Skip to content

Hit czwartkowej nocy. Niepokonani Cardinals czy rosnący Packers?

Jak skrzętnie odnotowali statystycy, jeszcze nigdy na tym etapie sezonu (ani później) w meczu Thursday Night Football nie spotkały się drużyny, który łącznie miały wyższy łączony procent zwycięstw. W nocy niepokonani Arizona Cardinals (7-0) zmierzą się z Green Bay Packers (6-1). 

Fatum w Wisconsin

Kiedy wszystko układa się tak, żeby powiedzieć, że w nocy z czwartku na piątek obejrzymy jeden z najlepszych meczów tego sezonu, trzeba wspomnieć, że zespół Matta LaFleur’a przyjedzie do Arizony potwornie osłabiony. Od dłuższego czasu Packers nie mogli korzystać z Za’Dariusa Smitha, na IR znajduje się najlepszy CB – Jaire Alexander, po zerwaniu ACL do gry nie wrócił także jeden z lepszych tackli w lidze – David Bakhtiari.

A jeśli tego byłoby mało, to w ostatnich tygodniach problemy nie ominęły także Kevina Kinga (CB), Prestona Smitha (zakończył serię ponad 100 meczów bez opuszczonego startu), a przed wyjazdem na TNF Packers otrzymali cios w postaci straty Joe Barry’ego (koordynator defensywy), Davante Adamsa i Allena Lazarda (skrzydłowi), którzy nie udadzą się do Glandale. Wszystko przez pozytywne testy na obecność koronawirusa.

Czy nieobecność Adamsa, najlepszego skrzydłowego zespołu (a być może całej ligi) musi oznaczać wielkie kłopoty? Łatwiej z pewnością nie będzie, ale w dwóch ostatnich sezonach Aaron Rodgers i LaFleur dobrze maskowali braki, kiedy wypadał Adams. Wygrali wszystkie sześć meczów.

Małym pocieszeniem ma być powrót Marqueza Valdesa-Scantlinga, choć jego występ po powrocie z IR nie jest jeszcze potwierdzony.

Z raportu kontuzji wiadomo także, że niepewne są występy wspomnianych wcześniej Kinga oraz Prestona Smitha, a także rezerwowego tackle’a Dennisa Kelly’ego.

Czas na kolejny pokaz siły?

Swoje pierwsze większe problemy zdrowotne notuje także ostatnia niepokonana ekipa w NFL. Cardinals na pewno nie skorzystają z usług JJ Watta. Gwiazda pozyskana z Houston może nawet nie zagrać już w tym sezonie po tym, jak nabawił się urazu ramienia w meczu… z Texans.

Kolejny były gracz z tej ekipy, DeAndre Hopkins, również nie wziął udziału w żadnym treningu po meczu siódmego weekendu, jednak jego status na mecz z Packers to „questionable”. 

Nawet bez Hopkinsa, ofensywa Cardinals ma wiele broni, które mogą boleśnie zranić trapioną kontuzjami defensywę rywali. Do dyspozycji Kylera Murray’a nadal pozostają Christian Kirk, Rondale Moore, AJ Green, nowy nabytek – TE, Zach Ertz, który ma już pierwsze przyłożenie w nowych barwach oraz tandem biegaczy – James Conner, Chase Edmonds. 

Drużyna Kliffa Kingsbury’ego pokazała już w tym sezonie, że nie jest tylko niezwykle eksplozywna w ofensywie, ale pokazała się także z dobrej strony w obronie. To było kluczowe m. in. w starciu z 49ers, które Cards wygrali 17:10. Również ostatni występ przeciw Houston (31:5) musi budzić uznanie.

Choć przeciw Green Bay nie zagra Watt, to z covid-owej rezerwy powraca Chandler Jones. Jeśli do tego dołoży się także szalejącego w ostatnich meczach Marcusa Goldena, to linia ofensywna przyjezdnych z pewnością ma o czym myśleć.

Zmora Packers

Mecze z Cardinals nie kojarzą się dobrze kibicom Packers. Poprzednie starcie tych zespołów odbywało się jeszcze, kiedy głównym trenerem drużyny z Wisconsin był Mike McCarthy. Dokładnie był to jego ostatni mecz w organizacji. Wówczas, na Lambeau Field, lepsi okazali się Cardinals dowodzeni przez Steve’a Willks’a z Joshem Rosenem jako QB. To była jedna z trzech wygranych zespołu, który później wybierał z #1 w drafcie.

Jeszcze wcześniej, w 2016 roku, do meczu Cardinals – Packers doszło w Divisional Round w play-off. Wówczas rozbici kontuzjami Packers zakończyli marzenia o Lombardi Trophy po porażce w dogrywce. W niej Aaron Rodgers nie pojawił się na boisku. Gospodarze załatwili sprawę w jednym drive, który zakończył się przyłożeniem Larry’ego Fitzgeralda.

Wcześniej Rodgers dokonywał cudów, mając do dyspozycji takich graczy jak Jeff Janis czy Jared Abbrederis. Nie przeszkodziło to w dokonaniu tego:

Jak wyglądają szanse obu ekip przed czwartkowym starciem? Wyraźnym faworytem bukmacherów są gospodarze. Jeszcze przed informacjami o absencjach w zespole przyjezdnych byli 3-punktowym faworytem. Po wypadnięciu Adamsa, Lazarda oraz trenera Barry’ego linia bukmacherów przesunęła się znacznie i przed meczem Arizona jest 6,5-punktowym faworytem.

Autor: Miłosz Marek

Leave a Reply

%d bloggers like this: