Skip to content

Tour de Polska #16

Zmagania w Polskiej Futbol Lidze są już na półmetku. Liderzy powoli zaczynają się klarować i jedno można powiedzieć już teraz, zgodnie z zapowiedziami sezon jest bardzo równy. Spotkania często rozstrzyga różnica jednego przyłożenia, są emocje, co mogliśmy obejrzeć również w miniony weekend. Zapraszamy na podsumowanie wydarzeń na polskim podwórku, przygotowane przez Dariusza Grzybowskiego.

PFL 1

Kolejka 5

Bydgoszcz Archers – Warsaw Mets

Do Bydgoszczy przyjechali głodni wygranej Warsaw Mets. Do gospodarzy, którzy w tym sezonie kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale mimo to Mets nie zamierzali składać broni i zobaczyliśmy niezłe widowisko.

Pomimo wygrania losowania, goście postanowili odbierać piłkę w drugiej połowie. Bydgoszczanie z tego skorzystali, zaliczyli udany pierwszy drive, zwieńczony przyłożeniem Jakuba Kubackiego po podaniu Jakea Schimenza, a dodatkowy punkt dołożył Kornel Witkowski i spotkanie zaczęło się od wyniku 7:0 dla Archers.

Ofensywa Mets nie weszła w mecz najlepiej i była zmuszona odkopnąć piłkę. Przy odbiorze piłki przez Łuczników doszło jednak do zamieszania, pozornie ładny powrót zakończył się fumble i David Ash i jego koledzy z ofensywy dostali drugą szansę, tym razem bliżej pola punktowego rywali. Tutaj swoją klasę pokazał rozgrywający warszawian oraz Jędrzej Kubica, który złapał piękne podanie w rogu endzone. Kopnięcie na podwyższenie było nieudane i tablica wyników pokazywała 7:6.

Archers nie zdołali odpowiedzieć, ponieważ skutecznie zagrała defensywa gości. Mets pewnie kroczyli w stronę pola punktowego przeciwników i w końcu zdobyli kolejne punkty za sprawą podania Davida Asha do Jacka Kuśmierczyka. Warszawska drużyna próbowała podwyższyć za dwa oczka, zostali jednak powstrzymani przez Łuczników i prowadzili jedynie 12:7.

Bydgoska drużyna próbowała szybko odzyskać przewagę i pomimo dużego oporu warszawian, ta sztuka im się ostatecznie udała. Kornel Witkowski wbiegł z piłką do endzone po podaniu Jakea Schimenza, ale jego podwyższenie okazało się nieudane i mieliśmy 13:12. Tym razem goście zmuszeni byli do puntu, również za sprawą ich byłego kolegi z drużyny Arkadiusza Cieśloka, który popisał się pięknym sackiem. Gospodarze nie zmarnowali szansy na powiększenie prowadzenia i po ładnym biegu Bartosza Gnozy i podwyższeniu Witkowskiego, mogli zejść na przerwę z wynikiem 20:12.

Trzecia kwarta nie przyniosła żadnych przyłożeń, ani kopnięć, ale mecz wciąż trzymał w emocjach, bo bydgoszczanie prowadzili jedynie 8 punktami. W czwartej kwarcie miało się to zmienić, ale świetną akcją popisał się Kajetan Frac z Warsaw Mets, kiedy wybił  piłkę Kornelowi Witkowskiemu, który wbiegał w pole punktowe, co poskutkowało touchbackiem i zmianą posiadania. Niestety dla gości, ofensywa nie była w kolejnej serii skuteczna i musieli oddać piłkę Archers. Jake Schimenz i spółka okazji nie zmarnowali i po wspaniałej akcji Mateusza Ponety, który screen pass zamienił na siedemdziesięciojardowy touchdown. Drugi raz w tym meczu pomylił się Witkowski i tablica wyników pokazywała 26:12.

Warszawianie nie zamierzali się poddać i wciąż walczyli o zwycięstwo. Zbliżyli się do tego celu, kiedy podanie na touchdown Davida Asha złapał Felix Dumistrescu. Mets spróbowali podwyższyć za dwa punkty, jednak i tym razem się nie udało, przez co gospodarze prowadzili 26:18. Onside kick okazał się nieudany i to Łucznicy byli w ataku. Jednak nie trwało to długo, bo defensorzy przeciwników stanęli na wysokości zadania i  zmusili bydgoszczan do kopnięcia na bramkę, które było nietrafione, goście wciąż byli w grze. Niestety dla nich, formacja defensywna Archers nie zamierzała oddać prowadzenia w tym meczu i skutecznie postawiła się Ashowi i spółce, co zapewniło im zwycięstwo 26:18.

Warsaw Mets wciąż bez wygranej, ale widać wyraźną poprawę w ich grze. Archers za to wygrywają trzeci raz z rzędu, ale przed nimi wciąż potencjalnie najtrudniejsze spotkania z Falcons i  Lowlanders.

Skrót meczu:

Tychy Falcons – Silesia Rebels Katowice

Derby Śląska zwiastowały dużo emocji, obydwie drużyny chciały coś udowodnić i atmosfera była gęsta od pierwszego gwizdka. Punktowe otwarcie zobaczyliśmy już przy pierwszym kickoffie, nie była to jednak akcja powrotna po odbiorze piłki, a błąd drużyny Rebels, który bezlitośnie został wykorzystany przez rywali. Goście próbowali zagrać reverse, ale błąd przy przekazaniu lub komunikacji spowodował fumble. Piłkę zebrał LaParish Lewis i pognał do endzone zdobywając pierwszy touchdown w spotkaniu. Kopnięcie Roberta Szmielaka zostało zablokowane i mieliśmy 6:0.

Rebels chcieli szybko odpowiedzieć i prawie im się to udało, bo znaleźli się w redzone, jednak nie udało się tego zwieńczyć punktami i odeszli z niczym. Gospodarze skarcili tę nieskuteczność w swoim następnym posiadaniu po wspaniałym biegu Julesa St. Ge, a Szmielak dołożył dodatkowe oczko i było 13:0.

Druga kwarta przyniosła ogromną zmianę w tym starciu, ponieważ kontuzji doznał autor ostatniego przyłożenia i zastąpić musiał go LaParish Lewis. Ograniczyło to grę podaniową tyszan i zmuszeni byli oni postawić na biegi. Rebeliantom nie udało się jednak wykorzystać tego faktu i Falcons powiększyli swoją przewagę. W pole punktowe wbiegł Lewis i kolejne celne kopnięcie na podwyższenie zmieniło wynik na 20:0, którym zakończyła się pierwsza połowa.

W trzeciej kwarcie piłkę odbierali gospodarze, ale ograniczyli się jedynie do próby field goala, który nie trafił do celu. Rebels tym razem zdołali zapunktować za sprawą celnego podania Jona Mullina do Ihora Lysenko. Do skutecznej próby podwyższenia jednak już nie doszło przez zły snap. Tablica wyników wskazywała 20:6. Nie zmieniło to jednak faktu, że katowiczanie poczuli wiatr w żaglach i to również oni byli autorami następnego touchdownu. Jon Mullin sam wziął sprawy w swoje ręce, a raczej nogi, bo punktowana była akcja biegowa. Próba podwyższenia za dwa oczka była nieskuteczna, ale przy wyniku 20:12 Rebelianci wciąż byli w grze.

Niestety dla gości, nie byli oni w stanie ponownie zameldować się w polu punktowym w przeciwieństwie do Falcons. Trzecie przyłożenie zanotował LaParish Lewis, a Robert Szmielak ustalił rezultat na 27:12.

Silesia Rebels Katowice mieli ogromne ambicje na ten sezon, ale wydaje się, że wciąż czegoś brakuje w ich grze. Tyszanie wyglądają naprawdę dobrze, ale ich plany co do walki o mistrzostwo może pokrzyżować to jak poważna jest kontuzja Julesa St. Ge.

Wypowiedzi pomeczowe:

Skrót meczu:

Kolejka 6

W ten weekend dwa spotkania w PFL 1, obydwa zapowiadają się bardzo ciekawie. Mecz na wyjeździe zagrają niepokonani Bydgoszcz Archers, których ugoszczą Lowlanders Białystok, również bez porażki w tym roku. Kraków odwiedzą warszawskie Orły, które nadal walczą o pierwszy tryumf tego sezonu.

Tabela PFL 1:

PFL 2

Kolejka 5

Armia Poznań – Białe Lwy Gdańsk 

W drugiej lidze obejrzeliśmy tylko jedno spotkanie, ale był to hit tej części sezonu,  zmierzyły się dwie pierwsze drużyny tabeli. Gospodarze rozpoczęli ten mecz od puntu, ale ich rywale nie wykorzystali tego faktu, ponieważ podanie Kamila Kowalika przechwycił Jakub Gerka. Pierwszy touchdown dla Armii zdobył Jakub Kończala, po ładnym biegu, a za jeden punkt podwyższył jego imiennik Kuba Szukała i było 7:0.

Kolejne punkty zdobyli również poznaniacy, dobry bieg zaprezentował rozgrywający Witold Gajewski i po kolejnym udanym kopnięciu było już 14:0. Białe Lwy próbowały złapać kontakt i udało im się to, dzięki biegowi Daniela Mikuły i kopnięciu Jakuba Nowaka, a na tablicy wyników widniało 14:7. Obydwie defensywy stawiały skuteczny opór do przerwy i przewagę Armia zdołała powiększyć o jedynie trzy punkty, które celnym kopnięciem zapewnił Kuba Szukała i po pierwszej połowie było 17:7.

W trzeciej kwarcie ponownie obejrzeliśmy celny field goal Szukały i było już 20:7. Goście nie byli już w stanie postawić się poznaniakom, co mogło być spowodowane faktem, że od połowy nie grał ich podstawowy rozgrywający. W czwartej kwarcie ponad 70 jardów biegiem pokonał Witold Gajewski i kolejnym celnym podwyższeniem popisał się Kuba Szukała, który ustalił rezultat na 27:7.

Armia Poznań nadal nie ma siebie mocnych, ale bardzo ciekawie zapowiada się ich mecz Wilkami Łódzkimi. Oczywiście Białe Lwy Gdańsk mimo porażki wciąż wyglądają na drużynę, która zamelduje się w playoffs, szczególnie że przed nimi teoretycznie już same łatwiejsze starcia.

Skrót meczu:

Kolejka 6

W ten weekend aż trzy spotkania w PFL 2. Najpierw do Rzeszowa na starcie z Rockets przyjadą Miners Wałbrzych, a w niedzielę dwa spotkania faworytów z underdogami.  Wieliczka Dragons zagra z Armią Poznań i smokom może być bardzo ciężko o nawiązanie walki, szczególnie po tym jak na rzecz Panthers Wrocław stracili najjaśniejszy punkt swojej defensywy Karlisa Braunsa. Natomiast w Łodzi Wilki zagrają z ostatnimi w tabeli Hammers Łaziska Górne.

Tabela PFL 2:

ELF

Panthers Wrocław

We Wrocławiu nowe wzmocnienia, tym razem wsparcie linii ofensywnej, czyli Eduardo Sanchez Gonzalez, hiszpański zawodnik wcześniej grający chociażby w Ingolstadt Dukes.

PSSFA

Zapraszamy na kolejny interesujący odcinek „Mitutoyo Okiem Zebry”. W tym odcinku sędziowie przyjrzeli się między innymi  akcjom w formacjach specjalnych.

Autor: Dariusz Grzybowski

Leave a Reply

%d bloggers like this: