Skip to content

Von Miller: Kowboj z Denver wraca na saloony

W historii NFL tylko dziesięciu graczy obrony wygrywało tytuł Super Bowl MVP, a w ciągu ostatnich 25 lat ledwie czterech. To legendarny Ray Lewis (linebacker, Ravens), Dexter Jackson (safety, Tampa Bay), Malcolm Smith (linebacker, Seahawks) oraz Von Miller. O tym ostatnim tekst przygotował Kuba Machowina.
Zapraszamy na spotkanie z gwiazdą Denver Broncos!

Każdy z nas, piszących o sporcie, ma tematy do których siada chętniej oraz te, które wolałby odłożyć na później. Sylwetka Vona Millera to dla mnie zdecydowanie jedno i drugie. Pierwsze, ponieważ to ABSOLUTNIE jeden z moich ulubionych graczy ever, a także jedna z postaci, dzięki którym zakochałem się w NFL. A drugie? Bo pisać o Millerze jest absurdalnie ciężko – to tak jak pisać o Tomie Bradym, o którym właściwie wszystko już zostało powiedziane/napisane.

Mój ostatni tekst dotyczył rookie Broncos, Patricka Surtaina II. Za jednym zamachem siadłem zatem więc do pisania o legendzie Denver, Vonie Millerze. Czas jest odpowiedni, ponieważ minęło właśnie 10 lat, odkąd klub z Colorado wybrał go w Drafcie. Von w tym czasie napisał kawał historii NFL, a swoimi rękami uprzykrzył życie wielu quarterbackom rywali. 2021 rok to jednak także niełatwy czas dla Millera – wraca on po kontuzji, która wykluczyła go z gry przez cały ubiegły sezon.

Jakiego Vona zobaczymy zatem na jesieni tego roku? Tego, który zostawał MVP Super Bowl 50, czy może weterana, który jedzie na oparach dawnej sławy i usilnie stara się wrócić do formy, jaką prezentował kiedyś? Pytanie jest niełatwe i dopiero czas pokaże jaki będzie finał, ale możemy za to przyglądnąć się postaci jednego z najlepszych zawodników ostatniej dekady, który z noszenia kowbojskich kapeluszy uczynił swój znak rozpoznawczy, zanim stało się to modne.

Jakiś czas temu cała Ameryka bujała się w rytm piosenki „Old Town Road”, ale fani NFL wiedzą, że przed kontrowersyjnym raperem Lil Nasem X już jakiś inny Afroamerykanin spopularyzował modę na western i był to właśnie urodzony w Teksasie Miller. Linebacker Denver od dekady wpada w swoim kapeluszu do saloonu[1] zwanego NFL, zamawia drinka, po czym wybija wszystkich quarterbacków dookoła i ucieka z SACKIEM[2] ku zachodowi słońca na swoim rumaku, jak przystało na kowboja grającego dla Denver… Broncos[3].

A teraz poznajcie jego historię, której nie powstydziłby się sam John Wayne.

***

Ewolucja

Zanim Von Miller stał się jednym z najlepszych pass rusherów swojej generacji, był… całkiem leniwym linebackerem oraz studentem na uczelni Texas A&M (lata 2007-2011). Z początku nie chodził na zajęcia, a na treningach… obijał się jak mógł. Na uczelni zaczynał jako typowy Defensive End, by z czasem zostać przesuniętym na pozycję Outside Linebacker, gdzie mógł pokazać swoje zdolności w gonieniu quarterbacków rywali. Zanim to się jednak stało, został… zawieszony. Ale najpierw nieco o taktyce.

Na pierwszym roku studiów, tak jak pisałem wyżej, Von grał (całkiem dobrze) jako DE. Na drugim roku studiów ustawiono go jako weakside linebackera, ale ani jedna, ani druga pozycja nie do końca leżały Millerowi, który marzył, by zostać klasycznym pass rusherem w stylu NFL, wzorem swojego tragicznie zmarłego w wypadku samochodowym idola, Derricka Thomasa. Co ciekawe, to właśnie na cześć Thomasa Miller nosi numer 58.

Wracając do czasów college’u – pozycja klasycznego DE oraz weakside LB nie pozwalały Millerowi pokazać, co potrafi. Nie odpowiadały mu schematy taktyczne i ustawienie, blokujące jego eksplozywność. W końcu na trzecim roku kolejny raz zmieniono mu pozycję i był to strzał w dziesiątkę.

Tym razem Vona ustawiono jako DE/LB w ustawieniu 4-3 (2 DE oraz 2 DT w pierwszej linii, 3 LB w drugiej linii). To ustawienie, gdzie pełnił rolę hybrydy oraz rodzaj pewnego spoiwa pomiędzy oboma liniami pozwoliło mu pokazać drzemiące w nim moce i w całym sezonie zaliczył aż 17 sacków oraz 21 tackles for loss. Jednogłośnie został wybrany do All-American oraz All-Big 12, jako Defensive End.

Wspomina Mike Sherman, który został trenerem Texas A&M w 2008 roku:

„(…) Jeśli masz tego typu zawodnika, takiego pass rushera i to na poziomie college’u to chcesz, by grał w każdej akcji. Przekonaliśmy Vona, że „pakiet defensywny”, który stworzyliśmy dla niego, będzie odpowiedni. Von w końcu zaczął kłaść na ziemi dłoń (pozycja startowa przed snapem) i zaliczył niesamowity progres jako pass rusher na swojej pozycji. Nadal rzucaliśmy go w różne miejsca na boisku, pozwalaliśmy gonić piłkę, blitzować, być linebackerem, a nawet kryć danego zawodnika. Podołał wszystkim zadaniom i zaliczył kapitalny rok”.

Myślicie jednak, że to koniec przetasowań i Von odnalazł swoje miejsce na boisku? Skąd.

Przed swoim czwartym sezonem na uczelni Miller znów musiał dostosować się do nowej pozycji, tym razem tej, z której znamy go typowo dzisiaj, czyli Left Outside Linebackera. W Texas A&M uznano, że pora przestawić obronę z 4-3 na 3-4 (2 DE, 1 DT w pierwszej linii oraz 2 MLB i 2 outside LB w drugiej linii), a Miller z hybrydy został klasycznym pass rusherem w drugiej linii, tak jak to sobie kiedyś wymarzył. Von radził sobie równie wyśmienicie co na trzecim roku i to pomimo faktu, że kolejny raz musiał uczyć się nowych ustawień oraz opuścił pierwsze sześć meczów z powodu urazu kostki. Na czwartym roku studiów zaliczył 10.5 sacków oraz 17.5 TFL i ponownie został wybrany do All-Big 12 oraz All-American.

A o co chodziło z zawieszeniem?

***

Fullback? Nie dziękuję!

Mike Sherman, który – tak jak wspomniałem wcześniej – został trenerem A&M w 2008 roku, na początku swojej pracy w A&M nie był zadowolony z Millera. Ten nie chodził na zajęcia, obijał się na treningach i wkurzył tak bardzo swojego nowego trenera, że ten zawiesił Vona na okres wiosny tamtego roku i Miller był zły do tego stopnia, że zamierzał opuścić uczelnię. Został jednak przekonany przez ojca by tego nie robił i młodzian w końcu opamiętał się, poprawił swoje nastawienie i na drugim roku studiów zaliczył 12 meczów. Mimo, iż nie grał jeszcze tak, jak Miller którego znamy dziś, to robił postępy i to pomimo faktu, że grał w ustawieniu, które nie do końca mu leżało (weakside LB, patrz wcześniej).

Tamte czasy wspomina trener Mike Sherman opisując, jak doszło do „duchowej” przemiany Vona Millera:

„Nie grał zbyt dobrze jako linebacker, kiedy tam trafiłem (2008). Nie biegał szybko do piłki tak, jak robi to dzisiaj i jak robił to w następnym sezonie na uczelni. Wezwałem go zatem do siebie, posadziłem przed sobą i oznajmiłem mu: „W następnym sezonie będziesz grał jako fullback”. Gdybyście widzieli jego wyraz twarzy! Jakby go ktoś zrzucił z krzesła! Nigdy nie widziałem, by gracz tak zareagował na moje słowa. Na boisku zmienił się nie do poznania. Od ekstremum do ekstremum”.

Mike Sherman, zanim wstrząsnął Millerem widział, że przyszła gwiazda NFL nie realizuje swojego potencjału nie tylko na boisku, ale i poza nim. Wróćmy jeszcze na chwilkę do dnia, kiedy Von zdecydował się opuścić uczelnię Texas A&M. Chłopak opuszczał dużo zajęć na studiach, obijał się na treningach i po zawieszeniu przez Shermana postanowił, że jego stopa więcej na kampusie nie stanie. Spakował zatem cały swój „dobytek”, wrzucił na pickupa i rozpoczął podróż do rodzinnego Dallas. Ku jego zdziwieniu zadzwonił wtedy telefon. Był to jego ojciec, który swój wywód skwitował następująco:

„Zabieraj swoją dupę z powrotem do College Station (miasto w Teksasie, gdzie mieści się kampus uniwersytetu Texas A&M)!!!”

Obie sytuacje – ta z biura Shermana oraz telefon od ojca sprawiły, że Von Miller w końcu zaczął zachowywać się jak na przyszłego profesjonalistę przystało i zaliczył kapitalny progres, ale już po trzecim roku zastanawiał się, czy aby nie jest to doskonały moment, by zgłosić się do Draftu w roku 2010. Miller zaliczył wtedy najwięcej sacków w… całym kraju (17) oraz 21 tackles for loss (czwarta lokata), ale w opinii skautów był nieco „undersized” i eksperci nie dawali mu gwarancji, że pójdzie w pierwszej rundzie. Szykowany był raczej na drugą.

Sherman wspomina, że zależało mu, by Von został jeszcze rok na uczelni. Dlaczego? Posłuchajmy:

„(Miller) miał za sobą rodzinę, to było kluczowe. Pamiętam spotkania z jego rodzicami. Nie naciskałem, pokazywałem im tylko pewne opcje oraz byłem przekonany o tym, że jeszcze jeden rok na uczelni pozwoli mu lepiej dojrzeć oraz poradzić sobie z tym, co niesie ze sobą NFL. Kiedy opuszczałem jego dom, nie wiedziałem co zrobi, czy zostanie na A&M, czy zgłosi się do Draftu. Wiedziałem jednak, że to silna rodzina i bardzo go wspierają. Myślę, że zależało im, żeby wrócił na uczelnię, uzyskał dyplom i dalej stawał się lepszy, nie tylko jako gracz, ale przede wszystkim jako człowiek”.

Ostatecznie Miller został na czwarty rok na Texas A&M i opłaciło mu się to, chociaż było ciężko. Złapał wspomnianą wcześniej kontuzję kostki, ale kiedy już wyleczył się na dobre, był skończonym produktem, gotowym na dużą ligę. Wzmocnił się fizycznie, na boisku zachwycał, a na Draft Combine zaliczył 4.42 na 40 jardów. Był to najlepszy wynik wśród wszystkich LB. Nie muszę chyba wspominać, że podczas prywatnych treningów dla zespołów NFL każdy zbierał szczękę z podłogi, prawda? Fizyczność oraz atletyczne zdolności Millera zwalały skautów z nóg, a telefony nie przestawały dzwonić.

Von miał swój dyplom, a także opinię czołowego prospektu w kraju. W 2011 roku skauci nie mówili już o nim „undersized”, nie zastanawiano się także czy zostanie wybrany w pierwszej, a może w drugiej rundzie Draftu. Wiadomo było, że w pierwszej, pytanie brzmiało tylko z którym numerem. Broncos wybierali z „dwójką” i nie mieli wątpliwości, że wezmą Millera. Reszta jest już dziś historią.

John Fox, ówczesny (2011) trener Broncos:

„(…) To był gość, który mógł grać w każdej z czterech prób („downs”). To był ten typ unikalnego atlety, plus lubiliśmy go jako człowieka. Nie udawał, był sobą (…) To był łatwy pick”.

Co ciekawe, kilka lat wcześniej jeden ze skautów NFL w taki oto sposób opisywał Millera, ale dodajmy, że Millera z czasów „leniwych”:

„Patrząc na taśmy z BIG-12, nie ma przyśpieszenia. Nie goni przeciwnika z pasją. Biegną na niego, a on z nimi nie walczy. Kiedy zalicza sacki to często dzieje się tak, ponieważ nikt go nie blokuje. To zawodnik jednej zagrywki”.

Dziś brzmi to niedorzecznie, prawda?

***

MVP, MVP!

Orlando Franklin, Tackle, wybrany w drugiej rundzie tego samego Draftu co Miller, na treningi przedsezonowe (sezon 2011/12) przyjechał z 10-kilogramową nadwagą. Tak, jakkolwiek śmiesznie to zabrzmi, nawet ludzie z O-Line w NFL mają swój limit wagi, którego nie mogą przekraczać. Franklin na Draft Combine ważył 143 kg, ale na obóz przyjechał ważąc 153. Dostał za to solidną burę, a jeden z trenerów powiedział mu nawet: „Zabierzemy Ci Twoją kasę!”.

Orlando potraktował te słowa dosłownie i okrutnie przejął się swoją nadwagą, a w treningach nie pomagał mu fakt, że naprzeciwko niego grali Pro Bowler Elvis Dumervil oraz numer dwa w Drafcie, Von Miller. Wspomina Franklin:

„Bili we mnie jak w bęben i zastanawiałem się, czy pasuję do tej ligi. Były noce, kiedy mówiłem sobie, że będę pierwszą osobą w historii Draftu, którą wybrano w drugiej rundzie Draftu i której będą kazali… zwracać kasę. Tak się czułem walcząc przeciwko Elvisowi oraz Vonowi”.

Miller od pierwszego dnia obozu treningowego biegał do rywali jak gazela, zawsze atakując piłkę. I nie da się ukryć, że zachwycał wszystkich dookoła. Wspomina Elvis Dumervil:

„Od pierwszego dnia ruszył z pełną parą i wszyscy patrzyli się tylko po sobie. Powiedziałem: „Cholera! To jednak prawda i TO dzieje się naprawdę!”.

Był to początek supremacji Millera w lidze, a z każdym następnym sezonem udowadniał, że Broncos trafili w dziesiątkę z jego wyborem. Przez dziesięć lat swojej kariery w Denver, sukcesy oraz liczby Millera oszałamiają:

Super Bowl Champion (50) & Super Bowl MVP

3x 1st team All-Pro, 4x 2nd team All-Pro

8x Pro Bowl

Defensive Rookie of the Year (2011)

2010s All -Decade Team

100 sacks club (106)

W historii NFL tylko dziesięciu graczy obrony wygrywało tytuł Super Bowl MVP, a w ciągu ostatnich 25 lat ledwie czterech. To legendarny Ray Lewis (Ravens), Dexter Jackson (safety, Tampa Bay), Malcolm Smith (linebacker, Seahawks) oraz właśnie Von Miller. Jeśli chodzi jednak wyłącznie o pozycję Linebackera, to oprócz Vona tylko trzech innych LB zdobyło nagrodę MVP Super Bowl. To wspomniani wcześniej Lewis i Smith, a także Chuck Howley z Dallas Cowboys (1971 rok).

Super Bowl 50, rozgrywane w sezonie 2015-16 do dzisiaj pozostaje opus magnum w karierze Vona, a tytuł MVP już wtedy zapewnił mu miejsce w panteonie legend NFL. Nie od razu jednak Rzym zbudowano.

Historia sukcesu w Super Bowl 50 rozpoczęła się w lutym 2013 roku, kiedy… w wypadku samochodowym ranni zostali ciocia Vona Millera oraz dwójka jej synów, kuzyni gracza NFL. Najbardziej ucierpiał wtedy ośmioletni Jeremiah Clark-Martinez, który po wypadku zapadł w śpiączkę. Millerem bardzo to wstrząsnęło.

Kiedy chłopak po tygodniu wybudził się ze śpiączki, Von wrzucił do sieci tweeta, który w tłumaczeniu brzmiał mniej więcej tak:

„Możecie mnie cytować gdziekolwiek chcecie… Denver Broncos zdobędą Super Bowl 2013. #4UJEREMIAH #JATOGWARANTUJĘ58 jeśli jesteście z nami, dajcie retweet”.

Miller mówił później, że „w pełni wierzy, że Broncos wygrają Super Bowl i w szatni zespołu są zawodnicy, którzy złożyli podobną deklarację”. W wywiadzie dodał:

„Za tą deklaracją stała wielka wiara. Nie zrobiłem tego, ponieważ czułem się arogancki (…) To jest większe ode mnie. Tu chodzi o mojego małego kuzyna, który wybudził się ze śpiączki” (cyt. Mark Kiszla – „NO PLAN B. Peyton Manning’s Comeback with the Denver Broncos”).

Co ciekawe, gdy lekarze wybudzili małego Jeremiaha, zrobili mu standardowy test neurologiczny, by ocenić potencjalne uszkodzenia mózgu. Któryś z lekarzy spytał chłopca czy ma kuzyna, który gra w futbol. Ten odparł, że tak, a drugi z lekarzy spytał, jak się nazywa. Jeremiah odparł bez chwili zawahania:

„Von (…) Von Miller. To Linebacker, który gra dla Broncos”.

Von od początku gry w lidze był pewien swego. O presji gry w NFL mówił następująco: „Być pass rusherem w lidze to nieustanna presja. Presja jest mi obca. Zakolegowałem się z nią (…) Nie odniesiesz sukcesu w futbolu, ani na innym polu w życiu, jeśli nie potrafisz oswoić się z presją” (cyt. Mark Kiszla – „NO PLAN B. Peyton Manning’s Comeback with the Denver Broncos”).

Denver Broncos nie zdobyli jednak Super Bowl w sezonie 2013/14, w finale przegrali z Seahawks aż 8-43. Super Bowl XLVIII to było jednak tylko preludium w symfonii Millera. Całe Denver odbiło sobie porażkę dwa lata później, podczas Super Bowl 50. Broncos pokonali wtedy Carolina Panthers 24-10, a MVP zdobył – tak jak wspomniałem wcześniej – Miller. Co ciekawe, w tamtym finale naprzeciwko siebie stanęli numer jeden oraz dwa w Drafcie 2011, czyli Cam Newton („jedynka”) oraz Miller, wybrany z „dwójką”.

Super Bowl 50 było także słodką zemstą niejakiego Peytona Manninga, który cztery lata wcześniej (2012) został zwolniony z Indianapolis Colts, by zrobić miejsce dla sensacyjnego debiutanta oraz nowego zbawcy całej Indiany, czyli Andrew Lucka. Historia pokazała, że Lucka wykończyły kontuzje wynikające z niekompetencji menedżera Colts, a spisany na straty Manning wygrał kolejne Super Bowl.

A jeśli ciekawi Was smutna w sumie historia Andrew Lucka, to zapraszam tutaj:

„Najdroższa Matko” – niedokończona historia Andrew Lucka

Wracając do Millera – podczas Super Bowl 50 przez cały wieczór uprzykrzał życie Newtonowi, zaliczając dwa sacki, dwa force fumbles, sześć tackles oraz jedno zbite podanie. Jeden z jego sacków doprowadził do straty Newtona, a do piłki dopadł Malik Jackson, zaliczając touchdown. „Strip sack” Vona oraz TD Malika do dzisiaj pozostają jedną z symbolicznych akcji tamtego Super Bowl. Zobaczcie zresztą sami:

Von wymusił też drugą stratę na Newtonie pod koniec meczu, która doprowadziła później do touchdownu C.J. Andersona, który ustawił cały mecz dla Broncos.

***

Von prywatnie oraz co przyniesie przyszłość?

Miller to nie tylko genialny gracz, ale i ciekawa persona. W przeciwieństwie do wielu innych graczy to bardzo inteligentny człowiek, rozwijający się na wielu polach, nie tylko w sporcie. Skupiając się jednak na samym sporcie trzeba stwierdzić, że Von mógł grać nie tylko w futbol, ale właściwie w co tylko chciał. Już w szkole średniej był gwiazdą bieżni, trójskoku czy… rzutu oszczepem. Postawił jednak na futbol i chyba nie żałujemy tej decyzji, prawda?

Prywatnie Von mieszka na swojej wielkiej farmie, gdzie hoduje kurczaki i posiada ogromną kolekcję… ubrań. Tak, ten wielki chłop oraz boiskowy zakapior jest ogromnym miłośnikiem mody, czemu daje dowód nad wyraz często. Co ciekawe, to właśnie Von spopularyzował kowbojskie kapelusze w NFL i udowodnił światu, że czarnoskóry kowboj to żadna aberracja. Spójrzcie zresztą na „szafę” Vona oraz jego fermę kurczaków:

Miller nie zawsze był jednak aniołkiem. Już w debiutanckim sezonie dostawał kary pieniężne za różne przewinienia, w tym za niedozwolone uderzenie… Cama Newtona. Czyżby od początku Von miał mu za złe, że ten został wybrany w Drafcie przed nim? Jeśli tak, to Super Bowl 50 okazało się idealną zemstą.

W 2013 roku gracz Broncos opuścił z kolei sześć meczów po tym, jak naruszył przepisy ligi w związku z niedozwolonymi substancjami. Od tego czasu jednak uspokoił się i nikt na niego złego słowa nie mówił, aż do stycznia tego roku.

Cieniem na jego osobie miały się kłaść rzekome smsy, jakie Miller ponoć wysyłał swojej byłej już dziewczynie. Kobieta opublikowała screeny rozmów, w których Von miał życzyć jej „poronienia” po tym, jak para rozstała się, a kobieta miała być dodatkowo w ciąży. Miller skomentował to jedynie tak: „Fake news. Tak jest jak z kimś zerwiesz, a ten dostaje szału. Klasyczna pułapka”. Oczywiście nie wiadomo, czy smsy były prawdziwe, czy nie. Jak to mówią jednak Amerykanie – „innocent until proven guilty” („niewinny do momentu udowodnienia winy”).

Wróćmy jednak do pozytywów. Miller lubi nie tylko zawadiackie kapelusze, ale także okulary. Tutaj akurat to żaden szpan, po prostu ma wadę wzroku i stara się na tym polu pomagać także innym. Stworzył „Von’s Vision”, która funduje biednym dzieciom bezpłatne badania wzroku, poza tym ogólnie wspiera często finansowo najmłodszych, których poziom życia daleki jest od ideału.

Linebacker Broncos jest bardzo szanowany w lidze. Von stworzył „Pass Rush Summit”, gdzie byli i obecni gracze NFL spotykają się, by dzielić się wiedzą na temat gry w obronie i wspierają nawzajem, przekazując doświadczenie. Miller dodatkowo wspiera bądź wspierał wiele inicjatyw społecznych, takich jak spotkania z weteranami, z żołnierzami na Bliskim Wschodzie, zbiórki krwi do szpitali, fundowanie posiłków dla najbiedniejszych, wsparcie dla fundacji pomagającej ludziom z Zespołem Downa.

No i – przechodząc już do lżejszych tematów – wystąpił nawet w „Tańcu z Gwiazdami”:

Na koniec pytanie – jaki będzie to sezon w wykonaniu Vona?

Generalny menedżer Denver, George Paton potwierdził niedawno, że Miller wróci do zespołu na szósty, ostatni rok swojego kontraktu, podpisanego w 2016 roku i wartego 114.5 miliona dolarów. Według Patona Von to nadal „wyjątkowy” gracz, wciąż ma sporo w baku i nie powiedział ostatniego słowa:

„Miller zaliczy po kontuzji sezon na miarę następnego Pro Bowl”.

Czy tak się stanie? Zobaczymy.

Wiemy za to na pewno, że Von – nawiązując do tytułu piosenki Lil Nasa X oraz parafrazując jej tytuł dla potrzeb tego tekstu – znów „zabierze swojego Bronco (konia) na starą, miejską drogę”, by ponownie udowodnić całemu światu, że nie ma kowboja nad niego. Drżyjcie zatem Quarterbackowie innych zespołów, bo bestia wraca na saloony i z pewnością liczba sacków w karierze Vona Millera nie zatrzyma się na 106.

Jego wzór, nieodżałowany Derrick Thomas zaliczył ich w karierze aż 126, więc Von ma o co walczyć. Do swojego idola traci ich 20.5, liczba jak najbardziej do wykręcenia w ciągu dwóch najbliższych sezonów. Trzymajmy zatem kciuki!

Autor: Kuba Machowina

 

 Przy pisaniu tekstu autor korzystał z:

https://theathletic.com/2534229/2021/04/22/he-was-cant-miss-inside-the-2011-nfl-draft-selection-of-the-broncos-von-miller/

Mark Kiszla – „NO PLAN B. Peyton Manning’s Comeback with the Denver Broncos” (Taylor Trade Publishing, 2017)

[1] Termin używany dla określenia pomieszczenia, gdzie sprzedawany jest w USA alkohol z przeznaczeniem do spożycia na miejscu. Saloon stanowi stereotypowy element filmów o Dzikim Zachodzie.

[2] Gra słów. Sack to nie tylko określenie pochodzące z języka futbolu i oznaczające powalenie QB rywali, ale to też po angielsku po prostu worek, torba lub wór.

[3] Dla tych z Was, którzy nie znają angielskiego – „Bronco” oznacza mustanga lub dzikiego konia i jest to dość symboliczne, że kowboj z Teksasu gra w drużynie „Mustangów” 😊

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: