Spotkanie z historią. Drake Maye i jego najważniejszy mecz w życiu.
Sylwetkę drugiego z rozgrywających którzy zmierzą się w tegorocznym Superbowl przygotował Paweł Kląskała. Skąd wziął się chłopak który o włos minął się z nagrodą MVP za ubiegły sezon, a już dzisiaj wieczorem stanie przed szansa zdobycia pierwszego pierścienia mistrzowskiego i błyskawicznego postawienia na nogi drużyny, która miała się odbudowywać latami? Czy koszmar reszty ligi powrócił szybciej niż byśmy się spodziewali? Jakie elementy stawiają Drake’a Maye’a obok największych?
Mówi się, że trudno jest zostać „gościem po gościu”. Odnosi się to do sytuacji, w której przez wiele lat ktoś piastuje dane stanowisko i odnosi sukcesy, aż w końcu rezygnuje, a jego miejsce musi zająć następca. I wtedyczęsto na tle swojego poprzednika prezentuje się dużo gorzej. Najtrudniejszym takim wakatem do obsadzenia w NFL była pozycja rozgrywającego New England Patriots. Schedę po „gościu” (Tom Brady) miał przejąć inny „gość”(Mac Jones). I jak w wielu przypadkach nie wypaliło zupełnie. Dlatego czasami jak napisałem we wstępie, lepiej zostać gościem po gościu po gościu. A kimś takim ma być Drake Maye.
Chłopak z Karoliny
Urodzony w 2002 w Huntersville w Północnej Karolinie Drake Lee Maye jest najmłodszym spośród 4 synów Państwa Maye. Rodzina ma sportową smykałkę, dwójka ze starszych braci grała w koszykówkę na domowej uczelni Univerisity of North Carolina (UNC), a jeden w baseball dla Florida Gators. Sportowy zapał z pewnością odziedziczyli po tacie, który grał jako QB właśnie na UNC.
Drake jako młody chłopak z Karoliny trafił na całkiem niezły okres dla NFL-owej Franczyzy z tego stanu. Lata 2011 – 2019 to era Cam’a Newtona, który stał się idolem młodego sportowca, a Maye z rodziną często bywali na meczach w Charlotte. Zresztą jak się okazuje, nie wspierali Panter tylko w meczach domowych, a 13-letni Maye z trybun śledził SB 50, w którym jego ukochani Panthers z Camem Newtonem przegrali z Denver Broncos. Mecz ten odbywał się na z Levi’s Stadium w Santa Clara. Stadionie, o którym jeszcze w tym tekście wspomnimy…
Gwiazda liceum i łowca nagród w Collage’u
Drake całe swoje młode życie spędził w Karolinie. To tutaj uczęszczał do liceum William A. Hough High School w Cornelius. Tam jednak w pierwszym roku nie dostał szansy, postanowił więc przenieś się do Myers Park High School w Charlotte i to tam prawdziwie się rozwinął. Występował w reprezentacjach futbolu i koszykówki, w obu tych dyscyplinach święcąc sukcesy i prezentując wysoki poziom (highlighty jego występów na parkiecie są dość popularne w ostatnich miesiącach). Został gwiazdą swojej szkoły i zdobył między innymi nagrodę dla najlepszego gracza w Stanie Karolina Północna. W liceum ustanawiał rekordy, a sezon z 50 przyłożeniami i tylko 2 przechwytami zapisał się w annałach placówki.
Nic więc dziwnego, że Maye jako 4-gwiazdkowy rekrut był bliski pójścia do czołowej uczelni w kraju czyli Alabamy, ale w ostatniej chwili wybrało serce i postanowił, że tak jak większość jego bliskich zagra dla UNC. Jako „świeżak” siedział na ławce, ale już drugi sezon to pozycja QB1, eksplozja talentu i wysyp nagród: ACC Player of the Year, ACC Offensive Player of the Year, ACC Rookie of the Year iACC Offensive Rookie of the Year. Został pierwszym zawodnikiem konferencji ACC od czasów JameisaWinstona w 2013, który zebrał taki zestaw. Jako szóstyrozgrywający po 2010 roku zrobił linijkę +4000 jardów i +35TD podaniami oraz +650 jardów i +7TD biegami, dołączając do takich nazwisk jak RG III czy Kyler Murray. W kolejnych rozgrywkach nadal utrzymywał wysoki poziom, choć już nie tak imponujący. Wciąż natomiast zaliczał ponad 300 jardów na mecz, a sezon zakończył z QB Rating na poziomie 149. Stwierdzenie, że był motorem napędowym swojej uczelnianej drużyny byłoby sporym niedopowiedzeniem, ponieważ mimo mizernej obudowy wykręcał liczby na poziomie najlepszych rekrutów w historii.
Przed draftem przebijały się różne opinie. Jedni (jak np. Nate Tice z The Athletic) na równi stawiali naszego bohatera z Calebem Williamsem. Inni natomiast doszukiwali się analogii pomiędzy Maye’em i Mitchem Trubiskym (także absolwentem UNC, także grającym z „10”), czyli przewidywali, że będzie tak zwanym bustem. Nic dziwnego, że w mediach pojawiały się także pytania, m.in. czy nie jest za mało doświadczony? Jak dużo czasu zajmie mu wejście w Ligę no i czy będzie w stanie rozwinąć pełnie potencjału?
Draft i rok na rozpoznanie
Draft 2024 odbywał się w Detroit i reklamowano go jako ten z największym potencjałem ofensywnym w ostatnich latach. Szacowano, że w pierwszej rundzie może pójść nawet 5 lub 6 rozgrywających, a za pierwszym wyborem defensywnym możemy poczekać do drugiej dziesiątki. I faktycznie – dopiero z „15” wybrany zostałpierwszy obrońca, wcześniej natomiast do Ligi trafiło aż 6 rozgrywających.
Z numerem trzecim wybierali Patriots, i jako trzeci QB po Calebie Williamsie oraz Jaydenie Danielsie, do New England Patriots trafił Drake Maye. Był pierwszym zawodnikiem wybieranym przez Pats w TOP5 draftu od czasów Drew Bledsoe (wybranego z 1 w 1993). Co ciekawe, nie tylko w Nowej Anglii zainteresowali się tym rozgrywającym, ponieważ oferty opiewające na kilka pierwszo-rundowych wyborów składali New York Giants czy Minnesota Vikings.
W najważniejszym dniu w życiu (na tamten moment)mógł oczywiście liczyć na wsparcie rodziny, a szczególnie braci, którzy przygotowali dla niego taki właśnie filmik wyemitowany zaraz po wyborze:
Spośród wszystkim quarterbacków wybranych w drafcie 2024 to właśnie najmłodszy z nich Maye trafił do najtrudniejszej sytuacji. W Patriots następował twardy reset. Stery przejął nowy HC Jerod Mayo, a drużynę czekała gruntowna przebudowa. Do roli tak zwanego pomostowego rozgrywającego zatrudniono były draftowy pick Pats, ligowego weterana Jacoby’ego Brissetta. Obudowa rozgrywających była jednak mizerna, zarówno w liniach jak i na skill positions. Po beznadziejnym początku i bilansie 1-4 postanowiono, że to właśnie Maye wcieli się w rolę startera w kolejnym meczu z Houston Texans. I już tutaj zaprezentował duży potencjał rzucając piękne przyłożenie do Keyshona Bouttego. W następnych tygodniach Drake przystosowywał się do gry w NFL. Zagrania świetne przeplatały słabe rzuty czy przechwyty. Dawał znać o potencjale biegowym czy mocnej i celnej ręce. Potrafił mimo gry za najgorszą linią ofensywną w Lidze mieć swoje momenty, jak choćby słynny już rzut na remis w meczu z Titans. Zdarzały się także kontuzje, dlatego pierwszy rok był dla niego po prostu bolesnym zapoznaniem z NFL, a on sam zniknął z radarów ekspertów ponieważ tak słabych Patriots nie oglądał nikt poza fanami ekipy z Massachusetts.
Mahomes, Brady, Marino i Maye.
Wraz z przyjściem nowego HC Mike’a Vrabela i dużymi ruchami w offseason, przyszłość ataku Patriots zaczęła wyglądać nieco bardziej kolorowo. Z naboru przybylidebiutanci: liniowi Will Campbell i Jared Wilson, biegacz Tre’Veyon Henderson, skrzydłowi Kyle Williams i niewydraftowany Efton Chism. Ponadto w wolnej agenturze wzmocniono korpus skrzydłowych takimi postaciami jak Stefon Diggs, Mack Hoolins oraz kolejnymi liniowymiMorganem Moseses i Garrettem Bradburry’m. Najważniejszym nabytkiem wydawał się być jednak nowy ofensywny koordynator, znany z pracy z Tomem Brady – Josh McDaniels.
Spotkania w weekendzie pierwszym z Raiders i trzecimze Stellers były wpadkami, które na początku sezonu zdarzają się nader często. Druga kolejka i zwycięstwo w Miami to świetny występ (230 yds, 2TD, QB rating 137,3), podobnie zresztą jak tydzień 4 i starcie z drużyną swojego dzieciństwa – Carolina Panthers (203 yds, 2TD, 155,6 passer rating). To właśnie wtedy na ławce Patriots Josh McDaniels do swojego młodego QB wypowiedział słowa, które miały stać się prorocze: „My dopiero zaczynamy”.
Zastanawiacie się pewnie skąd taki tytuł tego podrozdziału? Otóż Maye w sezonie 2025 mierzył się z osiągnięciami historycznymi. Po pierwsze – dołączył do elitarnego grona właśnie z Panami Marino i Mahomes, gdy jako trzeci QB w historii zaliczył 6 meczów z rzędu z rzuconymi ponad 200 jardami oraz ze współczynnikiem Passer Rating większym niż 100 (finalnie zaliczył 8kolejnych spotkań). W week 7 przeciwko Titans stał się jedynym zawodnikiem w erze NFL z celnością podań powyżej 90%, jednocześnie rzucając na ponad 200 jardów i biegnąc na ponad 50. Przebił samego Toma Brady’ego, notując w sezonie 72% celnych podań, czym nie miał sobie równych w Lidze. Zresztą nie tylko w tym był najlepszy, ponieważ najwyższy współczynnik Passer Rating (113,5) i rzuconych jardów na próbę (8,9) to także jego tegoroczna domena. Wisienką (lub truskawką, jak kto woli) na torcie niech będzie jeden z najlepszych występów rozgrywającegopod względem rzutowym w historii, który miał miejsce w kolejce 17 przeciwko Jets. 19 na 21 celnych podań. 256 jardów. 5 przyłożeń. I wolne w połowie trzeciej kwarty. Niesamowity występ jak i cały sezon regularny, który można śmiało określić jako jeden z najlepszych w historii dla drugorocznego rozgrywającego. 4394 jardy, 31 przyłożeń i aż 35 wybieganych pierwszych prób. Wszechstronny i regularny. Jasne, jest to w jakimś stopniu zasługa OC McDanielsa, jak i tego że linia z beznadziejnej stała się przeciętna. Że skrzydłowi i Tight Endzi grają najlepiej jak potrafią. Ale fakt jest taki, że bez młodego chłopaka z Karoliny, sezon Patriots mógł wyglądać o wiele gorzej i to właśnie gra Maye’a miała największy wpływ na zespół. Taka forma nie umknęła środowisku, które widziało w nim jednego z dwóch kandydatów na MVP sezonu regularnego. A podstawy były solidne, bo przytoczone wyżej statystyki z reguły dawały tę statuetkę. W kampanii 2025 był jednak jeden poważny konkurent, który zagrał świetny sezon zasadniczy – Matthew Stafford. I to właśnie 37-latek w ostatni czwartek otrzymał wyróżnienie, pokonując zawodnika Patriots o 1 głos. No cóż, w niedzielę jest właściwie ważniejsze trofeum do zdobycia…
W samych PlayOffach Drake prezentował się mniej efektownie, ale na tyle poprawnie aby nie pociągnąć drużyny na dno. Oczywiście, zdarzały mu się błędy i straty, ale w najważniejszych momentach dowoził. Zaliczył TD z Chargers. W meczu z Texans mimo mocarnej obrony przeciwników podawał na 3 przyłożenia, z czego dwa to czysty rzutowy majstersztyk.
Wybiegał TD z Broncos i zaimprowizował zresztą akcję biegową, która zamknęła finał konferencji. A to wszystko w swoich pierwszych playoffach, mierząc się z topowymi defensywami w lidze. Po takiej swoistej ścieżce zdrowia otrzyma dość paradoksalną nagrodę – w SB LX zmierzy się z najlepszą w tym sezonie obroną Seahawks.
Mayemania
Spore grono kibiców Patriots nie pamięta, jaką ekscytację niesie za sobą posiadanie młodej gwiazdy na pozycji rozgrywającego. Od początków kariery TB12 minęły pokolenia, stąd nie może dziwić zachwyt, jaki wywołuje Drake Maye w Nowej Anglii i nie tylko.
Zaczęło się od tego, że ktoś nie wiadomo kiedy i nie wiadomo dlaczego użył w social mediach określenia Drake „Drake Maye” Maye. Uznano, że Maye jest tak dobry że nie potrzebuje przezwiska, aczkolwiek geneza tego określenia jest nieznana nawet głównemu zainteresowanemu, który stwierdził jednak że jest ono dość sprytne i zabawne. Szybki wzrost obserwujących notuje konto „Drake MayeLover” a memy czy wpisy z tego profilu robią okrążenia we wszystkich sportowych kanałach Ameryki. Viralowe zasięgi kręcą highlighty z najlepszymi akcjami. Popularność nie omija także jego przeuroczej małżonki, z którą znają się od liceum. Ann Michael zdobyła uznanie wykorzystując znaną metodę naszych babć, czyli „przez żołądek do serca”. Przez cały adwent nagrywała filmiki, w których przygotowywała ciasteczka, a content związany z „Bakemas” kontynuuje po dziś dzień. Swoimi wypiekami zdobyła nie tylko widzów, ale także sympatię zawodników i sztabu Patriots, pielęgnującspecjalną, rodzinną atmosferę w drużynie.
Drużynie, która swojego lidera uwielbia i staje z na nim murem. Maye szybko zaprzyjaźnił się ze swoim najważniejszym ochroniarzem, lewym tacklem WillemCampbellem. Trener Vrabel patrzy na niego jak na własnego syna, a niepokorny Stefon Diggs twierdzi, że to nie drugi Josh Allen ale pierwszy i jedyny Drake Maye. W Nowej Anglii jest już wysławiany pod niebiosa i nie ma pewnie domu, w którym nie wisi koszulka z serii „I love Drake Maye”. Ba! Miejscowość Maynard w Massachusetts na Super Bowl Sunday zmieni zapis nazwy miasteczka na „Mayenard”, oczywiście w hołdzie dla ich ulubieńca. A to wszystko po to, aby Drake „Drake Maye” Maye stał się najmłodszym w historii rozgrywającym, który zwycięży w Super Bowl. Byłaby to rzecz historyczna, ale ten młody choć bardzo dojrzały człowiek pokazał w tym sezonie, że mierzenie się z historią nie jest mu obce. Potrafił dosięgać poziomem gry do legendarnego Toma Brad’ego. I może piękną klamrą spiąć swoją dotychczasową przygodę z futbolem. 10 lat temu był w Santa Clara jako kibic podczas SB50. Teraz sam poprowadzi swoją franczyzę w najważniejszym meczu w sezonie, właśnie na Levi’sStadium w Californii. I pewnie marzy o tym, aby przywieźć do Nowej Anglii trofeum Lombardiego, pieczętując jeden z najlepszych sezonów tak młodego Quarterbacka w długiej historii NFL.
Autor: Paweł Kląskała
***
Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.