Skip to content

Tour de Polska #17

Za nami tydzień pełen emocji. W  obejrzeliśmy aż pięć spotkań i było czym się zachwycać. Sezon regularny zbliża się do decydującej fazy i sytuacja w tabelach wyjaśnia się coraz bardziej z każdą kolejką. Zapraszamy na podsumowanie przygotowane przez Darka Grzybowskiego.

Źródło zdjęcia w leadzie: informacja prasowa Lowlanders Białystok

PFL 1 

Kolejka 6

Kraków Kings – Warsaw Eagles

W Krakowie Królowie podjęli warszawskie Orły, które pojawiły się w dawnej stolicy Polski, żeby zawalczyć o pierwszy tryumf w tym sezonie.

Pierwsi piłkę odbierali gospodarze i dobry return ustawił ich na połowie boiska. Filip Mościcki zaczął to spotkanie najlepiej jak mógł, długim podaniem przeniósł swoją ofensywę pod samo pole punktowe Eagles. A następnie – pomimo cofnięcia przez holding – drive udało się sfinalizować w endzone, po tym jak podanie rozgrywającego Kings złapał Filip Blechinger. Celne kopnięcie za 1 i mieliśmy 7:0.

Goście pozazdrościli przeciwnikom dobrego returnu i sami popisali się prawie tak samo długim powrotem. Linia ofensywna Orłów nie radziła sobie z presją defensorów Królów, przez co Shazon Mumphrey nie miał czasu na rzuty. Jednak każda defensywa ma swoje słabości i rozgrywający warszawian, jak i ich biegacz, dobrze szukali dziur powstałych przez ciężkie blitze. Niestety, dla stołecznej drużyny, presja rywali okazała się zbyt silna i zmuszeni byli oni do kopnięcia na bramkę, które chybiło cel.

W drugiej kwarcie prowadzenie powiększyli gospodarze, za sprawą pięknego biegu Alonzo Brocka. A dokładając kolejne celne kopnięcie mieliśmy już 14:0. W tej samej części gry pojawiła się też przykra sytuacja dla gości, mianowicie kontuzji doznał ich rozgrywający i zmuszony był zakończyć udział w spotkaniu. Jego zmiennik Artur Czarnik, w swojej pierwszej serii ofensywnej, nie zdołał pokonać defensorów Kings i Eagles zmuszeni byli do punta.

Ofensywa Królów nie odstawała formą od swoich kolegów z przeciwnej formacji i punktowała regularnie. Autorem kolejnych punktów był MVP spotkania – Bernard Wiązania, który złapał trudne podanie od Mościckiego. Marcin Masłoń dołożył kolejny punkt i do przerwy krakowianie prowadzili aż 21:0.

Trzecia kwarta mocno rozpoczęła się znów dla Kings, którzy dzięki punktom Alonzo Brocka i kopnięciu Marcina Masłonia odskoczyli na 28 oczek. Warsaw Eagles nie dali rady odpowiedzieć czymkolwiek. Nie zdobyli punktów, pomimo kolejnej próby field goal. Ale mimo to warto dodać, że warszawianie znaleźli się w polu punktowym Królów. Niestety wspaniały powrót Darraina Winstona, po tym jak zawodnik stołecznej ekipy złapał niecelne kopnięcie rywali, został cofnięty. Całe to zamieszanie stało się za sprawą Alessandro Madaro, który wykazał się nadmierną ostrością w grze i jego przewinienie anulowało touchdown. Mecz zakończył się wygraną ekipy z Krakowa 28:0.

Orły pokazują się z dobrej strony, ale zawsze brakuje im czegoś do zwycięstwa, przed nimi jeszcze derby Warszawy i mecz z Silesia Rebels Katowice, gdzie na pewno będą chcieli zaskoczyć, ale dużo zależy od postawy linii ofensywnej i zdrowia ich rozgrywającego. Kings grają na poziomie do jakiego przyzwyczaili kibiców. Jest to siłowy i dobrze zorganizowany futbol. Do końca sezonu zagrają jeszcze z Lowlanders oraz z Warsaw Mets i na pewno zrobią wszystko, żeby wygrać obydwa te spotkania.

Skrót meczu:

Lowlanders Białystok – Bydgoszcz Archers

W hicie szóstej kolejki wicemistrzowie Polski Lowlanders Białystok podjęli prężnie rozwijającą się ekipę Bydgoszcz Archers. Pogoda nie sprzyjała, ale zobaczyliśmy mecz godny najwyższej klasy rozgrywkowej.

Pierwsi futbolówkę mieli goście, którzy skutecznie egzekwowali zagrywki, głównie za sprawą rewelacyjne spisującego się na polskich boiskach Jake’owi Schimenzowi, który sam wbiegł w pole punktowe z piłką. Kornel Witkowski dołożył kolejny punkt i tablica wyników pokazywała 7:0. Wspominając o dobrej postawie importów, nie sposób wspomnieć o Benjaminie Lolmede. Francuz zachwyca w każdym spotkaniu (chociaż trzeba dodać, że przeciwko Archers miał też jeden koszmarny drop) i to właśnie po jego akcji gospodarze znaleźli się  w redzone. Plany o przyłożeniu pokrzyżował Javier Carrasco, który przechwycił podanie Evansa.

Evans zrehabilitował się za swój rzut jeszcze w pierwszej połowie, po tym jak zdobył touchdown biegowy. Niestety dla Lowlanders, podwyższenie było nieudane i mieliśmy 7:6. W tym momencie do gry weszły defensywy. Najpierw Damian Wesołowski spowodował fumble Schimenza, które udało się nakryć Tarnawskiemu, a potem swój drugi przechwyt zaliczył Carrasco z Archers. Hiszpan mógł nawet popisać się pick six, ale prawdziwe „turbo” włączył Lolmede i dogonił rywala przed polem punktowym. Wydawało się, że taki wynik utrzyma się do przerwy, ale dzięki akcji Schimenz-Poneta, Archers powiększyli przewagę. Kolejne celne PAT Witkowskiego i było 14:6.

W drugiej połowie gospodarze chcieli wziąć się za odrabianie strat, ale Łucznicy nie chcieli im tego w żaden sposób ułatwiać. Trzecie przyłożenie bydgoszczan zdobył Jakub Kubacki i dzięki podwyższeniu Witkowskiego, prowadzenie wzrosło do 21:6. W czwartej kwarcie Jake Schimenz wypuścił śliską piłkę z ręki, Lowlanders udało się ją odzyskać, zyskali dobre ustawienie, już na połowie rywali i znów zrobiło się ciekawie. Presja linii defensywnej Archers była jednak zbyt silna i Ludzie z Nizin nie byli w stanie przyłożyć.

Chwilę później, z powodu burzy, w meczu zarządzona została przerwa, która trwała aż 20 minut. Lepiej po niej zagrali gospodarze i dzięki podaniu do Krzysztofa Czaplejewicza zyskali 6 punktów. Kolejne dwa „oczka” dołożył Eryk Mąkowski. Tablica wyników wskazywała 21:14. Ale czasu na zupełne odrobienie strat już im zabrakło. Goście umiejętnie „spalili” zegar i mogli cieszyć się z kolejnej wygranej.

Pierwsza porażka Lowlanders stała się faktem, ale wciąż nie należy ich skreślać w walce o mistrzostwo. Archers pokazali, jak duży progres zrobili i ich mecz z Falcons zapowiada się interesująco.

Poniżej wywiady, które przeprowadzał Karol Potaś z NFLPOLSKA.com.

Skrót meczu:

Kolejka 7

Już jutro w Tychach Falcons podejmą Warsaw Mets, a w niedzielę w Katowicach okazję do szybkiego powrotu na zwycięską ścieżkę będą mieli Lowlanders. Chociaż można śmiało założyć, że Rebels będą starali się sprawić niespodziankę.

Tutaj również ważna informacja, niestety uraz Julesa St. Ge okazał się zbyt poważny i Falcons zmuszeni byli ściągnąć nowego rozgrywającego.

Tabela po sześciu kolejkach:

PFL 2

Kolejka 6

Rockets Rzeszów – Miners Krause Wałbrzych

W Rzeszowie miejscowe Rakiety chciały odnieść drugie zwycięstwo w tym sezonie, ale ten sam cel przyświecał też Miners i to właśnie oni rozpoczęli lepiej mecz.

Warunki nie sprzyjały grze podaniowej, więc nie dziwiło nikogo, że pierwsze przyłożenie było zdobyte biegiem. Autorem punktów był Ivan Oleksiuk, który sam podwyższył za dwa punkty i mieliśmy 8:0. Gospodarze nie zdołali odpowiedzieć i zaczęli od szybkiego 3 and out. Miners nie zmarnowali szansy na podwyższenie prowadzenia i bieg ich rozgrywającego Arne Vandenbergha zakończył się w endzone. Przez nieudane podwyższenie mieliśmy 14:0.

Kolejne serie gości nie były tak samo udane, ponieważ Rockets zaliczyli dwa przechwyty, sami jednak ulegali presji defensorów rywali i nie zamienili żadnej zmiany posiadania na punkty. Trzecia kwarta zaczęła się fatalnie dla rzeszowian, którzy sami rzucili przechwyt, a ich przeciwnicy zdołali po raz kolejny znaleźć drogę do endzone. Ponownie ładny bieg zaprezentował Vandenbergh. I tym razem nie udało się podwyższyć i tablica wyników wskazywała 20:0.

W ostatniej kwarcie gospodarze zdobyli jeszcze honorowy touchdown, dzięki QB sneak Marka Kwoki. Podwyższenie nie było skuteczne i mecz zakończył się wygraną Miners 20:6.

Rockets nie prezentują się z najlepszej strony i dowodem na to było również starcie z Miners. Na pewno w finalnym ustawieniu pomoże im wygrana z Dragons. Górnicy mają już dwie wygrane, ale przed nimi jeszcze trudne spotkania z Białymi Lwami i Wilkami Łódzkimi.

Skrót meczu:

Wieliczka Dragons – Armia Poznań

Starcie Dragons z Armią, to kolejny mecz rozgrywany w strugach deszczu. Armia podchodziła do tego spotkania jako jedyna niepokonana drużyna, a Smoki wciąż liczyły na pierwszą wygraną w sezonie. Mimo takich bilansów, przebieg meczu można uznać za zaskakujący.

Pierwsi piłkę miały Smoki, ale zmuszeni byli ją odkopnąć. Armia w swojej serii ofensywnej nie pokazała się z o wiele lepszej strony, ale w przeciwieństwie do rywali, udało im się zdobyć punkty. Nie było to jednak przyłożenie, a kopnięcie za trzy oczka Jakuba Szukały – goście objęli prowadzenie 3:0.

Niemoc gospodarzy trwała dalej, a ich rywale zdołali powiększyć przewagę. W pole punktowe niczym taran wbiegł potężny Tomasz Gajewski, nie udało się jednak podwyższyć i mieliśmy 9:0. Dragons w następnej serii stracili piłkę (po przechwycie przeciwników), ale ich defensywa zmusiła poznaniaków do 3 and out. Niestety dla Smoków, ich returner wypuścił piłkę i wróciła ona w posiadanie gości. Nie udało się tego wykorzystać, bo interception popisał się jeden z defensorów drużyny w czerwonych koszulkach.

Druga połowa zaczęła się, tak jak skończyła pierwsza, czyli przechwytem ekipy z Wieliczki. Ofensywa gospodarzy poczuła wiatr w żaglach i ładnie przesuwała się z piłką. Niestety dla nich, zostali ostatecznie zatrzymani i musieli odkopnąć piłkę. Przed końcem spotkania punktował jeszcze Jakun Kończał z Armii i ustalił wynik spotkania na 15:0.

Wieliczka Dragons swoją postawą na pewno zaskoczyli wielu obserwatorów. Jestem pewien, że już niedługo uda im się odnieść swoje pierwsze zwycięstwo w historii klubu. Armia Poznań pozostaje jedyną niepokonaną drużyną, a przed nimi ważne starcie z Wilkami Łódzkimi.

Skrót meczu:

Wilki Łódzkie – Hammers Łaziska Górne

Mecz w Łodzi zakończył szóstą kolejkę. Miejscowe Wilki chciały zrehabilitować się po porażce w Gdańsku, a ekipa Hammers liczyła na niespodziankę i pierwszą wygraną.

Rzut monetą wygrali gospodarze, ale postanowili przenieść odbiór na drugą połowę. Hammers, na otwarcie stać, było jednak jedynie na szybkie 3 and out i przy piłce były Wilki. Do pierwszego składu wrócił powracający po drobnym urazie Damian Podczaski i to właśnie jego biegi zbliżyły łódzką drużynę do enzdone. Formalności dopełnił Tomasz Kuczka, łapiąc krótkie podanie od Podczaskiego. Sam Podczaski wziął się też za podwyższenie i mieliśmy 8:0.

Josh Mills i jego ofensywa chciała zmazać złe pierwsze wrażenie, ale i tym razem rewelacyjnie zagrała defensywa Wilków. Seria ofensywna Hammers zakończyła się przechwytem Mateusza Kuby. Drużyna gospodarzy głównie biegała, co spowodowało szybki koniec pierwszej kwarty. Druga rozpoczęła się kolejnym przyłożeniem łódzkiej ekipy. Tym razem podanie Damiana Podczaskiego złapał Łukasz Grzechnik, po nieudanym podwyższeniu prowadzenie wzrosło do 14:0.

Wydawało się, że w tym meczu rywalom Młotów wychodzi wszystko, bo kolejny drive gości skończył się stratą. Zły snap nie został opanowany przez Millsa i piłkę zdołał nakryć Kamil Burakowski, co dało świetną pozycję na boisku dla jego drużyny. Na boisku pojawił się drugi rozgrywający Wilków, Damian Waszczyk i to on został autorem kolejnych punktów. Przy podwyższeniu drogę do pola punktowego ponownie znalazł Waszczyk i było już 22:0.

Goście nie mieli okazji nawet odpowiedzieć, ponieważ udanym onside kickiem popisał się Michał Kaczmarek. Potem nastąpiła jednak pierwsza nieskuteczna seria gospodarzy, bo podanie Waszczyka zostało przechwycone. Hammers nie byli w stanie skonstruować solidnego ataku i kolejną stratę zaliczył Josh Mills, kiedy interception zanotował Michał Kaczmarek. Jeszcze przed przerwą ponownie w endzone znalazł się Tomasz Kuczka, który złapał ponad dwudziestojardowe podanie Damiana Podczaskiego, który dołożył potem dwa „oczka” i przewaga wzrosła do 30:0.

Trzecią kwartę z piłką rozpoczęli łodzianie. I kolejny raz błyskawicznie znaleźli receptę na defensywę Młotów. Swoje czwarte przyłożenie zanotował Podczaski, tym razem samemu wbiegając do pola punktowego. Po nieudanym podwyższeniu było 36:0, co wystarczyło do uruchomienia „mercy rule”.

Drużna z Łazisk Górnych zaczęła wykorzystywać rozluźnienie gospodarzy i krótkimi podaniami przesuwali łańcuch, jednak nie udało się zapunktować, bo drugi przechwyt zanotował Michał Kaczmarek, który był bliski drugiego pick six w tym sezonie. Dobra pozycja na boisku poskutkowała przyłożeniem dla Wilków. Piłkę do Rafała Zaparta odrzucił Damian Waszczyk, a ten po przebiegnięciu około 20 jardów powiększył rozmiary wygranej. Dwa punkty dorzucił trener główny łodzian, Tomasz Kowalczyk i jego drużyna prowadziła już 44:0.

W czwartej kwarcie Hammers ustalili ostateczny wynik tego starcia, po tym jak Josh Mills celnie podał do Szymona Dworniaka. Podwyższenie nie było skuteczne i gospodarze mogli cieszyć się z wygranej 44:6.

Łodzianie zagrali prawie idealne spotkanie i zdołali wysoko wygrać, co może okazać się znaczące w ostatecznym ułożeniu tabeli na koniec sezonu. Przed nimi jednak bardzo ważne starcie z liderem z Poznania. Hammers Łaziska Górne przegrali trzecie spotkanie i podobnie jak Wieliczka Dragons, nie poznali jeszcze smaku wygranej.

Skrót meczu:

Kolejka 7

Obydwa mecze w PFL 2 zostaną rozegrane w niedzielę. Do Wałbrzycha przyjadą Białe Lwy Gdańsk, a Hammers Łaziska Górne ugoszczą Rockets Rzeszów.

Tabela po sześciu kolejkach:

ELF

Panthers Wrocław

Przygotowujący się do nadchodzącego startu European League of Football Panthers odkrywają kolejne karty. Tym razem jest to nowy zawodnik z Europy, DB Goran Zec.

Warsaw Sirens

Stołeczna kobieca drużyna futbolu amerykańskiego ogłosiła rekrutację.

PSSFA

Kolejny odcinek „Mitutoyo Okiem Zebry” i kolejne ciekawe analizy od polskich sędziów futbolu amerykańskiego.

Autor: Dariusz Grzybowski

Leave a Reply

%d bloggers like this: