Skip to content

Patriotyczny Raport #5. Ulga po zwycięstwie

Sporą ulgą dla kibiców New England Patriots zakończył się mecz z Pittsburgh Steelers w drugiej kolejce sezonu. Mając w perspektywie Baltimore Ravens i Green Bay Packers, rozpoczęcie od bilansu 0-2 byłoby co najmniej nie najlepsze. Tymczasem jest zwycięstwo i szansa, że widzimy jakiekolwiek oznaki progresu na kolejne tygodnie.

Po pierwszym meczu z Miami Dolphins, gdzie niewiele wyglądało tak, jak powinno, drugi tydzień zakończył się meczem bardzo charakterystycznym dla ubiegłego sezonu. Oczywiście tamten rok nie był niczym wybitnym, żeby wyjątkowo się z tego cieszyć, ale to i tak znaczący progres w porównaniu do tego, co oglądaliśmy w meczach przedsezonowych i meczu w Miami. Zapraszam na wnioski po Patriots-Steelers.

Ofensywne:

  • Nie wierzę, że to piszę, ale pod względem playcallingu to był całkiem niezły mecz Matta Patricii. Punktów atak nie zdobył zbyt wiele, ale często sprowadzało się do niedociągnięć czy błędów zawodników (o czym za chwilę), a i obrona Steelers jest naprawdę dobra, nawet bez TJa Watta. Ten atak nadal ma długą drogę do przejścia i na razie jest nudnawy i konserwatywny, ale widać przebłyski. Pojawiają się RPOs i play action, o które prosiłem tydzień temu (w małej liczbie, ale miejmy nadzieję, że trend wzrostowy zostanie zachowany), a bieganie inside zone, które temu atakowi raczej długoterminowo nie przypasuje,  na razie jest odstawione na bok. A nawet wywołane kilka razy było w dobrym momencie i w niezły sposób (stąd plus dla Patricii);
  • A skoro o bieganiu mowa, mieliśmy triumfalny powrót tzw. gap runów, do których linia ofensywna Patriots jest najlepiej przygotowana. Dość powiedzieć, że Mike Onwenu może być po dwóch tygodniach najlepszym zawodnikiem ataku bez podziału na pozycje. A wiemy, że ten piękny chłop jest stworzony do power runów. Damien Harris i Rhamondre Stevenson razem z OL przypomnieli, jak ta drużyna potrafi biegać po staremu i całkowicie zamknęli mecz, mimo że piłkę przejęli ponad 6 minut przed końcem;

  • Co więcej, w pass pro OL też poradziło sobie całkiem dobrze, a po drugiej stronie, mimo braku Watta, byli przecież Cam Heyward czy Alex Highsmith. Ponownie Onwenu top, a David Andrews poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Trochę gorzej z tacklami, bo o ile Trent Brown jest prawie nie do przejścia, jak już ma ręce na przeciwniku, o tyle zdarzają się problemy z komunikacją. Drugi mecz z rzędu puszcza wolnego rushera, tym razem dał się złapać na fejka Highsmitha, który doprowadził do inta. Z drugiej strony problemy z utrzymaniem ludzi ma czasem Wynn, ale za to jest świetny przy blokach – tu może być nieźle, oby tylko byli zdrowi.
  • Oddzielny podpunkt dla Cole’a Strange’a, który zebrał całkiem słuszne pochwały od ludzi z zasięgami za walkę z Camem Heywardem. Po obejrzeniu filmu stwierdzam, że było dobrze, ale sporo jeszcze do poprawienia. Bitwa z Heywardem na przestrzeni meczu tak na remis, co dla rookiego jest oczywiście świetną informacją, ale też nie było tak, że całkiem go zamknął. Dobrze wygląda to też w grze biegowej. To za nim szły kluczowe biegi w czwartej kwarcie. „Pulle” i minięcia i z Andrewsem i Onwenu mogą długofalowo wchodzić jak złote;

  • Coś jednak musiało być nie tak w tym ataku, skoro zdobył tylko 17 punktów i niestety sporo w tym meczu idzie na konto Maca Jonesa. Bardzo możliwe, że wynika to z tego, że po przebojach ostatnich tygodni nie czuje się najlepiej za tą linią i stracił sporo pewności. Miejmy nadzieję, że to wszystko wróci, skoro i linia potrafiła zagrać nieźle, ale na razie niestety wygląda, jakby Mac zaliczył regres decyzyjny. Zostawia bardzo dużo jardów na boisku, m.in. bardzo otwartego Lil’Jordana Humphreya, który mógł zdobyć nawet TD albo całkowicie otwartego Meyersa przy kluczowej trzeciej próbie. Momentami pcha rzuty na siłę – tak było chociażby przy incie, bo nie docenił Fitzpatricka i po prostu był to też słaby rzut. Przy lepszym Parker i tak by nie złapał, ale i inta by nie było. Nawet TD do Agholora był niedociągnięty, co widać chociażby z kamery zza endzone’u i większa przy tym zasługa fantastycznego chwytu Nelsona, co może być jeszcze bardziej zaskakujące. Mac rzucił też w zasadzie drugiego inta prosto w ręce obrońcy, który go po prostu wypuścił – i to też było pchanie rzutu na siłę. Ogólnie wydaje mi się, że to najsłabszy mecz Maca w Patriots – na szczęście wygrany;

  • Drugim problemem są tight endzi – formacja z dwoma TE w jakiś sposób kompletnie tej drużynie nie siedzi i o ile dobrze, że odstawia się niedziałające rzeczy, o tyle Pats nie płacą im grubych pieniędzy, żeby robili za dekorację i blokujących. Jonnu Smith wygląda naprawdę nieźle i jako bloker, i jak już dostanie piłkę, byle tylko dawali mu ją częściej. Gorzej z Hunterem Henrym, który rok temu był najpewniejszą opcją Maca, a teraz wygląda, jakby kompletnie nie był sobą. Nie wiem, czy coś mu dolega, ale na boisku zaczyna się pojawiać rzadziej niż Smith, ma nieporozumienia z Jonesem, a w grze biegowej robi bloki (a w zasadzie nie robi), jakby nie miał sił albo ochoty – to na ten moment najbardziej martwiąca rzecz w ataku poza decyzyjnością Jonesa;
  • Na szczęście dla Maca dalej znakomity jest Jakobi Meyers, a spłacać powoli zaczyna się Agholor – jeśli tak dalej będzie grał, to kasy szkoda nie będzie. Ja w każdym razie zszedłem już z pozycji „wymienić go”, bo robi się naprawdę przydatny. Jest jedną z nielicznych opcji Pats na wygrywanie akcji, kiedy przeciwnik kryje 1 na 1, a to kluczowe, żeby rozkręcić bardziej bieganie i play action, bo do tej pory wystarczyło wrzucić cover 1 i więcej ludzi do boxu i atak Patriots zatrzymany. Mam dużą nadzieję, że jak Tyquan Thornton wyzdrowieje, to dołączy i obaj będą pełnić taką rolę;
  • Problem jest z komunikacją na linii Mac – Devante Parker i oby to się poprawiło, a jeśli nie, to czas więcej grać Kendrickiem Bournem – tu chemia jest wyraźna. Lil’Jordan Humphrey z kolei jest tańszą i bardziej lubianą wersją N’Keala Harry’ego, jeśli chodzi o umiejętności blokowania. Dzięki temu już jest w rosterze i dostaje ważne snapy. Popisał się też paroma kluczowymi blokami w tej ostatniej, zamykającej serii. A jak widać wyżej, potrafi być też otwarty przy podaniach – Mac to w końcu wykorzysta;

Wnioski defensywne:

  • Prawdziwy test przyjdzie w niedzielę, bo zatrzymanie Lamara Jacksona wydaje się dla tej defensywy bardzo trudne (i kluczowe będzie zdrowie Kyle’a Duggera, którego może zabraknąć), ale przeciwko Steelers wyglądało to bardzo dobrze;
  • Atak z Pittsburgha za mocny nie jest, ale i tak na wielu mu Patriots nie pozwolili – szczególnie, że linia defensywna wygląda świetnie – Deatrich Wise z rotacyjnego gościa staje się jedną z najważniejszych osób tej obrony. Christian Barmore wszedł w ten mecz z drzwiami, a Matthew Judon to Matthew Judon – nie dość, że chłop jest świetnym rusherem, to jeszcze być może uratował mecz swoją akcją przeciwko Harrisowi, gdzie przeczytał ścieżkę i z własnej woli (tego nie było w zagrywce) się cofnął, żeby ją obronić. Do tego dochodzą Guy czy Godchaux, wyraźnie widoczni w grze biegowej, a za moment wraca jeszcze Daniel Ekuale, który może idealnie się wpasować na trzecie próby obok Wise’a, Barmore’a i Judona.

  • Na razie niewidoczni niestety Anfernee Jennings i Josh Uche, ze szczególnym wskazaniem tego pierwszego, a szkoda, bo preseason wyglądał nieźle. Gdyby oni weszli na dobry poziom, to mielibyśmy w ogóle świetną rotację we front 7;
  • Podoba mi się bardzo, że Belichickowie i Mayo zaczynają ufać Mackowi Wilsonowi – taki typ linebackera, którego tej drużynie bardzo mocno brakowało. To samo zresztą z McMillanem – aż szkoda, że obaj maja kontrakt tylko na rok, ale tym się będziemy martwić po sezonie. Inta Millsa nie ma bez świetnej reakcji Wilsona (i bez bardzo ładnej zagrywki duetu Belichick/Mayo, która całkowicie zmyliła Trubisky’ego – nie zauważył strefy i myślał, że Wilsona tam nie będzie);
  • Brawo też dla wiecznie krytykowanego przez mnie Tavaiego za sacka – w roli rushera nie przeszkadzałby mi wcale, tylko w kryciu mam zawał;
  • W secondary bardzo mocno pomaga fakt, że Patriots stali się strefową obroną. Nie jestem fanem Mylesa Bryanta jako startującego slota, ale jeśli nadal tak bardzo będzie przeważać granie strefą, to jest to okej. Bryant nie może grać 1 na 1, bo każdy slot go będzie palił ostatecznie, jak McKenzie z Bills w tamtym roku;
  • Trochę mnie martwi Mills – wiem, że ma najtrudniejsze zadanie, bo zazwyczaj to on będzie biegał z topowym WRem przeciwnika i ogólnie jest solidny, ale to też jest właśnie problem – przy drużynach z topowym skrzydłowym może być problem – taki Stefon Diggs regularnie palił JC Jacksona, to co dopiero Millsa;
  • Cieszy z kolei, że coraz więcej gra Jack Jones – ostatnio tak bardzo rookiemu w secondary Belichick ufał chyba właśnie w przypadku Jacksona. Co więcej, chłopak dobrze sobie radzi. Drugi z Jonesów, Marcus, był nieaktywny, choć to może mieć związek z matchupem (Steelers mają wysokich WRów), więc tu jeszcze zobaczymy;
  • U safeties zgodnie z planem jest bardzo dobrze, ale ważne, żeby Dugger był zdrowy – bez jego wszechstronności ta obrona jest ograniczona;

Formacje specjalne:

  • Petycja do Billa Belichicka, żeby Nick Folk nie kopał powyżej 50 jardów – poniżej jest absolutnym kotem, który przez ostatnie trzy lata pomylił się chyba tylko raz, ale powyżej po prostu nie ma siły w nodze;
  • Brenden Schooler będzie faworytem kibiców i kolejnym special teamerem na lata – jako gunner po drugiej stronie Matthew Slatera wygląda wcale nie gorzej, a jeszcze idealnie wykorzystał błąd Olszewskiego, który najwyraźniej nadal gra dla nas, mimo innych barw;
  • Brawa też dla Jake’a Baileya za to, że zmienił kopnięcie w ostatniej chwili w drugą stronę – ta akcja była gamechangerem – teraz niech go tylko przygotują, że jak następnym razem Schooler będzie niepokryty, to żeby mu rzucić, będzie łatwiej;
  • Poproszę Marcusa Jonesa do składu i wrzucenie go jako returnera – Bryant radzi sobie w obronie, ale ten fumble przy returnie mógł odmienić cały mecz już od początku;

 

Na plus:

  • Matt Patricia i jego playcalling oraz linia ofensywna (szczególnie Onwenu) – tak, to się stało! Chociaż bieganie przy 2&17 moglibyśmy z tego playbooka wyrzucić;
  • Nelson Agholor/Jakobi Meyers – bardzo wyraźni WR1 i WR2 w tej drużynie, mogliby tylko Parker z Bournem dojechać, a za 3-4 tygodnie Thornton;
  • Lil Jordan Humphrey – tak się zdobywa miejsce w 53 i rolę na boisku – będzie bardzo przydatnym, tanim gościem w grze biegowej (Belichick nawet nie określa jego pozycji, bo często grał z miejsca TE, wyszła nam z tego ładna hybryda). A serio nie wykluczam, że dzięki temu zacznie też łapać, szczególnie jeśli nadal będą problemy z Henrym;
  • Special teams – po słabym roku tu na razie jest nieźle i oby tak zostało;
  • Front 7 – nieważne w jakim składzie, ta ekipa na razie w tym sezonie dojeżdża, choć teraz przed nimi jeden z najtrudniejszych testów – tu sprawdzimy, czego są warci;
  • Myles Bryant – cały mecz grał głównie na sporo wyższego Chase’a Claypoola i o ile często miał od kogoś  pomoc, o tyle sobie poradził; ale niech nie gra już jako returner, bo mecz zaczął się od zawału;
  • Ograniczenie strat – to wygrało mecz;
  • Jabril Peppers – zastąpił Duggera i wyglądało to bardzo dobrze w kilku snapach – liczyłem na niego jako taki cichy, ale pomocny podpis w FA i na to na razie wygląda. Niech powoli wraca do formy po kontuzji;

 

Na minus:

  • Mac Jones – niestety, mam nadzieję, że progres linii będzie też oznaczał progres Maca albo przynajmniej powrót do pewności z tamtego sezonu;
  • Hunter Henry – nie wiem, co się dzieje, to nie ten sam zawodnik, co w tamtym sezonie;
  • Devante Parker – nie do końca to też jego wina, że nie mają na razie chemii z Jonesem, ale jeśli dalej tak będzie, to on nie może być cały czas na boisku (a gra najwięcej snapów ze wszystkich na WR);

Akcja meczu:

Ravens będą bardzo dużym testem dla obu formacji – dobra dotychczas obrona będzie miała pełne ręce roboty z Lamarem. Co najwyżej przeciętny atak z kolei zagra na przeciętną obronę Ravens i będzie miał szansę to wykorzystać. Trochę się boję, że nie będzie to dobra weryfikacja, szczególnie dla ataku, ale grunt, że Steelers ograni, ja na następne dwa tygodnie jestem spokojny, bo i tak Pats nie są faworytami.

Autor: Jakub Kazula

 

Leave a Reply

%d bloggers like this: