Skip to content

SŁOWO NA NIEDZIELĘ #14 – ANTONI PODGÓRSKI

Jeśli jesteście fanami NFL to prawdopodobnie znacie takie nazwiska jak Moritz Boeringer (wydraftowany w 6 rundzie draftu 2016), Jordan Mailata (wydraftowany w 7 rundzie draftu 2018), Efe Obada (regularnie pojawiający się w meczowym rosterze Carolina Panthers) czy Jakob Johnson (kilka meczów w New England Patriots w tym sezonie). Co ich łączy? Fakt, że do NFL trafili przez International Player Pathway Program. W tym samym programie weźmie teraz udział zawodnik z Polski. Antoni Podgórski, bo o nim mowa, to wychowanek Rhinos Wyszków, a aktualnie skrzydłowy Warsaw Mets, który został wybrany jako jeden z dziewięciu zawodników z całego świata do udziału w tegorocznej edycji programu. Na pewno o nim słyszeliście, sprawa przedostała się daleko poza futbolowe kręgi, m.in. do wielu ogólnopolskich mediów. W związku z tym najwyższy czas, żebyśmy porozmawiali z nim i my. Zapraszamy!

J(akub) K(azula): Antek, najpierw opowiedz skąd w ogóle wziąłeś się na tym niemieckim „kombajnie”? O ile mi wiadomo to trzeba było mieć specjalne zaproszenie.

A(ntoni) P(odgórski): W sumie nie było to nic bardzo skomplikowanego. Po prostu znalazłem informację w Internecie, że NFL organizuje swój combine w Niemczech dla zawodników spoza Stanów Zjednoczonych. I wysłałem swoje zgłoszenie, bez żadnych oczekiwań, m.in. mój film z sezonu, statystyki, filmy z treningów i kilka słów o sobie. Po jakichś dwóch miesiącach od tego dostałem maila zwrotnego, że być może jestem osobą, którą chcieliby zaprosić i poprosili o numer telefonu, żeby jeszcze przeprowadzić wywiad. Jakieś dwa tygodnie potem zadzwonił ktoś z tego programu, pogadał ze mną przez około pół godziny i kilka dni potem mnie zaprosili, musiałem tylko wypełnić jeszcze jakiś formularz i mogłem już jechać do Niemiec.

JK: I jak wyglądał sam combine? NFL faktycznie zrobiło to po swojemu i było to podobne do tego organizowanego przed draftem czy dla zawodników spoza USA zrobili to jakoś inaczej?

AP: Raczej tak samo, wydaje mi się, że były te same rzeczy, które na normalnym. 40 yd dash, 3-cone drill, short shuttle, skok w dal z miejsca, wyskok dosiężny i wyciskanie na ławce. Dodatkowo jeszcze były ćwiczenia na takich platformach, choć to w skład samego combine’u nie wchodziło.

JK: Co konkretnie robiliście na tych platformach?

AP: Różne specyficzne rzeczy (śmiech). Skakanie, plank na jednej ręce albo dostawaliśmy chustkę na oczy i musieliśmy stać na jednej nodze. W sekwencjach, np. kilka skoków z rzędu, potem plank z jedną ręką na platformie, a drugą na barku i na koniec stanie na jednej nodze z chustką na oczach. Wyczytałem, że nazywa się to bodajże Sparta Science Test i ma związek z kontuzjami. Wcześniej przyznam, że tego nie znałem (test ma za zadanie ustalić podatność zawodnika na kontuzje, a także minimalizację ich ryzyka czy przyspieszenie ewentualnej rekonwalescencji – przyp. red.).

A potem mieliśmy jeszcze drille pozycyjne i wywiady, czyli w sumie taki prawdziwy combine.

 

JK: Ile osób ostatecznie dostało się do Niemiec?

AP: Ostatecznie 33 osoby z całego świata dostały zaproszenia. Głównie Europejczycy, ale byli też zawodnicy z Chin, Japonii czy Brazylii. No i z tego powstała ta dziewiątka.

JK: I co dalej dla tej dziewiątki? Jesteście już przyjęci do programu i powalczycie o miejsca w NFL.

AP: Tak, wylatujemy do Stanów na początku stycznia, choć jeszcze nie ma dokładnego terminu. I wstępnie przez trzy miesiące będziemy trenować w Bradenton na Florydzie w ośrodku IMG (jeden z bardziej znanych i lepszych ośrodków tego typu na świecie – przyp. red.). A potem po treningach wybiorą 4 zawodników, którzy trafią do drużyn NFL. I wygląda to tak, że co roku jest wybierana jedna z ośmiu dywizji i każda z czterech drużyn z dywizji wybiera sobie jednego zawodnika.

JK: W tamtym roku była to AFC East i zawodnicy narobili trochę szumu. Christian Wade (biegacz z Buffalo Bills) miał kilka popularnych wśród fanów akcji w preseasonie, a Jakob Johnson był przez kilka meczów startującym fullbackiem w Patriots, zanim złapał kontuzję.

AP: Tak, Wade i pozostałych dwóch (australijski biegacz Valentine Holmes w New York Jets i brazylijski defensive tackle Durval Queiroz Neto w Miami Dolphins – przyp. red.) wciąż są w practice squadzie. Jest o tyle dobrze, że jak już cię wybiorą, to masz kontrakt i przez rok drużyna nie może Cię zwolnić, bo dostaje na ciebie specjalne miejsce w rosterze na czas preseasonu, a w trakcie sezonu specjalne, jedenaste miejsce w practice squadzie. Z tym że działa to w dwie strony, bo jak jesteś tym „jedenastym”, to też w trakcie sezonu nie mogą cię zatrudnić. Po prostu cały rok trenujesz.

View this post on Instagram

Make some noise Brazil! We’re in!! Acredite nos seus sonhos, mesmo que possam parecer burrice, você é gigante por natureza. Hoje fizemos história e quem é proximo? Pode ser você. Quero agradecer à Deus por ter cuidado de todos os detalhes e colocados as pessoas certas na minha vida durante essa jornada, minha família, meu irmão kJ @echelonsportsi , @tntsportsgrogl e ao NFL Undiscovered que tanto investiu em min e me deu a oportunidade de mostrar quem eu sou. E ao @miamidolphins obrigado pela oportunidade, vou fazer todos orgulhosos, principalmente meu pais 🇧🇷. Obrigado @sidinei.sidart pelo arte meu irmão, significa muito pra mim. @nfl @nflbrasil @miamidolphins #fabr #nfl

A post shared by Durval Queiroz Neto (@duzao90oficial) on

JK: Chyba że zrobisz takie wrażenie jak Johnson, dla którego Patriots zrezygnowali ze specjalnego miejsca i wzięli go do practice squadu na normalnych zasadach, takich jak amerykańskich zawodników, żeby móc go w razie czego aktywować. I tak zrobili, przez co zagrał parę meczów i gdyby nie kontuzja grałby dalej.

AP: Tak, zresztą w trakcie preseasonu też przewijały się jego highlighty, jak paru gości, bodajże z Jacksonville Jaguars, przestawiał na blokach.

JK: Z tym że ty masz trochę utrudnione zadanie, bo jesteś skrzydłowym, a to wydaje się być jedna z najtrudniejszych pozycji do przebicia się dla zawodnika z Europy. Rzadko widujemy skrzydłowych w tym programie, zazwyczaj są to biegacze i liniowi, ofensywni albo defensywni.

AP: Niestety tak to wygląda. Nie ujmując nic nikomu oczywiście, ale po prostu wydaje się, że na skrzydłach jest dużo większa konkurencja i większa przepaść techniczna i szybkościowa między zawodnikami z Europy, a zawodnikami ze Stanów niż np. na linii czy fullbacku.

JK: A na jakich pozycjach grają pozostali uczestnicy programu? Bo to, że jesteś jedynym skrzydłowym to wiemy.

AP: Z Austrii są na pewno tight end i running back, przy czym ten tight end też był początkowo skrzydłowym, ale jest po prostu wielki i go przestawili. Z Brazylii i Meksyku ofensywni liniowi. Z Norwegii jest Leo Krafft, to z nim się trochę lepiej poznałem w Niemczech. On grał w linii defensywnej, ale też zmienili mu na ofensywną. Z Chin jest outside linebacker i dwóch defensive endów z Niemiec i Finlandii, jeden z nich już grał kilka lat na uniwersytecie w Colorado. No i ja skrzydłowy.

JK: Gabarytowo i umiejętnościami pasujesz trochę na typowego slot receivera, którego lubią Patriots i których zawsze fani im wciskają, żeby koniecznie sprawdzili. Aż szkoda, że AFC East wybierało w tamtym roku, bo jeszcze byś trafił do Billa Belichicka.

AP: Co do dywizji to w ogóle nie mam pojęcia, która dywizja to będzie w tym roku (prawdopodobnie nie NFC South, AFC North i AFC East, bo te dywizji są ostatnimi trzema w programie – przyp. red.).

A z tymi Patriots to może aż tak to nie, ale zawsze jest szansa. Bo to niekoniecznie musi być tak, że tylko tych czterech wybrańców trafi do rosterów. Pozostali, jeśli się komuś spodobają, mogą normalnie podpisywać kontrakty jako wolni agenci, z tym że wtedy nie mają tej ochrony. Mają za to coś w rodzaju „pro day” na koniec campu, gdzie będą mieli okazję pokazać się skautom.

Chociaż wiadomo, że ta ochrona jest bardzo dobra, dostajesz rok pewnych treningów, czas na aklimatyzację, przyzwyczajenie się do tempa gry…

JK: Przeskok np. z polskiej ligi do NFL musi być całkiem duży…

AP: Nie wiem o czym mówisz, piłka ta sama, ścieżki te same, nic tylko wchodzisz i grasz (śmiech).

JK: No a sezon w Polsce miałeś bardzo dobry, szczególnie, że w poprzednim dużo straciłeś.

AP: No tak, przez złamaną nogę. Niby ostatecznie wyszło to tylko 2-3 mecze, ale straciłem cały okres przygotowawczy i potem nagle wróciłem i nie wiedziałem co się dzieje na boisku.

A w tym sezonie tak, nie pamiętam jakie to były dokładnie statystyki (32 złapane piłki, 493 jardy w 6 meczach – przyp. red.), ale pamiętam, że było 7 przyłożeń. Lepiej niż w tym poprzednim, to na pewno.

JK: I teraz prosto do Stanów. A co jeśli nie wyjdzie? Niemcy? Finalista programu NFL na pewno będzie miał wzięcie w całej Europie.

AP: Tak, pewnie tak. Zresztą z tym Leo Krafftem, z którym razem wracaliśmy na lotnisko, gadaliśmy nawet o tym, że mamy propozycje z tej samej drużyny z Niemiec, więc może nawet byśmy razem zagrali w GFL. A tu nagle się obaj dostaliśmy, niespodziewanie dość. Fajnie, że tak wyszło.

W ogóle właśnie tak planowałem, że zagram jeszcze sezon albo dwa w GFL i potem spróbuję do tego programu. W życiu bym nie pomyślał, że uda się już teraz. Przygoda życia, jakby nie patrzeć. 3 miesiące na Florydzie, chociaż wiadomo, że jak już tam pojadę to po to, żeby się gdzieś tam dostać. I na to liczę.

My również na to liczymy, a o postępach Antka na pewno będziemy na bieżąco informować. Trzymamy kciuki, powodzenia!

Autor: Jakub Kazula

Zdjęcie: WarsawMets/Dariusz Jacek/Interception

Grafika: Michał Kołek

One thought on “SŁOWO NA NIEDZIELĘ #14 – ANTONI PODGÓRSKI Leave a comment

Leave a Reply

%d bloggers like this: