Skip to content

TOP 3 – week 1

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Wyróżnienie tygodnia:

Adrian Glejzer: Chandler Jones

Czołowy edge rusher ostatniej dekady stracił większość sezonu 2020 po tym, jak zerwał biceps w piątym tygodniu rozgrywek. W offseason Jones oczekiwał, że otrzyma nowy kontrakt (aktualny wygasa z końcem 2021), ale Cardinals nie byli gotowi na wiązanie się na dłużej z 31-latkiem po kontuzji, bez uprzedniego sprawdzenia co ma do zaoferowania na boisku. Zrodziło to konflikt na linii zawodnik-zarząd, którego efektem była nieobecność Jonesa na części przygotowań przedsezonowych i spekulacje o możliwej wymianie zawodnika do innego zespołu. Jones przystąpił do sezonu z nastawieniem, by pokazać na co go stać i na efekty tej dodatkowej motywacji nie musieliśmy długo czekać. Pięć sacków i dwa wymuszone fumble przeciwko Tennessee to dopiero szósty taki występ w NFL na przestrzeni ostatnich 22 lat. Wynik tym bardziej imponujący, że postrzymywać Jonesa próbował Taylor Lewan – trzykrotny Pro Bowler. Jones zaczął sezon jak kandydat do nagrody defensora roku. I z dużymi szansami na kolejny duży kontrakt, niekoniecznie w Arizonie.

Aleksander Łazor: Kyler Murray

Podobnie jak Adrian, wyróżnień szukam w drużynie Cardinals, stawiam jednak na rozgrywającego. Kyler Murray zagrał znakomity mecz – 289 jardów podaniami, 4 podania na przyłożenie i jedno zdobyte samodzielnie po akcji biegowej. Ofensywa ekipy z Phoenix wygląda pod dowództwem Murraya fenomenalnie, jest skuteczna i bardzo widowiskowa. Mówiąc szczerze, tuż po drafcie myślałem, że wejdzie do tej ligi z buta, trochę jak Mahomes, ale wygląda na to, że doczekamy się scenariusza a’la Josh Allen – stały, niezachwiany progres i lepsza gra z roku na rok. Biorąc to pod uwagę można stwierdzić, że Cardinals będą w tym roku bardzo niebezpieczni. W przedsezonowych typach postawiłem na Murraya jako MVP, jeśli utrzyma taki poziom to jestem o swój typ spokojny.

Paweł Sałata: Chandler Jones

Pięć sacków, 6 tackli, 2 wymuszone fumble, przeciwko drużynie, która już przed rokiem miała jedną z czołowych formacji ofensywnych. W tym roku mieli być jeszcze groźniejsi, a napotkali na zimny prysznic już w pierwszej kolejce i co by nie mówić o występie linii ofensywnej Titans, to trzeba jeszcze było umieć to wykorzystać, a to najlepiej wykonał właśnie powracający po ciężkiej kontuzji Jones. Taki występ, po roku przerwy i w obliczu konfliktu z zarządem musi imponować. Jego performance był jak stempel pod strzeżeniem dla rywali z dywizji. Od jakiegoś czasu się zapowiadało, że NFC West może być jedną z najmocniejszych, a po pierwszej kolejce w której wszystkie zespoły wygrały swoje mecze mamy tego potwierdzenie. I jeśli ktoś dotychczas skreślał w niej Arizonę z walki o play offy, to Chandler udowadnia, że powinien zrewidować swoje poglądy.

Miłosz Marek: Pittsburgh Steelers

Jako jeden z wielu wskazałem Buffalo Bills do gry w Super Bowl oraz nie doceniłem drużyny Mike’a Tomlina. Steelers na inaugurację ligi pokazali, że pogłoski o ich końcu są przedwczesne, jednakże musi być spełniony kluczowy warunek – defensywa musi prezentować się fantastycznie, a tak było w pierwszym meczu sezonu. TJ Watt pokazał, że zespół z Pittsburgha uczynił go najlepiej opłacanym obrońcą w lidze nie przez przypadek. Rywalizacja w AFC North będzie jeszcze ciekawsza.

Darek Grzybowski: Dak Prescott

Dak Prescott to w moich oczach bardzo solidny rozgrywający, ale jego występ w week 1 był lepszy, niż się spodziewałem. 403 jardy, 3 przyłożenia i aż 42 celne podania na 58 prób. Lider ofensywy Cowboys prawie pomógł sprawić nie lada niespodziankę i pokonać obrońców tytułu, ale stalowe nerwy TB12 mu to uniemożliwiły. Nie zmienia to faktu, że gdyby nie przechwyt to Dak miał prawie perfekcyjny występ.

Jakub Ciurkot: Houston Texans

Zespół z Houston pozbył się wielu kilku kluczowych graczy w offseasonie, ponadto wiadomo było, że nie zobaczymy QB1 Deshauna Watsona, który ciągnął wózek w ostatnim sezonie. Za sterami już prawie zatopionego statku sztab trenerski z Houston postawił średniego w swoim fachu Tyroda Taylora, a na inauguracje rozgrywek Taylor, jak i sami Texans, utarli nosa wszystkim. Wysokie, w niezłym stylu, zwycięstwo nad Jacksonville Jaguars bez wątpienia zasługuje na wyróżnienie. I tak, może i Jaguars nie są zespołem z górnej połówki tabeli, ale zwycięstw się nie sądzi.

Piotr Zach: drużyny z Super Bowl

Zarówno Tampa Bay Buccaneers, jak i Kansas City Chiefs pokazali, że gaz z finału jest, a działanie pod presją, wielkie powroty i lód w żyłach to dla nich kolejny dzień w biurze. Zawsze fajnie, jak finaliści również w następnym sezonie zgłaszają się po laury. Ponadto Mahomes robi mahomesowe rzeczy, a Brady jest ewidentnie eksperymentem medycznym z dziedziny długowieczności.

*

Rozczarowanie tygodnia:

AG: Green Bay Packers

Ekipa Green Bay zakończyła oba ostatnie sezony z bilansem 13-3 i po porażkach w finale konferencji. Packers przyzwyczaili więc do tego, że są faworytami w większości rozgrywanych spotkań. Tak też było przed meczem z Saints, którzy przystępowali do sezonowego debiutu ze znanym ze strat Jameisem Winstonem na rozegraniu oraz z brakiem solidnych opcji podaniowych na boisku. Mecz wyglądał jednak przeciwnie do oczekiwań. Broniący tytułu MVP ligi Aaron Rodgers wyglądał jak cień samego siebie, podczas gdy Winston podał pięć razy na przyłożenie do czterech różnych zawodników i nie zanotował ani jednej straty. Packers zostali zdeklasowani 3 do 38, a większość czwartej kwarty rozegrali rezerwowi, bo nie było już o co walczyć. Kiepski start sezonu dla drużyny, która ma walczyć o tytuł i o utrzymanie Rodgersa w swoim składzie.

AŁ: Green Bay Packers

Chyba nie trzeba nic więcej dodawać. Ekipa mająca w składzie MVP (choć mało brakowało by Rodgers opuścił Wisconsin) i prawdopodobnie najlepszego skrzydłowego na świecie na pewno celuje dużo wyżej. Tak potężna porażka już w pierwszej kolejce może podciąć skrzydła. Davante Adams stwierdził, że to spotkanie będzie dla drużyny „wake-up callem” i ciężko się z tym nie zgodzić. Packersi muszą się obudzić i to szybko, jeśli chcą powalczyć o Super Bowl (a na pewno chcą). Może ta porażka to też swego rodzaju prognostyk – w końcu w poprzednim sezonie Buccaneers też przegrali z Saints 3-38 i ostatecznie sięgnęli po mistrzostwo. Aaron, musisz!

PS: Aaron Rodgers

Oczywiście w pierwszym meczu Packers źle zagrało bardzo wielu zawodników. Niewidoczny był Davante Adams, którego z gry wyłączył Marshon Lattimore. Katastrofalnie spisywała się linia ofensywna, defensywa pozostawiała olbrzymie dziury i dawała Jameisowi Winstonowi mnóstwo swobody, jednak występ Aarona Rodgersa nie może zostać usprawiedliwiony złymi występami kolegów. Jego statystyka Completition Percentage Over Expected po tym meczu wyniosła -7,4% i jest to wynik czwarty od końca w całej lidze. Rodgers wyprzedził jedynie Bena Roethlisbergera, Zacha Wilsona i Trevora Lawrence’a. Tyle że w odróżnieniu od rookies, jego katastrofalne liczby nie wynikają z wypuszczania piłek z rąk przez skrzydłowych. Rodgers po prostu rzucał niedokładnie. Nie potrafił tez dobrze zarządzić grą, w odróżnieniu od Big Bena, który pomimo gorszych statystyk swój mecz wygrał i to z wydawać by się mogło z mocniejszym rywalem. Czarę goryczy dopełnia jednak inna statystyka, pod koniec meczu miejsce Rodgersa zajął Jordan Love notując swój debiut w sezonie zasadniczym NFL. Efekt? 5 na 7 piłek złapanych przez adresata i zdobyte nimi w sumie 68 jardów. To pokazuje, że z Saints dało się nawiązać walkę. Niestety lider nie podołał i to stawia poważne pytania o tego powody. Czy aby na pewno zapowiedzi o profesjonalnym odstawieniu na bok konfliktów z zarządem i ostatnim mistrzowskim tańcu rozgrywającego mają pokrycie w rzeczywistości? Bo obrazki ze stadionu w Jacksonville były dla fanów Packers bardzo niepokojące.

MM: Tennessee Titans

Pierwszy mecz bez OC Artura Smitha był niezwykle brutalny dla Mike’a Vrebela i jego ekipy. Z pewnością w Nashville spodziewano się trudnego boju z Arizoną, ale nie takiej katastrofy w wykonaniu gospodarzy. Fatalna o-line, zatrzymany Derrick Henry, straty, problemy z kopaniem. Praktycznie wszystko do poprawy, jednak znając trenera głównego zespołu szybko powinniśmy zobaczyć odwet za to niepowodzenie. Tym bardziej, że Titans dysponują jednym z największych potencjałów ofensywnych w całej AFC.

DG: Derrick Henry

Henry zdenerwował pewnie niejednego gracza fantasy. Zawodnik, który w zeszłym sezonie kręcił nieprawdopodobne statystki, tym razem zaliczył jedynie 58 jardów w 17 biegach. Niemała w tym zasługa obrony Cardinals, ale od futbolistów takich jak Derrick wymaga się więcej.

JC: Green Bay Packers (Aaron Rodgers)

Bez najmniejszego zastanowienia postanowiłem wybrać pretendentów do najbliższego Super Bowl, czyli zespół prowadzony przez QB Aarona Rodgersa. Packers zawiedli na każdej płaszczyźnie. Zarówno w obronie, jak i ataku wyglądali słabo. Ponadto ich QB1 nie był w stanie zdobyć choćby jednego przyłożenia, a rzucił dwa INT. Chłodny prysznic dla Packers na start sezonu.

PZ: Green Bay Packers

No Drew Bress – no problem? Czy more Aaron Rodgers – more problems? Chyba jednak bardziej to drugie. Wyczyn Zielonej Zatoki przyćmił wszelkie nieudane debiuty, wpadki i falstarty. Proszę podziękować zawodnikom Packers i dać z siebie wszystko w Week 2!

 

Zdarzenie tygodnia: 

AG: Thursday & Monday Night Football

Siedmiomiesięczna przerwa od oficjalnych rozgrywek rozbudziła apetyty kibiców NFL i pewnie nawet spotkania na przeciętnym poziomie zadowoliłyby fanów. Tymczasem spotkania czwartkowe i poniedziałkowe przerosły najśmielsze oczekiwania. Oba pełne były emocji, zwrotów akcji, kluczowych kopnięć i świetnych występów i będą jeszcze długo wspominane.

AŁ: Debiut Stafforda w Rams

Uderzam w tony osobiste, Stafford to jeden z moich ulubionych zawodników i przykro mi było patrzeć jak rok w rok marnuje się w Detroit. Wreszcie trafił do dobrej, zdrowo prowadzonej drużyny i okazało się, że nie musi co mecz rzucać po 400 jardów i 4 TD na spotkanie, żeby mieć jakiekolwiek szanse na zwycięstwo z drużyną pokroju Falcons. Rozgrywający Rams może w końcu grać swoje, bo ma drużynę, która mu to umożliwia. Jeśli kontuzje wreszcie dadzą mu spokój (a można zakładać, że tak właśnie będzie) to Rams na poważnie włączą się w walkę o prym w NFC.

PS: Monday Night Football

Czekaliśmy na ten sezon jak co roku, jak na pierwszą gwiazdkę lub własne urodziny. A kiedy w końcu się doczekaliśmy pierwszy gameweek przyniósł wiele emocji, jednak na sam koniec, jako wisienka na torcie, dostaliśmy  mecz tak dobry i tak trzymający w napięciu, że możemy zakrzyknąć „Footbal Is Back”. Dla takich wieczorów (a w zasadzie nocy) fascynujemy się tym sportem. Dodatkowo wszystko w fantastycznej oprawie, jako że po roku oczekiwania Las Vegas mogło oficjalnie otworzyć swój nowy stadion przed kibicami, co zamieniło zwycięski ostatecznie dla Raiders wieczór w olbrzymie święto futbolu. I tak jak przed tym weekendem czekałem na powrót NFL ogólnie, tak po tym meczu mój głód futbolu tylko wzrósł, jak po wybornej przystawce w najlepszej restauracji w mieście.

MM: Pełne stadiony w całej NFL

Poza niewielkimi wyjątkami („domowy” mecz Saints w Jacksonville), fani tłumnie wrócili na stadiony w całym kraju! Na to czekała liga, zawodnicy, kibice i kluby, którym puste trybuny mocno zachwiały budżetami. W końcu zobaczyliśmy widzów na nowych obiektach Las Vegas Raiders oraz Los Angeles  Rams. Oby sytuacje z poprzedniego sezonu już nie wróciły.

DG: MNF

Nie będę tutaj oryginalny, ale czy wybór mógłby być inny? To jakie show zgotowali Raiders i Ravens to przechodzi ludzkie pojęcie. Pewnie niejeden fan Baltimore już skakał z radości, a wcześniej robili pewnie to również kibice ekipy z Las Vegas. Cztery kwarty i dogrywka pełne emocji, analizy video przez sędziów, przechwyty, fumble, sacki. Takie mecze są reklamą tego sportu i chciałbym ich oglądać jak najwięcej!

JC: Do dość kuriozalnej sytuacji doszło podczas spotkania Carolina Panthers z New York Jets.

Sztab szkoleniowy Panthers zdecydował się odkopać futbolówkę będąc na 33 jardzie rywala! Nie jest to dość często spotykana okoliczność na boiskach NFL. Po tym zdarzeniu internet obiegły różnego rodzaju memy związane z tą sytuacją.

PZ: Kibice!

Wiwaty, krzyki, jęki zawodu… po tysiąckroć! Fani wrócili na stadiony, a to nierozerwalna część wydarzeń z boiska. Pozostaje im zdrowo pozazdrościć i cieszyć się z transmisji pełnych wrażeń.

*

PS1: dzisiaj opublikowaliśmy kolejny odcinek podcastu NFL Polska Radio, zapraszamy.

PS2: przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: