Wnioski po Saints z Titans. Co wiemy po meczu na Superdome?
Pierwsza niedziela z futbolem w NFL za nami. Na Caesars Superdome w Nowym Orleanie naprzeciwko siebie stanęły drużyny miejscowych Saints, oraz Tennessee Titans. Nasz redaktor, a prywatnie sympatyk obydwu ekip – Paweł Sałata, zebrał kilka wniosków na temat przebiegu meczu. Co wiemy po pierwszym sprawdzianie obydwu ekip?
Mecz na Superdome zgodnie z oczekiwaniami był widowiskiem „dla koneserów. Koncertem defensyw. Doczekaliśmy się jedynie jednej wizyty w polu punktowym. Nie znaczy to jednak że brakowało w nim emocji i przeglądu tego z czym w sezon wchodzą Saints oraz Titans. Zapraszam na spis moich luźnych spostrzeżeń z pierwszego tygodnia obu drużyn. Starałem się możliwie nie poddawać panicznym reakcjom w ocenie poczynań zespołów po zaledwie jednym meczu. To co jednak rzuciło mi się w oczy wypisałem w podpunktach poniżej:
🏈 W obu drużynach opłaciło się podczas preseasonu wymienić kickerow. Zarówno Nick Folk, jak i Blake Grupe byli wczoraj bezbłędni, co w tak wyrównanym i mocno defensywnym meczu mogło przesądzić o ostatecznym wyniku (16:15, więc jeden niecelny FG lub nawet podwyższenie, mogło skończyć mecz zupełnie inaczej). Ani plejada kickerow Titans z ubiegłych sezonów, ani Will Lutz (tutaj bezpośrednie porównanie – spudlowany FG i XP w meczu Broncos z Raiders) nie zagwarantowaliby takiej dokładności w uderzaniu między słupy wczorajszego wieczoru
🏈 Oba zespoły w szły w sezon fantastycznie przygotowane od strony defensywnej. O personaliach ponizej, ale zarówno na liniach, jak i w secondary obydwu drużyn trudno było znaleźć większe dziury. Ostatecznie więcej jakości zaprezentowali Święci, co też nie dziwi, bowiem na ich przewagę działała również siła doświadczenia, w przeciwieństwie do Titans, gdzie w defensywie mieliśmy większą liczbę młodych zawodników, lub też starszych zawodników którzy zasili szeregi Tytanów dopiero w tym offseason. Dobrze naoliwiona od lat maszyna pod wodzą Denisa Allena ostatecznie przejęła więcej piłek, oraz pozwoliła na mniej ofensywie przeciwników.
🟡 Jeśli jesteśmy przy Denisie Allenie – jest to jedno z największych pozytywnych zaskoczeń całego spotkania. Allen nie tylko przygotował swoją defensywę lepiej niż przed rokiem, ale również ewoluowały jego zdolności przywódcze i decyzyjność na linii bocznej. Cały mecz poprowadził z odwagą, nie bał się trudniejszych decyzji, a obrazkiem do zapamiętania była sytuacja w której po jednej z wątpliwych jego zdaniem decyzji sędziowskich przez cały czas rozgrywania następującego po tej akcji punta wykrzykiwał w stronę sędziego liniowego. HC Saints pokazuje charakter, o jaki większość fanów drużyny go nie podejrzewała. Czy pójdą za tym również umiejętności prowadzenia zespołu na dłuższą metę? Zobaczymy, ale pierwszy test w decydującym dla swojej decyzji sezonie Allen może zapisać na plus.
🔵 Po niebieskiej stronie Mike Vrabel wypadł nieco słabiej niż to do czego przyzwyczaił w ubiegłych latach. To między innymi przez jego decyzję, o kopaniu na bramkę w sytuacji 12:16 na dwie minuty przed końcem Titans nie mieli możliwości postarać się o zwycięstwo w tym meczu. Być może pokładał wiele ufności w swojej defensywie, jednak ostatecznie Titans nie mieli już szansy spróbować jeszcze raz i przegrali mecz zaledwie jednym punktem.
🟡 Rashid Shaheed to postać, która ciężko jednoznacznie ocenić po tym meczu. Bardzo eksplozywny w ofensywie – zdobyte przyłożenie, świetna chemia z Derekiem Carrem, kilka ładnych separacji, szczególnie w drugiej połowie meczu. Z drugiej jednak strony do jego obowiązków należało również returnowanie i tu wypadł bardzo niepewnie i elektrycznie. Dał sobie wytrącić piłkę już w pierwszej akcji meczu na własnym 25 jardzie I tylko wysiłkami obrony udało się nie zacząć sezonu od szybkiej straty przyłożenia. Późniejsze próby również podnosiły ciśnienie fanom Saints, gdyż Shaheed nie potrafi ocenić sytuacji i odpuścić w przypadku ciężkiego położenia i dużej presji przeciwników.
Sheed hit 'em with the hesi 😮💨@RashidShaheed pic.twitter.com/kO7ge77cbc
— New Orleans Saints (@Saints) September 10, 2023
🔵 Miażdżący pass rush Titans mógł okazać się kluczowy do wyrwania zwycięstwa w tym meczu i zawodnicy odpowiedzialni za ten element gry wypadli wręcz fenomenalnie: 4 sacki, 7 powaleń na stratę jardów. W grze przodowali przede wszystkim Denico Autry i debiutujący w zespole Arden Key, a także niezastąpiony Jeffery Simmons. Dwaj pierwsi zanotowali po jednym sacku w pojedynkę, oraz jednym wspólnym, a Simmons dołożył jeden sack osobiście. Nieustanne zagrożenie presją mocno komplikowało grę Derekowi Carrowi, który nie od dzisiaj wiadomo, że ma pewne problemy gdy musi działać w takich warunkach. Nie inaczej było tym razem. Długimi okresami Carr nie był wstanie obsługiwać swoich skrzydłowych uciekając pod olbrzymią presją przeciwników.
🟡 Derek Carr ostatecznie jednak doprowadził piłkę do pola punktowego i było to jedyne przyłożenie w całym spotkaniu. Obsłużony podaniem został Rasheed Shaheed. Carr w całym meczu miał przebłyski tego co potrafił prezentować również w Raiders. Świetnie dogadywał się z Michaelem Thomasem, Chrisem Olave, czy wspomnianym Shaheedem. Problemy tak jak wspominałem wyżej – wynikały głównie z dużej presji i nie pomagającej mu zbytnio linii ofensywnej. Można jednak spokojnie powiedzieć że w NOLA na pozycji rozgrywającego nastąpiła znacząca poprawa. Saints mają zawodnika który gwarantuje jakość. Co jeszcze ważniejsze, po meczu widać było jak bardzo Carr chce udowodnić swoje umiejętności i jak wiele dla niego znaczy występowanie przed miejscowa publicznością. Zwycięstwo na Superdome w pierwszym meczu sezonu to z pewnością duży krok w stronę pełnej aklimatyzacji Dereka w nowym miejscu i nadzieja dla fanów na lepsze wyniki.
🔵 Jeśli miałbym wskazać gracza meczu po stronie Titans mocno zastanawialbym się nad wskazaniem Amaniego Hookera. 5 tackli (w tym jeden na stratę jardów), oraz przechwyt podania na własnym 15 jardzie w końcówce pierwszej połowy. Bardzo dobry występ i światełko w tunelu w secondary Tytanów po ostatnich kiepskich sezonach.
Ugly INT by #Saints QB Derek Carr here, Amani Hooker gets it for the #Titans.pic.twitter.com/JFiRpwlTUI
— Dov Kleiman (@NFL_DovKleiman) September 10, 2023
🟡 Największy minus po stronie Saints należy zapisać przy nazwisku Trevora Penninga. Drugoroczniak na linii był największym zagrożeniem dla własnego rozgrywającego. To z jego strony notorycznie nacierali pass rusherzy Titans – Arden Key i Harold Landry. Fakt, że są to bardzo dobrzy zawodnicy na swojej pozycji, ale Penning całą pierwszą połowę wydawał się zagubiony i nie dawał szans na chwilę spokoju dla rozgrywającego. Pod koniec spotkania nieco się poprawił, ale i tak wymagał pomocy ze strony TE, aby zabezpieczyć swoją stronę linii. Niestety, to na Penningu Saints muszą polegać w dalszej części sezonu, gdyż Andrus Peat również nie zagwarantuje tutaj poprawy. Penning cały zeszły sezon stracił na ciągnąca się kontuzje i obecny sezon będzie tak naprawdę jego rookie sezonem. Cała nadzieja Świetych w tym, że zawodnik będzie się rozwijał w miarę nabierania doświadczenia, jednak przy tak tracącym na jakości pod presją rozgrywającym, takie dziury w linii mogą Saints kosztować dużą stratę na efektywności całej ofensywy.
🔵 Jeśli już mowa o niepewnych rozgrywających – dramatyczny mecz rozegrał Ryan Tannehill. Jego ocena za grę podaniowa po tym meczu wynosiła 28,8 punktu i jest to najgorszy wynik w jego 10-cio letniej karierze w NFL. Oczywiście, w dalszym ciągu linia ofensywna jaka dysponował nie była znacznie lepsza niż to co obserwowaliśmy rok temu, a skrzydłowi musieli się zmagać z będącymi w fantastycznej dyspozycji DB Świetych, jednak Tannehill nie pomagał. Jego rzuty były niedokładne i bardzo niepewne. W całym meczu zaliczył jedynie 16/34 skompletowane piłki i aż 3 rzucone przechwyty, które mocno obciążają jego konto. Jeśli w dalszym ciągu tak to będzie wyglądało, nie zdziwi mnie szybka zmiana na pozycji rozgrywającego. Ryan musi czuć oddech dwóch ambitnych młodych backupów na swoich plecach. Malik Willis miał całkiem przyzwoity okres przygotowawczy, a Will Levis narazie cierpliwie czeka na swoją szansę, jednak również nie będzie tego robił z założonymi rękami. Czas Tannehilla w Nashville się kończy po tym sezonie, ale jeśli gra podaniowa mimo wzmocnień przedsezonowych dalej będzie tak wyglądała jak w pierwszym meczu – pożegnanie Tannehilla ze swoją pozycja może nastąpić szybciej niż się spodziewaliśmy.
🟡 Tak jak w przypadku Titans rozważałem przedstawienie zawodnika secondary jako najlepszego na boisku, tak po stronie Saints nie mam nawet wątpliwości – MVP spotkania powinien zostać Marshon Lattimore. Nie dość że złapał jeden z przechwytów, to całkowicie wyłączył z meczu najlepszego skrzydłowego rywali – DeAndre Hopkinsa (zaledwie 7 złapanych piłek na w sumie 65 jardów, a najdłuższą zdobycz w jednej akcji to 16 jardów). Kiedy Hopkinsa krył Lattimore skrzydłowy Titans złapał zaledwie dwie piłki przez cały mecz! To z kolei kompletnie rozłożyło pomysł na grę podaniowa przyjezdnych. Hopkins musiał wędrować po boisku i szukać dla siebie miejsca pod innym kryciem. Z pewnością nie tak wyobrażał sobie powrót do wielkiej gry skrzydłowy z Tennessee.
🔵 Na plus po stronie Titans chciałbym zapisać przede wszystkim pomysłowość nowego systemu ofensywnego. Rozgrywający zmagał się z niedokładnością w grze podaniowej, a skrzydłowi często byli wyłączani z kolejnych zagrywek przez znakomite secondary Saints, ale akcje biegowe i typu play action przynosiły całkiem przyzwoite efekty. Zarówno Derrick Henry jak i Tyjae Spears łączyli grę biegowa z łapaniem krótkich podań, podczas zagrywek typu motion piłkę z backfieldu przejmował również Treylon Burks, a DeAndre Hopkins z zaangażowaniem starał się pomagać w blokowaniu defensorów. Dyscyplina typowa dla drużyny Mike’a Vrabela, oraz pozyskanie takiego zawodnika jak Spears znacznie poszerzyło możliwości gry kombinacyjnej, którą z kolei świetnie zaprojektował nowy ofensywny koordynator drużyny – Tim Kelly.
Podsumowując, mecz okazał się raczej tym czego wszyscy powinni się spodziewać w starciu dwóch takich drużyn jak Titans I Saints. Obie ekipy największe atuty mają po stronie defensywy i tak też wygląda ostateczny wynik. Niewielkie straty punktowe po obu stronach, sporo walki i kar dla obu drużyn – tutaj odpowiednio 6 flag po stronie Titans i 7 po stronie Saints. Oba zespoły w dalszym ciągu mają problem ze swoimi liniami ofensywnymi, oraz grą swoich rozgrywających pod presją. W Saints jednak wydaje się że jest więcej potencjału na pozytywny rozwój w trakcie sezonu. Titans czeka raczej kolejny sezon walki i wyciskania wszystkich pozytywów z tego co jest w rosterze, jednak jeśli Ryan Tannehill nieco poprawi aspekt podaniowy, tu również jest przestrzeń do poprawy. Przy tak defensywnym i zaciętym starciu nie wyciagalbym pochopnych wniosków co do możliwości kreowania gry w obu drużynach. W końcu to dopiero pierwsza kolejka, a „Overreaction Monday” już nie raz pokazywał jak przewrotne wnioski można wyciągnąć po jednym zaledwie meczu.
Autor: Paweł Sałata
*
Przypominamy też, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories