Skip to content

Z notatnika Rams #5

W piątym tygodniu rozgrywek, podopieczni Seana McVay podejmowali Dallas Cowboys. Starcie dwóch niezwykle mocnych ekip, co roku wymienianych w gronie faworytów do występu w Super Bowl, zapowiadało się na bardzo emocjonujące. Czy takie było? Zapraszamy na relację, z obozu Rams. Tekst Maciej Michalec.

Na wstępie przypominamy o naszym podcaście, z blisko 1,5 godzinnym podsumowaniem ostatnich dni NFL i zapowiedzią przyszłej kolejki. Skład audycji to: Karol Potaś, Maciej Zając i Hubert Gawroński.

 

*

Podopieczni Mike’a McCarthy’ego przystępowali do spotkania z bilansem 3-1 i po gładkim zwycięstwie z Washington Commanders. Pomimo kontuzji Daka Prescotta, ekipa z Dallas radzi sobie znakomicie i świetnie potrafi wykorzystywać atuty Coopera Rusha oraz eliminować sytuacje, w których rezerwowy rozgrywający może popełniać błędy. Gracze z Teksasu, nie mogą jednak spocząć na laurach, ponieważ rywale z NFC East, Philadelphia Eagles i NY Giants, prezentują równie dobrą formę.

Podopieczni Seana McVay przystępowali do meczu w zgoła odmiennych nastrojach. Porażka z San Francisco 49ers była – jak zwykle – bolesna, a dotychczasowe występy obrońców tytułu, co tu dużo mówić, rozczarowują. Podstawowym problemem ekipy z Kaliforni pozostaje ofensywa i bardzo słaba postawa Matthew Stafforda. Współpraca QB z Cooperem Kuppem nadal funkcjonuje świetnie, ale nie można niestety tego powiedzieć o reszcie skrzydłowych Rams. Allen Robinson II stanowi w tym momencie największe rozczarowanie. ,,Gwiazda” ekipy z LA, błądzi w ofensywie Seana McVay, jak dziecko we mgle i chyba nie ma w tym momencie osoby w klubie, która nie zatęskniłaby za Robertem Woodsem. Statystyki obydwu można porównać (są na korzyść Woodsa), ale co stanowi prawdziwą przepaść pomiędzy zawodnikami, to ich wszechstronność. Skrzydłowy Titans jest graczem do wszystkiego. Świetny na bloku, świetny przy zagrywkach typu screen i jet sweep, kapitalny after catch. Bardzo dobry mid i short route runner. Oczywiście trzeba zrozumieć decyzję o zamianie Woodsa na Robinsona, na którą kluczowy wpływ miało, bez wątpienia, zerwanie przez skrzydłowego Titans ACL. Rams zwyczajnie nie chcieli w tym sezonie stawiać na dwóch graczy, świeżo po takiej kontuzji (zakładając, że OBJ wróci do miasta aniołów). Wydaje się, że większe zróżnicowanie gry oraz dodatkowe i regularne 60-80 jardów na mecz, w wykonaniu jakiegokolwiek skrzydłowego ekipy z LA (oczywiście poza Kuppem), są tym, czego zabrakło podopiecznym Seana McVay do pokonania Niners i być może również Bills.

Jak przebiegała potyczka z Cowboys? Czy Rams zdołali odbić się po porażce z San Francisco? Zapraszam do lektury.

*

Spotkanie rozpoczęło posiadanie gospodarzy. Przy 3rd&1… wydarzyło się to:

Dlaczego w tej sytuacji Sean McVay nie próbował przepchnąć piłki akcją po ziemi? To wie tylko on sam. Po fatalnej stracie i błędzie Cowboys przy Extra point, goście wyszli na prowadzenie 6-0.

Nieszczęścia chodzą parami? Podobno. W kolejnym posiadaniu, przy 4th&10, gospodarze musieli kopać punt:

Nie można sobie chyba wyobrazić gorszego początku meczu.

Po przejęciu futbolówki, Cowboys rozpoczęli z 20 jarda połowy LA. Na szczęście dla gospodarzy, defensywa zagrała solidnie i zdołała ograniczyć zdobycz punktową gości do trzech oczek. Brett Maher trafił z 33 jardów, wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie 9-0.

W kolejnym posiadaniu podopieczni Seana McVay nadal nie potrafili rozkręcić się w ofensywie, ale tym razem zdołali zapunktować. Matt Gay trafił z 29 jardów, zmniejszając stratę Rams do sześciu oczek.

W pierwszej odsłonie meczu nie oglądaliśmy już akcji punktowych.

Druga kwarta spotkania, to pierwsze ofensywne przyłożenia każdej z ekip.

Najpierw pełną pulę zgarnęli Rams:

Potem momentalnie odgryźli się Cowboys:

Po udanych Extra points było już 16-10 dla ekipy gości i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu.

Co można powiedzieć o dwóch odsłonach spotkania? Obydwie ekipy zaprezentowały niezły poziom w defensywie, ale brakowało jednak skuteczności w ataku. Rywali rozdzielał strip sack i TD Demarcusa Lawrence’a z początku meczu, ale spotkanie było na tym etapie jak najbardziej otwarte. Można było się spodziewać emocji i wyrównanej drugiej połowy meczu.

W trzeciej odsłonie potyczki, miała miejsce jedna akcja punktowa. Brett Maher trafił ponownie Field Goal, tym razem z 40 jardów, wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie 19-10.

Na początku czwartej kwarty miała miejsce bardzo istotna akcja. Gospodarze doszli do 33 jarda połowy Dallas, ale zostali zmuszeni do kopania Field Goal z 51 jardów. Tym razem jednak, Matt Gay nie zdołał trafić. Celne kopnięcie, dałoby Rams stratę tylko jednego posiadania.

Kolejne punkty finałowej odsłony meczu ponownie padły łupem gości. I znowu były to trzy punkty. Tym razem Brett Maher nie pomylił się z 36 jardów, wyprowadzając swoją ekipę na prowadzenie 22-10.

Przy stracie 12 punktów, na pięć i pół minuty do końca, sytuacja Rams stała się trudna. Trudna, ale nie beznadziejna. Podopieczni Seana McVay zdołali dojść na 25 jard połowy gości. Przy 3rd&13, Matthew Stafford znalazł się pod presją i robił co mógł, żeby oddać rzut. Niestety jego niecelne podanie do Allena Robinsona padło łupem Malika Hookera, Safety Dallas:

Wcześniejsze pudło Matta Gaya, okazało się w tej sytuacji kluczowe. Przy dziewięciopunktowej stracie, gospodarze mogliby kopać Field Goal i oddać losy meczu w ręce swojej defensywy, a na trzy i pół minuty do końca, mieliby realną szansę na jeszcze jedno posiadanie. Tym bardziej, że Cowboys oddali im pole już po minucie. Po puncie Bryana Angera, gospodarze zaczęli swoją akcję z 46 jarda własnej połowy. Scenariusz byłby idealny dla Matthew Stafforda, ale tego Stafforda z zeszłego sezonu. Już przy czwartym snapie, do rozgrywającego z LA, dopadł Micah Parsons i wytracił mu piłkę z rąk. Dopadł do niej Sam Williams, kończąc tym samym batalię na SoFi Stadium.

Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Cowboys 22-10. Trudno jest tym razem źle ocenić defensywę mistrzów NFL, która pozwoliła gościom jedynie na jedno ofensywne przyłożenie. 3 sacks i 2 forced fumbles to solidne statystyki i nie trudno odnieść wrażenia, że zabrakło nieco szczęścia, szczególnie w aspekcie fumbles. Inną sprawą jest monotonna ofensywa Seana McVay, która zwyczajnie nie działa tak, jak powinna. Kupp i długo nic, później Higbee i znowu nic… Podania w 75% snapów, brak dobrze zaprojektowanych screenów, brak jet sweeps, brak 12 personnel, 22 personnel, czegokolwiek poza podaniami w ustawieniu z jednym Tight endem. Obrońcy tytułu nieoczekiwanie znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Sean McVay znów musi wrócić do korzeni i odkurzyć playbook z czasów Jareda Goffa, tak jak to zrobił w poprzednim sezonie.

Zawodnik meczu:

Ezekiel Elliott 22 CAR, 78 YDS, 3,5 YPC.

W tym meczu bezsprzecznie koń pociągowy ekipy Mike’a McCarthy’ego. Bez fajerwerków, ale niezwykle solidny występ.

Na plus:

Aaron Donald 6 tackles (2 solo), 2 QB hits, 2 sacks, 1 TFL.

AD rozegrał bardzo dobre spotkanie i moim zdaniem, obok Kuppa, był najjaśniejszym punktem całej ekipy z LA. Niestety, sam Donald to za mało i reszta pass rushers Rams, musi wreszcie dostosować się trochę do niego poziomem. A’Shawn Robinson, Justin Hollins, Greg Gaines i przede wszystkim Leonard Floyd, to zawodnicy, którzy są więcej niż zdolni do skutecznych akcji i regularnych sacków, tym bardziej, że większość uwagi O-line przeciwników i tak absorbuje zwykle gracz z numerem 99.

Cooper Kupp 7/10, 125 YDS, 1 TD.

Tradycyjnie już bardzo dobry występ skrzydłowego Rams. Kupp w tym momencie, o dwie długości wyprzedza cała ofensywę aktualnych mistrzów NFL.

Na minus:

Sean McVay.

Sternik Rams bardzo słabo rozpoczął obecny sezon. Po raz kolejny jego ,,pass happy” offense daje o sobie znać i znów przegrywa mecz, który realnie mógł wygrać. HC Rams ma problem ze zbilansowaniem ofensywy i zbyt mocno stawia na grę górą. Jeśli współpraca Stafforda z Kuppem funkcjonuje, swoje dokłada Higbee i przynajmniej jeden inny skrzydłowy, a McVay ordynuje akcje biegowe w przynajmniej 40%, jego podopieczni wygrywają:

vs Bills 30% L

vs Falcons 42% W

vs Cardinals 44% W

vs 49ers 27% L

vs Cowboys 25% L

Im więcej podań, tym bardziej widać dysproporcję pomiędzy Kuppem, a innymi skrzydłowymi z LA. Wydaje się, że gra po ziemi, będzie kluczowa w dalszej fazie sezonu. Może czas pomyśleć o trade po klasowego (a przynajmniej solidnego) RB?

Nie można również nie wspomnieć o monotonii ustawienia ekipy z LA. Możemy śmiało przewidywać 11 personnel i z baaaaardzo dużym prawdopodobieństwem będziemy mieli rację. Sean McVay zaczyna powoli być uczulony na ustawienia w 12 personnel (czy jakiekolwiek inne poza 11), które przecież dały mu tyle sukcesu z Jaredem Goffem u steru i z Geraldem Everettem jako drugim TE.

Matthew Stafford 28/42, 308 YDS, 1 TD, 1 INT, 2 fumbles, 2 lost.

QB z LA znów miał losy batalii w swoich rękach i kolejny raz w tym sezonie zawiódł. Drugi mecz według schematu: INT i fumble, w kolejnych posiadaniach, w czwartej kwarcie spotkania. Trudno zrozumieć regres byłego gracza Lions, szczególnie w ostatnich odsłonach, w których był w zeszłym sezonie bezbłędny.

Cam Akers 13 CAR, 33 YDS, 2,5 YPC.

Przy tak bezproduktywnych występach RB z LA, trudno się spodziewać, że przetrwa ten sezon w ekipie Rams. Teraz albo nigdy.

Allen Robinson II 3/5, 12 YDS…

Bez komentarza.

LG David Edwards

Guard Rams przegapił poprzednie spotkanie z powodu concussion protocol. W tym opuścił boisko z kolejnym wstrząśnieniem…

Co czeka teraz na ekipę Cowboys? Spotkanie o panowanie w dywizji NFC East, przeciwko Philadelphią Eagles.

Co czeka teraz na LA Rams? Tym razem łatwiejsza potyczka z Caroliną Panthers, ostatnia przed BYE i późniejszym prawdziwym maratonem spotkań z bardzo mocnymi przeciwnikami.

Autor: Maciej Michalec

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: