Skip to content

Dlaczego warto oglądać Canadian Football League?

Liga futbolu kanadyjskiego to dobry sposób na osłodzenie sobie czekania przed startem sezonu NFL. Rozgrywki te, mimo wielu podobnych założeń, różnią się znaczącymi elementami od amerykańskiego odpowiednika. Zapraszamy na krótki przewodnik po CFL.

Pierwszy gwizdek… jeszcze nie teraz.

Oryginalnie tekst ten miał przybliżyć obraz Kanadyjskiej Ligi Footballu (CFL) ze względu na start sezonu 10 czerwca, a co za tym szło – mecze przedsezonowe od 23 maja. Kanada zmaga się jednak ze skutkami trzeciej fali Covid-19, dlatego komisarz ligi, Randy Ambrosie, przesunął start na 5 sierpnia.

Data ta nie jest też na 100% finalną. Ambrosie wspomina o dwóch warunkach: zaakceptowaniu planów ligi dotyczących ochrony zdrowia przez odpowiednie służby krajowe oraz pozwoleniu rządu na obecność znacznej liczby kibiców na stadionach. O ile pierwsza zmienna jest oczywista, o tyle co do drugiej ważny jest pewnie kontekst. Jak wspomina komisarz w oświadczeniu o przesunięciu startu:

CFL bazuje na przychodach z biletów bardziej niż jakakolwiek inna profesjonalna liga w Ameryce Północnej. To źródło dochodów stanowi zazwyczaj ponad połowę zarobku klubów. Zespoły już i tak borykają się z finansowymi kłopotami od poprzedniego roku – brak kibiców tylko by je spotęgował.

Jednocześnie Ambrosie chce być w razie konieczności elastyczny. Na przykład, jeżeli nie będzie można rozgrywać meczów na Wschodzie, to sezon rozpocznie się od pojedynków u zachodnich drużyn, by potem wrócić do wschodnich miast.

No właśnie, co z tą ligą?

CFL składa się obecnie z 9 drużyn, podzielonych na 4-zespołową Dywizję Wschodnią i 5-zespołową Dywizję Zachodnią.

Dywizja Wschodnia: Hamilton Tiger-Cats, Montreal Alouettes, Ottawa Redblacks, Toronto Argonauts.

Dywizja Zachodnia: BC Lions, Calgary Stampeders, Edmonton Football Team, Saskatchewan Roughriders, Winnipeg Blue Bombers.

Jak niemal w każdym północnoamerykańskim sporcie, temat ekspansji ligi i dołączania kolejnych zespołów mniej lub bardziej przewija się na przestrzeni lat, co byłoby dobrym kierunkiem, zważywszy na nieparzystą liczbę drużyn, która wymaga pewnych niestandardowych rozwiązań w systemie rozgrywek.

A na ogół wygląda on tak: 21-tygodniowy sezon zasadniczy to dla każdej drużyny gra „każdy z każdym” u siebie i na wyjeździe, plus dwa mecze z rywalami dywizjonalnymi, którzy są zmieniani co sezon. Finalnie więc na sezon składa się 18 rywalizacji. Smaczkiem jest Labour Day Classic – podczas weekendu z Labour Day (federalne Święto Robotników obejmujące pierwszy poniedziałek września) rozgrywane są niezmienne pojedynki pomiędzy Toronto–Hamilton, Edmonton–Calgary, Winnipeg–Saskatchewan i Ottawa–Montreal, wzbudzające wiele lokalnych i krajowych emocji.

Do fazy play-off awansuje 6 drużyn. Zwycięzcy Dywizji otrzymują bye-week na pierwszą rundę, natomiast drużyny z miejsc 2 i 3 rywalizują ze sobą w Półfinale Dywizji. I tu dochodzimy do Crossover Rule, która wywraca do góry nogami znane nam zasady awansów do rozgrywek posezonowych.

Domyślnie z każdej Dywizji do play-offów wchodzą po 3 drużyny. Jeżeli jednak czwarta drużyna jednej z Dywizji ma na koniec sezonu lepszy bilans zwycięstw niż trzecia drużyna z przeciwnej dywizji, to jest „przenoszona” za nią do jej Dywizji.

Posłużmy się przykładem: trzecia drużyna Dywizji Wschodniej ma bilans 9-9, natomiast czwarta drużyna Dywizji Zachodniej odnotowała bilans 11-7. W takim wypadku w Półfinale Wschodu zobaczymy #2 Wschodu i #4 Zachodu, zaś #3 Wschodu nie awansuje w ogóle do fazy posezonowej.

Do tej pory Crossover Rule nie przyczyniła się do wyłonienia zwycięzcy Grey Cup – od momentu wprowadzenia tej zasady w 1997 roku, żadna z przystępujących do PO w ten sposób drużyn nie zdobyła mistrzostwa.

Herbaciany puchar

Pojawiła się nazwa tajemniczego Grey Cup – najprościej mówiąc, to „ichniejsze Super Bowl”. Pomimo faktu, że sama Canadian Football League powstała w 1958 roku, Grey Cup wręczany jest kanadyjskim zespołom już od 1909 roku – co czyni go drugim, po Pucharze Stanleya, najstarszym trofeum dla profesjonalnych zespołów w Ameryce Północnej. To najchętniej oglądane kanadyjskie wydarzenie sportowe w kraju – rokrocznie zbiera przy telewizorach kilka milionów odbiorców. Najwięcej wygranych w Grey Cup mają Toronto Argonauts (17), a każda z obecnie grających w lidze drużyn, ma w swojej historii przynajmniej jeden triumf w grze o najwyższe trofeum.

Nagrodę ufundował Albert (4th Earl) Grey, ówczesny Gubernator Generalny Kanady. Początkowo miała ona trafiać do amatorskich drużyn hokejowych, jednak tu ostatecznie został wybrany Allan Cup. Earl Grey postanowił zatem wręczać puchar zawodnikom rugby, co zapoczątkowało tradycję trwającą do dziś. Rugby, w zasadzie do momentu powstania CFL w 1958, było mgliście pomieszane z futbolem w Kanadzie. Dopiero powstanie ligi ujednoliciło tę dyscyplinę do futbolu kanadyjskiego i mimo tego, że NFL istniała już wtedy od niemal 40 lat, nie możemy tu mówić o kanadyjskiej odmianie futbolu amerykańskiego – podobieństwa są ogromne, jednak różnice na tyle duże, że trzeba to traktować jako dwie osobne dyscypliny.

Ciekawostka: wiele osób pewnie nabrało po poprzednim akapicie ochoty na herbatkę – nic dziwnego. Czwarty Earl Grey, który ufundował Grey Cup, był wnukiem drugiego Earl Greya, z którym wiążą się legendy dające nazwę jednemu z najpopularniejszych rodzajów herbaty na świecie.

Dlaczego nie „kanadyjski futbol amerykański”?

Wspomnieliśmy o różnicach i to one są kluczem do bycia odpowiednio przygotowanym przed pierwszym seansem kanadyjskiej ligi. Porównanie tych zasad do amerykańskiej NFL ma na Wikipedii swoją pokaźną stronicę w postaci sporego bloku tekstu – nie ma więc sensu zagłębianie się teraz we wszystkie niuanse. Zainteresowanych odsyłamy do wnikliwej analizy na https://en.wikipedia.org/wiki/Comparison_of_American_and_Canadian_football. Skupmy się teraz na najważniejszych:

  1. Większe boisko – długość boiska to 110 jardów (vs 100 jardów w NFL), szerokość 65 jardów (vs ok. 53 jardów NFL), a end zone 20 jardowe (vs 10 jardowe NFL)
  2. 3 próby na przejście 10 jardów zamiast 4 w NFL.
  3. Kanadyjski zespół ma na murawie 12 zawodników, podczas gdy w NFL – 11.
  4. 20 sekund na akcję po gwizdku sędziego vs 40 sekund po zakończeniu akcji w NFL.
  5. 3-minutes warning na koniec każdej połowy, w NFL – 2-minutes warning.
  6. Zdobycie 1-punktu poprzez single – zasada nieistniejąca w NFL; gdy drużyna kopiąca spudłuje field goal lub puntuje, a piłka wyjdzie poza boisko przez end zone bez niczyjego dotknięcia, wtedy drużyna kopiąca zdobywa 1 punkt. To samo dzieje się, gdy taki kop zostanie złapany przez drużynę broniącą we własnym end zone, ale ta nie wyjdzie z tej strefy.
  7. W CFL nie istnieje zasada fair catch – broniący muszą zostawić odbierającemu ok. 5 jardów przestrzeni, jednak ten musi za każdym razem przeprowadzić akcję biegową.
  8. Ruch zawodników przy snapie – w CFL każdy zawodnik poza linią wznowienia może być w ruchu przed oraz podczas wprowadzania piłki do gry. Nabiegająca linia ataku i przesuwająca się formacja defensywna przed rozpoczęciem gry są na porządku dziennym w CFL.
  9. „Żywa” piłka, która wyjdzie poza boisko, należy do drużyny, która jako ostatnia ją dotknęła.
  10. Complete catch przy podaniach wymaga tylko jednej stopy w boisku, nie dwóch jak w NFL.
  11. Open-field kick, czyli kopnięcie z pola w kierunku pola punktowego rywali, jest możliwe w każdym miejscu przez każdego zawodnika.

W tym momencie część ortodoksyjnych fanów futbolu amerykańskiego właśnie patrzy na ten tekst z pewnym zdegustowaniem, inni z zaciekawieniem. Jeżeli powyższe zasady nie zrobiły na Tobie wrażenia, ten filmik z pewnością musi:

To legalnie zdobyte punkty w CFL. Drużyna wykonująca FG nie trafiła go – drużyna broniąca musiała zatem wyjść z piłką ze swojego end zone, aby kopiący nie zarobili punktu single; jako, że mogli wykonać kopnięcie z pola, wykopali futbolówkę. Drużyna wykonująca FG złapała wykopaną piłkę i odkopała ją z powrotem w end zone, gdzie broniący próbowali ponownie ją wykopać, jednak podczas zamieszania atakującym udało im się zdobyć TD.

Właśnie widzieliśmy esencję tego, dlaczego te zasady zostały w CFL wprowadzone. Założeniem miała być eksplozywność gry, intensywność i szybsze akcje. Trzeba przyznać, że momentami rozgrywki są tu na naprawdę wysokiej intensywności. Taka konstrukcja gry – większe pole, większy zakres ruchu, tylko 3 próby do przejścia 10 jardów – premiuje jednak grę podaniową, przez co ten element zdecydowanie bardziej dominuje grę biegową niż w NFL. To powoduje, że w Drafcie do ligi QB jest jeszcze bardziej pożądaną pozycją, niż w NFL… prawda? Nieprawda! Dość powiedzieć, że na 54 zawodników wybranych w 2021 roku, rozgrywającym był… jeden.

Draft w cieniu USA

Do choć częściowego zrozumienia tych decyzji, potrzebujemy nieco szerszego kontekstu draftowego. A ten w Kanadzie mocno oparty jest na skupianiu ligi wokół graczy kanadyjskiej narodowości. Po pierwsze, drużyny muszą mieć w składzie przynajmniej 21 graczy z Kanady, w tym 7 w podstawowym składzie. Po drugie, do Draftu mogą przystąpić tylko gracze kanadyjskiej narodowości, bądź uznani za „non-import player” – czyli mieszkający co najmniej od 7 lat w Kanadzie. Po trzecie, największym rywalem wszystkich drużyn wybierających w Drafcie jest… NFL. Zazwyczaj zespoły CFL nie wybierają najlepszych dostępnych zawodników – ci bowiem trafiają do NFL, dlatego też draft kanadyjski, mimo wcześniejszego startu sezonu, odbywa się po amerykańskim. Czasami drużyny biorą udział w pewnym hazardzie– wybierają zawodnika, który trafił do NFL, licząc na to, że ten nie utrzyma się w lidze.

Jednym z dostępnych zawodników w 2020 roku był Chase Claypool – nikt nie zdecydował się go wybrać, ze względu na jego kontrakt z Pittsburgh Steelers. I jak widać po początku kariery, prawdopodobnie była to bardzo dobra decyzja, bo kanadyjski pick na tego gracza byłby po prostu zmarnowany.

Claypool dostępny był do wyboru ze względu na inną zasadę: w Drafcie CFL dostępni są zarówno gracze z U Sports (program sportowy na kanadyjskich uczelniach), jak i z NCAA (ale tylko Kanadyjczycy). Przyjmuje się, że gracze z NCAA mają nieco lepsze warunki rozwoju na uczelniach, ale tym samym są również łakomym kąskiem dla NFL.

Będąc już w klimacie porównywania naborów w Kanadzie i USA, warto odnotować jeszcze jedną tendencję. W Stanach Zjednoczonych młodzież wybierana jest, zwłaszcza w pierwszych rundach, głównie jako „ready to big plays”. W quarterbackach (i nie tylko), wybieranych z wysokimi numerami, upatruje się klubowych zbawców, którzy od razu rozpoczną marsz drużyny po lepsze czasy. Defensorów szuka się pod kątem ich już wyćwiczonej gry, atletyczności, podobnie z innymi formacjami.

W CFL wybory mają charakter zdecydowanie przyszłościowy. Zawodnicy wybrani w naborze nie grają w pierwszym składzie, lecz są przygotowywani na większą rolę w perspektywie 2,3 czy 4 sezonów.

Draft w Kanadzie z reguły ma 8 rund, z około 70 wybranymi zawodnikami. Draft 2021, ze względu na zawirowania ligowe spowodowane pandemią, został ograniczony do 6 rund i 54 zawodników. Wybór został ustalony przez równorzędne losowanie, ze względu na brak sezonu 2020. Z #1 Hamilton Tiger-Cats wybrali TE Jake’a Burta, który w poprzednim sezonie zawitał w practice squadzie New England Patriots. To pierwszy TE wybrany z numerem 1 od 1989 roku, jednak plany Hamilton już zakładają jego wielozadaniowość i multipozycyjność.

Gdzie ci rozgrywający

Co więc z tymi rozgrywającymi? Kanadyjskie drużyny po prostu nie widzą w nich potencjału. Najwięcej startów wśród QB z Kraju Klonowego Liścia ma Russ Jackson, który na emeryturę przeszedł w 1969 roku. Następny w zestawieniu, Frank Cosentino, ma ich zaledwie 41. Natomiast w ostatnich 40 latach tylko JEDEN zawodnik z Kanady był startowym QB – Brandon Bridge, z zawrotną ilością 6 meczów w podstawowym składzie. Od czasów Jacksona, czyli od ponad pół wieku, starterami było raptem 9 (!) kanadyjskich QB.

Skąd więc są ci zawodnicy? Głównie to oczywiście amerykanie. W CFL istnieje wolna agentura i za jej pomocą do drużyny mogą trafić zawodnicy z całego świata, oczywiście z zachowaniem wewnętrznych limitów zawodników kanadyjskich. To powoduje, że zespoły bacznie obserwują zawodników z rynku amerykańskiego, wyłapując prospekty, które nie załapały się do Draftu lub zwolnionych z NFL – wygląda na to, że widzą w nich większą siłę ognia, niż wśród rodzimych zawodników.

Splatanie się zawodniczych losów w NFL i CFL nie jest rzeczą rzadką, a mniejsze lub większe epizody w lidze kanadyjskiej odnotowywali nawet amerykańscy Pro Bowlerzy: Warren Moon, Joe Theismann, Doug Flutie, Jeff Garcia, Joe Kapp, Chad „Ocho Cinco” Johnson, Fred Biletnikoff, Joe Horn, Cameron Wake, Ricky Williams, Brandon Browner. Notabene wymieniony Doug Flutie został uznany najlepszym zawodnikiem wszechczasów w CFL, podczas zorganizowanego w 2006 roku panelu TSN Top 50 CFL Players, gdzie faworytów wybierali zawodnicy, trenerzy, media i członkowie kadr zarządzających.

Co zatem przed nami?

Jak Power Rankingi prezentują potencjalny krajobraz na nadchodzący sezon? Winnipeg Blue Bombers bronią tytułu i wszystko wskazuje na to, że mają duże możliwości tego dokonać. Mają silną linię ofensywną, której przewodzi QB Zach Collaros i jeden z najlepszych biegaczy ostatniego sezonu, Andrew Harris.

Finaliści Grey Cup 2019, Hamilton Tiger-Cats, również powinni pozostać sporym zagrożeniem. Na pokładzie mają WR Brandona Banksa, ostatniego Most Outstanding Playera ligi (MVP), a do tego przypadł im wspomniany już #1 tegorocznego Draftu. Zaskoczeniem sezonu 2019 byli natomiast Saskatchewan Roughriders, którzy ulegli w play-offach przyszłym mistrzom. Wszystko dzięki postawieniu siły na ofensywę: QB Cody Fajardo, WR Shaq Evans i RB William Powell stanowili o mocy zespołu.

Opieranie prognoz na sezonie, który jako ostatni odbył się 2 lata temu, a od tego czasu tak wiele zmieniło się na całym świecie, może być niemiarodajne. To wyśmienita okazja ku temu, aby rozpocząć przygodę z oglądaniem Canadian Football League. Liga stawia na radosną ofensywę dzięki wielu ułatwieniom w tym obszarze, wynikającym z dość specyficznych zasad. To z pewnością pewna próba rekompensacji tego, że najlepsze kąski na północnoamerykańskim rynku orbitują wokół NFL a CFL i co oczywiste, kanadyjska liga musi zadowalać się tym teoretycznym drugim sortem.

W sporcie jednak emocje biorą górę nad renomą i w każdej rywalizacji można się zatracić. Ponadto nigdzie nie jest powiedziane, że wszelkie rankingi muszą mieć dokładne przełożenie na rzeczywistość – w CFL znajdziemy wielu efektownych i efektywnych zawodników, których warto oglądać. Śledźcie nas w social mediach, gdzie z pewnością będziemy informować o powrocie CFL i tym, czy wskazany 5 sierpnia utrzyma się jako data pierwszego gwizdka Na zachętę zostawiamy filmik z najlepszymi akcjami ostatniego rozegranego sezonu – futbolowe wisienki na torcie zawsze ekscytują tak samo!

Źródła:

  1. https://www.sportsnet.ca/cfl/article/ticats-offensive-coordinator-condell-excited-burts-versatility/
  2. https://3downnation.com/2021/04/25/answering-every-question-about-the-cfl-draft-you-were-too-afraid-to-ask/
  3. https://www.bardown.com/nfl-pro-bowlers-that-also-played-in-the-cfl-1.693837
  4. https://www.cfl.ca/2021/04/21/cfl-announces-plans-return-play-2021-season/
  5. https://en.wikipedia.org/wiki/Grey_Cup
  6. https://www.sportingnews.com/ca/cfl/news/cfl-draft-picks-2021-results/ngjvmytrhkg61gtwn9x65itz9

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Autor: Piotr Zach

One thought on “Dlaczego warto oglądać Canadian Football League? Leave a comment

  1. Zaciekawiony oglądnąłem najlepsze zagrania 2019 i po nich ciekawość minęła. Słabo to wygląda, w NFL skróty meczu potrafią obfitować w atrakcyjniejsze wydarzenia.

Leave a Reply

%d bloggers like this: