Skip to content

NFLPolska Draft Raport – podsumowanie

Draft w 2020 roku to już historia. Kto pozytywnie zaskoczył, kto rozczarował? Jak spisała się organizacja? Zapraszamy na podsumowanie, które zbiorczo przygotowali redaktorzy NFLPOLSKA. 

Jakub Kazula (@KubaKazula)

Pozytywne zaskoczenie – Arizona Cardinals

6 picków w drafcie i 6 bardzo dobrze trafionych, mimo braku 2 rundy. A jeśli przypomnimy sobie, że ta druga runda zmieniła się w DeAndre Hopkinsa…Cardinals mają za sobą znakomity offseason. Oprócz tego drugi rok trenera i nowego rozgrywającego, co powinno oznaczać spory progres. 49ers, Seahawks, Cardinals i Rams? NFC West to chyba najmocniejsza dywizja ligi

Negatywne zaskoczenie – Green Bay Packers

W drafcie Packers widać plan – Matt LaFleur chce skupić się zapewne na defensywie i grze biegowej z Aaronem Rodgersem, jednak ich wybory w drafcie będą miały ogromny problem, by zadowolić fanów i ekspertów. Wszyscy oczekiwali uzupełnienia luk, by skuteczniej walczyć o Super Bowl, tymczasem Packers wybierali bez zwracania uwagi na aktualne potrzeby, a w dodatku ich wybory zdają się być tzw. „reachami”. Power back w drugiej rundzie, TE oceniany dużo niżej w trzeciej. I rozgrywający w pierwszej w momencie, gdy Aaron Rodgers wciąż ma się świetnie. Te wybory raczej nie pomogą w trybie „na już”, a chyba o to powinno chodzić


Miłosz Marek (@MiloszMarek)

Kto zaskoczył pozytywnie – New York Jets

Myślę, że mało osób przykłada wagę do wyborów odrzutowców, bo nawet po dobrym trafcie nie będą faworytem AFC East, ale według mnie, będą jedną z drużyn, które mogą pokusić się o sporą niespodziankę w sezonie. Oczywiście, jeśli Adam Gase zdoła poskładać wszystkie fragmenty w solidny zespół. Joe Douglas, generalny menager Jets, dla którego był to pierwszy draft i pierwszy offseason spisał się bardzo dobrze. Z głową i na miarę budżetu uzupełnił luki podczas free agency, trudno przyczepić się do któregoś z wyborów w drafcie, dodatkowo mnożąc wybory. Dla fanów Jets to bardzo istotna wiadomość. Czy to dobry początek zrywania z łatką dysfunkcyjnej organizacji?

Kto zaskoczył negatywnie – Green Bay Packers

Trudno jednoznacznie ocenić ten draft w wykonaniu ekipy z Wisconsin. Jordan Love to najbardziej kontrowersyjny, tudzież wzbudzający emocje pick Packersów od… wyboru Aarona Rodgersa. Wówczas młody rozgrywający miał przed sobą perspektywę nauki od wielkiego Brett’a Frave’a, a fani z Green Bay nie byli zadowoleni. Teraz są prawdziwie rozwścieczeni, bowiem w uznawanym przez wielu najlepszym drafcie wide reciverów, Packers, mający spore luki na skrzydłach, zdecydowali się zatrudnić tylko jednego WR jako UDFA. Gutekunst i LaFleur zostaną prawdziwie ocenieni po latach, kiedy przydatność Love’a i innych zawodników zostanie przygotowana. Na razie wystawili się na lawinę krytyki.


Dominik Kędzierawski (@dkedzierawski)

Pozytywne – Denver Broncos

Nie każdy nazwie ich wielkimi zwycięzcami draftu, ale John Elway zrobił kilka rzeczy naprawdę dobrze. Raz, że otoczył Drew Locka brońmi, dodając mu dwóch bardzo szybkich receiverów, fenomenalnego route runnera i do tego jeszcze jego atletycznego right enda z Mizzou. Dwa, dorzucił zawodników, którzy idealnie pasują do systemu Vica Fangio, co w moich oczach znacznie zwiększa ocenę tego draftu. Ludzie jak Michael Ojemudia i Justin Strnad są żywcem skrojeni do systemu C3 który gra Fangio, a McTelvin Agim będzie zabawką, z której posiadania Vic na pewno się nie obrazi. Trzy, złapał fenomenalne wartości – Lloyd Cushenberry a trzeciej, Derrek Tuszka w siódmej, Netane Muti oraz Justin Strnad w szóstej. Cztery, wspomniani Lloyd oraz Muti dając Denver duże szanse na wzmocnienie ich linii ofensywnej przy niemal minimalnym nakładzie wydatków. Koniec końców, bardzo dobry draft.

Negatywne – oczekujecie tutaj zapewne Green Bay albo Nowej Anglii, ale jestem delikatnie rozczarowany Miami oraz Waszyngtonem.

Ci pierwsi, w moim odczuciu, aż za bardzo zainwestowali w potencjał, ale jestem w stanie kupić ich wybory pod kątem systemu i i filozofii Pats w wydaniu Floresa. Z kolei Waszyngton to już co innego. Wyboru Chase’a Younga się nie dało zepsuć, ale następne wybory sprawiały niekiedy, że zgrzytałem zębami. Na początku, bardzo lubię wybory Charlesa i Ishmala, to bardzo dobrzy OL i jeden z nich powinien wypalić. Lubię osoby Gibsona oraz AGG, ale nie do końca rozumiem fit. Skins mają już tłok na RB i Gibson nie będzie grać jako skrzydłowy cały czas, z jego surowością. Czy Rivera liczy na kolejnego CMC? O wiele lepszą wartością byłby wtedy Joe Reed. Przy AGG z kolei podobna notka, gdyż Kelvin Harmon wybrany rok temu to po prostu lepszy zawodnik. Tak samo jak i Isaiah Hodgins, który wciąż był na tablicy. Dobry zawodnik, ale czy fit? Przynajmniej Haskins się ucieszy. Z pozostałej trójki, według mnie tylko James Smith-Williams był draftowalny, tylko ze względu na potencjał. Khaleke Hudson został wybrany nad kilkoma LB, którzy są po prostu lepsi, a Kamren Curl nie powala. Przeciętny draft, można było lepiej na start kadencji Riverboat Rona.


Kuba Machowina (@KubaMachowina)

Pozytywna niespodzianka – Dallas Cowboys
Wiele drużyn wybierało dobrze i z głową, ale mnie szczególnie podobały się wybory Dallas Cowboys. Przed Draftem wiadomo było, że w którymś momencie naboru Cowboys wezmą wide receivera, ale nie sądziłem że w od razu w pierwszej rundzie. Włodarze „America’s Team” uznali jednak, że tak dobra klasa WR może się nie powtórzyć prędko więc wzięli i swojego, zwłaszcza iż trafiła im się prawdziwa okazja.
Raczej nikt nie przypuszczał, że CeeDee Lamb będzie do wzięcia, zwłaszcza iż w większości mocków był przed Jeudym i Ruggsem. Daniel Jeremiah prognozował, iż Cowboys mogą wziąć Justina Jeffersona, ale skoro do wyjęcia był Lamb, wybór był oczywisty. Co do Lamba to dla niego może to być wybór słodko-gorzki. Czemu?
Ponieważ jeśli trafiłby do ekipy pokroju Jets, z miejsca zostałby skrzydłowym numer jeden. W Dallas będzie pewnie trzecim (po Cooperze i Gallupie), ale z kolei tutaj ma lepszą linię ofensywną, lepszego quarterbacka i większy rynek. W końcu to America’s Team! Tak więc coś za coś.
Pozytywnie oceniam także resztę wyborów, zwłaszcza Trevona Diggsa, Neville’a Gallimore’a, Reggiego Robinsona, Bradlee Anae oraz Tylera Biadasza. Po pierwszej rundzie myśłałem, że Cowboys pójdą All In na atak, ale następne rundy pokazały, jak mądrze wybierali. Uzupełnili dziury w obronie i na centrze, dodatkowo biorąc graczy, którzy mogli pójść dużo, dużo wcześniej (jak Diggs czy Biadasz).

Rozczarowanie – Chicago Bears
Mam takie wrażenie, że postępowanie GM Ryana Pace’a to jak nieudany związek rodem z filmu – jedna ze stron bawi się drugą i specjalnie coraz bardziej przekracza granice, byle tylko zobaczyć ile może wytrzymać partner/ka.
Patrząc na pierwsze wybory Bears to obiektywnie nie są one złe, ponieważ zarówno Kmet i Johnson mają papiery na to, by zostać dobrymi zawodnikami, może nawet gwiazdami. Tak jak jednak pisałem w moim ostatnim tekście o Chasie Youngu, Draft to nieustanny dylemat pomiędzy tym czy wybrać tego, kogo aktualnie najbardziej potrzebujemy czy tego, który wpadnie nam w oko.
Tak jak wybór Jaylona Johnsona spokojnie się broni i gdyby nie kontuzja to mógłby być i wybrany w pierwszej rundzie, tak wybór Cole’a Kmeta już nie. Wielu mówi, że to najlepszy TE w naborze, ale po co Bears kolejny Tight End?! Totalnie tego nie rozumiem.
Dalsze rundy także takie sobie. Darnell Mooney doda trochę szybkości, a Trevis Gipson ma także papiery na granie, ale spodziewałem się, że Bears wcześniej postawią na wzmocnienie OL, aniżeli w siódmej rundzie.
Myślałem, że swoje picki – których i tak nie było dużo w pierwszych rundach – Pace i Nagy rozegrają inaczej, a tak nałożyli na siebie jeszcze większą presję. W ogóle Bears byli dla mnie jednym z większych rozczarować tamtego sezonu – z bilansu 12-4 spadli na 8-8, a ten Draft wcale nie napawa optymizmem.


Bartek Wieczorek (@B_KnowsSports)

Pozytywne zaskoczenie – New York Giants i Cincinnati Bengals
Hej, Dave Gettleman czasami potrafi draftować! Wielokrotnie podkreślałem, że nie jestem entuzjastą etosu pracy generalnego menedżera Giants, ale draft niebieskich nie wyglądał tak tragicznie jak przed rokiem. Poza wyborami z 6 i 7 rundy, Gettleman poważnie wzmocnił swój zespół. Andrew Thomas powinien być ostoją na lewej stronie ofensywnej linii na lata, Xavier McKinney to najlepszy safety w klasie, Matt Peart to bardzo niedoceniany right tackle, Darnay Holmes jest wszechstronny i instynktowny, ale największą perełką jest Shane Lemieux. Zawodnik z Oregonu powinien razem z Willem Hernandezem stworzyć parę bardzo mocnych guardów.
Po raz pierwszy od kilku lat jestem w 100% zadowolony z draftu Cincinnati Bengals. Po pierwsze, w końcu mamy franchise quarterbacka w postaci Joe Burrowa. Największa dziura poza QB czyli LB w końcu załatana przez 3 ponad przyzwoitych graczy: Logan Wilson, Akeem Davis-Gaither, Markus Bailey. Do tego pass rusher z Notre Dame, Khalid Kareem, wszechstronny ofensywny liniowy z Kansas, Hakeem Adeniji i WR Tee Higgins z Clemson. Oczywiście wybór tego ostatniego jest krytykowany przez wielu, ale uważam, że Higgins powinien się odnaleźć w Cincinnati u boku swojego przyjaciela Joe Burrowa oraz idola, AJ’a Greena.

Negatywne zaskoczenie – Seattle Seahawks, Atlanta Falcons, częściowo Miami Dolphins

Przyznam szczerze, że był to draft gdzie niewiele ekip popełniło gafy. Jeżeli ktoś je popełnił to choćby Seattle Seahawks, których draft srogo rozczarował, ale to już któryś rok z kolei kiedy nabór zespołu z Seattle wygląda kiepsko na papierze. Wtórują im działacze Atlanty Falcons, którzy wzorują się na modelu GM’a Seahawks wybierając zawodników z wysokim sufitem, aczkolwiek mocno zawodzących na taśmie. Doceniam ruchy Miami Dolphins jak choćby wybór Tuy Tagovailoi z piątym numerem w drafcie, aczkolwiek już wybór Austin Jacksona z 18 jest dosyć szokujący. Jackson to ofensywny tackle, który jest niezwykle surowy i sporym ryzykiem jest to, żeby od pierwszej kolejki chronił na lewej stronie Tuę, który miał ostatnio problemy ze zdrowiem.


Karol Potaś (@Karol_Potas)

Pozytywna niespodzianka – NFL

Było wiele obaw dotyczących przeprowadzenia draftu, od tych technicznych (czy wytrzymają łącza internetowe i telefoniczne), po obyczajowe (wszyscy walczą z koronawirusem, a NFL organizuje tak wielkie wydarzenie, przez co wielu uważało, że tak nie wypada). Finalnie okazało się, że wygrała NFL, a wraz z nią sport. Draft był absolutnie wyjątkowy. Klimatyczny, rodzinny. Nawet zwykle nielubiany komisarz ligi Roger Goodell dał się poznać ze świetnej strony, m.in.  przez to że nie próbował być sztuczny. Nabór przebiegł bez jakichkolwiek problemów technicznych. Był płynny, sprawny, oglądał się fantastycznie. Mało tego, pojawiły się głosy fanów, że taki internetowy draft mógłby być organizowany już zawsze. Oczywiście jest to niemożliwe z powodów finansowych (organizacja draftu przez miasta to ogromny biznes i już wiemy, że kolejny za rok odbędzie się w Cleveland), natomiast świadczy to o jednym, futbol amerykański w tych trudnych czasach obronił się wyjątkowo.

Negatywna niespodzianka – uwaga do prezentacji zawodników

Może jest to przywalanie na siłę, ale… przy niektórych zawodnikach po wyborze pojawiały się grafiki z naprawdę durnymi informacjami. A już ta, że matka jednego z zawodników wybranych w drafcie – jako ciekawostka – walczyła 16 lat z uzależnieniem od narkotyków to był szczyt. Nie idźmy w tę stronę. Ale mam wrażenie, ze liga oraz realizacja projektu zreflektowała się i szybko przyznała do błędu. Miejmy nadzieję, że następnym razem podobnych „doświadczeń” nie będziemy oglądać.

Źródło grafiki: nfl .com

Leave a Reply

%d bloggers like this: