AFC Divisional Round: Houston Texans (#5) @ New England Patriots (#2)
Faza Wild Card była naszpikowana wyrównanymi pojedynkami rozstrzygającymi się “na żyletki” dopiero w końcowych akcjach spotkań. Wyjątkiem były dwa mecze – te wygrane przez bohaterów dzisiejszego tekstu – Texans i Patriots. Która z tych ekip będzie dziś górą i dołączy do Broncos w finale konferencji AFC?
21:00 Houston Texans (#5) @ New England Patriots (#2)

Zeszłotygodniowe starcie Texans ze Steelers nie było jednak przez większość czasu tak jednostronne jak mógłby wskazywać wynik. Po trzech kwartach na tablicy widniał rezultat 7-6. Teksańczycy dołożyli jeszcze kopnięcie z pola ale nie zapewniało to spokoju. Na 12 minut przed końcem, po biegu Kennetha Gainwella Steelers mieli 1&10 na 45. jardzie i wydawało się, że mogą odpowiedzieć i wyjść na prowadzenie. Mecz był jak najbardziej otwarty. Kilka chwil później Will Anderson Jr. powalił Aarona Rodgersa wybijając mu piłkę a Sheldon Rankins podniósł ją i pobiegł prosto w pole punktowe. Najlepsza defensywa w lidze ponownie pokazała swoją moc. Ta akcja totalnie złamała Steelers którzy nie podnieśli się po tym ciosie i do końca meczu stracili jeszcze 13 kolejnych punktów.
Do starcia z Patriots, podopieczni Demeco Ryansa przystępują z imponującą serią 10 zwycięstw. Największy udział w jej tworzeniu ma defensywa – Texans w trakcie tej serii tracą średnio 18 punktów na mecz. Ta formacja praktycznie nie ma słabych stron – świetnie radzą sobie zarówno z biegami jak i z podaniami a w każdej linii znajduje się co najmniej jeden zawodnik, którego należy zaliczyć do ścisłej czołówki ligi.
Ofensywnie Texans prezentują się bardzo przeciętnie. CJ Stroud to bardzo dobry QB, który w swoim trzecim sezonie trzeci raz gra w play-offach i za każdym razem wygrywa w nich co najmniej jeden mecz. O ile jednak np. w debiutanckim 2023 praktycznie sam wprowadził swoją ekipę do play-offów a w nich rozmontował Cleveland Browns o tyle teraz po prostu musi nie przeszkadzać defensywie. A meczu ze Steelers mimo zwycięstwa nie może zaliczyć do zbytnio udanych – aż pięciokrotnie zgubił piłkę, na jego szczęście tylko dwa razy została ona przejęta przez rywali. Dużą pomocą dla Strouda była obecność jednego z najlepszych WRów w lidze Nico Collinsa. „Była” bo Collinsa niestety zabraknie w dzisiejszym meczu – w starciu ze Steelers opuścił boisko z wstrząśnieniem mózgu. Pod jego nieobecność mecz życia zagrał Christian Kirk. Doświadczony skrzydłowy w sezonie zasadniczym miał zaledwie 239 jardów złapanych piłek a tydzień temu skończył mecz z wynikiem 144 jardów. Czy dzisiaj także stanie na wysokości zadania?
Jednym z „cichych bohaterów” Texans w tym sezonie jest ich kopacz Ka’imi Fairbairn. Pochodzący z Hawajów zawodnik był w sezonie zasadniczym liderem NFL w liczbie udanych kopnięć z pola. Trafił 44 razy w 48 próbach. Wszystkie pudła miały miejsce przy podejściach powyżej 50 jardów. Był także bezbłędny przy podwyższeniach. Co ciekawe rok temu to właśnie jego gorsza dyspozycja niejako kosztowała Texans porażkę w play-offach z Chiefs. W tamtym meczu spudłował 2 FG i 1 XP. Wtedy jednak miał za sobą średnio udany sezon zasadniczy więc w Houston mają podstawy do tego by wierzyć, że tym razem to się nie powtórzy.

Piętnaście miesięcy temu Drake Maye zaliczył swój pierwszy start w NFL właśnie w meczu z Texans. Patriots przegrali tamto spotkanie a Maye rzucił 2 przechwyty. Zaliczył jednak także aż 3 podania na TD co było zwiastunem sporego talentu tego rozgrywającego. Talentu, który eksplodował w drugim roku w lidze i który doprowadził 23-latka do (prawdopodobnie) tytułu MVP. Wszelkie nagrody za sezon zasadniczy znaczą jednak niewiele jeśli nie towarzyszą im sukcesy w play-offach.
Rozgrywającemu Pats w zeszłotygodniowym debiucie w postseason zdecydowanie bliżej było do debiutanta niż do MVP choć w akcji, która dała jedyny w tym meczu TD pokazał, że jest zawodnikiem o nieprzeciętnych umiejętnościach. Pamiętajmy jednak, że Maye nie może liczyć na zbyt wielką pomoc ze strony swojej linii ofensywnej. W sezonie zasadniczym był zsackowany aż 47 razy co jest wynikiem nienajlepszym ale jeszcze nie tragicznym. W starciu z Chargers był powalony aż 5-krotnie.
Na szczęście dla niego i całej ofensywy Pats, defensywa ekipy z Bostonu odwdzięczyła się rywalom tym samym a nawet przebili nieco wynik, sackując Justina Herberta 6 razy. Pozwolili rozgrywającemu Chargers na zaledwie 159 jardów podaniowych a w grze biegowej ograniczyli przeciwników do zaledwie 87 jardów. Potwierdziło się więc to o czym pisaliśmy już w poprzednich tygodniach – przy całej otoczce wokół Drake’a Maye nie należy zapominać, że Patriots 2025 to także bardzo dobra formacja obronna.
By walczyć o najwyższe cele potrzebna jest zarówno ofensywa jak i defensywa ale nie można zapominać o formacjach specjalnych. Patriots mają jednego z najlepszych punt returnerów w lidze – Marcus Jones zdobył w tym sezonie aż 2 TD po akcjach powrotnych co podobnie jak średnia/akcję powrotną wynosząca 17.3 jarda jest najlepszym wynikiem w lidze.
Ze wszystkich czterech meczów Divisional Round ten jest chyba o najkorzystniejszej dla kibiców w Polsce porze. Do tego zapowiada się bardzo ciekawe starcie, w którym brak jest wyraźnego faworyta. Przed ekranami zasiąść powinna więc spora liczba sympatyków NFL których standardowo zapraszamy na naszą facebookową grupę https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Autor: Michał Cichowski
Categories
Michał Cichowski View All
Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)