Skip to content

TOP 3 – week 2

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Na wstępie przypominamy o naszym podcascie i zachęcamy do nadrobienia zaległości. 

Wyróżnienie tygodnia:

Jakub Ciurkot: defensywa Buffalo Bills

Buffalo Bills wyglądają rewelacyjnie na każdej pozycji, ale to co wyprawia formacja defensywna przechodzi ludzkie pojęcie. Zatrzymała Los Angeles Rams oraz Tennessee Titans, czyli obecnych mistrzów NFL i zeszłoroczny 1 seed AFC. Potężny Derrick „Król” Henry rozegrał najgorszy mecz od czterech lat, a atak Titans zdobył mniej jardów górą (107 jardów), niż Stefon Diggs (148 jardów). Defensywa Bills wygląda potwornie dobrze, ale już w niedzielę stanie przed kolejnym wyzwaniem. Tyreek Hill&Jaylen Waddle vs Bills Defense! Oj będzie się działo 🙂

 

Kamil Sławecki: Micah Parsons

Ubiegłoroczny DROTY nie zwalnia tempa i kontynuuje grę w jakości, do jakiej przyzwyczaił nas w poprzednim sezonie. Niewielu stawiało, że Dallas postawi właśnie na niego, jednak on sam twierdził, że jego marzeniem jest, by właśnie znaleźć się w szeregach Cowboys. Jak widać, sprzyja mu ten klimat.
Już w pierwszym meczu sezonu pokazał się ze świetnej strony czego przykładem są 2 sacki w ważnych momentach na Brady’m. Nie był to – jak się okazuje – jego jednorazowy wyczyn. W drugim tygodniu skutecznie prześladował Joe Burrow’a zaliczając na nim kolejne 2 sacki oraz znacznie więcej wywieranych presji i uderzeń. Do swojego dorobku meczowego dopisał również 4 takle, a co najważniejsze – defensywa, której jest liderem wygrała spotkanie.

Parsons przewodzi w lidze pod względem: sacków (nr 1 rankingów), uderzeń QB, takli na stratę  i wywieranych presji (T-1 rankingów)! Oglądanie Parsonsa to sama przyjemność.

Karol Potaś: NY wygrywa dubletem

I Jets (vs Browns) i Giants (vs Panthers) wykorzystali swoje szanse i mogą się cieszyć z wygranych.  Tylko też, w przypadku szczególnie Giants, są duże rezerwy. Pozostaje też m.in. pytanie co z Kennym Galloday’em i Kadariusem Toney’em. Czy ligę i samych Giants stać na to by zupełnie ten duet nie grał? To case, który mnie nurtuje, szczególnie że Giants potrzebują wzmocnień na WR, przez co nieprzypadkowo wspomina się w tym kontekście Odella Beckhama Jr. Jednakże wyraźnie widać, ze wśród niebieskiej części NY rozpoczyna się nowa era, w której ten zespół może dać się nie tylko lubić, ale i podziwiać.

 

Maciej Zając: Delfinki kontratakują

Po pierwszej połowie meczu chyba nikt nie spodziewał się, aż takiego powrotu. Tua pokazał to czego oczekiwano po nim od jego przyjścia z uczelni, ale ogromna w tym zasługa wsparcia w postaci dwóch niesamowitych skrzydłowych. Waddle oraz Hill złapali po 11 piłek notując odpowiedni 171 i 190 jardów oraz po 2 przyłożenia. Swoje dołożyła też zmęczona i poszatkowana kontuzjami obrona Ravens, ale trudno przed szlagierem z Bills nie chwalić ekipy z Miami.

 

Adrian Glejzer: New York Jets

Nigdy się nie poddali. Nawet kiedy Cleveland miało 99.9% szans na zwycięstwo, nadal walczyli. Mieli tylko jeden sposób na zwycięstwo w tym meczu – przyłożenie, wygrany onside kick, przyłożenie – i zrobili wszystko, by go zrealizować. Szczęście też im pomogło, ale w takich scenariuszach trzeba mieć trochę szczęścia. To zwycięstwo ma szansę być fundamentem pod budowę “nowych” Jets, którzy byli jedną z najgorszych drużyn ostatnich piętnastu lat. I pomyśleć, że wystarczyło, by Nick Chubb zatrzymał się jard przed polem punktowym, zamiast zdobywać trzecie przyłożenie – Cleveland wygrałoby mecz 24-17…

 

Dawid Pańczyszyn: Tua Tagovailoa

Rozgrywający Dolphins, w offseasonie, dostał nową zabawkę do kompletu. Teraz ma już dwie rakiety, po jednej na stronę boiska. W meczu z Ravens ofensywne trio Tua, Waddle i Hill pokazało, że nie trzeba używać ich na zmianę, ale można korzystać z obu sprinterów jednocześnie. Pokaz umiejętności jako QB to jedno, ale wyciągnięcie swojej drużyny z dołka jako lider,  w obcym terytorium, to drugie. Czwarta kwarta w Baltimore już na zawsze pozostanie punktem zwrotnym w jego legendzie, jeśli uda mu się napisać kolejne rozdziały w swojej karierze.

***

Rozczarowanie tygodnia:

JC: Indianapolis Colts

Zespół ze stanu Indiana, łagodnie mówiąc, zaliczył falstart na początku rozgrywek. W pierwszym meczu szczęśliwie zremisowali z jedną z najgorszych, jak nie najgorszą, drużyną w lidze, czyli Houston Texans. W week2 udali się na Florydę, alby powalczyć o zwycięstwo z Jacksonville Jaguars. Nie oszukujmy się, Jaguars nie są topową drużyną, a na tle Colts wyglądali jak weterani. Colts są fatalni i prawdopodobnie już tak pozostanie do końca rozgrywek. Porażka 0:24 z Jaguars mówi sama za siebie.

 

KS: Colts

Przegrana w meczu może się zdarzyć każdej drużynie, brak zdobytego przyłożenia w meczu zdarza się już zdecydowanie rzadziej, ale całkowity brak punktów to już rzadkość. Jednak połączenie tego wszystkiego, w jednym meczu, przeciwko borykającej się z problemami drużynie Jaguars? To dopiero porażka przez duże P. Nastroje po meczu na pewno były grobowe. Matt Ryan aż 3 razy stracił piłkę (co jest rekordem w jego 15 letniej karierze) oraz został powalony na stratę jardów aż 5 razy. Fani Colts musieli oglądać spektakularny dla przeciwników wynik 24 do 0!

 

KP: dramatyczna dyspozycja linii ofensywnej Bengals.
Tyle w nią zainwestowano, w tym ściągnięto m.in. RT La’ela Collinsa, RG Alexa Cappę, C Teda Karrasa, jest też oczywiście m.in. LT Jonah Williams. I jakby rozumiem, że to musi się jakoś zgrać, ale obecny poziom tego czegoś, co trudno nazwać linią ofensywną, jest chyba najgorsze w lidze. Dramat. A do tego jeszcze Burrow nie jest zgrany z linią i sam popełnia błędy.

MZ: Broncos, czy wy wiecie gdzie idziecie?

Pomimo wygranej, trudno pochwalić drużynę z Denver. Po dwóch zdawałoby się łatwych meczach mają bilans 1-1, ofensywa wygląda jakby nie do końca wiedziała co chce robić, a obrona o ile wyglądała raczej przyzwoicie to nie bardzo miała przeciwko komu nawalić. Russell Wilson nie wygląda jak na razie na rozgrywającego, któremu chcesz płacić grubo ponad 200mln dolarów, a trener Hackett pokazał póki co tylko to, że ma przed sobą bardzo wiele nauki. Spotkanie z 49ers będzie dla Broncos dużym testem, jeśli teraz to nie zacznie 'klikać’ należy chyba zacząć się martwić.

 

AG: Cincinnati Bengals

Kilka drużyn zasługuje, by znaleźć się w tej kategorii – Cincinnati Bengals, Indianapolis Colts, Chicago Bears. Ja skupię się na tych pierwszych. Uczestnicy ostatniego Super Bowl zainwestowali latem sporo we wzmocnienie zespołu, by wykorzystać skład, jakim dysponują, i wygrać pierwszy w historii organizacji tytuł. Po dwóch tygodniach nie tylko nie widać poprawy – widać regres. Bengals nie byli nawet w stanie pokonać grających bez Daka Prescotta Cowboys, a ich linia ofensywna nadal nie chroni rozgrywającego Joe Burrowa. Jeżeli za tydzień nie pokonają Jets, ich sezon jest skończony.

 

DP: porażki Ravens, Browns, Raiders

Można chwalić wytrwałość i waleczność Jets, Dolphins i Cardinals, jednocześnie załamując ręce nad postawą ich przeciwników. Każdy z nich miał zwycięstwo na talerzu, wystarczyło by ofensywa nie robiła głupich błędów i grała zegarem, a defensywa dalej robiła swoje. Najbardziej szokujące, że żaden z przegranych nie ma na stanowisku HC pierwszoroczniaka, nawet Kingsbury czy Stefanski to już raczej solidni trenerzy, o Harbaughu nie wspominając. No cóż, żebyśmy my mieli emocje, a NFL content na social media, ktoś musiał być kozłem ofiarnym. Z tym, że akurat tutaj każdy zasługuje na przypisaną winę.

***

Zdarzenie tygodnia:

JC: Nowy Jork z dwoma zwycięstwami

Fani drużyn z Nowego Jorku, a w szczególności Ci z jego niebieskiej części, mają w tym sezonie ogrom okazji do świętowania. Prześledziłem wyniki z poprzedniego sezonu i doszedłem do wniosku, że tylko dwa razy NY mógł świętować podwójne zwycięstwo swoich drużyn w NFL w sezonie 2021/22. Obecny sezon rozpoczął się znakomicie dla Giants (2-0) i nie najgorzej dla Jets (1-1). Prognozy są nie najgorsze i sam jestem ciekaw, czy obie ekipy pójdą za ciosem w dalszej części sezonu.

 

KS: Zaskakujące finały

Warto było włączyć NFL Redzone ( przynajmniej na drugim ekranie), by nie ominąć żadnego z szalonych zakończeń spotkań, które rozpoczęły się o 19. Zacznijmy od GIANTS, którzy dzięki kopnięciu za 3 pkt. wyrywają drugie już w tym sezonie spotkanie i po drugim tygodniu legitymują się (ostatnimi czasy obcym dla nich) bilansem 2-0.

Następnie JETS i ich 2 przyłożenia w końcowej fazie meczu. Cleveland raczej nie spodziewało się takiego zakończenia. Zresztą trzeba przyznać, że nie łatwo jest zmarnować prowadzenie jakie Browns mieli na 1:55 minuty przed zakończeniem spotkania. Gdyby Browns nie zmarnowali podwyższenia przy ostatnim przyłożeniu … cóż, może by ich to jeszcze jakoś uratowało w ewentualnej dogrywce, ale… liczy się wynik końcowy.  Brawa dla Jets!

Emocji ciąg dalszy – tym razem MIAMI i Delfiny pokonują Ravens zdobywając aż 4 TD w samej czwartej kwarcie. Ciekawie się to układa. Nie tylko tydzień 1, ale i drugi dał nam spora dawkę zaskoczeń.

 

KP:  pierwszy mecz NFL wyłącznie w internecie

Rozpoczęła się nowa era NFL. Jeden z hitów NFL Chiefs – Chargers generował gigantyczne zainteresowanie, a mimo to serwery Amazon Prime – mimo drobnych problemów, jak to przy debiucie – dały radę.  To obiecujące, bo obaw z tym związanych było mnóstwo.

Ponadto polecam cały wątek:

 

MZ: Kosmiczne comebacki

Tym razem nie jedna, i nawet nie dwie drużyny, powracały w niesamowitych okolicznościach. Ravens nie udało się utrzymać prowadzenia z Dolphins, Raiders w klasyczny dla siebie sposób wypuścili z rąk wygraną z Cardinals i ich pędzącym niemowlakiem na rozegraniu, a Browns dali się pokonać Joe Flacco (mamy 2022 rok, Browns litości) i jego Jets. Wiadomo, początek sezonu, zwykle obfituje w ciekawe i zaskakujące zakończenia, ale i tak aż takie potknięcia na ostatniej prostej nie przystroją drużynom, które miały być poważne i Raiders.

 

AG: Pojedynek Baltimore z Miami

Spotkanie Ravens z Dolphins zapowiadało się jako jedno z ciekawszych w ostatnią niedzielę, ale to, co działo się na boisku, przekroczyło wszelkie oczekiwania. Przyłożenia po długich podaniach, długim biegu, kick returnie, “goal line stand”, comeback Miami. To spotkanie miało wszystko, i było świetną reklamą ligi dla nowych kibiców.

 

DP: Minnesota  Vikings

Po zdecydowanym zwycięstwie nad Packers, wydawało się, że pozbawienie balastu w postaci HC z innej epoki było tym, co pozwoli Vikings wznieść się na wyżyny swojego potencjału. Jefferson wydawał się być jeszcze bardziej niepowstrzymany, Thielen jeszcze bardziej stabilny jako opoka, a Cousins przestanie być nową “linią Daltona”, a stanie konsekwentnym członkiem na liście TOP 10. To wszystko nadal może się wydarzyć, ale mecz w Filadelfii znacząco ostudził zapał kibiców Vikings. Eagles przejechali się po drużynie Kevina O’Conella, a głównym celem Cousinsa był w tym meczu Darius Slay, który niestety gra na cornerbacku u przecwinika. Jeśli drużyna z Minneapolis chce wrócić do poprzedniej narracji, skrót z ich meczu musi przestać przypominać higlighty Jalena Hurtsa i defensywy Eagles.

***

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: