Skip to content

Z notatnika Rams #9

11 tydzień rozgrywek to spotkanie o wszystko i potencjalny gwóźdź do trumny dla ekipy Seana McVay. Rams vs Saints. Ceasars Superdome. Zapraszamy na relację z obozu ekipy z Los Angeles. Tekst Maciej Michalec.

Na wstępie przypominamy o naszym podcaście, z podsumowaniem week 11 i zapowiedzią kolejnego tygodnia w NFL.

***

Obydwie ekipy przystępowały do meczu w słabej formie i po przegranych ostatnich spotkaniach. Saints, po wyjazdowej porażce z Pittsburgh Steelers, Rams ulegli natomiast Arizona Cardinals. Ekipa Dennisa Allena jest w fazie przebudowy i przed rozpoczęciem obecnej kampanii nikt chyba nie liczył tu na udział w playoffs i walkę o najwyższe cele. Inaczej było w przypadku drużyny z Los Angeles. Podopieczni Seana McVay’a, liczyli w tym sezonie na obronę tytułu, a przynajmniej na długi run w przyszłorocznych playoffs, rzeczywistość natomiast okazała się dla nich brutalna. Rams grają futbol nudny, przewidywalny i co najważniejsze, nieskuteczny. Winę za taki stan rzeczy ponoszą przede wszystkim Raheem Morris i Sean McVay. Po koordynatorze defensywy, nie można się było za wiele spodziewać. Po McVayu, już znacznie więcej. W poprzedniej kampanii Rams grali miękko i zachowawczo w obronie i bardzo rzadko ryzykowali jakimś konkretniejszym blitzem, czy pressowali secondary. Podobnie było w playoffs, jednak tam poszczególni zawodnicy weszli na zdecydowanie wyższy poziom. Końcowy sukces spowodował, że pomimo zastrzeżeń, Morris był praktycznie nie do zwolnienia (chociaż miałem cichą nadzieję, że ktoś zaoferuje mu posadę HC, tak się jednak nie stało). Inaczej było z Seanem McVay’em. Pod jego wodzą ofensywa przez cały sezon grała na wysokim poziomie i absolutnie nic nie zapowiadało tak horrendalnego spadku produktywności tej formacji. Obrońcy tytułu praktycznie stracili już szansę na awans do playoffs, a spotkanie przeciwko Saints zwiastowało niestety bardziej katastrofę, niż szansę na odbicie się od dna. Ok, czas przejść do meczu…

***

Pierwsze punkty meczu padły łupem gospodarzy. Wil Lutz trafił z 46 jardów, wyprowadzając Saints na prowadzenie 3-0.

Rams odpowiedzieli szybko. I to jak:

Ta akcja przypomniała o tym, jak daleko potrafi rzucać Stafford.

Po celnym extra point było już 7-3.

Do końca pierwszej kwarty nie oglądaliśmy już akcji punktowych.

Drugą odsłonę spotkania mocno rozpoczęli gospodarze. 7 zagrywek, 49 jardów i przyłożenie  Juwana Johnsona, ponownie wyprowadziło Saints na prowadzenie:

Po udanej konwersji było już 10-7.

Do końca pierwszej połowy, oglądaliśmy jeszcze jedną akcję punktową i tym razem, to goście cieszyli się z pełnej puli. TD zdobył Allen Robinson, a drugą asystę dopisał sobie Stafford:

Celne extra point wyprowadziło Rams na prowadzenie 14-10 i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu.

Co można powiedzieć o postawie podopiecznych Seana McVay? Rams prezentowali się całkiem nieźle, szczególnie w ofensywie, a Matthew Stafford zaczął przypominać Pana gracza z poprzedniej kampanii. Wrażenia były bardzo pozytywne i absolutnie nic nie zwiastowało katastrofy, jaka miała później nastąpić.

Trzecią kwartę meczu z przytupem rozpoczęli Saints. Przyłożenie zdobył Jarvis Landry, a drugą asystę zaliczył Dalton:

Po kolejnym extra point gospodarze wyszli na trzypunktowe prowadzenie.

Najważniejsza akcja tej części spotkania miała miejsce niespełna minutę później. Przy 3rd&8, na 27 jardzie własnej połowy, Matthew Stafford przyjął sack od Demario Davisa i Tanoha Kpassagnona. Uderzenie przez tego pierwszego było szczególnie niefortunne, ponieważ doprowadziło do kontuzji rozgrywającego Rams i prawdopodobnie kolejnego wstrząśnienia:

Stafford opuścił plac gry i nie wrócił już do końca meczu.

Kontuzja podstawowego rozgrywającego najwyraźniej miała również wpływ na postawę defensywy Rams, ponieważ podopieczni Dennisa Allena potrzebowali tylko pięciu zagrywek, by kolejny raz zapunktować. Tym razem przyłożenie zdobył Chris Olave, a kapitalną asystą popisał się Dalton:

Po celnym Extra point było już 24-14.

Po urazie Stafforda, ofensywa spoczywała teraz w rękach Bryce’a Perkinsa, ale jak można się było spodziewać, nie zdołał on poprowadzić comebacku i odwrócić losów potyczki. Rams było stać jeszcze na dwie akcje trzypunktowe, przedzielone trafionym kopnięciem Saints.

Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 27-20. Najgorszym skutkiem tej potyczki nie była ostateczna utrata szans na przyszłoroczne playoffs (co można było przewidzieć), ale kolejne concussion Matthew Stafforda. QB z LA był niemiłosiernie poniewierany przez całą swoją karierę i właściwie od początku pobytu w mieście aniołów, zmagał się z urazami. Jednak kontuzja pleców, łokcia, kolana itd. to nie ta sama skala problemu i zagrożenia, co kolejne wstrząśnienie. Pytanie, jakie nasuwa się jako pierwsze to, czy Stafford nie ma już zwyczajnie dosyć? Rams czeka solidna przebudowa i nie jest pewne, czy projekt nadal będzie prowadził Sean McVay. Realnie, Stafford nie ma co liczyć na skład tak mocny, jak w zeszłym sezonie i to przynajmniej przez najbliższe 2-3 lata. Pytanie, czy jego dalsza gra ma jakiś sens i czy, przy tak horrendalnej, gwarantowanej sumie w swoim kontrakcie, warto narażać zdrowie dla kolejnych kilkudziesięciu milionów i kilku kolejnych lat w NFL? Nie ma wątpliwości, że całe Rams nation zapamięta Stafforda i nigdy nie zapomni o tym co zrobił i ile dał tej ekipie.

Zawodnik meczu:

Andy Dalton   21/25, 260 YDS, 3 TDs, 0 INTs.

Najlepszy mecz w sezonie, akurat przeciwko Rams…

Na plus:

Tutu Atwell   1/1, 62 YDS, 1 TD.

1 route, 1 TD. Atwell pokazał, że może stanowić niezłą deep threat i dobrze radzi sobie w szybkich, dalekich ścieżkach.

Kyren Williams   7 CAR, 36 YDS, 5.1 YPC, 1/2 TGTS, 8 rec YDS.

Liczby może i przeciętne, ale w grze absolwenta Notre Dame widać spory potencjał i można śmiało założyć, że będzie jednym z elementów, na których Rams będą budować ekipę na kolejne sezony.

Na minus:

Sean McVay – Tutu Atwell zdobywa 62-jardowe TD… Logicznym więc jest danie mu do końca meczu równo 6 snapów, w których… nie biegnie żadnego routa. Playcalling sternika Rams osiąga miejscami poziom absurdu i szczerze nie wiem czy to wypalenie, czy jakaś z góry zaplanowana przebudowa (tank tank) ekipy z LA. No bo jak zinterpretować fakt, że w tygodniu Rams rozwiązali kontrakty z Justinem Hollinsem, który zagrał połowę defensywnych snapów drużyny w tym sezonie, oraz z… najbardziej produktywnym running backiem, Darrellem Hendersonem Jr? Ruchy co najmniej niezrozumiałe, szczególnie w przypadku Hendo. Rams zostają tym samym z tragicznym Camem Akersem i z Williamsem, z którym trzeba postępować ostrożnie, bo niedawno wyleczył kontuzję.

Nie wiem, jaki plan na przebudowę zrodził się w głowach McVaya i Sneada i czy na czele nowego projektu stanie aktualny HC, ale mam wielką nadzieję, że taki plan istnieje i doprowadzi do szybkiego powrotu ekipy z LA na odpowiedni poziom.

Co czeka teraz na Saints? Niesamowicie trudne spotkanie z 49ers.

Co czeka teraz na Rams? Gigantyczny wp…..l od KC Chiefs:) Który i tak nie będzie miał żadnego znaczenia.

*

Autor: Maciej Michalec

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/ 

Leave a Reply

%d bloggers like this: