Skip to content

TOP 3 – week 6

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Wyróżnienie tygodnia:

Aleksander Łazor: Arizona Cardinals

Czułem przed sezonem, że będą mocni. Postawiłem na Murraya w redakcyjnych przedsezonowych typach na MVP. Cóż, ani młody rozgrywający, ani jego ekipa nie zawodzą moich oczekiwań.  Wybuchowy, ekscytujący i skuteczny atak i niezła obrona (zwłaszcza wymuszone straty zasługują na wyróżnienie) dają mi vibe Chiefs sprzed 2-3 lat. Naprawdę kapitalnie się to ogląda. Ponadto, to w dalszym ciągu jedyna niepokonana w tym sezonie drużyna.  Taki stan rzeczy prawdopodobnie się nie utrzyma – w perspektywie mecze z Packers czy Cowboys i bardzo mocna dywizja. Ja póki co siedzę na wózku z napisem Cardinals i mam szczerą nadzieję, że daleko w tym sezonie zajedzie.

Adrian Glejzer: Derrick Henry

Król Henry nie zwalnia, i nie kłania się żadnej defensywie. Bills wcześniej w tym sezonie powstrzymali Texans i Dolphins przed zdobyciem punktów, ale na Henry’ego nie mieli odpowiedzi. 143 jardy i trzy przyłożenia Henry’ego były głównym powodem zwycięstwa Tennessee 34-31. Nie mamy jeszcze zimy, w trakcie której Henry staje się jeszcze lepszym zawodnikiem, a już teraz rozgrywa on historyczny sezon. Jak bardzo historyczny? Z dużymi szansami na pobicie kilku rekordów NFL:

Paweł Sałata:  Derrick Henry

Czy przy Królu Henrym trzeba jeszcze podawać jakiekolwiek uzasadnienia? Facet jest absolutną bestią. Niech przemówią liczby. W 6 kolejek 783 jardy zdobyte dołem i 10 przyłożeń. Od dawna nie ulega wątpliwości, że to Henry jest wiodącą postacią zespołu z Nashville. Przed rokiem udało mu się przekroczyć w całym sezonie 2000 jardów dołem. Wydawało się że jest to wyczyn trudny do powtórzenia w dobie coraz mniejszego znaczenia biegaczy we współczesnym futbolu. Nic bardziej mylnego! Liczby Derricka z obecnej kampanii wskazują na to, że nie tylko jest na najlepszej drodze do ponownego zaliczenia tej ilości, ale i całkiem poważnego pobicia swojego wyczynu z poprzedniego sezonu. W poprzednich kolejkach na tle mniej poukładanych w obronie zespołów spisywał się fantastycznie. W zeszły poniedziałek miała przyjść weryfikacja na tle topowego zespołu konferencji AFC. Miało nie być łatwo. Jak wyszło? 143 jardy, 3 przyłożenia i średnia 7,15 jarda zdobytego na próbę, w tym absurdalny 76-cio jardowy TD podczas którego nie byłby w stanie go dogonić nikt na całym placu gry, a po meczu jedyne co miał do powiedzenia, to że czuje się w dalszym ciągu za wolny. Derrick Henry to jest człowiek z innej planety i po takim występie musiał się tutaj znaleźć. Pociągnął Titans do bardzo dużego zwycięstwa i ustawił zespół w gronie poważnych kontednderów do zrobienia czegoś więcej niż jedynie awansu do fazy play off. Być może jest na to za wcześnie i będzie to zaskakujące i odrealnione, ale jeśli Derrick w dalszym ciągu będzie notował występy na takim poziomie, to moim zdaniem powinien zostać włączony do dyskusji o nagrodzie MVP w tym sezonie.

Kamil Kacperski: Arizona Cardinals

Czasami trzeba po prostu napisać coś oczywistego – tym są pochwały kierowane w stronę Cardinals. Pojechać do Cleveland, rozprawić się z Browns i to pod nieobecność swojego trenera głównego? Chapeu bas. Ciekawe jak daleko zajdą w tym sezonie, bo na razie wyglądają naprawdę mocno.

Miłosz Marek: T.J. Watt

Medialną narrację z Pithsbutgha budują rozważania na temat słabości Big Bena, natomiast mało kto docenia w tym czasie dosłownie dwojącego się Watta, który robi wszystko, żeby ponownie być wymieniany w  gronie kandydatów do miana najlepszego obrońcy roku. Przy tym pokazuje, że nowy, wielki kontrakt o który walczył w offseason po prostu mu się należał. Najlepiej zarabiający obrońca w lidze podczas Sunday Night Football zagrał świetnie i to w momentach, kiedy drużyna najbardziej potrzebowała. W dogrywce najpierw powalił Geno Smitha, a potem w kolejnej akcji spowodował fumble, które okazało się kluczowe dla całego wyniku. Bilans w całym sezonie: 7 sacków, 3 FF, 3 PD, 7 TFL.

Piotr Zach: CeeDee Lamb

Lamb to materiał na zawodnika, który będzie solą ligi. Utalentowany, przebojowy, zadziorny. Niepokój może budzić jeszcze fakt, jakie proporcje nonszalancji się w nim buzują i oby nie były za duże (tak, Panie Brown). Jego walk-off TD na zwycięstwo z NE Patriots było ewidentnym prowokowaniem przeciwnika. Może mu się to kiedyś odbić czkawką, ale ja osobiście lubię takich zawodników z pazurem. Do tego akrobatyczne chwyty, ponad 100 jardowe gry i młody wiek – keep eyes on him!

*

Rozczarowanie tygodnia:

AŁ: Los Angeles Chargers

Po jednej stronie kiepsko broniąca podania formacja defensywna i niezwykle atletyczny, ale nieco elektryczny rozgrywający. Po drugiej – najgorsza obrona dołem i hybryda (bardzo) młodego Toma Brady’ego i futbolowego nerda. Wynik znacie, więc wiecie kto wyszedł z tej potyczki zwycięsko. Nie zrozumcie mnie źle, nie uważam, żeby Chargers byli złą ekipą, w końcu jest to tylko subiektywne podsumowanie tygodnia. Po prostu uważam, że w takim starciu 6 punktów to za mało. Był to idealny mecz na pokazanie się i udowodnienie swojej wartości niedowiarkom. Jeśli nie w takim spotkaniu to kiedy? Z drugiej strony zarówno Lamar jak i cała ekipa Ravens są w gazie. Zeszłotygodniowy powrót do żywych w starciu z Colts był naprawdę imponujący. Mimo wszystko liczyłem na bardziej wyrównane spotkanie.

AG: Los Angeles Chargers

Rozpędzeni na starcie sezonu Chargers grali w ostatnią niedzielę z mającymi ten sam bilans, ale grającymi bardzo nierówno Ravens. Spotkanie było rozgrywane w Baltimore, ale to drużyna z Los Angeles była uznawana za faworyta. Na boisku istnieli jednak tylko Ravens, podczas gdy Chargers mieli olbrzymie problemy ze zdobywaniem jardów, i koniec końców przegrali 6-34. Teraz czeka ich bye week, a w jego trakcie mają sporo materiału do analizy, by w przyszłości nie powtórzyć takich występów.

PS: Miami Dolphins

Jest to niestety drugi raz w tym sezonie kiedy wymieniam Delfiny w tej kategorii, ale po takim występie po prostu nie mam wyjścia. Przed tą kolejką spotkań wszystko wydawało się poukładane. Dolphins mający swoje poważne problemy i ślizgający się od samego początku sezonu mieli swoja niepowtarzalna szansę odbicia się od dna. W Londynie stawiali czoło najgorszej drużynie konferencji AFC. Jaguars nie mieli argumentów, ich kadra nie napawa szczególnym optymizmem, Trevor Lawrence cały czas się uczy. Tymczasem do Dolphins powracał starter QB Tua Tagovailoa. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na zespół z MIami, a ten… zawalił na całej linii prezentując katastrofalny futbol i prezentując rywalom pierwsze zwycięstwo w sezonie. Ba, pierwsze zwycięstwo od dwudziestu meczów. Na dodatek zrobili to na własne życzenie, bo Jaguars wcale nie zaprezentowali się z dużo lepszej strony. Po prostu lepiej wykorzystali swoje szanse. Dolphins w statystykach prowadzili niemal w każdej rubryce. Mieli więcej zdobytych pierwszych prób, więcej jardów, więcej czasu mieli piłkę w rękach, zaliczyli mniej strat po karach indywidualnych i mimo wszystko przegrali z ekipą Urbana Meyera. Czy dla Dolphins w tym sezonie zostaje jeszcze jakaś nadzieja?

KK: Chargers, Browns

No chyba inaczej nie mogło być. Pojedynki Chargers – Ravens i Cards – Browns to miały być absolutne szlagiery i thrillery do ostatniej sekundy. A tymczasem otrzymaliśmy dwa blowouty, a pretendenci z AFC zostali kompletnie rozłożeni na łopatki. Szkoda, bo wiemy przecież, że to dobre zespoły. Mam nadzieję, że jak najszybciej powrócą do formy i pokażą nam, że stać ich na regularne wygrywanie.

MM: Miami Dolphins

Czy cała praca wykonana w poprzednim sezonie poszła na marne? Dolphins w Londynie przegrali z Jaguars, którzy tym samym przerwali swoją długą passę bez zwycięstwa. Kontuzje, złe decyzje we free agency, odżywający temat przenosin Deshauna Watsona. Wielkie zamieszanie na Florydzie, które prawdopodobnie pozbawi Miami wyczekiwanych play-off.

PZ: New England Patriots

Walcząc o życie dajesz podejść rozgrywającemu przy 3 & 25 aż na 24 jardy, które dodatkowo powodują osiągnięcie zasięgu FG. Następnie w dogrywce trenujesz sobie podania, a przy czwartej próbie beztrosko odrzucasz piłkę, bo przecież wcale nie straciłeś 24 jardów w jednym biegu przed końcem meczu… Nie kupuję NE, nie kupuję Mac’N’Cheese’a na rozegraniu, dla mnie to jest obecnie początek ciemnego okresu klubu.

*

Zdarzenie tygodnia:

AŁ: Scorigami!

Wreszcie Giants do czegoś się przydali. Przegrali z Rams 11-38 ustanawiając tym samym 1067. unikalny wynik w historii NFL. To oczywiście pierwsze scorigami w tym sezonie, miejmy nadzieję, że nie ostatnie. Na rozkładzie zostały między innymi takie wyniki: 32-19, 14-8 czy 46-0. W ten weekend Cardinals grają z Texans, więc może padnie ten ostatni?

AG: Szósty mecz z interception Trevona Diggsa

Siedem interception, 142 jardy i dwa przyłożenia – tych dwóch ostatnich statystyk zazdrości mu pewnie kilku skrzydłowych w NFL. Trevon Diggs jest jednak cornerbackiem bijącym rekordy NFL w tym sezonie. A dla swoich Dallas Cowboys zawodnikiem robiącym różnicę w zaciętych spotkaniach i pomagającym zdobywać cenne zwycięstwa.

PS. Breakout game Titans?

Stawiam taką tezę celowo trochę na wyrost, przy braku inspiracji na inne wydarzenie do tej rubryki i już się z niej tłumaczę. Występu Derricka Henry’ego na takim poziomie o jakim wspominałem w rubryce wyróżnień jeszcze można się było spodziewać. Udowadniał to w praktycznie każdym meczu w jakim występował od co najmniej dwóch sezonów, jednak Tennessee zaczęło ten sezon z problemami. Od wstydliwych porażek z Cardinals i co było dla fanów dużo trudniejsze do przełknięcia – z New York Jets. Analizowałem wówczas problemy zespołu i starałem się odpowiedzieć na pytanie do czego będą zdolni w obecnej kampanii. Było wiadome, że zespół Mike’a Vrabela musi się poprawić na bardzo wielu pozycjach, żeby myśleć o czymś więcej niż tylko wygrani swojej słabej dywizji. Wygrany mecz z najlepsza dotychczas drużyną całej konferencji AFC jest najlepszą odpowiedzią na wszelkie wątpliwości fanów i analityków. Skrzydłowi powrócili do gry, linia ofensywna pozwoliła rozgrywającemu na więcej, Ryan Tannehill z początku grający poprawnie rozkręcał się w trakcie spotkania i w drugiej połowie znalazł świetną chemię z AJ Brownem, blok defensywny potrafił uprzykrzyć życie Joshowi Allenowi na tyle, że ten nie mógł czuć się na tyle komfortowo by robić to co robił w poprzednich meczach, czyli rozrywać przeciwników na strzępy. Musiał częściej biegać, rzucać mniej przygotowane zagrania i w efekcie Titans udało się pokonać Bills. Czy to będzie kamień milowy tego sezonu i Tytani rusza od tego momentu naprawdę mocno w kierunku Super Bowl? Za wcześnie by oceniać, ale z pewnością zmieniła się wokół tej drużyny narracja jaka przewija się w mediach. Oczekiwania i zainteresowanie możliwościami zespołu znacznie wzrosły Kolejny wielki test już w następnej kolejce w meczu z Kansas City Chiefs i jeśli tym razem również Derrick Henry i spółka pokażą się z tak dobrej strony, będziemy mieli potwierdzenie mojej śmiałej tezy z tego tygodnia.

KK: konflikt Metcalfa z Sharpe’em

Oj D.K., coś ty chłopie uczynił. Shannon Sharpe, były legendarny tight end, a obecnie analityk i dziennikarz FS1 skrytykował Metcalfa za zagranie w meczu przeciw Steelers, twierdząc, że skrzydłowy Seattle zachował się idiotycznie pod koniec meczu. D.K. odpowiedział mu, żeby ten „mały chłopiec” przestał kłapać jadaczką i nazwał go „niegdyś popularnym wannabe”. Sharpe poprosił skrzydłowego, żeby spojrzał na jego statystyki i modlił się o to, by skończyć karierę z takimi osiągnięciami – wśród nich 4 razy All-Pro, 5 razy Pro Bowl, członkostwo w Hall of Fame i przede wszystkim 3 pierścienie mistrzowskie. Metcalf po zapoznaniu się z rubryczką na temat Sharpe’a zamknął się i przeprosił. Przynajmniej tyle dobrego.

MM: Czy ktoś w końcu powstrzyma sędziów?

Konkurs na najgorszą/najdziwniejszą decyzję arbitrów trwa w najlepsze. Tym razem mecz w Cleveland i skandaliczne „roughing the passer” odgwizdane na jednym z defensorów gospodarzy. Odkąd interesują się NFL, nie pamiętam tak słabego sezonu w wykonaniu rozjemców jak aktualny…

PZ: London Games/Germany Games

Europejczycy mieli szansę zasmakować futbolu na własne oczy, London Games wróciły po covidowych problemach, a w perspektywie mamy mecze w Niemczech, gdzie z poziomu polskiego kibica transport będzie nawet o wiele łatwiejszy. Hell yeah, spotkajmy się  na walce o bilety, już nie mogę się doczekać!

Leave a Reply

%d bloggers like this: