w 2023 roku, liga widząc jak ogromnym sukcesem marketingowym okazała się organizacja meczu w Niemczech, oraz jak wielkie zainteresowanie kibiców zostało wygenerowane (ponad 700 tys. chętnych osób w wirtualnej kolejce po bilety), postanowiła zorganizować aż dwa kolejne mecze, tym razem we Frankfurcie nad Menem. Mało tego, liga stwierdziła, że skoro Niemcy tak kochają futbol, to da im największy hit jaki kiedykolwiek NFL wyeksportowała poza granice USA, w ramach International Games – mecz pomiędzy aktualnym mistrzem Kansas City Chiefs, a ultraofensywną drużyną Miami Dolphins, prowadzoną przez QB Tuę Tagovailoa oraz Tyreek’a Hilla. Drugim spotkaniem, które miało się odbyć tydzień później, był mecz Patriots – Colts. Kupno biletów na oba te starcia praktycznie graniczyło z cudem. Na mecz urzędujących mistrzów było ponad milion chętnych, a na mecz ogólnie lubianych w Niemczech Pats… aż 2 miliony! Wodzowie wygrali z Delfinami 21:14, w drodze po drugi z rzędu tytuł mistrzowski, a Źrebaki ograły Patriotów 10:6, jak się później okazało, kończąc w tym sezonie wieloletnią sagę triumfów i sukcesów Billa Bellichicka na stanowisku Head Coacha.

W roku 2024, dla odmiany, liga postanowiła przetestować miłość i lojalność fanów niemieckich, serwując nam mecz pomiędzy dwoma najsłabszymi drużynami w rozgrywkach.

Już bowiem przed sezonem było wiadomo, że nie będzie to wielkie widowisko. Carolina Panthers, desygnowana do tego meczu, jako nominalny gospodarz, właśnie zakończyła fatalny sezon z rekordem 2-15, a na domiar złego ich pierwszy pick w drafcie 2024 został oddany do Chicago Bears. Bryce Young wyglądał na całkowicie zdewastowanego po swoim rookie sezonie, będąc sackowanym 62 razy. Po przeciwnej stronie murawy stanąć mieli New York Giants, u których również offseason nie zapowiadał nic dobrego na przyszły rok. Z Wielkiego Jabłka odeszła ich największa gwiazda, biegacz Saquon Barkley, do znienawidzonego rywala z Filadelfii. Na domiar złego klubowi nie udało się pozyskać żadnego z utalentowanych rozgrywających dostępnych w naborze. Jedyną jaskółką na niebie było zdobycie odbierającego Malika Nabersa oraz defensywnego liniowego Briana Burnsa.

Mimo tych niekorzystnych dla obu drużyn okoliczności, okazało się po raz kolejny, że nie odstraszyło to fanów najlepszej ligi świata od ogromnego zainteresowania biletami. Znowu, jak w poprzednich latach, osób chętnych do nabycia biletów było około miliona. Szczęśliwcy, którym się to udało, mogli już zakreślać w kalendarzu datę 10. listopada, ponieważ wtedy „cyrk” NFL miał zawitać do Bawarii.

 

Kultura NFL i zainteresowanie w Niemczech produktem jaki liga oferuje, jest bardzo duże. Kluby u naszego sąsiada zza zachodniej granicy, są najsilniejsze w Europie, stanowią trzon ELF, a sama liga niemiecka posiada aż osiem (sic!) poziomów! Niemcy zakochali się w futbolu już dawno, niektóre badania podają iż futbol to w Niemczech najpopularniejszy, zaraz za piłką nożną, sport. Początki tego trendu na Menem i Renem, miały miejsce zaraz po drugiej wojnie światowej, kiedy to amerykańskie wojska okupowały południowo zachodnią część Niemiec. Stacjonujące wojska uprawiały futbol, stamtąd też Niemcy poznali tę wspaniałą grę.

Miałem niezwykłą przyjemność być w ubiegłym roku na meczu Chiefs – Dolphins, a w tym roku udało mi się zdobyć bilet na mecz w Monachium.

Na miejscu byłem już w sobotę rano, dzień przed meczem, żeby spędzić trochę czasu na szybkim poznaniu najpiękniejszych atrakcji i zabytków tego historycznego miasta. Jedno z najciekawszych miejsc, które polecam na przyszłość turystom i kibicom, pragnącym odwiedzić stolicę Bawarii, to muzuem BMW, w którym możemy podziwiać różnorakie modele aut, motorów i samochodów wyścigowych (również Formuły 1, w której jeździł nasz rodak Robert Kubica, w czasach stajni BMW Sauber) wyprodukowanych na przestrzeni lat w monachijskiej fabryce. Z pewnością ciekawym miejscem byłoby również muzeum jednego z najwybitniejszych klubów w historii piłki nożnej – Bayernu Monachium. Niestety, z powodu meczu NFL, w ten weekend muzeum było zamknięte. Stare miasto jest bardzo piękne, starówka z figurą Najświętszej Maryi Panny, Stary i Nowy Ratusz, charakterystyczne miejsce na balkonie, z którego piłkarze FC Bayern świętują zdobycie trofeów mistrzowskich, kościół Frauenkirche, z dwoma okrągłymi wieżami, będącymi symbolem miasta. W skrócie, jest co zwiedzać.

W Monachium, w bardzo wielu miejscach, można zajrzeć do hal i ogródków piwnych, gdzie można skosztować specjałów bawarskiej kuchni, kiełbasy (wurst) różnego rodzaju, golonki, knedli, ziemniaków, kapusty oraz oczywiście piwa. Piwo to ulubiony napój Niemców, w Monachium podawane jest w litrowych kuflach. Tradycja Oktoberfest, który odbywa się tu rok w rok, od końca września do połowy października, jest znana na całym świecie. Na mieście już w sobotę można było spotkać mnóstwo osób w koszulkach, czapeczkach i innych akcesoriach wszystkich drużyn całej ligi. Przeważali oczywiście kibice Giants i Panthers, sporo z nich przyjechało do Niemiec prosto z USA. Jak już wcześniej zaznaczyłem, nominalnie gospodarzem tego spotkania byli Panthers,  którzy mają prawa marketingowe na promowanie się w Niemczech.

Po całym dniu intensywnego zwiedzania zakamarków miasta czekałem już na niedzielne starcie.

Mecz odbywał się o godzinie 15.30, lecz bramy stadionu otwarte były już od 12.30. Na placu przed areną odbywały się liczne atrakcje dla kibiców, losowanie biletów na Super Bowl, punkty w których można było sobie zrobić zdjęcia z maskotką Panthers – Sir Purr, zdjęcia z futbolówką, na tle stadionu itd. Dla miłośników aktywnej formy spędzania czasu przygotowano mini gry w rzucanie piłką do celu, kopanie czy też symulację Draft Combine, ustawiając przyrząd do pomiaru skoku wzwyż dla kibiców. Oczywiście nie mogło też zabraknąć punktu NFL Shop, gdzie można się było zaopatrzyć w różnorodne gadżety, dla fanów wszystkich ekip NFL. Oferta gastronomiczna była również bogata, nie mogło zabraknąć niemieckiej kiełbaski oraz ogromnych precli i piwa. Sporym zainteresowaniem przed meczem cieszyły się pokazały cheerleaderek Caroliny – Top Cats, oraz orkiestry perkusyjnej Purrcusion, która w stylu atmosfery na meczach college football, przygrywali i tańczyli melodie znane nam z boisk sobotnich spotkań w USA.

Stadion oczywiście zapełnił się do ostatniego miejsca, na widowni było 70 000 ludzi. Przed rozpoczęciem meczu miała miejsce oprawa, w stylu piłkarskich trybun europejskich. Była to kartoniada przedstawiająca logo NFL oraz flagi Niemiec i USA.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego miało miejsce losowanie stron spotkania oraz oczywiście hymny Ameryki i Niemiec. Wszystko to miało oprawę „małego” Super Bowl i wywoływało dreszczyk gęsiej skórki.  W trakcie całego meczu kibice żywiołowo reagowali, znali i śpiewali niektóre hity z amerykańskich trybun, jak m.in. piosenkę „West Virginia” oraz wiele innych. Sam mecz, okazało się, że był dużo lepszy niż miał być na papierze. Może nie było to spotkanie bardzo ofensywne, generujące wielką ilość jardów i punktów, ale trzymało w napięciu do samego końca, oraz zwieńczone zostało dogrywką, która jednak szybko zakończyła się fumble biegacza Gigantów Tyrone Tracy’ego, a w efekcie kopnięciem Eddie Pineiro na wagę zwycięstwa Panter 20:17.

Komisarz ligi, Roger Goodell, przed meczem uchylił nieco rąbka tajemnicy, co do przyszłości serii gier w Niemiec, zdradzając iż prowadzone są poważne rozmowy o organizacji w przyszłym roku meczu w Berlinie. Byłoby to miejsce bardzo blisko polskiej granicy, tak blisko jak jeszcze nigdy wcześniej. Jeśli te plany wypalą, po raz kolejny polscy fani będą mieli szanse zobaczyć na żywo wirtuozów jajowatej piłki, nie musząc przemierzać tysięcy kilometrów lecąc do Stanów. Tego życzę wszystkim Wam oraz sobie również na przyszły rok!

Tekst: Dawid Laski

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

One thought on “Relacja z meczu NFL w Niemczech. Jak było? Czy wydarzenie dowiozło oczekiwania? Leave a comment

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej