Skip to content

Z notatnika Rams #14

15 tydzień rozgrywek. Rams-Jets. Drużyna liderująca w najtrudniejszej dywizji w NFL vs najgorsza ekipa Ligi. Wynik tego spotkania można było z góry przewidzieć i tylko nieliczni spodziewali się niespodzianki. Na szczęście ja należałem do tej drugiej grupy. Dlaczego? Zapraszamy do notatnika! 

NY Jets przez większość sezonu są ekipą tankującą po nr 1 w drafcie. Cała organizacja jest w dość opłakanym stanie i można się w niej doszukać niewielu pozytywów. Dlatego na tym etapie rozgrywek tak istotne dla całego klubu było utrzymanie fatalnego rekordu i upolowanie Trevora Lawrence’a w przyszłorocznym drafcie. Jets zyskaliby jednego z najlepszych rozgrywających akademickich ostatnich lat, wokół którego mogliby zbudować ekipę na nadchodzące sezony. Oczywiście (warto to podkreślić) niektórzy gracze Jets, szczególnie Sam Darnold, nie mają żadnego interesu w tym, żeby zakończyć kampanie z rekordem 0-16, szczególnie jeśli to oni będą tymi, którzy stracą pracę po sezonie. Do zagrożonych należy szczególnie Adam Gase, HC Jets, oraz cały jego sztab szkoleniowy, głównie dlatego, że niezależnie od tego co zrobi, będzie na straconej pozycji. Jeśli zacznie wygrywać i ,,popsuje” rekord Jets, wyleci z hukiem. Jeśli dociągnie sezon bez zwycięstwa, nie będzie najlepszym kandydatem do prowadzenia nowego projektu drużyny z Nowego Jorku, szczególnie w oczach opinii publicznej. Sytuacja jest więc bez wyjścia dla trenera, ale klarowna dla niektórych zawodników, w szczególności dla Sama Darnolda.

Rams z kolei są ekipą marzącą o powrocie do Super Bowl i zdecydowanie nie są bez szans. Drużyna ma wiele jasnych punktów, których nie było w ostatnim sezonie i właściwie nie ma tu kluczowych zawodników, którzy obniżyliby loty w obecnej kampanii. Goff jest lepszy, gra biegowa o niebo lepsza, obrona prawdopodobnie (wg statystyk) najlepsza w lidze, więc trudno się dziwić, że oczekiwania w Los Angeles są wysokie. Szczególnie po WS Dodgers i mistrzostwie NBA Lakers.

Skąd więc moje pesymistyczne prognozy na to spotkanie? W tygodniu przed meczem Sean McVay był ciągle pytany o to, czy przy wysokim prowadzeniu posadzi swoich podstawowych zawodników i da pograć zmiennikom. Z reguły takie nastroje wieńczą katastrofę, bo najbardziej udzielają się zawodnikom, którzy zaczynają myśleć że wygrali, zanim jeszcze mecz się rozpoczął. Futbol Amerykański ma to do siebie że każdy może wygrać z każdym, niezależnie od jakości kadry, czy miejsca rozgrywania meczu. Wystarczy zaangażowanie i dobre podejście taktyczne. Nawet najlepsi potrafią zaliczać gigantyczne wpadki, jeśli nie wyjdą na boisko z odpowiednim nastawieniem.

Jak myślicie, jak wyglądała kwestia nastawienia obydwu ekip w tym meczu?

Spotkanie rozpoczęło krótkie, nieudane posiadanie Rams, zakończone punt już po trzech zagrywkach.

Jets rozpoczęli swój drive na 8 jardzie własnej połowy. 13 zagrywek i 74 jardy później oglądaliśmy pierwsze TD w tym spotkaniu. Przyłożenie zdobył Ty Johnson, a asystę zaliczył Darnold.

Po celnym podwyższeniu Jets objęli prowadzenie 7-0.

Rams niestety nie potrafili odpowiedzieć, a do końca pierwszej kwarty nie oglądaliśmy już akcji punktowych.

Bardzo istotna akcja miała miejsce na początku drugiej odsłony spotkania. Przy 4th&19 Rams grali punt, ale kopnięcie Hekkera zostało skutecznie zablokowane przez J.T Hassella. Jets odzyskali tym samym piłkę w bardzo dogodnej pozycji na 27 jardzie połowy gospodarzy. 4 zagrywki później gracze z Nowego Jorku podwyższyli prowadzenie. Tym razem Sam Ficken celnie kopnął Field Goal z 39 jardów.

Nie był to koniec problemów Rams. Już przy czwartej zagrywce kolejnego drivu Goff zaliczył stratę. Przy 1st&10, na 33 jardzie własnej połowy rozgrywający LA pobiegł do prawej i w biegu próbował podać do Roberta Woodsa. Zagranie było niecelne, a zamiary QB wyczuł Bryce Hall przechwytując futbolówkę.

Prezent wykorzystali Jets ponownie podwyższając prowadzenie. Sam Ficken kopnął celnie z 25 jardów i gracze z NY wyszli na prowadzenie 13-0.

W drugiej kwarcie spotkania oglądaliśmy jeszcze jedną akcję punktową. W końcówce Rams udało się kopnąć celnie field goal i zniwelować stratę do 10 punktów.

Trzecia odsłona meczu obfitowała w akcje punktowe.

Rozpoczęli Jets. Ich długi, ponad 6 minutowy drive zakończony TD Franka Gore’a po 1-jardowym biegu.

Po celnym PAT Jets podwyższyli prowadzenie do 17 punktów.

Rams wreszcie zdołali odpowiedzieć. 5 zagrywek, 75 jardów i TD Woodsa po podaniu Goffa.

Po celnym podwyższeniu gracze z LA ponownie zniwelowali stratę do 10 punktów.

Kolejny drive tej kwarty, kolejne punkty. Tym razem Sam Ficken ponownie podwyższył prowadzenie Jets, kopiąc celnie Field Goal z 21 jardów.

Rams nie zamierzali jednak odpuścić. 6 zagrywek i 64 jardy później TD zdobył Tyler Higbee, a asystę zaliczył Goff.

Na miano najładniejszej akcji tego driva zasługuje bez wątpienia fantastyczny, 40-jardowy bieg Roberta Woodsa po jet sweep.

Po celnym extra point Rams zniwelowali stratę do sześciu oczek.

Trzecia odsłona meczu zakończyła się wynikiem 23-17. Rams, w miarę upływu czasu odzyskiwali swój normalny „styl gry”, szczególnie było to widać u Jareda Goffa, który zaczął grać na znacznie wyższym poziomie.

Czwartą kwartę rozpoczęło krótkie posiadanie Jets, zakończone puntem na 12 jard połowy LA. Nsimba Webster, PR Rams zdecydował się na return i udało mu się skrócić dystans do endzone gości o dodatkowe 19 jardów. Rams rozpoczęli posiadanie na 31 jardzie własnej połowy. Ekipie z LA udawało się dość bezproblemowo zdobywać teren, aż do momentu osiągnięcia 18 jardu połowy Jets. Przy 2nd&4 Cam Akers pobiegł środkiem aż do endzone, zdobywając TD dające Rams prowadzenie. Niestety dla niego, przyłożenie zostało anulowane, ponieważ Austin Corbett zarobił holding penalty. Rams zostali tym samym cofnięci o 6 jardów. W kolejnej akcji Goff został upolowany przez Johna Franklina-Myersa. Początkowo sędziowie zakwalifikowali akcję jako nieudane podanie, ale po challenge’u Gase’a zmienili swoją decyzję na sack. Rams stracili tym samym kolejne 5 jardów. Po kolejnej próbie, tym razem tylko na 6 jardów gracze z LA byli zmuszeni zadowolić się Field Goal. Matt Gay kopnął celnie z 42 jardów niwelując stratę do 3 punktów.

Kolejne posiadanie Jets trwało tylko około minuty i ponownie zakończyło się puntem na 23 jard połowy LA. W tej sytuacji Nsimba Webster ponownie zdecydował się na return… bardzo dobry return. 34-jardowy bieg returnera Rams zakończył się na 43 jardzie połowy gości.

Rams mieli tym samym wszystko w swoich rękach. Ostatni drive, świetna pozycja i 5:33 do końca spotkania. Idealne warunki do zamknięcia meczu, lub przynajmniej doprowadzenia do remisu.

Drive rozpoczęło celne, 4-jardowe podanie do Josha Reynoldsa. W drugiej akcji Cam Akers pobiegł środkiem osiągając 17 jard połowy NY, ale…ponownie flagi poleciały na boisko. Tym razem karę 10 jardów zarobił Higbee (illegal blocking), a Rams znowu zostali cofnięci. W kolejnym zagraniu Goff podawał celnie do Coopera Kuppa na 6 jardów, osiągając tym samym 37 jard połowy gości. Ale gracze z LA nie byli jeszcze w zasięgu kopnięcia. W kolejnej akcji Goff próbował zagrać długie podanie do lewej do Cama Akersa, ale zagranie było niecelne. Akcja była specyficznie zaprojektowana dla biegacza Rams, ale biorąc pod uwagę kontuzje stawu skokowego, z jaką grał w tym spotkaniu, ja osobiście nie zdecydowałbym się grać na niego w tak ważnej akcji meczu. Przy 4th&4 gracze z LA ponownie byli zmuszeni zagrać górą. Tym razem Goff podawał głęboko do prawej na Geralda Everetta. Było to klasyczne podanie 50-50. Everett miał sporą przewagę wzrostu i jeśli chcesz być uznawany za jednego z najlepszych, to w akcjach 1 na 1, powinieneś taką piłkę złapać. TE Rams niestety nie złapał, zabijając tym samym nadzieje Rams na udany comeback.

Mecz zakończył się zwycięstwem Jets 23-20. Rams rozpoczęli mecz bez jakiekolwiek motywacji, tak jakby od początku prowadzili trzema przyłożeniami. Linia ofensywna zagrała jedno z najgorszych spotkań w sezonie, Sean McVay miał jeden ze swoich ,,off days”, a Jared Goff, przez większość meczu dostosowywał się poziomem do reszty ekipy. Mecz, jeśli jesteś fanem Rams był jednym z tych ,,do zapomnienia”. Jedynym plusem tej wpadki jest dodatkowa motywacja w meczach z Seahawks i Cardinals, w których gracze z LA będą chcieli wymazać złe wrażenie, jakie zostawili po sobie w spotkaniu z Jets.

Zawodnik spotkania: Sam Darnold 22/31, 207 jardów, 1 TD, 0 INT

Darnold wyglądał jak zawodnik, który ma gdzieś nr 1 w drafcie i swoją postawą prawdopodobnie przekreślił szanse Jets na wyłowienie Trevora Lawrenca w przyszłorocznym naborze. Był to klasyczny ,,mecz o życie” rozgrywającego Jets i wyszło dość poetycko. Teraz ekipa z Nowego Jorku ma wybór: albo budować ekipę wokół niego, albo postawić na któregoś z niżej notowanych QBs przyszłorocznego draftu. Ja osobiście postawiłbym na Darnolda, ponieważ myślę, że w odpowiednim otoczeniu może zabłysnąć i wejść na zupełnie inny poziom.

Na plus:

1 Quinnen Williams 1 sack, 1 TFL

DT Jets był przed urazem dominującą postacią ekipy z NY. Swoją posturą przypomina Fletchera Coxa, a dynamiką Aarona Donalda. 7 sacks w tym sezonie zwiastuje piękną karierę absolwenta uniwersytetu w Alabamie.

2 Cam Akers 15 CAR, 63 jardy, 4,2 YPC

Zdecydowanie najjaśniejszy punkt ekipy z LA. Policzono, że w tym meczu flagi zabrały mu TD i około 40 jardów. W ostatnich 3 tygodniach top 3 RBs Ligi. Uraz stawu skokowego wykluczy go niestety z meczu przeciwko Seahawks, co jest bardzo złą wiadomością dla całego Ramily.

Co czeka teraz Jets? Zawodnicy nie będą tymi, którzy odnieśli 16 porażek w sezonie, Sam Darnold pozostanie (najprawdopodobniej) podstawowym QB, ale jako organizacja, stracili w tym tygodniu bardzo dużo. Myślę że Jags, którzy objęli fotel lidera w wyścigu po jedynkę w drafcie, nie wypuszczą już Lawrence’a z rąk i zaczną budowę wokół niego. Ostatnie dwa spotkania sezonu Jets to mecze przeciwko Browns i Patriots, czyli mecze które teoretycznie gracze z NY mogą wygrać, pogrążając jeszcze bardziej całą organizację.

Co czeka Rams? Porażka zmienia dużo w kontekście walki o pierwsze miejsce w konferencji, bo trudno się spodziewać że Saints przegrają z (już wiemy ze nie przegrali) i/lub Panthers, a Packers ulegną zarówno Titans jak i Bears, ale nie zmienia nic w kontekście dywizji. Rams i tak muszą pokonać w niedziele Seahawks, a w ostatnim tygodniu Cardinals, żeby zapewnić sobie postseason i pierwsze miejsce w dywizji. Końcówka zapowiada się więc emocjonująco, a walka o playoffs będzie się toczyła do ostatniej sekundy sezonu zasadniczego.

Autor tekstu: Maciej Michalec

Źródło grafiki na czołówce: instagram @ rams

Leave a Reply

%d bloggers like this: