Skip to content

Chase Young: Homecoming

Trener Chase Younga z liceum Deno Campbell mówił o nim, że jego wychowanek nigdy się przed nikim nie kłaniał (…) Jeśli ktoś coś do niego miał, chciał mu coś udowodnić na boisku albo rzucał mu wyzwanie, Chase był już gotów by udowodnić swoją wyższość. Inni, np. z NFL Network, dodawali: jeśli możesz wybrać w drafcie Vona Millera lub Khalila Macka, to ich po prostu bierzesz. A Chase Young to właśnie taki format zawodnika. I ten zameldował się z drugim pickiem w Washington Redskins. Jaką jest osobą? Zapraszamy na felieton Kuby Machowiny.

„Homecoming” to stara amerykańska tradycja, której początek datuje się na rok 1911. Mieszkańcy miast, a także byli uczniowie szkół spotykają się w celu powitania w rodzinnym mieście (lub szkole) absolwentów lub tych, którzy się wyprowadzili z miasta. Przeważnie największymi atrakcjami „Homecoming” są bal, mecz futbolu oraz parada, gdzie głównym punktem jest występ orkiestry szkolnej i popisy taneczne.

Każdy z nas oglądał chociaż jeden amerykański film pokazujący przygotowania do tego typu balu. Wybiera się królową (a przeważnie też króla) balu, młodzież dolewa wódki do misy z ponczem, a wszyscy na sali czekają na „wolne” tańce. Stara, amerykańska tradycja.

Początek nowego sezonu NFL będzie także swoistym „Homecoming” dla Chase’a Younga. Chłopak urodził się w Upper Marlboro w Maryland, w maleńkim miasteczku, które według spisu ludności z 2010 roku liczyło wtedy ledwie 631 mieszkańców. Gdy Young w 2016 roku opuszczał Maryland, by grać dla college’u Ohio State nie przypuszczał, że po czterech latach przyjdzie mu znów wrócić w rodzinne strony, tym razem by grać w NFL dla Washington Redskins.

I pisząc tutaj rodzinne strony nie nadużywamy w jakikolwiek sposób tego stwierdzenia, ponieważ Upper Marlboro leży zaledwie 16,5 km od stadionu FedExFields, czyli miejsca, gdzie na codzień swoje mecze rozgrywają Redskins. Bal w Waszyngtonie ma od czwartku nowego króla, a Redskins w końcu gracza, który może stać się nowym franchise playerem i nadać twarz tej organizacji.

***

Nowy Von Miller?

Draft to zawsze pojedynek opinii i wewnętrznych dylematów, zogniskowanych wokół jednej kwestii – kogo wybrać? Najlepszego dostępnego gracza czy takiego, którego akurat potrzebujemy? To jak sytuacja, kiedy potrzebujecie kupić spodnie, a akurat wpadną Wam w oko nowe Jordany, które wcale nie są Wam aż tak potrzebne. Potrzebujecie spodni, ale z drugiej strony patrzycie na buty i myślicie: „przecież są takie fajne, ładnie będą leżeć na nodze…”.

Pieniędzy nie starczy Wam jednak i na spodnie, i na buty, co robić? I tutaj pojawia się dylemat wielu menedżerów w Drafcie, a przed takim dylematem stanęli na przykład menedżerowie Giants, którzy w 2018 roku wybrali w naborze Saquona Barkleya.

Pamiętam jak dziś opinie ekspertów. Jedni mówili: „Kto dziś buduje drużynę na running backu?!”. Inni wskazywali z kolei: „Ok, może to running back, ale taki, który rodzi się raz na 10-15 lat”. I tak Giants wzięli Barkleya – kapitalnego zawodnika i „talent pokoleniowy”, ale dla wielu z kolei zbędny luksus, patrząc na dzisiejsze modele budowania modelu mistrzowskiej drużyny.

W tegorocznym naborze przeważała głównie jedna narracja – Chase Young to także „talent pokoleniowy”, najlepszy dostępny gracz w klasie 2020. Jeden z dziennikarzy pracujących w NFL (bodajże były zawodnik Steve Smith Sr.) powiedział nawet: „Jeśli możesz wybrać w Drafcie Vona Millera lub Khalila Macka, to ich po prostu bierzesz. A Chase Young to właśnie taki format zawodnika”. Nie za odważnie? Według powszechnej opinii, nie.

Cincinatti Bengals wybrali z „jedynką” Joe Burrowa, ale oni po prostu musieli wybrać quarterbacka, swojego upragnionego „franchise QB”. Gdyby mieli już jednak rogrywającego, wybraliby pewnie Younga. Czy się mylę? Tego się już nigdy nie dowiemy, ale raczej nie.

Mówiło się, że nowy trener Redskins, Ron Rivera chętnie odsprzeda numer drugi w Drafcie, ale tylko za garnek złota. To sensowne posunięcie, ponieważ Draft to zawsze tylko Draft i to, że ktoś pójdzie z numerem 1. czy 2. nie oznacza wcale, że na bank zostanie Hall of Famerem. Czasem warto oddać wysoki numer Draftu za kilka innych, które nie wykluczają wcale wybrania świetnych graczy.

Złota Riverze nikt nie zaoferował, więc Redskins wzięli Younga. Na pewno nie żałują, margines błędu jest tutaj malutki, ponieważ Chase jest zjawiskowym zawodnikiem plus gra na jednej z najważniejszych pozycji w futbolu i to właśnie od obrony zaczyna się budowanie mistrzowskiej układanki. Young to świetny edge rusher i nowy trener Redskins będzie miał z niego wiele pociechy. A jaki jest sam Rivera?

Ron Rivera ma 58 lat i można rzec, że to oldskulowy trener. Więcej – to pierwszy od 19 lat trener Redskins, nastawiony mentalnie na defensywę. Ostatnim typowo defensywnym coachem w Waszyngtonie był Marty Schottenheimer, który w sezonie 2001/02 uzyskał bilans 8-8.

Jeśli ktoś przystawiłby mi lufę do głowy i kazał postawić oszczędności życia na jednego gracza z tegorocznego naboru, który dostanie się do Hall of Fame to wskazałbym dwóch: Chase’a Younga oraz Isaiah Simmonsa, ze wskazaniem na Chase’a. Young to prawdziwy łowca, Predator, game changer na boisku i ktoś, kto w końcu może odmienić losy Redskins.

***

Atak sprzedaje bilety, obrona wygrywa trofea

Young poszedł w ślady Nicka Bosy, kolegi z Ohio State, który został wybrany w Drafcie w zeszłym roku, także z numerem drugim (przez 49ers). Kazus Bosy pokazał, jak dobry obrońca potrafi odmienić losy drużyny. Oczywiście progres San Francisco to nie tylko zasługa Nicka, ale rookie jednak bardzo przyczynił się do awansu 49ers do Super Bowl.

Wysoki pick ekipy Kyle’a Shanahana nie byłby możliwy gdyby nie kontuzja Jimmy’ego Garoppolo, skutkująca bilansem 4-12. Przyjście Bosy i powrót „Jimmy’ego G.” odmieniły jednak 49ers o 180 stopni – od bilansu 4-12 do bilans 13-3 i wspomnianego awansu do wielkiego finału. Na podobny scenariusz liczą oczywiście po cichu fani Redskins. „Swojego Bosę” już mają, pytanie tylko czy Dwayne’a Haskinsa stać na progres? To już jednak temat na osobny tekst, a my wróćmy do Younga. Jak Chase wypada na tle Nicka Bosy?

Przed każdym Draftem mamy multum mocków, dziesiątki wypowiedzi ekspertów, byłych graczy, a nawet przewidywania zwykłych kibiców, spytanych na ulicy. Mnie w głowie zapadła przede wszystkim jedna wypowiedź odnośnie Younga:

„Nick Bosa? Chase jest lepszy od obu braci Bosa (Joey Bosa gra w Chargers)….”

Podczas swojego finanlnego roku w Ohio (sezon 2018/19) Nick Bosa zagrał ledwie trzy mecze z powodu kontuzji, a jego rolę przejął właśnie Chase Young, notując w całym sezonie 10.5 sacków i to pomimo gry z kontuzją (skręcone obie kostki). Gdy 49ers wybrali Nicka Bosę w Drafcie, wszyscy spodziewali się, że Chase może pójść w jego ślady, jeśli zagra dobry sezon w Ohio. Jak mu poszło? Popatrzmy:

– w listopadzie 2019 roku ustanowił rekord sacków w jednym meczu (4) oraz tackles for loss także w pojedynczym spotkaniu (5)

– sezon zakończył z następującymi statystykami: 16.5 sacks, 46 tackles, 21 tackles for loss, 7 forced fumbles, 3 passes batted down oraz blocked field goal. Dokonał tego wszystkiego w 12 meczach, a jego 16.5 sacków pobiło rekord uczelni należący do Vernona Gholstona, który 14 razy dopadał quarterbacka rywalu w roku 2007

Chase wygrał wiele plebiscytów i nagród, wśród których należy wymienić m.in.:

– Bronko Nagurski Trophy

– Chuck Bednarik Award

– Ted Hendricks Award

– Nagurski–Woodson Defensive Player of the Year

Young znalazł się także w czołówce plebiscytu Heisman Trophy, stając się zaledwie dziewiątym od 1982 roku graczem obrony, który dostąpił tego zaszczytu. Ostatecznie zajął czwarte miejsce, ustępując trójce quarterbacków. Podium stworzyli Joe Burrow, Jalen Hurts oraz Justin Fields.

Można śmiało stwierdzić, że gra Younga w sezonie 2019/20 przewyższyła wszelkie oczekiwania, ale lata oglądania futbolu nauczyły mnie jednak jednego – college to college, a NFL to NFL. Transmisja z gwiazdy uniwersytetu do gwiazdy NFL to ciężki proces i wielu odpada, i to pomimo ewidentnego talentu do gry. Dochodzą przecież kwestie presji, mentalności, inteligencji. Nick Bosa przeszedł ten proces modelowo i dziś można go nazwać śmiało gwiazdą NFL. Ale czy tak samo będzie z Youngiem?

Uczelniane sukcesy Younga, sukcesy Bosy w NFL oraz cały ten hype powodują, że poprzeczka w wypadku Chase’a ustawiona jest wyżej niż w przypadku Nicka. Jeśli zostanie „tylko” okazjonalnym pro bowlerem i będzie zaliczał po 8-10 sacków w sezonie, wielu będzie zawiedzionych. Jeśli Redskins nie odbudują się szybko jako klub, wielu będzie jeszcze bardziej zawiedzionych.

Panuje przecież narracja ,że Chase jest „nowym Vonem Millerem czy Khalilem Mackiem” i „będzie lepszy niż bracia Bosa”. Niełatwe zadanie czeka jednak Younga, ponieważ Nick Bosa wpasował się w świetny system Shanahana, a San Francisco są zwyczajnie dużo lepszą drużyną od Redskins, pod każdym względem.

Tzw. „upside”, czyli po naszemu „sufit” możliwości Younga jest pewnie wyższy niż u Bosy, ale nie spodziewałbym się jednak gwałtownych sukcesów klubu z Waszyngtonu już, tu i teraz. Za to popisów indywidualnych Younga i walki o nagrodę Defensive Player of The Year w niedługim czasie jak najbardziej. Jeśli chodzi o porównania w NFL, wielu wskazuje podobieństwo w grze i budowie fizycznej pomiędzy Youngiem, a Mylesem Garrettem. Pożyjemy, zobaczymy.

***

Wiadra z cementem, sprinty i koszykówka na murawie

Matt Miller z Bleacher Report napisał o Youngu, że „jeśli szukacie pewniaka w tegorocznym Drafcie to Young jest najbliżej tego stwierdzenia”. Chase mierzy 196 centymetrów wzrostu i waży ponad 120 kilo, ale kiedyś był tylko małym chłopcem, jak każde dziecko. Gdy miał sześć lat i biegał po boisku z innymi chłopcami, już miał w sobie tę dzikość. Jego ojciec widząc poczynania swojego synka rzucił kiedyś, i to całkiem poważnie:

„On dostanie kiedyś stypendium sportowe na uczelni”.

Nie było to pobożne życzenie, jakie ma większość ojców, marzących o karierze sportowej swoich synów. Chase od małego był zwyczajnie bardzo silny i sprawny, gołym okiem miał zadatki na sportowca. Przystępując do Draftu Chase nie tylko wnosił na wagę swoje plus 120 kilo, ale przede wszystkim 7-8% tkanki  tłuszczowej. Jak podano podczas jednego z programów przed Draftem, był to najlepszy wynik wśród defensywnych liniowych.

Yound uczęszczał do DeMatha Catholic High School w Maryland, gdzie od początku wyróżniał się atletyczną sylwetką. Jego trener z czasów liceum Deno Campbell wspomina:

„Kiedy zobaczyliśmy go po raz pierwszy na siłowni to wiedzieliśmy od razu, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym. Wyjątkowa etyka pracy. Tutaj mieliśmy zadanie specjalne – naszą misją było to, by jedynie nie zepsuć potencjału tego chłopaka”.

Dzisiaj Young jawi nam się jako klasyczna młoda gwiazda – włosy jak Predator, tatuaże, modne ciuchy. Ale to tylko jedna strona medalu. Jako zawodnik od dziecka ciężko trenował i bardzo lubi uczciwą pracę i spokój. Gdy kończył liceum, z ofertą stypendialną zgłosiło się do niego ponad 40 szkół, w tym oczywiście wszystkie elitarne programy futbolowe, z Alabamą na czele.

Wybrał Ohio, ponieważ rekrutował go osobiście koordynator defensywy Larry Johnson, a uczelnia i drużyna wydały mu się „bardzo rodzinne”. Chase od młodości lubił taki klimat, plus rygor i zasady. Chodził przecież do katolickiego liceum, gdzie było wiele surowych zasad dotyczących ubioru, fryzur. No i nie było tam żadnych dziewczyn, co dla wielu byłoby nie do przeskoczenia. Nie dla Chase’a, który od początku sfokusowany było na futbol.

Do dzisiaj zresztą taki jest. Przygotowując się do Combine, Young trenował w obiektach należących do Los Angeles Lakers. Kiedy jednak wybuchła epidemia koronawirusa i wszystko zostało zamknięte, Young postawił na prostotę i oldskul, jak w Rockym. Zaszył się w domu kuzyna swojego trenera personalnego Martina Gibsona i ćwiczyli wszystkim, co mieli pod ręką. Ich ulubionymi przedmiotami stały się ćwiczenia siłowe z wykorzystaniem wiader z cementem. W takich właśnie warunkach drugi pick draftu trenował, by być w formie, gdy otworzą w końcu centra treningowe.

Chase Young lubi ciężką harówkę, ale ma też swój styl i zadziorność, która czasem przenosi go na „ciemną stronę mocy”. Trener Deno Campbell mówił, że Young potrzebował czasem, by „sprowadzić go na ziemię, gdy zaczynał zbytnio kozaczyć”. Lubił też mówić jaki jest dobry, zarówno starszym kolegom, jak i na przeciwnikom na boisku. Arogant? Być może. Czy był najlepszy? Do tej pory z pewnością tak.

Campbell: „Nigdy się przed nikim nie kłaniał (…) Jeśli ktoś coś do niego miał, chciał mu coś udowodnić na boisku albo rzucał mu wyzwanie, Chase był już gotów by udowodnić swoją wyższość. Tak mają chyba samce alfa…”.

Grę Chase’a Deno Campbell nazywa „koszykówką na murawie”. Dlaczego? Ponieważ chłopak przeniósł na futbolowe boisko to, co odróżnia go od innych – nie tylko siłę, ale przede wszystkim szybkość. Chase zrozumiał od pierwszego dnia co musi zrobić, by być najlepszy. Największy i najsilniejszy już był, chciał dodać szybkość. Zapisał się zatem do… drużyny sprinterskiej, ćwicząc codziennie biegi na 100 i 200 metrów, skupiając się zwłaszcza na wyjściu z bloków. Czyli na czasie, jaki potrzebny jest do wyprzedzenia przeciwników i dopadnięcia quarterbacka rywali.

Trening ten kontynuuje zresztą do dzisiaj, tyle że już pod okiem wspomnianego trenera Martina Gibsona. Według świadków to „bardziej trening running backa, aniżeli obrońcy”. Elitarna siła w połączeniu z elitarną szybkością. Ostatnio Chase dołożył jeszcze jeden element do swojego treningu – boks. Ponoć jest całkiem niezły.

Trzeba także dodać, iż Young, zanim przejął rolę Bosy, był na pierwszym roku w Ohio tylko zmiennikiem, ucząc się od Nicka, obserwując go. Według koordynatora defensywy w Ohio, trenera Larry’ego Johnsona, to co odróżnia Younga od innych elitarnych edge rusherów to wszechstronność plus wspomniany nietypowy trening biegowy. Chase potrafi dopaść rozgrywającego, by zaraz przestawić się i zająć się kryciem rywali. Dodaje Larry Johnson: To nie tak, że bracia Bosa tego nie umieją… Ale on to robi PŁYNNIE”.

***

Przyszłość

Nie będziemy robić z Younga świętego, bo sami trenerzy wspominają, że zdarzało mu się za bardzo kozaczyć i musieli go sprawdzać na ziemię. Chase miał także incydent z NCAA, która zawiesiła go na dwa mecze za to, że wziął nieautoryzowaną pożyczkę, rzekomo by pomóc swojej dziewczynie, która chciała pojechać wraz z nim na Rose Bowl w 2019 roku. Pieniądze spłacił, ale według ligi uniwersyteckiej naruszył zasady. Sportowcy w NCAA i ich status „amatora” to materiał na kolejny osobny tekst, więc nie będziemy się na tym temacie skupiać.

Pomijając powyższe incydenty Chase wydaje się dość ogarnięty, skupiony na pracy i futbolu. Swoje losy związał z agencją Klutch Sports, której twarzą jest Rich Paul, popularny wśród atletów agent, którego z kolei nie lubią koledzy po fachu. Dlaczego?

Paul jest dość sprawnym fachowcem, jest młody i gracze mają go za „swojego”. Ten Afroamerykanin ubiera się podobnie jak zawodnicy, słucha podobnej muzyki, zawodnicy mu ufają, a on negocjuje skutecznie wielomilionowe kontrakty. Jego głównym klientem jest przede wszystkim LeBron James, a to już wiele mówi.

Klutch Sports to najprężniej rozwijająca się na rynku sportowym firma, stojąca w opozycji do wielkich koroporacji. Po cichu mówi się, że Paul nie zdziera ze swoich klientów jak inni agenci, a jest równie skuteczny co inni, a może nawet bardziej. Do tego zapewnia rodzinną atmosferę, coś jak Jerry Maguire w stosunku do Roda Tidwella, idąc w filmowe klimaty. Jeśli ciekawi Was ten temat, polecam artykuł:

https://www.gq.com/story/rich-paul-powerbroker-interview

Żaden gracz nie wie, ile potrwa jego kariera. Chase wie jednak, co będzie robił po jej zakończeniu. Zajmie się… egzekwowaniem prawa. „Criminal Justice” było jego głównym przedmiotem podczas studiów w Ohio i wcale nie traktował nauki jedynie jako dodatku do grania:

„Zarówno mój tata, jak i wujek zajmowali się egzekwowaniem prawa. To było zawsze bliskie mojej rodzinie i sam chciałem to robić, obserwując ich na codzień (…) Chciałbym być prywatnym detektywem, albo agentem specjalnym pracującym na ulicy…”.

Dodajmy, że ojciec Younga był deputowanym policji, a wujek śledczym. Nie wiemy, czy Chase zostanie w przyszłości stróżem prawa i będzie ścigał przestępców, ale wiemy na pewno, kogo będzie ścigał jesienią. Quarterbacków przeciwnych drużyn.

Fajnie, że Young trafił do drużyny Waszyngtonu, To chłopak z Maryland, który wychował się ledwie 16 kilometrów od stadionu Redskins. Podczas Draftu pokazywano jego zdjęciu w wieku właśnie sześciu lat, gdzie biegał po boisku w koszulce Redskins.

Dziś już wiemy, że to zdjęcie okazało się prorocze, a kiedyś może okazać się wręcz ikoniczne. Chase Young ma wszystko, by odnieść sukces w NFL i odbudować renomę klubu z Waszyngtonu. Ma także charakter, który może choć trochę pomóc kibicom Redskins zapomnieć o tragicznie zmarłym Seanie Taylorze, sercu defensywy i nieodżałowanej legendzie Redskins. Ale to znow temat na osobny tekst, który kiedyś na pewno napiszę.

Autor: Kuba Machowina

Źródło zdjęcia: instagram chaseyoung_

Autor korzystał z artykułów:

https://www.cleveland.com/osu/2019/09/ohio-states-star-de-chase-young-following-his-familys-formula-to-success-from-athletics-to-law-enforcement.html

https://www.washingtonpost.com/sports/2020/04/22/chase-young-nfl-draft-sure-thing-markelle-fultz-advice/

Leave a Reply

%d bloggers like this: