Skip to content

TOP 3 – week 5

Kto zasłużył na wyróżnienie, kto rozczarował, jakie jest nasze zdarzenie tygodnia? Zapraszamy na cotygodniowe redakcyjne zestawienie TOP3!

Na wstępie przypominamy o naszym podcaście, z blisko 1,5 godzinnym podsumowaniem ostatnich dni NFL i zapowiedzią przyszłej kolejki. Skład audycji to: Karol Potaś, Maciej Zając i Hubert Gawroński.

*

Wyróżnienie tygodnia:

Jakub Ciurkot: Nowy Jork

Zarówno Giants, jak i Jets, co tydzień zaskakują nas jeszcze bardziej. Osobiście jestem mocno zaskoczony takim obrotem spraw. Na chwilę obecną Nowy Jork ma rekord 7-3, natomiast z Los Angeles (Rams i Chargers) 5-5. Można przecierać oczy ze zdumienia, ale taka jest rzeczywistość. Ekipy z NY, w tym sezonie, nie są chłopcami do bicia i od samego początku sezonu pokazują, że mogą mocno namieszkać. W poprzednim tygodniu Jets rozgromili Miami Dolphins 40 do 17, natomiast Giants wygrali w Londynie z Green Bay Packers 27 do 22.

Karol Potaś: New York Jets

Od początku sezonu, a tak po prawdzie to już chwilę po zakończeniu draftu, wydawało się, że w Jets nadchodzą dobre czasy. Świetny nabór do draftu, Zach Wilson w drugim sezonie, Robert Saleh na ławce trenerskiej, to prędzej czy później musiało kliknąć, nawet mimo poważnych kontuzji (m.in. Mekhi Becton). Wciąż są przy tym wszystkim pokorni. Nie mam pewności, czy już w tym roku będą w PO, ale nawet jeśli teraz się to nie stanie, to ich spotkania będzie się oglądać z przyjemnością.

Dawid Pańczyszyn: NY Giants

Do spotkania z Packers można było jeszcze brać drużynę Dabolla za pretenderów, ale pokonanie Packers, w Londynie, każe dokonać rzeczywistej reewaluacji. Packers to mimo wszystko nadal Packers, a Titans pokazują, że jednak nie są tak słabi jak myśleliśmy po przegranej z Giants.

Brak solidnego WR core, może w końcu dogonić ofensywę Daniela Jonesa, ale na ten moment niebiescy chłopcy pokazują wystarczająco serca, aby mecz przeciwko nim nie był bye weekiem dla rywali.

Adrian Glejzer: NFC East

Przez ostatnich kilka lat dywizja NFC East była wyśmiewana przez resztę ligi za swoją słabą formę. Od trzech lat nie wygrali spotkania w playoffs, a w sezonie 2020 do wygrania dywizji Waszyngtonowi wystarczył bilans 7-9. Ten sezon ma szansę być kompletnym przeciwieństwem – Philadelphia Eagles jest ostatnim niepokonanym zespołem w lidze, a tuż za jej plecami z bilansem 4-1 znajdują się grający rezerwowym rozgrywającym Dallas Cowboys i odrodzeni po przyjściu trenera Briana Dabolla New York Giants. Wszystkie trzy zespoły bazują na mocnej defensywie oraz grze biegowej. To do nich może należeć konferencja w najbliższych latach.

Kamil Sławecki: Vikings

Vikings rozpoczęli sezon od dwóch trudnych spotkań (Packers i Eagles). Wyszli z nich z bilansem 1:1, a później było już z górki. W tym tygodniu zanotowali kolejne zwycięstwo. Co prawda rywal nie należał do czołówki ligi, ale zwycięstwo to zwycięstwo. Minnesota melduje się z bilansem 4:1 i trzymeczową serią wygranych (mają dużą szansę na przedłużenie serii do 4 zwycięstw, bo za chwilę grają z osłabionymi Dolphins). Na docenienie zasługują też dlatego, że nawet jeśli przeciwko Bears drużyna zbudowała sobie – można by myśleć – bezpieczną przewagę, prowadząc już nawet 21:3, a później na moment straciła prowadzenie w meczu, to Kirk Cousins przypieczętował zwycięstwo przyłożeniem  oraz dwupunktowym podwyższeniem i kryzys został opanowany. Dobra lekcja.

***

Rozczarowanie tygodnia:

JC: Davante Adams

Receiver Las Vegas Raiders jest gwiazdą swojej drużyny, jak i całej ligi. Od takiego gracza wymaga się na prawdę dużo. Mecz z Kansas City Chiefs był jak najbardziej do wygrania, jednak zabrakło trochę skuteczności Adamsa. Co prawda receiver Raiders złapał trzy piłki na łączną długość 124 jardów i 2 przyłożenia, jednak w kluczowym momencie spotkania nie złapał piłki, która dałaby możliwość kopania field goala na wagę zwycięstwa. Ponadto warto dodać, że w końcówce meczu Adams zderzył się ze swoim kolegą z drużyny Hunterem Renfrowem. Całe zdarzenie wyglądało mocno kuriozalnie. Jakby tego było mało, po meczu schodząc do szatni popchnął mężczyznę stojącego przed wejściem do tunelu.

KP: Jacksonville Jaguars

Już prawie wszyscy się nabrali na to, że są mocną drużyną i przytrafiła się kompromitująca porażka z Houston Texans, z jedną z najgorszych ekip ligi. I nawet nie sama porażka jest w tym najtrudniejsza, styl gry Jaguars był zupełnie nie przystający do tego, co moglibyśmy oczekiwać po ich zawodnikach. Szkoda, ale na ich szczęście, już w week 6 mają rywala, który może pozwolić im się szybko odbić – Indianapolis Colts. Jeśli znów przegrają, to chyba będzie trzeba się pogodzić z tym, że Jags dalej nie są gotowi na coś więcej niż tylko kilka zwycięstw w sezonie.

DP: Las Vegas Raiders

Na dobrą sprawę, można co tydzień wpisywać tę, drużynę do tej rubryki. Problemem nie jest do końca sama gra drużyny McDanielsa ale to, że na koniec meczu konsekwentnie trzeba dodawać kolejną cyferkę do rubryki przegranych. W każdym spotkaniu, poza Denver, przegrywali na własne życzenie, nie potrafiąc dowieźć zbudowanej przewagi do końca spotkania. Nikogo nie mógłby zdziwić fakt, jeśli Raiders byliby na ten moment 5-0. Niestety, NFL nie wybacza błędów, chyba że jesteś sędzią, wtedy możesz rzucać flagi dla hecy i za tydzień znów ubierać pasiasty uniform.

AG: Denver Broncos w Prime-Time

Przejście Russella Wilsona do Denver Broncos uczyniło z nich bardzo atrakcyjną drużynę z perspektywy stacji transmitujących spotkania. Niestety, na boisku nie są tak ciekawi do oglądania jak na papierze. Bardzo mocna defensywa oraz ofensywa poniżej przeciętnej dają w efekcie bardzo nudne spotkania z ich udziałem. Mieliśmy już okazję przekonać się o tym trzy razy w „Prime-Time” na przestrzeni pięciu pierwszych tygodni sezonu. Ostatnie z nich, czwartkowe przeciwko Colts, było jednym z najgorszych spotkań ostatnich lat. Zakończyło się po dogrywce, co powinno je uczynić ciekawym, a było wręcz przeciwnie – festiwal field goali i interception odstraszył wielu widzów od telewizorów. Zła wiadomość jest taka, że w szóstym tygodniu dostaniemy poniedziałkowe spotkanie Broncos z Chargers.

KS: Rams

Mistrzowie muszą lepiej chronić swojego QB. Linia ofensywna jest dziurawa, a drużyna nieskuteczna. Wyniki zespołu są bardzo przeciętne. Bilans 2:3 sprawia że drużyna wygląda jak średniak. W ostatnim meczu nie działało…. wszystko. I to wszystko na własnym terenie. Podsumowując mecz, LA zaliczyło: 3 straty, 5 otrzymanych sacków, zablokowany punt i spudłowany FG. Nie był to dobry dzień dla mistrzów, a czas na naprawę drużyny powoli ucieka.

***

Zdarzenie tygodnia:

JC: duże zmiany w Carolina Panthers

Szerzej o zmianach możecie przeczytać w poście poniżej. Natomiast osobiście uważam, że trzęsienie ziemi w Carolinie dopiero się rozpocznie, gdy zawodnicy zaczną zmieniać barwy klubowe.

KP: wychodzący kibice Denver Broncos na chwilę przed dogrywką

Nie wiem czy kiedykolwiek widziałem, w jakimkolwiek sporcie, by gospodarze spotkania, w momencie gdy za chwilę będą grać dogrywkę, musieli oglądać obrazki, że ich kibice mają już dość oglądania ich poczynań i wychodzą ze stadionu. Niezależnie od okoliczności, to nigdy nie powinno się przytrafić, no ale Broncos pokazali, że wprowadzają nowe „standardy” do ligi. Oby nikt inny nie brał z nich przykładu.

DP: Davante Adams

Po przegranym meczu w Kansas City, Adams schodząc do szatni popchnął pracownika obsługi. Z jednej strony, good for you buddy, koledż i opieka zdrowotna w USA są mega drogie, więc wyciągnij z tego pieniążki. Z drugiej strony “Davante Adams oskarżony o napaść po meczu w Kansas City. Za naruszenie przepisów miejskich grozi grzywna w wysokości od 250 do 1000 dolarów, do 180 dni więzienia lub obie te kary” to chyba najgłupszy nagłówek jaki mogłem przeczytać po tym zdarzeniu, zwłaszcza po obejrzeniu tego nagrania:

Z trzeciej strony, Raiders to Raiders, więc jeśli prokuratura musi zajmować się tym zdarzeniem, zamiast morderstwa albo jazdy 300 km/h po pijaku, to jest nie najgorzej. W konkluzji: dogadajcie się, uściśnijcie dłoń i skupmy się na tym, że Brett Favre zdefraudował publiczne środki.

AG: New York Jets zdobywający 40 punktów

Zwycięstwo nad grającymi trzecim rozgrywającym Miami Dolphins nie jest może niczym imponującym, ale ciężko jest odmówić Jets progresu oraz bardzo dobrej gry przeciwko mocnej defensywie Miami. Ich gra wygląda dużo lepiej niż w ostatnich latach, mają pozytywny bilans (3-2), a tegoroczni debiutanci błyszczą na boisku. Jets byli jedną z najgorszych drużyn w ostatnich dziesięciu latach (56 wygranych, jedyny zespół bez występu w playoffs w tym okresie). Ich kibice zasługują na trochę wytchnienia po chudych latach.

KS: Giants wygrywają z Packers w Europie

Giants potrzebowali chwili, by oswoić się z obcą murawą i europejskim klimatem. W przeciwieństwie do Green Bay, które po raz pierwszy grało na europejskich boiskach. Packers rozpoczęli obiecująco i pierwszą połowę mogli zaliczyć do udanych. Druga, to była już  inna bajka. Pobudzeni Giants odrobili straty i wygrali i przed kolejnym tygodniem rozgrywek meldują się z bilansem 4:1 (Giants określani są najgorszym zespołem z takim właśnie bilansem). Przy tym Giants notują swój najlepszy start od 2009 roku, gdy rozpoczęli sezon od 5:0.

***

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej