Skip to content

TNF: Washington FT – Giants. Kto zmaże plamę z inauguracji?

Washington Football Team i New York Giants zmierzą się w Thursday Night Football, czym rozpoczną drugi tydzień zmagań w nowym sezonie NFL. Obie ekipy w niedzielę zagrały poniżej oczekiwań, zaliczyły porażki i mają sporo problemów. Któraś z drużyn znacznie poprawi sobie humor. Zapowiedź przygotował Miłosz Marek.

Powrót do punktu wyjścia

To nie miało tak wyglądać.

Najważniejszymi ruchami transferowymi w Waszyngtonie było sprowadzenie Ryana Fitzpatricka oraz Curtisa Samuela. „Fitzmagic” miał pokierować grą w ataku, a były skrzydłowy Panthers odciążyć Terry’ego McLaurina na skrzydle. Obaj wylądowali już na liście kontuzjowanych.

O ile Samuel może wrócić stosunkowo szybko, tak Ron Rivera będzie musiał radzić sobie bez swojego QB1 przez długi czas. Według pierwszych prognoz uraz biodra wykluczy go z gry przez 6-8 tygodni, czyli praktycznie połowę sezonu zasadniczego.

Po raz kolejny wielką szansę od losu otrzymuje Taylor Heinicke, którego dobrze pamiętamy ze świetnego występu w play-off przeciwko Tampa Bay Buccaneers. W nowym sezonie nie nawiązał jeszcze do tamtych wyczynów. Póki co jego najlepsza akcja to w głównej mierze fantastyczny chwyt McLaurina.

Trenera Rivera ma też więcej zmartwień. Przede wszystkim obrona nie zaprezentowała się tak, jakby oczekiwał szkoleniowiec słynący właśnie z uprzykrzania życia ofensywie rywali. Formacja pozwoliła młodemu Justinowi Herbertowi z Chargers na zdecydowanie zbyt wiele. Nie pokazuje tego statystyka punktów, jednak kilka innych jest bezlitosnych dla WFT.

Chargers zdobyli 424 jardy ogółem (przy 259 WFT), oddali tylko dwa sacki (przy 4 nowych starterach w o-line). Mieli piłkę 13 minut dłużej, ale przede wszystkim konwertowali trzecie próby – aż 14 z 19 (73 proc. skuteczności!)

W Waszyngtonie mają nad czym myśleć.

 

Nowojorski marazm

Jak podaje twitterowy użytkownik Elimgrey, fan NY Giants, jego zespół od rozpoczęcia sezonu 2017 nie miał dodatniego bilansu nawet przez moment. Ten fakt zmieni się najwcześniej w trzecim tygodniu nowych rozgrywek, bowiem drużyna przegrała na inaugurację z Denver Broncos 13:27.

Czy jednak fani Giants mają realne powody, żeby myśleć tak optymistycznie. W meczu z Broncos ujawniły się wszystkie mankamenty ekipy. Linia ofensywna nie była w stanie pomóc walczącemu o każdy jard Saquonowi Barkley’owi. Defensywa miała dobre momenty, jednak nie powstrzymała żadnej z trzech czwartych prób. Rywale przebiegli 165 jardów – to czwarty najlepszy wynik pierwszego weekendu zmagań.

Nie pomógł także Daniel Jones, do którego cierpliwość kibiców powoli się wyczerpuje.

Skrzydłowi co prawda upuścili kilka łatwych piłek, jednak porównując dwóch rozgrywających z tego starcia widać, jak daleko Jonesowi do chociażby ligowej średniej. Teddy Bridgewater nie silił się na trudne i dalekie rzuty. Spokojnie rozdzielał piłkę, nie tracił głowy i potrafił skutecznie improwizować w ważnych momentach.

Jones przerzucał skrzydłowych w strefie punktowej i oddał posiadanie w kluczowym momencie. W trzeciej kwarcie Giants przegrywali 7:17, ale byli w okolicach red zone. QB pobiegł i… zaliczył kolejne fumble w karierze. W dwóch poprzednich sezonach był liderem NFL w tej niechlubnej kategorii.

Alternatyw i pomysłów na wyjście z tej trudnej sytuacji nie widać.

Faworyt wyraźny, ale…

Przed czwartkowym meczem zdecydowanie większa presja ciąży na gospodarzach, którzy nadal są faworytem do wygrania NFC East, jednak występy Cowboys i Eagles w pierwszej kolejce pokazują, że stołeczni muszą się mieć na baczności.

Giants w ostatnich latach bardzo dobrze radzą sobie na FedEx Field. W ostatnich pięciu sezonach aż cztery razy wywozili zwycięstwo z przedmieść  Waszyngtonu.

Początek spotkania w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego. Pierwszy gwizdek o 2:20.

Autor: Miłosz Marek

Leave a Reply

%d bloggers like this: