Skip to content

ROOKIE WATCH WEEK 1 – pierwsze wrażenia po występach debiutantów

Pierwszy tydzień rozgrywek za nami, a nawet jedno spotkanie drugiego tygodnia. To oznacza również pierwsze występy “świeżynek” w poważnym futbolu. Jeśli pomyślałeś w tej chwili, że za wcześnie na ocenianie czegokolwiek u debiutantów… to masz rację. Ktoś kto zaliczył udany pierwszy występ nie oznacza, że musi mieć cały taki sezon. Nie będę tutaj wyciągał pochopnych wniosków, żeby nie przejechać się na swojej opinii, niemniej warto przyjrzeć się pierwszym występom debiutantów w nowych barwach. Tekst Igor Białecki.

***

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk -> Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

BRYCE YOUNG (Carolina Panthers, QB) vs Atlanta Falcons

20/34 pass completion (56,6 %); 146 pass yds; 17 rushing yds; 1TD; 2 INT; 1 fumble; 2 sacks; 19 razy pod presją; QB rating 16.1

 Pierwszy wybór tegorocznego draftu nie będzie miło wspominał swojego debiutu w NFL. Jego Panthers przegrali z Falcons na wyjeździe, a sam Young mimo podania na przyłożenie do Tylera Huntleya zaliczył aż dwa przechwyty i to w dodatku identyczne i oba przechwycone przez Jessee’ego Batesa. Na usprawiedliwienie Younga można napisać, że linia ofensywna Panthers nie należy do najmocniejszych (delikatnie mówiąc) przez co QB często znajdował się pod presją i dodatkowo na mecz z Atlantą nieaktywny był D.J. Chark, czyli nowy WR1 zespołu z Karoliny Północnej, przez co Young do dyspozycji w grze podaniowej miał TE Haydena Hursta do którego rzucił podanie na touchdown, WR Adama Thielena któremu bliżej do końca niż początku kariery oraz innego rookie WR Jonathana Mingo. Bronie w ataku więc miał, ale nie budziły one raczej postrachu w szeregach obrony. Jednak mimo słabego występu pod względem liczb Young pokazał, że ma potencjał. “Dzięki” słabej OL miał okazję wykazać w grze pod presją, w której nawet nieźle sobie radził. Wykazuje się szybką i dobrą decyzyjnością – wie kiedy podawać, a kiedy uciekać. Również dobrze zachowuje się w kieszeni. Ma skłonność do podejmowania ryzyka, która jednak może kończyć się przechwytami. Pierwsze interception jeszcze da się obronić – był pod presją pod własnym end zone, ok zdarza się każdemu. Jednak w przypadku drugiego miał wyjątkowo dużo czasu na zastanowienie komu podać, a obrona Falcons z łatwością przeczytała jego zamiar i Bates drugi raz odzyskał piłkę dla Falcons. Young jak to rookie popełnia typowe błędy debiutanta wynikające z braku ogrania. Musi przede wszystkim nauczyć się czytać defensywę, ale to powinno przyjść z czasem. Dalej podtrzymuje swoje stanowisko sprzed debiutu – podłoga średnia, ale sufit wysoko zawieszony.

J. STROUD (Houston Texans, QB) vs Baltimore Ravens

28/44 pass completion (63,6 %); 242 pass yds; 20 rushing yds; 1 fumble; 5 sacks; 46 razy pod presją; QB rating 21.2

Drugi pick tegorocznego draftu poradził sobie nieco lepiej niż Bryce Young, mimo że nie zdobył przyłożenia. Jednak miał dużo bardziej utrudnione zadanie – podczas gdy Young znalazł się pod presją 19 razy, tak Stroud pod presją był aż 46 (!) razy. I nie rzucił ani jednego interception. Zaliczył co prawda 5 sacków, ale linia Texans załamywała się przy byle blitzu Ravens. Aż strach pomyśleć co będzie, kiedy ta linia będzie musiała zmierzyć się ze Steelers i Saints. Stroud pokazuje zajawki tego na kim mówił, że się wzoruje – Michaela Vicka. Podobnie jak Young nie boi się podejmować ryzyka, szuka dalekich piłek do kolegów, mimo że ci nie zawsze są na wolnej pozycji co zwykle kończy się niekompletnym podaniem i stratą próby. Jednak Stroud szuka przede wszystkim krótkich i średnich piłek, które mu już całkiem wychodzą – stąd aż 44 próby podaniowe. Stroud jak na współczesnego QB przystało potrafi się również urywać obrońcom, szybko pobiec i dobrze pracuje nogami. Jest oczywiście w tym wszystkim łyżka dziegciu. Nie wiem czy wynika to z dobrego krycia Ravens czy z braku doświadczenia rozgrywającego, ale Stroud dość wolno podejmuje decyzje czy to o podaniu, czy o biegu co przyczyniało się do sacków. No i trzeba też oddać, że korpus reciverów Texans nie powoduje opadnięcia szczęki. Stroud nie trafił do drużyny, w której rozwój będzie łatwy i przyjemny – przez Texans przeszło trzęsienie ziemi, z którego tak naprawdę teraz się podnoszą. No właśnie – podnoszą, a nie podnieśli się. Spoczywa na nim też wielka odpowiedzialność, jest największą gwiazdą drużyny, a jest zaledwie rookie, co tylko świadczy o obecnym stanie drużyny z Houston. Jednak jeśli sztab będzie miał pomysł na jego rozwój może wyrosnąć jeden z najbardziej fun to watch QB w lidze.

ANTHONY RICHARDSON (Indianapolis Colts, QB) vs Jacksonville Jaguars

24/37 pass completion (64,8 %), 223 pass yds, 40 rushing yds, 1 TD, 1 rushing TD, 1 INT, 4 sacks, 8 razy pod presją, QB rating 23.4

 Spośród top 3 rozgrywających tegorocznego draftu, to właśnie Richardson może powiedzieć, że zaliczył najbardziej elektryzujący debiut i był głównym powodem dla którego Źrebaki nie zostały pożarte i zmielone przez Jaguary jak wszyscy wcześniej zakładali. Richardson został jednocześnie trzecim najmłodszym rozgrywającym który zadebiutował w NFL (wyprzedzają go Tommy Maddox oraz Sam Darnold). Mimo to pokazał się z bardzo przyzwoitej strony, dzięki czemu w Indianapolis zachowują umiarkowany optymizm co do jego wyboru w drafcie. Przechodząc do samego meczu – już teraz Richardson był najbardziej fun to watch w porównaniu do Younga i Strouda. Na murawie było wręcz widać jaka energia i chęć do gry się z niego wylewa. Popisywał się szybkimi i mocnymi podaniami, które zwykle docierały tam gdzie miały wylądować. W porównaniu do wspomnianej wcześniej dwójki AR5 dużo lepiej czytał obronę przeciwników, wiedział w którym kierunku nie podawać, a gdzie szukać kolegi do podania. Richardson był także liderem gry biegowej Colts, która musi sobie radzić bez Jonathana Taylora. W 10 próbach biegowych Richardson zdobył 40 jardów i jedno biegowe przyłożenie. Dla porównania Deon Jackson w tym spotkaniu w 13 próbach zdobył… 14 jardów. Rozgrywający Colts ma o tyle ułatwione zadanie w przeciwieństwie do Younga i Strouda, że jego linia ofensywna twardo go broni, ale też trzeba pamiętać, że Colts mierzyli się z Jaguars czyli nie jakąś nie wiadomo jaką defensywą, a mimo to Richardson został aż cztery razy zsackowany mimo tylko ośmiu presji. Widać było również, że Shane Steichen dostosował playbook pod młodego QB, który w meczu z Jags opierał się na krótkich i średnich podaniach oraz screen passach, najwyraźniej chciał ograniczyć ryzyko niepotrzebnych strat i w większości się to udało.  AR5 wykazuje się również dozą improwizacji, co dobrze widać w jego próbach biegowych. Jestem również pod wrażeniem jego podejmowanych decyzji, które były szybkie, a co najważniejsze – skuteczne.

WILL ANDERSON JR. (Houston Texans, EDGE) vs Baltimore Ravens

6 tackles; 1 sack; 5 presji; grade (na podstawie ocen PFF) 83.1

Według wielu to właśnie on miał talent na #1 draftu i w pierwszym meczu przeciwko Ravens udowadnia, że ta teza miała jak najbardziej sens. Połączenie motoryki, atletyzmu, oraz dużej siły dało mieszankę wybuchową i z pewnością będzie się długo śnił po nocach liniowym, których omijał jak chciał, jak i Lamarowi Jacksonowi, na którego Anderson wywarł presję 5 razy (a łącznie defensywa Texans wywarła 14 presji).

Dzięki swoim warunkom fizycznym Anderson penetrował OL Ravens jakby miał już co najmniej rok doświadczenia, a nie rozgrywał swoje pierwsze spotkanie w profesjonalnej karierze. Miałem nie wyciągać pochopnych wniosków, ale tutaj zrobię wyjątek – pod okiem HC DeMeco Ryansa rośnie przyszły czołowy pass rusher.

JALEN CARTER (Philadelphia Eagles, DT) vs New England Patriots

1 tackle; 1 sack; 1 QB hit; 8 presji; grade 92.1

Przez swoje problemy pozaboiskowe Carter typowany do top 5 draftu (a przez niektórych nawet do “jedynki”) spadł aż do dziewiątego picku, gdzie czekali na niego Howie Roseman i Eagles. Jednak pierwszy mecz Cartera z Patriots pokazuje, że Orły mogły dokonać “steal’u” i obudzić odrobinę zazdrości w drużynach, które ominęły tego defensive tackla. A Carter trafił wręcz do idealnej drużyny do rozwoju – jest starterem od pierwszego tygodnia, ale mimo to nie jest w linii osamotniony i ma swego rodzaju mentorów na pozycji  tackla w postaci m. in. Kentaviosa Streeta, Fletchera Coxa oraz Marlona Tuipulotu. Dodatkową motywacją dla Cartera może być gra o najwyższe cele – Eagles to dalej drużyna, która znowu zaatakuje Super Bowl i jest jednym z faworytów do sięgnięcia po mistrzostwo. W samym meczu przeciwko Patriots spisał się znakomicie i był utrapieniem dla linii ofensywnej co często zmuszało Maca Jonesa do uciekania z kieszeni.

Nie bez powodu został najwyżej ocenianym debiutantem week 1. Potencjał drzemiący w Carterze jest większy od niego samego i będzie konkurował z Willem Andersonem o miano defensywnego debiutanta roku – byle tylko jego problemy pozaboiskowe nie przyćmiły jego talentu.

CHRISTIAN GONZALEZ (New England Patriots, CB) vs Philadelphia Eagles

7 tackles (1 na stratę jardów); 1 sack; 1 QB hit; grade 63.2

 Już w week 1 Gonzalez nie dostał łatwego zadania, ponieważ do pilnowania miał jedno z najlepszych duo WR-ów w NFL – A. J. Browna i DeVonta Smitha. Mimo to rookie z Oregonu wykazał się wysoką boiskową inteligencją, przyklejał się do skrzydłowych i był jednym z elementów, który mocno ograniczył grę podaniową zeszłorocznych uczestników Super Bowl dopuszczając do 7 złapanych piłek na 10 razy kiedy pilnowani przez niego zawodnicy byli targetowani na łącznie 71 jardów. Jak na rookie są to bardzo przyzwoite liczby, a kiedy już dopuszczał do złapania piłki to szybko powałał przeciwnika. Popisał się również w pass rushu zaliczając sack. Według wielu Gonzalez był talentem na top 10 draftu i podobnie jak Eagles z Carterem, Patriots mogli dokonać “steal’u” wybierając Gonzaleza dopiero z 17 pickiem. Już teraz Gonzalez ma wysoko zawieszony sufit, a i podłoga nie jest niska, pod skrzydłami Billa Belichicka ma szansę rozwinąć się na naprawdę dobrego corner backa.

PUKA NACUA (Los Angeles Rams, WR) vs Seattle Seahawks

10 receptions/ 15 targets; 119 reciving yds; 11,9 avg yds; grade 81.3

Rams znowu osłabieni przez kontuzję swojej gwiazdy na skrzydle – Coopera Kuppa, byli zmuszeni wystawiać na tej pozycji praktycznie samych no name’ów – w tym właśnie Puke Nacue… i rozbił bank w swoim debiucie. Ostatnim WR, który przebił barierę 100 jardów w swoim debiucie był OROY wybrany w pierwszej rundzie Ja’Marr Chase. Nacua to rookie z piątej rundy i został jednym z największych zaskoczeń week 1. Swoim występem praktycznie zniwelował brak Kuppa na boisku i mocno przyczynił się do pokonania ekipy Pete’a Carrolla –  urywał się obrońcom, popisywał się zwrotnością i umiejętnością łapania piłki w trudnych sytuacjach. Być może Rams znaleźli swój “diament” z dnia trzeciego draftu.

 ZAY FLOWERS (Baltimore Ravens, WR) vs Houston Texans

9 receptions/ 10 targets; 78 reciving yds; 8,7 avg yds; grade 78.2

Z czterech wybranych jeden po drugim w drafcie WR-ów to właśnie wychowanek Boston College zabłysnął najbardziej. W meczu z Texans stał się ulubionym celem podań Lamara Jacksona zbierając więcej piłek od Odella Beckhama czy Rashoda Batemana. Zay Flowers  jest kimś kogo brakowało rozgrywającemu Ravens – młodego, energicznego WR-a, z którym złapie chemię i będzie mógł mu zaufać. Flowers swoim elektryzującym tańcem między zawodnikami Texans wprawił mnie w istny zachwyt (pomińmy na chwilę fakt, że to Texans). Widać było, że nie boi się ryzykownego “dryblingu” między przeciwnikami, urywał się pilnującym go CB dzięki czemu często był otwarty na podania i dlatego często był obierany za cel Lamara Jacksona. Z resztą jego wyczyny polecam zobaczyć samemu, Ravens mają naprawdę duży talent w swoich rękach.

 

BIJAN ROBINSON (Atlanta Falcons, RB) vs Carolina Panthers

10 carries; 56 rushing yds; 6 receptions; 27 receiving  yds, 1 receiving TD; grade 71.2

 Pierwszorundowy wybór Falcons nie zabłysnął specjalnie w grze biegowej, lecz swoim atletyzmem i mobilnością nadrobił w grze podaniowej zdobywając przyłożenie właśnie po podaniu od Desmonda Riddera. Jego elektryzujący footwork oraz siła z jaką wbija się w obrońców mogą przekonać największych sceptyków, którzy mieli wątpliwości, co do wybierania go aż tak wysoko. Bez wątpienia Falcons wybrali pokoleniowy talent na tej pozycji w niezwykle silnej klasie running backów w tym roku. Nic tylko podziwiać.

KEEANU BENTON (Pittsburgh Steelers, DL) vs San Francisco 49ers

3 tackles; grade 86.1

Benton  już w pierwszym tygodniu pokazał się jako solidny dodatek do i tak już naszprycowanej gwiazdami linii defensywnej Steelers. Przy T. J. Wattcie oraz Cameronie Haywardzie można być spokojnym o jego rozwój. Benton wybrany w drugiej rundzie pokazał swoją zdolność do przebijania się przez O-line 49ers i dwa razy prawie zaliczył sacka. Teraz przed nim trudne wyzwanie w postaci zastąpienia na jakiś czas kontuzjowanego weterana Heywarda, jednak patrząc na to co do tej pory zaprezentował kibice Steelers mogą być spokojni o linię defensywną i obserwować rozwój tego rookasa.

HENRY TO’OTO’O (Houston Texans, LB) vs Baltimore Ravens

3 tackles; grade 84.3

Po pierwsze byłem zaskoczony, że To’oTo’o w ogóle znalazł miejsce w pierwszym składzie Texans. Po drugie zaskoczyłem się, gdy zobaczyłem, że Henry jest trzecim najwyżej ocenianym rookie w week 1. Mimo mało imponujących liczb To’oTo’o zaliczył bardzo dobry występ – wygrywał dużo pojedynków siłowych, natomiast problemem może być jego szybkość. Czas pokaże czy miał swój dzień konia, czy rzeczywiście ekipa z Teksasu w piątej rundzie znalazła niedoceniony talent. Jednak na miejscu fanów drużyny z Houston zachowałbym umiarkowany optymizm i zaufał DeMeco Ryansowi w kwestii kreowania przyszłości formacji defensywnej Texans, a To’oTo’o dał oczywiście wystarczająco dużo czasu na rozwój.

LUKAS VAN NESS (Green Bay Packers, EDGE) vs Chicago Bears

2 tackles; 1 sack; grade

W Wisconsin, gdzie po odejściu Aarona Rodgersa potrzebowali świeżości nie tylko na rozegraniu w postaci Jordana Love’a, ale również w pass rushu. Nadzieję na stabilność na tej pozycji ma zapewnić wybrany z #13 Lukas Van Ness i przeciwko Chicago Bears zaliczył udany debiut, ale bez obyło się bez fajerwerków. Bezpośrednio w linii ścierał się z innym rookie OT Darnellem Wrightem i to właśnie Wright wygrywał większość pojedynków. Dla mnie Van Ness jest typowym zawodnikiem typu “boost or bust” i przyszłość pokaże czy Packers zrobili dobrze wybierając go tak wysoko.

JAHMYR GIBBS (Detroit Lions, RB) vs Kansas City Chiefs

7 carries; 42 rushing yds; 2 receptions; 18 receiving yds; grade 78.8

Kiedy Falcons z #8 wybrali Bijana Robinsona, większość stwierdziła, że OK – bardzo dobry wybór. Ale kiedy zaledwie cztery picki później Lions wybrali Jahmyra Gibbsa niemalże wszyscy (w tym i ja) przecierali oczy ze zdumienia, że wybrali RB, którego prawdopodobnie mieliby na wyciągnięcie ręki w drugiej rundzie. Tymczasem Gibbs w swoim debiucie przeciwko obecnym mistrzom zamknął usta niedowiarkom i (przynajmniej na jakiś czas) udowadnia swoją wartość. Liczby za tym może nie przemawiają, bo i sam Gibbs na boisku był rzadziej od RB1 Lions Davida Montgomery’ego, ale kiedy już na nim się pojawiał dawał znać, że wart był swojego wyboru. Niezbyt wysoka sylwetka w połączeniu z atletyzmem i zwinnością dały elektryzujące efekty, a zawodników Chiefs mijał jak słupki.

SAM LaPORTA (Detroit Lions, TE) vs Kansas City Chiefs

5 receptions/ 5 targets; 39 receiving yds

Gość, o którym zdecydowanie za mało mówi się po week 1. Według mnie największe pozytywne zaskoczenie season openera. Zwykle tight endzi dość długo oswajają się z grą w NFL i potrzebują jednego-dwóch sezonów żeby zrozumieć co i jak. Ale LaPorta sprawiał wrażenie oswojonego z grą, często pokazywał się do podań, nie bał się kontaktu z obrońcami, w grze podaniowej robił w praktyce za dodatkowego WR-a. Jedyne do czego mogę się przyczepić to do blokowania zawodników linii defensywnej, zdarzało mu się dość często złamać szyk i stworzyć przez to zagrożenie dla Jareda Goffa, także ten element jak najbardziej do poprawy. Chociaż w systemie Dana Campbella mocno nastawionym na ofensywę i grę podaniową jego atuty jako zawodnika łapiącego, niewątpliwie będą przeważały nad niedoskonałościami w chronieniu rozgrywającego.

PETER SKORONSKI (Tennessee Titans, OT/G) vs New Orleans Saints

grade 81.3

Skoronski – pierwotnie offensive tackle – w meczu przeciwko Saints zagrał na pozycji guarda i poradził sobie bardzo przyzwoicie w prawie każdym snapie, w którym zagrał. Dopuścił tylko do jednej presji, która potem zamieniła się w sack na Ryanie Tannehillu ze strony Carla Grandersona. Skoronski jak na razie pozostaje jedynym pewnym punktem linii ofensywnej Titans.

DARNELL WRIGHT (Chicago Bears, OT) vs Green Bay Packers

grade 72.1

 Mimo dopuszczenia do aż pięciu presji  i – nazwijmy to po imieniu – bardzo złym blokowaniu przy biegach, Wright spisał się lepiej w bronieniu środkowej części linii i Bears powinni pomyśleć o przeniesieniu go właśnie na tą pozycję. Niemniej, od #10 w drafcie wymaga się więcej.

IVAN PACE JR. (Minnesota  Vikings, LB) vs Tampa Bay Buccaneers

8 tackles; 1 QB hit; grade 75

Kolejne niespodziewane nazwisko na tej liście, ponieważ Pace jest niewydraftowanym wolnym agentem. W przeciętno-słabej defensywie Vikings Pace dość szybko znalazł miejsce dla siebie, sprawdzał się zarówno w kryciu środka pola, jak i w bronieniu biegów. Może również służyć jako rushujący linebacker, co powinno pomóc Wikingom w pass rushu.

BRIAN BRANCH (Detroit Lions, S) vs Kansas City Chiefs

3 tackles; 1 INT zamieniony na pick-6

O Branchu zrobiło się głośno głównie za sprawą przechwytu po podaniu Patricka Mahomesa (chociaż w samej winy obecnego MVP w tym przechwycie było niewiele), który Branch zamienił na touchdown i z przytupem przywitał się z NFL. Typowany do pierwszej rundy zsunął się jednak do drugiej i to nie przez to, że drużyny uważały go za kogoś niegodnego pierwszej rundy. Najczęściej był typowany do Lions, którzy w pierwszej rundzie wybrali running backa oraz… linebackera, który najwcześniej typowany było w drugiej rundzie. A mimo to Lions i tak udało się wybrać właśnie Brancha. Poza swoim pick-6 Branch na cztery podania do krytych przez niego zawodników dopuścił do dwóch z nich na zaledwie 7 jardów. Bardzo dobrze zachowywał się w głębi pola, a pracę ułatwili mu reciverzy Chiefs, którzy nie zabłysnęli… delikatnie mówiąc.

MARTE MAPU (New England Patriots, LB) vs Philadelphia Eagles

Mapu w spotkaniu z Eagles lawirował między pozycjami linebackera oraz safety, co pozwoliło obronie Patriots na pewną elastyczność w bronieniu dalekich podań Hurtsa do Browna oraz Smitha. Marte Mapu dobrze spisywał się również podczas bronienia biegów. Mając za HC Billa Belichicka oraz grając obok Matthew Judona Mapu powinien bardzo ciekawie się rozwinąć.

Na osobne wyróżnienie zasłużyło dwóch rookie kickerów:

  • JAKE MOODY (San Francisco 49ers) vs Pittsburgh Steelers – 3/3 FG; 3/3 XP
  • BLAKE GRUPE (New Orleans Saints) vs Tennessee Titans – 3/3 FG, 1/1 XP

Na koniec tego odcinka tylko krótko wymienię debiutantów, którzy ciekawie się zaprezentowali, ale nie na tyle aby się o nich rozpisywać Bóg wie ile. Co nie znaczy, że w przyszłości więcej o nich nie napiszę 🙂

  • Jordan Addison (Minnesota Vikings, WR) – 4 receptions/ 6 targets; 61 receiving yds; 1 TD
  • Broderick Jones (Pittsburgh Steelers, OT)
  • Paris Johnson (Arizona Cardinals, OT)
  • Rashee Rice (Kansas City Chiefs, WR) – 3 receptions/ 5 targets; 29 receiving yds; 1 TD
  • Jonathan Mingo (Carolina Panther, WR) – 2 receptions/ 5 targets; 17 receiving yds
  • Bryan Bresee (New Orleans Saints, DT)
  • Nolan Smith (Philadelphia Eagles, EDGE)
  • Luke Musgrave (Green Bay Packers, TE) – 3 receptions/ 4 targets; 50 receiving yds
  • Jayden Reed (Green Bay Packers, WR) – 2 receptions/ 5 targets; 48 receiving yds
  • Tyjae Spears (Tennessee Titans, RB) – 3 carries; 27 rushing yds
  • Trey Palmer (Tampa Bay Buccaneers, WR) – 2 receptions/ 3 targets; 8 receiving yds; 1 TD
  • Emmanuel Forbes (Washington Commanders, CB) – 3 tackles; 1 PD
  • Darrell Washington (Pittsburgh Steelers, TE)
  • Dawand Jones (Cleveland Browns, OT)
  • Tank Dell (Houston Texans, WR) – 3 receptions/ 4 targets; 34 receiving yds
  • Anton Harris (Jacksonville Jaguars, OT)
  • Kelee Ringo (Philadelphia Eagles, CB)
  • Tank Bigsby (Jacksonville Jaguars, RB) – 3 carries; 13 yds; 1 TD
  • Josh Downs (Indianapolis Colts, WR) – 3 receptions/ 7 targets; 30 yds
  • Karl Brooks (Green Bay Packers, DT) – 1 tackle; 1 sack
  • Roschon Johnson (Chicago Bears, RB) – 5 carries; 20 rushing yds; 6 receptions/ 7 targets; 35 receiving yds; 1 TD
  • Demario Douglas (New England Patriots, WR) – 4 receptions/ 7 targets; 40 receiving yds
  • Byron Young (Los Angeles Rams, LB) – 4 tackles; 0.5 sacka; 2 QB hits
  • Kobie Turner (Los Angeles Rams, DT) – 2 tackles; 0.5 sacka; 1 QB hit
  • Devon Whitherspoon (Seattle Seahawks, CB)
  • Jaxson Smith-Njigba (Seattle Seahawks, WR) – 3 receptions/ 5 targets; 13 receiving yds
  • Mazi Smith (Dallas Cowboys, DT) – 2 tackles; 1 tackle for loss; 1 sack
  • Dalton Kincaid (Buffalo Bills, TE) – 4 receptions/ 4 targets; 26 receiving yds

To było na tyle w pierwszym odcinku tej serii. Następnym razem zbiorę większą próbkę materiału i porównamy sobie jak wypadli rookie w porównaniu z pierwszym tygodniem, zobaczymy czy rosną nowe potencjalne talenty i powiemy którzy debiutanci najbardziej zawodzą (no bo ktoś musi co nie?). Zatem do następnego Rookie Watch!

Tekst: Igor Białecki

***

Polecamy na koniec przesłuchać nasz podcast, z podsumowaniem week 1 oraz zapowiedzią week 2, który przygotował skład: Maciej Zając, Hubert Gawroński, Karol Potaś i Witold Cebulewski. 

Przypominamy też, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej