Skip to content

Większy atleta od Jordana

Są gwiazdy, są supergwiazdy i jest „Bo” – na naszych łamach gości dzisiaj wielka indywidualność Vincent Edward „Bo” Jackson. Zapraszamy na spotkanie z legendą sportu w USA. 

W filmie dokumentalnym produkcji ESPN, zatytułowanym „You don’t know Bo”, pada ciekawe stwierdzenie: „Prawdopodobnie większość historii dotyczących „Bo” Jacksona, nawet tych najbardziej szalonych i nierealnych, jest prawdziwa”. „Bo” jest postacią doprawdy unikatową. W swojej karierze tak naprawdę niczego nie wygrał, nie przyjęto go do żadnego Hall of Fame, a jego zawodowa przygoda ze sportem trwała zdecydowanie za krótko.

Z drugiej jednak strony jawi się jako jeden z tych niezwykłych fenomenów sportowych, które wykraczają daleko poza sport, zahaczając o popkulturę. „Bo” grał zarówno w NFL, jak i w MLB, dodatkowo w pewnym okresie był bardziej popularny niż sam Michael Jordan. I mówimy tu o przełomie lat 80-tych i 90-tych, kiedy „MJ” miał już o stóp niemal cały świat. O Jacksonie mówi się, że nawet za 100 lat będzie wspominany z wypiekami na twarzy. Dlaczego? Ponieważ nie było i nie będzie drugiego takiego jak „Bo”. Poznajcie jego legendę.

***

GOAT

Niech Was nie zwiedzie tytuł akapitu, Vincent Edward „Bo” Jackson nie jest najwybitniejszym futbolistą w historii NFL czy baseballistą w dziejach MLB, ale najprawdopodobniej jest… najwybitniejszym atletą w historii amerykańskich sportów. ESPN w jednym ze swoich rankingów, za pomocą obliczeń zaproszonych do projektu naukowców wybrało grupę najwybitniejszych sportowców z danych dyscyplin, po czym z ściśle wyselekcjonowanej grupy 16 wybrano tego jedynego, „atletę wszech czasów”.

Naukowcy z ESPN korzystali z metody, która opierała się na wypadkowej danych, wśród których zanalazły się m.in. siła, moc, szybkość reakcji, finezja, prędkość, wytrzymałość, dokonania danego sportowca, pomiary fizyczne czy stopień trudności danego sportu. Koniec końców wyliczono, że najwybitniejszym atletą XX wieku był „Bo” Jackson, człowiek o nieograniczonych wręcz możliwościach fizycznych.

Bo pokonał największych, w tym Michaela Jordana, Michaela Phelpsa, Carla Lewisa czy Muhhamada Ali. Czytając na temat Jacksona ciężko się z tym nie zgodzić, jego atletyzm oraz talent do wielu sportów był faktem powszechnie znanym, co wykorzystała chociażby firma Nike w kampanii reklamowej „Bo Knows” (o tym później). Należy koniecznie dodać, że w rankingu chodziło przede wszystkim o możliwości fizyczne, a nie sukcesy, stąd zwycięstwo Jacksona nad Jordanem czy Alim, jednymi z najbardziej utytułowanych atletów naszej ery.

***

Fizyczny Freak

Bo był fizycznym fenomenem. W szkole średniej był mistrzem stanu w dziesięcioboju, wygrywał także zawody na 100m, w skoku w dal, trójskoku, skoku wzwyż. W wieku 20 lat (w 1982 roku) wybrano go w Drafcie do MLB, ale poszedł na studia, gdzie grał w futbol i baseball. Nadal jednak uprawiał też lekkoatletykę, gdzie osiągał kapitalne rezultaty.

Na studiach biegał m. in. na 100 m, traktując to jako odskocznię od innych sportów. Rezultaty? Skupiając się na futbolu i baseballu, bez ściśle ukierunkowanego treningu na bieganie, osiągał wyniki na 100 m w okolicach 10.4. Był jak błyskawica, a kiedy przystąpił do Draftu w NFL, jego rezultat na 40 jardów na Draft Combine brzmiał… 4.13.

Co prawda oficjalnie rekord należy do Johna Rossa (4.22) i wyniki Jacksona nigdy nie zostały zapisane jako oficjalne, to według samego „Bo” oraz trenerów uczestniczących w pomiarach Jackson pobiegł 4.13. Nikt dziś nie kwestionuje czy to prawda, ponieważ wszyscy widzieli jak Jackson biegał.

Jeśli chodzi o jego możliwości fizyczne to były one unikalne i obrosły legendą. Opowieści było multum. Wszyscy widzieli jak wściekły „Bo” łamał kije baseballowe na kolanie czy na własnym kasku, a trzeba nadmienić, że wcale nie jest łatwo złamać taki kij. Zwłaszcza na własnym kolanie.

Terry Brasseale, trener baseballa z czasów szkoły średniej, wspominał: „Widziałem kiedyś, jak stojąc w basenie wyskoczył w górę i zrobił backflipa (salto w tył). Woda była aż do ud. Moja dziewczyna popatrzyła tylko na mnie i spytała z niedowierzaniem: „Widziałeś to?”

Hal Baird, trener Jacksona z college’u (także baseball): „Widziałem kiedyś jak przeskoczył… nad dachem „garbusa” (Volksvagen, samochód). Widziałem to..”

Inny z kolegów wspomina z kolei: „Był nadludzko silny. Kiedy wszyscy przychodziliśmy na siłownię, podnosiliśmy ciężary. On tego nie robił. Nie musiał”.

Sam „Bo” nie ma wątpliwości: „Otrzymałem dar od Boga. Po prostu się taki urodziłem”.

Norman „Boomer” Esiason, były QB NFL: „Wszystko, co kiedykolwiek słyszeliście o „Bo”, w 99 procentach na pewno jest prawdą”.

***

NFL czy MLB?

Przez długi czas w college’u Jakckson był rozdarty pomiędzy swoimi dwoma miłościami – futbolem oraz baseballem. W tym pierwszym był prawdziwą gwiazdą, zdobywając w 1985 roku w barwach Auburn „Heisman Trophy”, czyli nagrodę przyznawaną dla gracza roku w futbolu akademickim. W Drafcie do NFL w roku 1986 wybrano go oczywiście z “jedynką” (przez Tampa Bay Buccaneers), ale ostatecznie nie zagrał ani jednego meczu w barwach Tampy. Dlaczego?

W wielkim skrócie: ludzie z TBB oszukali Jacksona mówiąc mu, że wizytując klub jeszcze podczas występów w college’u (gdzie akurat kończył się sezon… baseballowy) nie łamie przepisów, co było oczywiście bzdurą. Dlaczego to zrobili? Włodarze Tampy chcieli, by Bo skoncentrował się jedynie na karierze w NFL, rezygnując z odbijania piłki kijem. Finalnie Jackson wściekł się i… poszedł grać do Major League Baseball, zamykając sobie na rok drogę do NFL. Podpisał kontrakt z Kansas City Royals, którzy dla odmiany wybrali go w Amateur Draft z numerem.. 105, w czwartej rundzie.

Po roku gdy w baseball Jackson znów mógł dołączyć do ligi futbolowej i w końcu zadebiutował w NFL, a konkretnie w barwach Los Angeles Raiders (później Oakland Raiders, a dzisiaj Las Vegas Raiders). Jackson wcale nie palił się do gry w NFL, ale życie napisało inny scenariusz. Trzeba jednak w tym momencie wspomnieć o Raiders, którzy w tamtym czasie byli najbardziej „cool” drużyną w NFL. Ekipą ostro grającą, kojarzoną z buntownikami oraz hip hopem.

To przecież kontrowersyjny zespół N.W.A spopularyzował w popkulturze logo Raiders, które noszone było nie tylko przez fanów futbolu, ale i przez wszelkiej maści zawadiaków, od gangsterów aż po raperów. Historię tę doskonale pokazują filmy „Straight outta LA” (produkcja ESPN) oraz kinowy hit „Straight ouuta Compton”, które gorąco polecam wszystkim fanom amerykańskiej popkultury, muzyki czy futbolu.

Wracając do „Bo” – przed Draftem 1987 roku Tampa zrzekła się praw do Jacksona i był on znów dostępny w naborze. Co ciekawe, „Bo” zamierzał nadal grać tylko w baseball, kiedy dowiedział się, że ponownie wybrano go w Drafcie, tym razem z numerem… 183., w siódmej rundzie naboru. „Bo” był z początku sceptyczny co do idei gry w NFL, ale kiedy dowiedział się, że właściciel Raiders Al Davis jest jego wielkim fanem i nie ma nic przeciwko temu, by Jackson łączył grę w baseball z futbolem, zdecydował się na powrót do futbolu.

Podpisał pięcioletni kontrakt wart 7.4 miliona dolarów, co czyniło go najlepiej zarabiającym graczem w NFL, wyłączając pozycję Quarterbacka. W kontrakcie była klauzula mówiąca o tym, że „Bo” może dołączyć do Raiders dopiero wtedy, gdy skończy się baseballowy sezon, choćby miał opuszczać mecze NFL.”

***

Ikona

Był taki okres, że Jackson miał status postaci niemalże z komiksu – super herosa, odnajdującego się w dwóch dyscyplinach sportu. Popularne były dwa powiedzenia:

„Są gwiazdy, są supergwiazdy sportu i jest „Bo” Jackson”

„Są szybcy, są jeszcze szybsi zawodnicy i jest „Bo” Jackson”

Firma Nike, która rosła wraz z każdym rokiem jej egzystencji, napędzana przez lokomotywę marketingową zwaną Michaelem Jordanem, postawiła także na Jacksona. Nic dziwnego – „Bo” był gwiazdą dwóch dyscyplin oraz jedynym zawodnikiem w historii. który wystąpił zarówno w meczu gwiazd NFL (1990), jak i MLB (MVP meczu gwiazd w 1989 roku).

Nike zaprojektował specjalne buty (model Nike Air Trainer I), które miały spełniać wymogi kilku dyscyplin. Promowała je kampania „Bo” knows”, ukazująca Jacksona uprawiającego wiele dyscyplin sportowych. Spoty zostały wyprudokowane przez firmę Wieden & Kennedy, a Jacksonowi towarzyszli często inni sportowcy. Popatrzcie zresztą sami.

Nike Air Trainer I były promowane w latach 1989 oraz 1990 jako tzw. buty „cross-trainingowe” i były to pierwsze tego typu modele na rynku. To właśnie wtedy sława „Bo” była największa i stał się on na moment potężniejszy niż sam Michael Jordan. Sława jednak nie jest wieczna (chociaż Jordan powiedziałby co innego) i tak jak Jackson wbiegł na piedestał z prędkością błyskawicy, tak samo szybko z niego spadł. I to nie ze swojej winy.

***

Boży plan

Pewien sprinter powiedział mi kiedyś pewną rzecz: „Im jesteś szybszy, tym więcej urazów będziesz odnosić”. Nie wiem czy to prawda, ale chyba coś w tym jest, ponieważ wielu bardzo szybkich futbolistów czy piłkarzy często coś zrywa, nadrywa i odnosi urazy. W przypadku „Bo” było podobnie, dodatkowo miał on wielkiego pecha.

13. stycznia 1991 roku, w meczu playoffs przeciwko Cincinatti, po jednym z wejść rywali, „Bo” doznał fatalnej kontuzji biodra. Linebackaer Kevin Walker wpadł w Jacksona, dodatkowo nie było to jakieś mocne uderzenie. „Bo” miał po prostu pecha – doznał pęknięcia kości biodrowej z przemieszczeniem, dodatkowo zniszczeniu uległu wszelkie chrząstki wokół biodra oraz zostały uszkodzone aorty. Jackson już nigdy więcej nie zagrał w futbol.

Po ciężkiej rehabilitacji powrócił co prawda do sportu, ale skupił się już wyłącznie na baseballu. W NFL pograł tylko cztery lata, w MLB zaliczył z przerwami osiem lat. Ciekawostką jest natomiast fakt, że gdyby nie feralna kontuzja to… „Bo” i tak skończyłby z futbolem. Oddajmy mu głos:

„Trzy lub cztery dni przed pechowym meczem siadłem z Lindą (żona) i powiedziałem jej, że kończę z futbolem i zamierzam się skupić wyłącznie na baseballu (…) Po tamtym meczu okazało się, że i tak muszę z tym skończyć. Facet na górze miał własny plan na mnie. Nie jestem przesadnie religijny, ale wierzę w Boga i wierzę, że Bóg robi pewne rzeczy nie bez powodu. Jeśli odszedłbym na emeryturę przed wygaśnięciem mojej umowy z Raiders z własnej woli (a nie z powodu urazu), fani z Los Angeles nienawidziliby mnie pewnie po wsze czasy”.

***

„Bo” vs. „Boz”

„Bo” Jackson nie został Hall of Famerem NFL ani MLB, ale i tak do dzisiaj wszyscy wspominają go jako legendę. Do historii przeszła także pewna poniedziałkowa noc, kiedy cała Ameryka dowiedziała się, kim jest Vincent Jackson, zwany pieszczotliwie „Bo”.

Jako rookie, „Bo” dzielił czas gry z legendarnym running backiem Raiders, Marcusem Allenem. W swoich pierwszych czterech meczach w NFL „Bo” zaliczył w sumie 41 prób biegowych oraz 254 jardy (świetna średnia 6.2 y/próbę). Wtedy nastąpił 30. listopada 1987 roku, 25. urodziny Jacksona.

Raiders mierzyli się wtedy w ramach Monday Night Football z Seahawks, gdzie postrach siał linebacker Brian Bosworth, znany lepiej jako „The Boz”. Bosworth to kolejna kultowa postać, która w NFL zaliczyła ledwie dwa lata, a i tak przeszła do historii popkultury oraz sportu ze względu na swój image, osobowość oraz zwariowany styl życia. „Boz” przed meczem odgrażał się, że pokaże Jacksonowi gdzie raki zimują, ale stało się zupełnie inaczej.

„Bo” w jednej z akcji niemalże przebiegł po Bosworthie w drodze po touchdown, cała Ameryka widziała jak ośmieszył groźnego „Boza”. To nie koniec – w drugiej kwarcie Jackson zaliczył 91-jardowy (!) bieg zakończony przyłożeniem, po czym… wbiegł do tunelu, a za nim koledzy z zespołu. To jeden z ikonicznych obrazków NFL, które na zawsze przeszły do historii sportu.

Raiders wygrali tamto spotkanie 37-14, a swój trzeci TD tamtego wieczoru Jackson zaliczył już nie dołem, a łapiąc podanie. Finalnie przebiegł aż 221 jardów, co było w tamtym czasie rekordem Raiders oraz jest rekordem poniedziałkowych meczów. To wtedy USA oszalało na punkcie „Bo” Jacksona. Do tego stopnia, że został on nawet bohaterem gry komputerowej, co możecie zobaczyć na filmiku poniżej. Dlatego właśnie drugiego takiego jak „Bo” już nigdy nie będzie.

 

Autor: Kuba Machowina

Zdjęcie: raiders. com

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: