Skip to content

Jalen Ramsey: Deion Sanders XXI wieku

Tydzień temu nawiązałem do kultowego „Any Given Sunday” Oliviera Stone’a, który swego czasu podjął się roli demitologizacji najukochańszego sportu wszystkich Amerykanów i poniekąd mu się to udało. W swoim dziele reżyser pokazał zarówno piękno i majestatyczną stronę futbolu amerykańskiego, jak i wszechobecną hipokryzję oraz zepsucie szerzące się w NFL.

W jednej ze scen dziennikarz sportowy Jack Rose (grany przez Johna McGinleya), obserwując sukcesy młodego Williego Beamena (Jamie Foxx) pisze artykuł opisujący sportowców XXI wieku: odważnych, przebojowych, łamiących kanony. Ten opis jak ulał pasuje do bohatera dzisiejszego tekstu, Jalena Ramseya. Cornerback Jacksonville Jaguars to modelowy przykład amerykańskiego atlety XXI wieku, zarówno w pozytywnym, jak i negatywnym tego słowa znaczeniu.

Ramsey z jednej strony jest graczem nowej generacji – wielki, atletyczny, postawny cornerback, określany przez ekspertów jako „Richard Sherman, tyle że z unikalną szybkością”. To zawodnik, który zmienia grę całej obrony i bez dwóch zdań, jest talentem o wymiarze pokoleniowym na swojej pozycji, prawdziwym game changerem.

Na drugim końcu szali mamy jednak typowego millenialsa, jak powiedzą złośliwi. Ramsey jest przekonany o własnej wielkości oraz nieomylności, nie ma problemów z przyznaniem przed kamerami, że „jest najlepszym shutdown cornerbackiem w lidze”. Uwielbia modę, błysk fleszy, ale przede wszystkim prowokowanie przeciwników. Trash talking uczynił swoim znakiem rozpoznawczym, tak jak układanie włosów w wymyślne fryzury.

Ramsey kocha polaryzować kibiców NFL. Jedni go uwielbiają, dla innych jest symbolem pokolenia zepsutego – wyszczekanego i bezczelnego, chcącego góry pieniędzy oraz nie szanującego nikogo i niczego. Czy wiemy jednak jaki naprawdę jest Ramsey? Co go napędza, czego się boi, o czym marzy?

Sprawdźmy co siedzi w głowie Jalena.

***

Deion 2.0

Nawiązanie w tytule do Deiona Sandersa jest nieprzypadkowe. Jeśli spojrzymy na fakty, ich kariery są wręcz bliźniaczo podobne. Spójrzmy:

  • Obaj ukończyli tę samą uczelnię (Florida State)
  • Obaj grali/grają na tej samej pozycji (cornerback)
  • Obaj mają prawie takie same warunki fizyczne: Sanders 183 cm wzrostu/93 kilo wagi, Ramsey 185/95.
  • Obaj zostali wybrani z piątym numerem Draftu (Deion w 1989, Jalen w 2016 roku)
  • Od 1985 do 2016 roku (31 lat!) tylko dwóch pierwszoroczniaków grało w wyjściowym składzie jako cornerbackowie we Florida State – to właśnie Ramsey i Sanders
  • Obaj uznawani byli/są za talenty pokoleniowe, numer jeden na swojej pozycji

Mało? Na koniec poruszmy najważniejszą kwestię – styl gry i zachowanie. Widać gołym okiem, że Ramsey wzoruje się na Sandersie. Deiona można było lubić lub nie, kochać lub nienawidzić, ale nie można mu było odmówić genialnej gry plus tego, że potrafił robić show. Przecież mówimy o gościu, którego pseudonim to „Prime Time”! A to już wiele mówi samo w sobie.

Sanders kochał prowokować, popisywać się na boisku i poza nim. Do historii przeszły jego returny, przechwyty i touchdowny, kończone charakterystycznym podnoszeniem wysoko kolan. Poza boiskiem nosił loczki w stylu młodego Michaela Jacksona, skórzane kurtki, kreszowe dresy i ogromne okulary przeciwsłoneczne. Mentalnością bliżej mu było do gwiazd MTV, aniżeli wielu prostych futbolistów z Kentucky czy Wisconsin. Deion kochał gadać, na boisku nie zamykała mu się buzia. Ramsey nie jest inny, widać wiele podobieństw do Sandersa. Sam Jalen pytany o styl ubierania, mówi tak:

„Jestem trochę uprzedzony do innych stylów ponieważ uwielbiam Dwyane’a Wade’a. Ale oczywiście kocham także Deiona Sandersa! Jego styl był dość odblaskowy i jaskrawy, ale podążał za trendami mody”.

Zresztą nie wypada nie wspomnieć kultowego powiedzenia Deiona Sandersa, który tłumaczył jak wygląd wpływa na stan portfela. Wybaczcie brak tłumaczenia, ale po polsku nie brzmi to już tak dobrze:

„You look good, You feel good. You feel good, You play good. You play good, they pay good”.

Ok, ale nie o modzie i portfelu będziemy tu rozprawiać, a o futbolu i pewności siebie. W obu tych kwestiach Ramsey jest graczem przez duże „G”. W 2016 roku, tuż przed Draftem w Chicago bez żadnych ogródek mówił o swoich szansach w Drafcie. I chociaż ostatecznie został wybrany z piątym numerem Draftu przez Jacksonville Jaguars, przekaz był jasny:

„Powinienem iść z „jedynką”, ponieważ po prostu jestem najlepszym graczem w tym Drafcie. Nie ma drugiego gracza w tym Drafcie, który zagrałby w podstawowym składzie w każdym meczu odkąd trafił do college’u; który wygrałby mistrzostwo kraju; dwa razy mistrzostwo konferencji; który zostałby All-American grając jako safety, All-American jako nickel oraz Consensus All-American jako cornerback. Każdego roku wybierano mnie do All-American, grałem także każdego roku w special teams. Kto może się czymś takim pochwalić? Nikt. Moje résumé i wszystko to, co pokazałem na boisku i praca, jaką włożyłem w to – nikt nie może się ze mną równać”.

***

Trash Talking & Gra

Ramsey swoją pewność siebie odziedziczył po ojcu, Lamoncie Ramseyu. Do historii przeszła pewna scena, kiedy Jalen razem ze swoją partnerką Breanną Tate (siostrą Goldena Tate’a z New York Giants) umówił się na wywiad z magazynem GQ, robiącym w 2018 roku duży materiał o młodych gwiazdach NFL. Bre Tate zażartowała, że rodzina Tate „zjadłaby” rodzinę Ramseyów w pojedynku rodzin w futbol flagowy”. Jalen od razu zadzwonił do taty i powiedział mu o tym, a tamten zaczął się drzeć i opowiadać: „Zobaczysz, spowoduję, że tata Tate zwróci na boisku wszystkie żeberka, jakie wciął na kolację!”.

Jalen kontynuował, zwracając się już do partnerki: „Ojciec powiedział, że jednak nie gra z Wami! Poza tym Wasza rodzina jest zbyt mała, przykryłbym ich wszystkich na boisku. O tak, niech Golden mnie kryje… Jego też pokonam…”.

To wiele mówi o mentalności Ramseya, który od debiutanckiego sezonu konsekwentnie zaznaczał swoją obecność w lidze. To, co pokazał na Draft Combine, nie było przypadkiem. Liczby mówiły same za siebie: 4.41 na 40 jardów, 105 cm wyskoku, oficjalne 95 kilogramów wagi (chociaż można odnieść wrażenie, że teraz jest to już grubo ponad 100 kilo).

Ramsey szybko wyrobił sobie markę w lidze, zyskując opinię czołowego „shutdown cornerbacka”, „zamykającego pas na jezdni po swojej stronie”, jak określił go jeden z portali. Jalen rozgrywa obecnie czwarty sezon, a jego statystyki robią wrażenie:

  • 51 gier (nie opuścił żadnego meczu w karierze)
  • 9 przechwyconych piłek (INT)
  • 45 Passes Defended (PD)

Czytałem gdzieś, że jednym z mankamentów gry Ramseya jest mała liczba przechwyconych piłek, jak na „talent pokoleniowy”. Zupełnie się z tym nie zgadzam, ponieważ u Jalena występuje taki sam kazus jak u najlepszego pass rushera w lidze Aarona Donalda. O co chodzi?

Mechanizm jest prosty – Donald mimo i tak imponujących statystyk mógłby mieć je jeszcze lepsze, ale rywale zwyczajnie omijają jego stronę boiska lub podwajają go, tak jest dobry. Widać to było zwłaszcza w ostatnich playoffs. U Ramseya jest podobnie – quarterbackowie wolą często podać do tego skrzydłowego, którego akurat nie kryje Ramsey. To całkiem logiczne, jeśli masz już zmierzyć się z rywalem, to wybierzesz jednak tego słabszego i mniejszego, a nie dominującego fizycznie – i często mentalnie – Jalena.

Zanim jednak Ramsey zawojował boiska, zaczął z grubej rury. Niepisaną zasadą sportu i trash talkingu jest to, że aby móc prowokować i zagadywać przeciwnika, trzeba jednak umieć coś więcej niż tylko kłapać szczęką. Oczywiście Jalen szybko potwierdził klasę, ale zanim został Pro Bowlerem czy All Pro, szybko narobił sobie wrogów w lidze. Zwyzywał samego Toma Brady’ego, rozwścieczył A.J. Greena czy nazwał „dziadkiem i starcem” żywą legendę NFL, nie grającego już Steve’a Smitha Seniora.

Ciekawie mówił także Ramsey o byłym już QB Jags, Blake’u Bortlesie. Zapytany kiedyś czy rywalizuje z Bortlesem na treningu, odpowiedział śmiejąc się: „Nigdy nie gramy przeciwko niemu w czasie sezonu (…) On trenuje przeciwko rezerwowej drużynie. Gra przeciwko nam zaszkodziłaby jego pewności siebie. Tak, zdecydowanie zaszkodzilibyśmy jego pewności siebie….”.

My, czyli kto? Oczywiście sławna już defensywa Jags, nazywana od ilości zdobywanych sacków „Sacksonville Jaguars”. Oprócz Ramseya i partnera na CB, A.J. Bouye, do „Sacksonville” zaliczają się przede wszystkim Calais Campbell, Yanninck Ngakoue, Myles Jack czy Telvin Smith Sr., który zrobił sobie roczną przerwę od NFL. Wielu ekspertów porównywało rok temu defensywę Jags do kultowego już „Legion of Boom”, czyli obrony drużyny Seattle Seahawks.

***

Motywacja & Krytyka

Jalen Ramsey jest ekstremalnie pewny siebie. Przez trzy lata gry w lidze dwukrotnie wybierano go do Pro Bowl (2017 i 2018), raz do pierwszego zespołu All Pro (2017). Sam mówi, że nie wie co to presja, ponieważ dla niego coś takiego nie istnieje:

„Nie wierzę w presję, w ciśnienie. Presja to to, co sami z niej robimy. Jeśli jestem na coś przygotowany, to nie ma żadnej presji. To samo tyczy się gry – jeśli dobrze przepracowałem tydzień, nie ma żadnej presji. Oczywiście, że mogą być małe motylki w brzuchu przed meczem, ale to normalne, ekscytujesz się grą. Jeśli jednak dobrze pracujesz i jesteś przygotowany, nie ma żadnej presji, żadnego ciśnienia”.

A co Ramsey pragnie udowodnić na boisku? Tutaj także nie znajdziemy żadnej niespodzianki: „Że jestem najlepszy. Zawsze są wątpiący, zawsze są hejterzy. Nie robię rzeczy w standardowy sposób, lubię robić wszystko po swojemu. Lubię postępować trochę inaczej niż tłum, dlatego mam inne rezultaty niż wszyscy, lepsze rezultaty. Ludzie nie lubią, jeśli się wyróżniasz z tłumu, jeśli postępujesz inaczej. Mogą zacząć nienawidzić Cię, a nawet zacząć wygadywać głupoty i kłamstwa. Dlatego zawsze chcę coś udowodnić, bo ludzie wątpią w moje metody treningowe i w mój sposób przygotowań”.

Nie wiem jak Wy, ale tego typu stwierdzenia już mnie nudzą i przyprawiają o mdłości. Domeną dziennikarstwa sportowego w Polsce jest ukrywanie własnych sympatii bądź antypatii, ale ja nie mam problemów by powiedzieć, że Jalen Ramsey należy do moich ulubionych graczy i jest według mnie najlepszym cornerbackiem w NFL. Lubię jego grę i pewną bezczelność, połączoną z przebojowością. Osobiście wolę tego typu graczy niż grzecznych chłopców, którzy niczym Cię nie zaskoczą. Zdaję sobie jednak sprawę, że Ramsey pełen jest wad, do których zaraz przejdziemy.

Po pierwsze spójrzmy na przytoczony wyżej cytat. Tego typu pseudo motywacyjne wypowiedzi i nadmierne kreowanie własnej wyjątkowości to akurat coś, co mnie bardzo razi. Jalen brzmi tutaj jak – pierwszy lepszy przykład z brzegu – naczelny klaun ligi, Antonio Brown. On także ciągle chciał coś udowadniać, był przekonany o własnej wyjątkowości, potrzebował wolności, a jak skończył wszyscy wiemy – jako pośmiewisko ligi i facet, który zamiast o grze powinien pomyśleć o psychoterapii.

Są pewne granice i – niestety – Ramsey zaczął je przekraczać, zwłaszcza w ostatnim czasie. I przyczynił się do tego nie kto inny, jak właśnie Antonio Brown. Popularny AB swoim zachowaniem w Oakland stworzył pewien niebezpieczny precedens – zrobił wszystko, by klub go zwolnił i udało mu się to. Zaraz potem podpisał kontrakt z Patriots i wysłał pewien jasny i klarowny sygnał reszcie ligi: „jeśli chcecie odejść, to zbuntujcie się i zażądajcie transferu/rozwiązania umowy, mnie się udało”. To, że Brownowi nie wyszło w Patriots to już inna para kaloszy, ale jego kazus pokazał, że ogon potrafi kręcić psem.

Jalen Ramsey wyszedł z tego samego założenia i po drugiej kolejce obecnego sezonu zażądał transferu. Stało się to po tym jak zawodnik Jaguars starł się podczas meczu ze swoim trenerem, Dougiem Marrone. Panów trzeba było rozdzielać, a poszło ponoć o to, jak ustawiana jest obrona i jak wykorzystywany jest na boisku Ramsey. Nie dlatego jednak Jalen poprosił o transfer. O co zatem poszło?

Po meczu miało dojść do spotkania Ramseya z nieujawnionymi osobami, na którym padły mocne słowa. Jalen przyznał to w podcaście Nate’a Burlesona: „Wiele rzeczy bez szacunku zostało wypowiedzianych pod koniec spotkania. Jak tylko wyszedłem, zadzwoniłem do mojego agenta (…) Powiedziałem, że nadszedł już czas, że mój czas w Jacksonville minął”.

Ramsey nie powiedział, kto odniósł się do niego „bez szacunku”, ale jak donoszą media, mogło chodzić o Toma Coughlina, vice prezydenta do spraw futbolu w Jaguars. Media pisały, że „JR nie ma problemów z Marrone, a raczej z Coughlinem”.

Sprawa w tym momencie jest patowa, ponieważ zawodnik chce odejść (najlepiej do drużyny walczącej o mistrzostwo), ale klub nie chce go puścić. Kto ma rację? Nie mnie oceniać, ponieważ ktoś rzeczywiście mógł obrazić Ramseya, ale jedno jest pewne – gracze bardzo się rozbestwili, stając się diwami, które niezwykle łatwo jest urazić.

Tutaj znów trzeba odwołać się do nieśmiertelnego „Any Given Sunday”, gdzie trener Montezuma Monroe (grany przez legendę NFL Jima Browna) mówi w barze do Tony’ego D’Amato: „Dzisiejsi gracze zrobili się słabi i wrażliwi. Ciała jak gladiatorzy, psychika krucha jak porcelana”. To prawda – gwiazdy NFL, ale i wszyscy sportowcy są zupełnie inni niż 20 czy 30 lat temu. Byle co może ich urazić, są przewrażliwieni na swoim punkcie, o wszystko się obrażają.

Najmniejszy problem powoduje, że zaraz żądają transferu, są delikatni jak porcelana. Trener przestał mieć władzę, a gracze wykorzystują social media do realizowania własnych zachcianek. Antonio Brown pokazał, że jeśli zawodnik zechce, to nie ma żadnej siły, by klub go zatrzymał. Z jego przykładu skorzystał Ramsey, skorzystają inni. No, ale nie mamy się czemu dziwić – to my wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za taki stan rzeczy. To kibice i media traktują sportowców jak bogów, a kluby płacą im dziesiątki milionów dolarów za tak prozaiczne zajęcie, jak łapanie/rzucanie/kopanie piłki, zarówno tej jajowatej, jak i okrągłej.

Właśnie, pieniądze. Jalen Ramsey liczył przed sezonem na podpisanie nowej umowy, ale sprawę odłożono do zakończenia obecnej kampanii. Czy pieniądze były tu decydującym czynnikiem? Raczej nie, teraz czy za pół roku, Jalen i tak dostanie swój worek dolarów. Szacuje się, że jego nowa umowa zresetuje rynek kontraktów cornerbacków i Ramsey już niedługo będzie zarabiał za sezon 17-19 milionów dolarów, a może i 20.

No, ale skoro Trumaine Johnson i Josh Norman zarabiają odpowiednio 14,5 oraz 15, to Ramsey wart jest takiej kasy. Zresztą jak donoszą amerykańskie media, właściciel Jaguars, Shahid Khan jest gotów zapłacić Ramseyowi, jeśli ten zdecyduje się zostać. Nie wiemy jednak, co ostatecznie postanowi sam Jalen.

***

Atleta XXI wieku

Jalen Ramsey uosabia sportowca przyszłości. Jest efektowny na murawie, młody, wygadany i zadziorny, a zarazem nieco zepsuty, przekonany o własnej wielkości i pazerny na pieniądze. Złośliwy powie, że taka postawa uosabia praktycznie całą dzisiejszą NFL, pełną milenialsów i młodych milionerów. Trudno się z tym nie zgodzić. Liga pełna jest sprzeczności, tak jak cała Ameryka, tak jak Ramsey. Profesjonalista pełną gębą, pierwszy na treningu, równocześnie zmanierowany i pyszałkowaty.

Zapytany, czy jest najlepszym cornerbackiem w lidze, odpowiedział: „No jasne. Bez cienia wątpliwości”. Ale taki tez był Deion Sanders, nieprawdaż? Ba, „Prime Time” nadal taki jest, co możemy obserwować na NFL Network. Jalen Ramsey godnie kontynuuje dzieło swojego poprzednika i miejmy tylko nadzieję, że nie odbije mu kiedyś tak jak przytaczanemu w tekście Antonio Brownowi.

Pamiętajmy, że w NFL wszystko zmienia się bardzo szybko. Tutaj 3-4 lata to jak 10 np. w NBA. Meczów jest mało i bardzo łatwo stać się gwiazdą, jak np. Gardner Minshew lub szybko popaść w zapomnienie, jak niejaki Melvin Gordon, o którym zrobiło się nagle zaskakująco cicho. Dzisiaj jesteś, jutro Cię nie ma.

Za dwa tygodnie już nikt nie będzie pamiętał o Antonio Brownie, dlatego życzę Jalenowi Ramseyowi, by mądrze pokierował swoją karierą. Kasa i swag to nie wszystko, żaden z kibiców nie będzie pamiętał kiedyś ile chłopak zarobił na murawie i czy miał fajną fryzurę, jeśli nie poprze tego bogatą i długa karierą.

Wiecie, co pamiętają za to kibice? Pierścień za wygraną w Super Bowl i złotą marynarkę w Canton.

Autor: Kuba Machowina

W tekście zostały wykorzystane m.in. materiały z magazynu „GQ”:

https://www.gq.com/story/jalen-ramsey-nfl-draft-interview

https://www.gq.com/story/jalen-ramsey-trash-talk-nfl-interview

Zdjęcie: instagram @ jalenramsey

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: