Skip to content

Futbolowi omnibusi

Omnibus to, według słownika PWN, “duży, kryty pojazd konny, używany dawniej jako środek komunikacji” lub “człowiek mający dużo wiadomości z różnych dziedzin”. Skoro czytacie NFLPolska, a nie “Dorożkarza Polskiego”, to zapewne domyślacie się, w które znaczenie tego słowa się dzisiaj wgryziemy. To, że futbolowcy muszą być wszechstronnie uzdolnieni to rzecz oczywista. Multum zagrywek, wiele pozycji, konieczność częstego dostosowywania się do sytuacji na boisku. Dziś przyjrzymy się przykładom innych omnibusów. Takim, którzy poza futbolem parali się innymi dyscyplinami sportu, bądź zamienili futbol na inny sport. Tekst przygotował Aleksander Łazor.

Źródło zdjecia w leadzie: Photo by Tim Tebow Foundation on Unsplash

Zaczniemy z grubej rury. LeBron James to bez cienia wątpliwości najlepszy (póki co) koszykarz XXI wieku i jeden z najlepszych w historii dyscypliny[1]. Wybrany z 1. pickiem w 2003 roku bezpośrednio z liceum zawodnik ma w swoim dorobku między innymi 4 mistrzostwa, 4 tytuły MVP, 4 statuetki dla MVP Finałów, 17 występów w Meczu Gwiazd i 13 wyborów do najlepszej piątki ligi. LeBron poza koszykówką grał w szkole w futbol. Zaliczył trzy sezony dla drużyny St. Vincent’s – St. Mary’s High School[2], jeden jako rozgrywający, dwa na pozycji skrzydłowego. Jego statystyki? 99 odbiorów na 1912 jardów, 27 przyłożeń i sześć spotkań, w których złapał ponad 100 jardów. Statystyki solidne, ale raczej nie wystarczą do załapania się do jakiejkolwiek topki. Nigdy się nie dowiemy, jak wyglądałaby kariera LeBrona, gdyby zdecydował się na futbol, ale myślę, że możemy zgodnie przyznać, że dobrze zrobił wybierając pomarańczowego Spaldinga.

Kolejna osoba na naszej liście też jednoznacznie kojarzy się z koszykówką. Allen Iverson, bo o nim mowa, to chyba mój pierwszy koszykarski idol i jeden z ulubionych zawodników wszech czasów. “The Answer” zmienił ligę stylem bycia; był pierwszym zawodnikiem, który nosił warkoczyki, bandany i luźne ciuchy. Naturalnie, wielu innych graczy podłapało jego styl, przez co David Stern wprowadził kontrowersyjny dress code, który, w nieco luźniejszej formie, obowiązuje do dziś. Poza tym AI to najlepszy mikrus w historii ligi[3].

Wiemy, że Iverson był świetnym koszykarzem. Jakim był futbolistą? Cóż, też świetnym. Grał jako rozgrywający, running back, cornerback i returner. Swoim niezwykłym atletyzmem, szybkością i zwinnością zwrócił na siebie uwagę rekruterów z uczelni. Oferty zaczęły się sypać, kiedy wygrał z Bethel High School stanowe mistrzostwa. W futbolu i koszykówce. TEGO SAMEGO ROKU. Oczywiście, został też wybrany najlepszym zawodnikiem rozgrywek. Jednych i drugich. Oglądając highlighty ze szkolnych meczów Iversona do głowy przychodzi mi jedno porównanie – Lamar Jackson bez mała 25 lat przed Lamarem Jacksonem. Był świetnym rozgrywającym i returnerem, choć trenerzy wspominają, że był równie dobry jako cornerback i raczej tę pozycję mu wróżyli.

Dlaczego zatem, pomimo wielkiej miłości do futbolu, AI postawił na koszykówkę? Niestety, poniekąd został do tego zmuszony. Pamiętacie liczne oferty stypendialne, które otrzymał? 14 lutego 1993 Iverson wybrał się z kolegami na kręgle. Tor tuż obok nich zajmowała grupka jego rówieśników. Pomiędzy obiema grupami zrobiło się gorąco i wybuchła bójka. AI został oskarżony o podżeganie oraz uderzenie młodej kobiety krzesłem. Został skazany na 15 lat więzienia. Na szczęście, po 5 miesiącach wyrok umorzono z uwagi na niewystarczające dowody[4]. Powód bójki był prawdopodobnie podszyty rasizmem. Tak, Virginia nie była wówczas ciekawym miejscem…

Kończąc wątek Allena Iversona – jedną z niewielu uczelni, która nie wycofała oferty było Georgetown. “The Answer” trafił pod skrzydła legendarnego trenera Johna Thompsona, który delikatnie zasugerował mu, że wzięli go do gry w kosza, a o futbolu może zapomnieć[5]. AI na pewno nie wyszedł na tym źle, żałować mogą jedynie fani NFL. Iverson miał zadatki na naprawdę wybitnego zawodnika.

Ależ się rozpisałem, wybaczcie. Kocham AI. Jego styl, jego umiejętności i jego historię. To niesamowite, że po takich przejściach znalazł się na szczycie.

Teraz przeniesiemy się w czasie o kilkanaście lat. Pamiętacie Tima Tebowa? Ten rozgrywający rozegrał w NFL 35 spotkań, z czego 16 w pierwszym składzie. Grał w Broncos i Nets. Pomimo przeciętnych statystyk udało mu się pobić kilka rekordów, na przykład najlepsza średnia jardów na podanie w playoffach (31,6) czy najwyższy passer rating w meczu playoffów (125,6 – rekord drużyny Broncos). Tebow to taka biedniejsza wersja rookie Josha Allena – sporo biegał i słabo rzucał. Problem w tym, że w obu kategoriach daleko mu do rozgrywającego Bills. Pomimo, że John Elway zadeklarował chęć pozostawienia młodego QB w drużynie, został on zwolniony po zatrudnieniu Peytona Manninga. Po wyjątkowo nieudanym okresie w Jets, Tebow nie mógł znaleźć zatrudnienia przez 4 lata. Wciąż był obecny w świecie futbolu – jako zagorzały katolik i osoba, która chętnie zabierała głos był bardzo lubiany przez stacje telewizyjne, które zapraszały go jako eksperta.

W 2016 roku postanowił zmienić profesję – podpisał kontrakt z New York Mets, jako zawodnik farm tej drużyny. Oznacza to tyle, że grał w niższych ligach. I choć nigdy nie zagrał w MLB, zostawił swój ślad w świecie nowojorskiego baseballu. Ogromna siła, atletyzm i charyzma sprawiły, że był on równie popularny co podczas swojego pierwszego sportowego wcielenia. Co ciekawe – Tebow chce wrócić do NFL! Trenuje z Jacksonville Jaguars, ale raczej ma marne szanse, by się przebić do składu na sezon. Aha, jest teraz tight endem. Według Pata McAfee trochę przypakował i jest “fuckin’ massive”. Jeśli wciąż potrafi biegać to może się jeszcze w NFL zahaczyć. Ja mu kibicuję.

À propos tight endów – pomyślcie sobie o archetypie zawodnika grającego na tej pozycji. Silny, stosunkowo szybki i zwinny z dobrym chwytem. Wszechstronność też jest w cenie, w końcu czasem trzeba złapać podanie, czasem trochę poblokować, czasem pobiec jakąś długą ścieżkę. No właśnie, wszechstronność, atletyzm, siła… Dla fanów koszykówki brzmi to całkiem znajomo, podobnym zestawem umiejętności muszą wykazać się grający na parkiecie niscy i silni skrzydłowi. Co ciekawe, wielu tight endów grało w college’u w kosza! Ba, wielu miało sporą szansę na dostanie się do NBA.

Antonio Gates to jeden ze słynniejszych przypadków. Legendarny gracz Chargers grał w college’u w koszykówkę. Tylko w koszykówkę. Grając na pozycji silnego skrzydłowego notował w swoim ostatnim roku średnio 20.6 punktów, 7.7 zbiórki i 4.1 asysty. Liczby więcej, niż solidne. Jakim koszykarzem był Antonio Gates? Osobiście widzę w nim krzyżówkę Antonio McDyessa i Zacha Randolpha. Silny i przysadzisty, ale niepozbawiony techniki i drygu na atakowanej stronie parkietu. Nie dostał się do NBA głównie przez kombinację wzrostu (“zaledwie” 193 centymetry[6]) i zestawu umiejętności ewidentnie predestynujących go do gry na pozycji nr 4. W dzisiejszych czasach nie byłby to aż tak duży problem, small ball wciąż zyskuje na popularności. Ba, na pozycji centra, czyli teoretycznie najwyższej na boisku grywał P.J. Tucker, który jest od Gatesa wyższy tylko o 3 centymetry!

Antonio Gates w NBA to fajna historia z rodzaju “co by było gdyby” i tyle. Cieszmy się, że włodarze Chargers zauważyli w nim futbolowy potencjał. Załatwili sobie tym samym rekordzistę w kategorii złapanych podań, jardów po podaniu i przyłożeń po podaniu[7].

Z zawodników aktualnie grających w lidze obecnie, na parkietach całkiem nieźle radził sobie Mo Alie-Cox, występujący w Colts na pozycji, a jakże, tight enda. Jego koszykarskie wyczyny nie są nawet w połowie tak imponujące jak Gatesa, ale trzeba pamiętać o jego zupełnie innej roli na boisku. Alie-Cox był przede wszystkim potężnym, budzącym respekt rim-protectorem. Jego historia jest bardzo ciekawa, jeśli chcecie poczytać o nim nieco więcej kliknijcie poniżej w tekst Piotra Zacha.

Najtwardszy koleś w stanie Virginia

Tight endzi i wide receiverzy z głowy. Co z rozgrywającymi zapytacie? Ha, mam coś w zanadrzu. Troy Aikman, John Elway, Terry Bradshaw i bracia Manningowie to jedyni rozgrywający wybrani z “1” w drafcie po połączeniu lig, którzy zdobyli mistrzostwo grając dla drużyny, która ich wydraftowała[8]. Dwóch pierwszych zaliczyło również epizod  baseballowy. Co ciekawe, obydwaj w Nowym Jorku. Troy Aikman był w college’u kuszony przez Mets (sięgnęli nawet po niego w drafcie), ale sympatyczny rozgrywający zażyczył sobie sporej wypłaty, której działacze Mets nie byli chętni wypłacić. Elway zaś wybrany został przez ich rywali – Yankees. Zagrał nawet w ich barwach kilka spotkań! Co ciekawe, była to jego karta przetargowa w rozmowach dotyczących transferu z Baltimore – “dajecie mi grać gdzie indziej, albo idę do Yankees. Przyjmą mnie tam z otwartymi ramionami”. Wiemy jak to się dalej potoczyło – obydwaj zostali legendami i mają całkiem niezłe zajęcia na emeryturze.

Innym kapitalnym sportowcem – omnibusem, już na emeryturze, jest Bo Jackson, o którym wielki tekst przygotował Kuba Machowina (poniżej). Zachęcamy do zajrzenia.

Większy atleta od Jordana

Zanim przejdziemy do wisienki na interdyscyplinarnym torcie, mam dla Was kilka nazwisk, które kojarzą się z futbolem, ale zostawiły swój ślad lekkiej atletyce:

  • Marquise Goodwin – skrzydłowy Chicago Bears wystąpił na Igrzyskach w Londynie! Rok przed dostaniem się do NFL uzyskał 10. miejsce w skoku w dal.
  • Tyreek Hill – kolejny skrzydłowy, tym razem sprinter. Zdobył złoto i brąz na Mistrzostwach Świata Juniorów w Barcelonie (2012). Startował, a jakże, w sprintach. Złoty medal zdobył w sztafecie 4×100 metrów, a brązowy indywidualnie na dystansie 200 metrów
  • Terry Bradshaw – legendarny rozgrywający Steelers był przez chwilę rekordzistą USA w rzucie oszczepem. Jak widać silna łapa przydaje się nie tylko w lekkiej atletyce.
  • DK Metcalf – mięśniak z Seattle chciał się dostać na igrzyska w Tokio startując w lokalnych zawodach w Walnut w Kaliforni. Dyscyplina? Bieg na 100 metrów. Metcalf na Igrzyska się nie zakwalifikował, ale czas wynoszący 10,37 to wynik jak na absolutnego debiutanta znakomity. Zwłaszcza biorąc pod uwagę wymiary Metcalfa – 1,93 wzrostu, 104 kg wagi. Dla porównania, Usain Bolt jest 2 centymetry wyższy, ale waży 10 kilogramów mniej.

Na koniec zawodnik, którego każdy z Was mógł się spodziewać – Deion Sanders. Prime Time to gracz jedyny w swoim rodzaju. Uprawianie dwóch sportów w liceum czy college’u to nic dziwnego, Patrick Mahomes czy Kyler Murray grali z powodzeniem w futbol i baseball. To samo tyczy się zmiany pozycji. Za przykład niech posłuży Julian Edelman, który z rozgrywającego stał się skrzydłowym. Deion Sanders natomiast uprawiał z wielkim powodzeniem futbol i baseball na poziomie profesjonalnym. W NFL spędził 16 lat, w MLB – 11. Był bardzo wszechstronny, grał jako skrzydłowy, cornerback i returner. Jako jedyny zagrał w Super Bowl i World Series. Lista osiągnięć Sandersa jest bardzo długa, więc wypiszę tylko te najważniejsze – 2 wygrane Super Bowl, 6 wyborów do pierwszej drużyny All-Pro, 8 występów w Pro Bowl, 1 nagroda dla obrońcy roku. Nieźle, co?

Baseball był tylko dodatkiem do bogatej kariery Sandersa. Jak sam kiedyś powiedział, “futbol to moja żona, baseball – kochanka”. Wciąż, 641 meczów, 39 home runów i 186 zdobytych baz to bardzo dobre liczby na kogoś zatrudnionego na pół etatu.

Na przykładzie wymienionych graczy można stwierdzić, że amerykański sport jest miałki i oparty wyłącznie na atletyzmie. Ja to widzę inaczej. Amerykański sport wyewoluował w ten sposób, że każdy może odnieść sukces. Mnogość dyscyplin i pozycji sprawia, że każdy może grać i czerpać z gry przyjemność. Zauważcie, że wymienieni w tekście zawodnicy to tylko garstka z wielu podobnych przypadków. Wybitni atleci, a atletyzm w każdym sporcie jest więcej niż mile widziany. W przypadku NBA często jest przedkładany ponad technikę. W końcu każdego można nauczyć gry w kosza, prawda?[9] No właśnie, atletyzm to często kwestia genów, technika nie. Nowego Sandersa raczej nie uświadczymy, ale Goodwinów, Hillów i Tebowów możemy mieć w nadchodzących latach wielu.

Autor: Aleksander Łazor

[1] Piszcie śmiało, kogo umieścilibyście w swoim top 5. Chyba, że jest tam Kobe, wtedy nie mamy o czym rozmawiać.

[2] Co ciekawe, wraz z LeBronem w koszykarskiej drużynie tej szkoły grał Dru Joyce, były zawodnik Czarnych Słupsk i Anwilu Włocławek.

[3] Jestem jego wzrostu i nie uważam się za wysokiego. Chyba mogę o nim tak mówić, nie?

[4] Na filmie z tego zdarzenia wyraźnie widać, jak Iverson wychodzi z kręgielni tuż po tym, jak bójka się rozpoczęła. Ciekawe, jakimi dowodami dysponował sąd pierwszej instancji.

[5] Coach Thompson powiedział, cytuję: “Powiem Ci, co sądzę o twojej futbolowej karierze. Zabieraj swoje czarne dupsko sprzed mojej twarzy, albo pożałujesz”. Nic dziwnego, że AI pozostał przy koszykówce.

[6] To 5 cm mniej niż legendarny Charles Barkley.

[7] W tej kategorii jest 7. w historii NFL i najlepszy wśród tight endów. Gronkowi brakuje jeszcze 30 TD do wyrównania rekordu.

[8] Trochę nagiąłem przepisy – Elway został wybrany przez Baltimore Colts, ale nie chciał dla nich grać i został od razu wysłany do Denver.

[9] Wciąż uważam wydraftowanie Aytona ponad Donciciem za skandal.

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: