Skip to content

TOP 3 – week 3

Podsumowujemy trzeci tydzień rozgrywek NFL w naszym TOP 3. Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia po pierwszej kolejce sezonu zasadniczego? Zapraszamy!

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Wyróżnienie tygodnia:

Adrian Glejzer: Special teamy

Nie przypominam sobie weekendu z większą liczbą kluczowych akcji w wykonaniu formacji specjalnych, których gra zazwyczaj znajduje się w cieniu tego, co robią ofensywy i defensywy. Szokująca była przede wszystkim liczba zablokowanych field goali. Eagles zatrzymali dwie ostatnie trzypunktowe próby Rams, dzięki czemu udało im się dopełnić comeback w drugiej połowie spotkania. Dodatkowo Jordan Davis zamienił drugą z tych prób na przyłożenie ustalające wynik meczu. Przyłożenie po zablokowanym field goalu zdobył też  Will McDonald dla Jets. Wprawdzie nie dało ono ostatecznie jego drużynie zwycięstwa, ale dało nadzieję w beznadziejnej sytuacji, i wywarło niespodziewaną presję na zmierzających po zwycięstwo Buccaneers. Shelby Harris zablokował kopnięcie Packers na pół minuty przed końcem spotkania, dzięki czemu jego zespół odzyskał piłkę, i ostatecznie Browns odnieśli zwycięstwo. Zablokowane kopnięcia zaliczyli też Colts i Chiefs. Dodatkowo byliśmy też świadkami dwóch przyłożeń po punt returnach, w obu przypadkach w wykonaniu debiutantów – 95-jardową akcją popisał się Tory Horton z Seahawks, a 90-jardową Jaylin Lane z Commanders.

Teresa Stróżyńska: ostatnia akcja Eagles
Eagles są jedną z sześciu drużyn, które utrzymują miano niepokonanych. Byli jednak blisko zmiany tego statusu podczas niedzielnego spotkania z LA Rams. Podczas pierwszej połowy grali nieco ospale, walcząc ze szczelnie kryjącą defensywą Rams. Cztery razy udało im się dopaść Hurtsa, w tym doprowadzając do zgubienia piłki i zmiany posiadania na swoją korzyść. Po pierwszej połowie Orły przegrywały 7:19. Jednak Phili wykorzystali przerwę na reset i w trzeciej kwarcie wrzucili wyższy bieg. Łącznie odrobili 19 punktów – to ich największy comeback (i wygrana) od 15. kolejki w 2010 roku, zwany jako Cud na Meadowlands II. Po ostatnim przyłożeniu, zdecydowali się na podwyższenie za 2 punkty, co dałoby im 3-punktowe prowadzenie. Wówczas defensywa miałaby najważniejsze zadanie – zatrzymać Rams, nie dając im nawet szansy na FG (co dałoby remis). Jednak podwyższenie się nie udało, Eagles mieli zaledwie punkt przewagi. Udane kopnięcie na bramkę skończyłoby się zwycięstwem Rams. Z trzema sekundami na zegarze, Jordan Davis przebił się jednak przez zawodników Rams, zablokował kopnięcie, po czym złapał piłkę i ruszył przed siebie, prosto w pole punktowe. Eagles wygrali kolejne spotkanie. Ta ostatnia akcja jest zapewne najlepszym momentem tego spotkania, jednak to jak Eagles skutecznie odrobili straty i zagrali na najwyższym poziomie. A wydawało się, że Rams są zaledwie o krok od zwycięstwa. Grali też lepiej podczas pierwszej połowy, ale jak widać ekipie z Phily nie można odpuścić nawet na moment.

***

Rozczarowanie tygodnia:

AG: Houston Texans

Zwycięzcy dywizji AFC South w dwóch poprzednich sezonach, w tym nie są w stanie wygrać spotkania. Ich defensywa jest jedną z najlepszych w lidze, ale ofensywa jest chyba najgorsza w NFL. Nie zdobyła jeszcze 20 punktów albo 300 jardów w meczu, i zdobywa średnio jedno przyłożenie na spotkanie. W niedzielę Jaguars dali im kilka szans na zwycięstwo, ale Texans nie skorzystali z żadnej z nich. W ten weekend czeka ich starcie z również będącymi 0-3 Titans, ale potem kalendarz robi się bardzo ciężki – Ravens, Seahawks, 49ers, Broncos. Mimo że minęły dopiero trzy tygodnie sezonu, Houston jest już właściwie bez realnych szans na playoffy. I to w teoretycznie najlepszym możliwym dla zespołu momencie – w trakcie debiutanckiego kontraktu CJa Strouda.

TS: Cincinnati Bengals
Po tym jak w drugiej kolejce Joe Burrow opuścił szeregi Bengals w związku z kontuzją (nowe, nie znałam), jego miejsce zajął Jake Browning. Nie było łatwo, ale udało im się zdobyć drugie zwycięstwo. Wiadomym było, że rezerwowego rozgrywającego czeka trudne zadanie, zwłaszcza ze świadomością, że Burrow nie wróci szybko. Jednak to jak Bengals wyglądali w starciu z Vikings, było co najmniej dołujące… Nie istnieli na boisku, ani w formie defensywnej, a już na pewno nie w ofensywie… Obrona Vikings nie pozwoliła im na rozkręcenie zbyt wielu akcji. Można raczej wskazać pojedyncze dobre zagrania. Presje na Browningu utrzymywano przez całe spotkanie – co swoją drogą też nie było trudne przy takiej linii ofensywnej, jaką mają Bengals. A nie utrzymanie piłki we własnym posiadaniu było tylko gwoździem do trumny. Oddali futbolówkę w ręce przeciwnika 5 razy: trzy zgubienia oraz dwa przejęcia (z dwóch tych akcji Vikings wyciągnęli dwa przyłożenia). Nie wliczając w to dwóch zgubień, które udało im się jednak zabezpieczyć. Nic nie klikało tego wieczoru, Chase był niemal niewidoczny, Brown biegał 10 razy i wybiegał całe… 3 jardy. Ciężko się oglądało Burrowa walczącego o życie w każdej serii ofensywnej, ale teraz wygląda to jeszcze gorzej.

***

Zdarzenie tygodnia:

AG: Cleveland wygrywa u siebie z Green Bay

To miało być najbardziej jednostronne spotkanie ostatniej niedzieli. Ofensywa Packers męczyła się z defensywą Browns, ale ich własna defensywa była bezbłędna, i goście prowadzili 10:0 na cztery minuty przed końcem spotkania. To co wydarzyło się w tych ostatnich czterech minutach jest ciężkie do opisania. Field goal Cleveland, interception Jordana Love, przyłożenie Judkinsa, zablokowany field goal McManusa, trafienie z 55 jardów Szmyta. Cleveland wygrało 13 do 10, w scenariuszu który w Hollywood mogliby uznać za zbyt naiwny. Największa sensacja sezonu stała się faktem, Browns odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie, a na głowy Packers został wylany kubeł zimnej wody – zapowiedzi wygrania Super Bowl, a nawet sezonu bez porażki, zostały brutalnie zweryfikowane.

TS: kopnięcia na wagę wygranej
W trzeciej kolejce cztery mecze rozstrzygnięto w czwartej kwarcie i to właśnie kopnięciami na bramkę, lub ich zablokowaniem. Łącznie zablokowano ich pięć, dwa w meczu Eagles-Rams i po jednym w meczach: 49ers-Cardinals, Titans-Colts, Bucs-Jets. O akcji Eagles pisałam wyżej, ale Jets zaliczyli identyczną u siebie przeciwko Bucs. Podczas 2 ostatnich minut spotkania zablokowali FG i pobiegli na przyłożenie. Jednak bohaterami tego meczu nie zostali. Bucs wykorzystali swoją serię i w ostatnie 3 sekundy wbili jeszcze 3 punkty, wygrywając spotkanie. Zwycięskie kopnięcia w ostatnich sekundach miały jeszcze miejsce u 49ers, Browns i Chargers. Dla niektórych kopaczy był to bardzo udany dzień, dla innych nieco mniej…

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Categories

Wpisy

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej