Skip to content

Szalony (rasistowski?) pomysł NFL

Liga NFL wpadła na pomysł, by m.in. nagradzać wyższym wyborem w drafcie… za zatrudnianie trenera pochodzącego z mniejszości etnicznych. O co chodzi i w jakim celu powstają takie pomysły? Wszystko wyjaśnia w tekście Kuba Machowina. Zapraszamy!

W 1864 roku Kongres w USA podjął próbę zniesienia niewolnictwa na całym terytorium USA, poprzez uchwalenie poprawki do konstytucji. Poprawka została ostatecznie przegłosowana ledwie trzema głosami w styczniu 1865 roku. To oczywiście fakty historyczne, ale zmagania te mogliśmy śledzić też w doskonałym filmie „Lincoln”, w reżyserii Stevena Spielberga.

To właśnie Abraham Lincoln jest odpowiedzialny za zniesienie niewolnictwa, ale myli się ten, kto twierdzi, że prezydent robił to wyłącznie z pobudek moralnych. Owszem, twierdził on, iż „jeśli niewolnictwo nie jest złe, to nic nie jest złe”, ale abolicjonizm miał przede wszystkim podłoże polityczne i miał służyć zakończeniu Wojny Secesyjnej oraz podporządkowaniu Unii tych stanów, które zaliczane były do tzw. „Południa” (armia Konfederatów).

Dodatkowo – co można zobaczyć w filmie – Lincoln parał się różnych, często mało uczciwych metod, byle zdobyć głosy potrzebne do przegłosowania poprawki znoszącej niewolnictwo. Jak ma się to jednak do NFL? Przecież minęło od tamtego czasu aż 155 lat i oficjalnie nie ma już dawno czegoś takiego jak niewolnictwo. Czyżby?

***

„Rooney Rule”

Zdecydowana większość graczy w lidze to osoby czarnoskóre, z kolei wśród głównych trenerów czy menedżerów ze świecą można szukać Afroamerykanina. Nie mówiąc już o właścicielach, przecież nie bez przyczyny NFL nazywana bywa złośliwie „ligą starych, białych miliarderów”. Taka jest właśnie uroda NFL, które jest odbiciem Ameryki, Stanami Zjednoczonymi w pigułce.

Według Instytutu Różnorodności oraz Etyki w Sporcie (The Institute for Diversity and Ethics in Sport, w skrócie „TIDES”) ok 70 procent graczy to osoby czarnoskóre, z kolei jeśli chodzi o managerów w ligowych biurach, to Afroamerykanie stanowią mniej niż 10 procent. Jeśli chodzi o takie dane dla całych USA to na stanowiskach managerskich w firmach mamy ok 13 procent Afroamerykanów.

Jeśli chodzi o mniejszości etniczne to NFL przedstawia się następująco:

– obecnie tylko dwoje właścicieli to osoby pochodzące z mniejszości etnicznych (6%)

– trzech głównych trenerów (9%)

– dwóch generalnych managerów (6%)

Liga od lat zbiera cięgi za brak szans na pracę dla mniejszości etnicznych. Tzw. „Rooney Rule”, czyli „Zasada Rooneya” to tak naprawdę farsa – obowiązkowe przeprowadzenie rozmów o pracę z przedstawicielami mniejszości etnicznych rzadko przecież doprowadza do ich zatrudnienia. Zasada ta została nazwana od imienia byłego właściciela Steelers, Dana Rooneya i miała na celu pomóc znaleźć pracę trenerom i menedżerom o innym odcieniu skóry niż biały. Jak jednak przyznał obecny właściciel drużyny z Pittsburgha, Art Rooney III, proces ten nie przyniósł oczekiwanych korzyści.

Kluby owszem, umożliwiały tego typu rozmowy o pracę, ale robiły to dla świętego spokoju, nie zamierzając często dać kandydatom pracy. Oddajmy głos Artowi Rooneyowi:

„Punkt, w którym teraz jesteśmy to nie jest punkt, gdzie chcielibyśmy być i gdzie powinniśmy być”.

***

Nowa propozycja

W najbliższy wtorek ma dojść do rozmów z właścicielami klubów w sprawie pewnych zmian, mających na celu zerwanie z niewłaściwymi praktykami. Jedna z nich mówi, że asystenci trenerów nie mogą ubiegać się o pracę jako koordynatorzy ofensywy lub defensywy w innych zespołach, co przecież automatycznie równa się brakowi szans na awans. Dlaczego? Ponieważ to właśnie posada koordynatora najczęściej gwarantuje kiedyś awans na głównego trenera. Do tego dochodzi kwestia pochodzenia etnicznego.

Ostatnio było na przykład głośno o tym, że Giants zatrudnili jako swojego nowego głównego trenera Joe Judge’a, w sumie mało znanego asystenta w Patriots. Ok, magia ludzi z kręgu Billa Belichicka jest wiecznie żywa, ale wielu mówiło jednak, że tutaj chodziło o pewien popularny trend w NFL – „zatrudnianie młodych, białych trenerów”.

Każdy chce mieć swojego Seana McVaya, podczas gdy wielu doświadczonych czarnoskórych asystentów czeka na swoją szansę. Przypomnijmy, że obecnie jedynymi należącymi do mniejszości etnicznych koordynatorami ofensywy w NFL są Eric Bieniemy z Chiefs oraz Byron Leftwich z Tampy. Wśród ludzi, o których mówi się, że powinni dostać szansę jako główni trenerzy są właśnie wspomniany Bieniemy, a także koordynator defensywy w Buffalo Bills Leslie Frazier czy asystent głównego trenera w Miami Dolphins, Jim Caldwell.

To znakomici fachowcy, ale Giants z jakichś powodów woleli jednak Joe Judge’a.

Wracając do nowej propozycji – NFL planuje także jak zwiększyć ilość trenerów o innym kolorze skóry niż biały, a najnowszym pomysłem jest… Draft.

Otóż „genialny” pomysł mówi, że zatrudnienie osoby z mniejszości etnicznej pomoże Twojej drużynie… wspiąć się w Drafcie:

  1. Zespól idzie sześć miejsc w górę w Drafcie w trzeciej rundzie, jeśli zatrudni głównego trenera z mniejszości etnicznych. Drużyna idzie natomiast aż o 10 pozycji w górę (trzecia runda Draftu), jeśli zatrudni generalnego menedżera.
  2. Jeśli zespół zatrudni równocześnie głównego trenera i generalnego menedżera o kolorze skóry innym niż biały, idzie w górę aż o 16 miejsc (trzecia runda).
  3. Zespoły dostaną bonusy jeśli nowi pracownicy zachowają dłużej swoje posady.

Czy to ma sens?

***

Draft, czyli targ niewolników

Powiedzieć, że komisarz Roger Goodell nie ma dobrej prasy, to nic nie powiedzieć. Od lat Goodell jest krytykowany za wiele rzeczy, a ostatnie ruchy ligi nie przysporzą mu też nowych fanów. Bonusy za zatrudnienie mniejszości? Absurd.

Po pierwsze jeśli jakiś właściciel klubu zatrudni kogoś ze względu na bonusy, to jest on złym i głupim właścicielem.

Po drugie i może najważniejsze – pracownicy powinni być zatrudniani WYŁĄCZNIE z racji swoich zdolności i kwalifikacji, a nie pochodzenia etnicznego, religii czy preferencji seksualnych.

Oczywiście w tym wypadku mówimy tylko o kwestii pochodzenia, ale i tak cofamy się do czasów Wojny Secesyjnej. Wtedy rząd federalny płacił białym plantatorom odszkodowania za utracenie czarnoskórych niewolników w formie oprocentowanych obligacji. Teraz biali właściciele klubów dostają bonusy w Drafcie za zatrudnienie mniejszości etnicznych. To obraźliwe i obrzydliwe.

Wygląda to fatalnie?

Tak. Dodatkowo takie osoby będą stygmatyzowane. Możesz być świetnym GM-em lub Head Coachem, ale i tak będą się za Wami ciągnąć szepty: „Przecież dostał tę robotę za pochodzenie….”.

Rasizm w sporcie, nie tylko w NFL, wzbudza wiele emocji. Podczas Draftu szerokim echem obiły się tweety Chrisa Murphy’ego, senatora z ramienia Partii Demokratów. Pisał on m.in. tak (w wolnym tłumaczeniu):

„Ciężko nie zauważyć tych wszystkich bogatych, prawie wyłącznie białych trenerów, general managerów, prezydentów klubów, wybierających w Drafcie prawie wyłącznie Afroamerykanów, którzy trzy lata pracowali za darmo w college’u po to, by ktoś ich wybrał”.

Absolutnie nie zamierzam się włączać w batalię stereotypów oraz wojnę pomiędzy republikańską Ameryką Trumpa, a demokratyczną Ameryką z Colinem Kaepernickiem na sztandarze. Ale te dysproporcje są faktem i są zauważalne.

***

Opinie

A co o nowej propozycji i ogólnie o sytuacji w lidze sądzą ludzie z kręgu NFL? Przyjrzyjmy się kilku opiniom, niestety w większości anonimowym. Cóż, każdy boi się o swój stołek, łatwo jest to zrozumieć:

– Najlepsze, co mogło się przydarzyć to ten wirtualny Draft (…) Każdy w Ameryce to widział i pytał: „A gdzie czarnoskórzy”? Teraz wszyscy zobaczyli, że to nie tylko nasze płacze i lamenty – anonimowy działacz NFL, wywodzący się z mniejszości etnicznych

– Jeśli wprowadzą te zmiany, to świetnie. „Zasada Rooneya” to żart – inny anonimowy działacz z NFL

– Jasne, że nowa propozycja to zachęta dla nich (…) Ale oni muszą wciąż powiedzieć „tak”, by nas zatrudnić. Możesz mi mówić jak bardzo jestem ładna, ale czy zaprosisz mnie na randkę lub ożenisz się ze mną? – kolejna anonimowa osoba z kręgu NFL

– Czasem możesz zrobić coś złego, próbując zrobić coś dobrego (…) Myślę, że jest wielu wykwalifikowanych trenerów Afroamerykanów, którzy mogą trenować w NFL i modlę się o to, byśmy dali im szansę – Anthony Lynn, czarnoskóry główny trener Chargers

– Zmiana aspektu dotyczącego koordynatorów obrony i ataku jest dobra (wspomniana na początku tekstu kwestia przejścia asystentów do innych drużyn i awansu na koordynatorów) (…) Nie wiem, czy doprowadzi to finalnie do większych zmian jeśli chodzi o głównych trenerów, ale to tylko pierwszy krok by zająć się tym problemem – anonimowy asystent trenera w NFL

***

A może ma to jednak sens?

Czy są jakieś pozytywy tej propozycji? Spróbujmy je znaleźć.

Kiedy Abraham Lincoln walczył o zniesienie niewolnictwa i wprowadzenie poprawki do konstytucji amerykańskiej, polecił swoim ludziom „zdobycie” głosów poparcia. Nie do końca w uczciwy sposób. Dodatkowo – tak jak pisałem wyżej – mimo, iż ideologicznie Lincoln był przeciwko niewolnictwu, to decyzja ta miała charakter pragmatyczny – chodziło o zakończenie wojny i podporządkowanie sobie Południa.

Ale ktoś dziś o tym pamięta oraz o tym jak do tego doszło? Nieliczni. W historii popularny „Abe” zapisał się jako ten, który zniósł niewolnictwo. Historia NFL może za kilkanaście lat także nie pamiętać tego, że w dość rasistowski i bzdurny sposób z pogranicza kija i marchewki doprowadził do tego, że w lidze będzie więcej osób o odmiennym pochodzeniu etnicznym.

Problem jest jednak taki, że… ta marchewka jest po prostu mało kusząca. Nikt nie daje tutaj dodatkowych wyborów, jedynie pozwala wspiąć się w Drafcie. I to w trzeciej rundzie. Jeśli ktoś jest nastawiony negatywnie do mniejszości, to wątpliwe, że taka propozycja go skusi. A pozostanie jedynie niesmak.

Dzisiaj na 32 głównych trenerów w NFL mamy trzech Afroamerykanów, co oczywiście nie jest dobrą proporcją. Jeśli istnieją inni nie biali trenerzy zasługujący (wyłącznie ze względu na umiejętności!) by dostać szansę w lidze, to powinni ją dostać. Nieważne jak.

Nowa propozycja NFL dla właścicieli klubów brzmi rasistowsko i groteskowo, jak propozycja rodem z roku 1865, a nie 2020. A jeśli Goodell chce coś w końcu zmienić i skruszyć beton, to niech chociaż da właścicielom lepszą marchewkę. Nadal będzie niesmacznie, ale może chociaż się coś ruszy.

Autor: Kuba Machowina

Zdjęcie: nfl. com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: