Skip to content

Jarrett Stidham: Umarł król, niech żyje król?

Jarrett zostanie najprawdopodobniej pierwszym po Bogu w Patriots (czytaj po Billu Belichicku) i podejmie niełatwą misję zastąpienia sami-wiecie-kogo, gracza, który przez wielu uważany jest za najwybitniejszego w dziejach. Czas więc przybliżyć jego postać, a tekst przygotował Kuba Machowina.

Ilekroć myślę o Stidhamie, powtarzam sobie „Jason Stidham”, zamiast „Jarrett”. Dlaczego? Ponieważ nazwisko quarterbacka Patriots fonetycznie brzmi niemal identycznie jak nazwisko brytyjskiego aktora, Jasona Stathama. Czy w końcu zapamiętam „Jarretta”? To zależy w dużej mierze od trenera Billa Belichicka.

Kiedy ogłoszono terminarz NFL na sezon 2020, eksperci telewizyjni zaczęli prześcigać się w „meczach, które trzeba obejrzeć”. Brady vs. Brees? Zapisane. Odell vs. Giants? Jest. Ron Rivera w Charlotte? Też. Ja jednak czekam przede wszystkim na mecz Dolphins vs. Patriots. Jedną z największych tajemnic tego offseason jest obsada pozycji signal callera w Nowej Anglii. Na giełdzie zawodników pojawiało się wiele nazwisk, ale wszystko wskazuje na to, że za sznurki pociągał będzie Jason Statham Jarrett Stidham.

Jarrett zostanie najprawdopodobniej pierwszym po Bogu w Patriots (czytaj po Belichicku) i podejmie niełatwą misję zastąpienia sami-wiecie-kogo – gracza, który przez wielu uważany jest za najwybitniejszego w dziejach. Kiedy w średniowieczu we Francji umierał król, marszałek dworu francuskiego wygłaszał po jego śmierci sentencję „Umarł król, niech żyje król!”. W ten sposób ogłaszano nowego monarchę i dodatkowo zapewniano brak kłótni i walk o sukcesję.

Podobnie jest w Nowej Anglii. Brady’ego już nie ma, a na jego następcę szykowany jest Stidham, który swego czasu zrobił furorę w sieci, pozując do zdjęcia siedząc na… tronie. Przypadek? Może okazać się, że raczej proroctwo, a jeśli Belichick postawi na Jarretta (a tak raczej będzie), może w końcu przyzwyczaję się do jego nazwiska i przestanę go mylić z Jasonem Stathamem.

Ok, ale nie o monarchii francuskiej będziemy tu rozprawiać, a o jednej z najwybitniejszych dynastii w historii NFL i sukcesorze Toma Brady’ego. Czy Jarrett Stidham jest gotów, by otrzymać klucze do tego królestwa?

***

Znajomość systemu

Zanim zaczniemy analizować pewne możliwości trzeba koniecznie zaznaczyć, że działamy póki co jedynie w sferze przypuszczeń i przewidywań. No bo jak traktować inaczej gościa, który w swojej „karierze” w NFL pojawił się ledwie w trzech meczach, wykonał słownie CZTERY podania (dwa doszły do partnerów) i zaliczył stratę (INT)?

Obietnicą sukcesu jest tu jednak development zawodników w Nowej Anglii, postać Belichicka i sztabu szkoleniowego, a także mityczne już „Patriot Way”. Jest pewna niepisana zasada w NFL – wszyscy lepiej grają u Billa Belichicka (wyjątkiem jest jedynie Chandler Jones, ale to juz inna historia). Dlaczego? Ponieważ w grze Patriots najważniejszy jest system i podporządkowanie się mu, dopiero później ego i popisy. Znamy przypadki, gdy zawodnik w Nowej Anglii grał świetnie, a po odejściu nie był już tym samym graczem.

System gry definiuje sukcesy drużyny, z kolei development odgrywa kluczową rolę w budowaniu samego zawodnika. Jest takie (nie)ładne powiedzenie – „Z gów.. bata nie ukręcisz”, chyba że dotyczy to Belichicka, który kształtuje graczy i wrzuca ich do swojej maszyny. Tutaj system jest najważniejszy, zawodnicy to tryby i wszyscy razem stanowią kolektyw. Brzmi pompatycznie i stereotypowo? Tak, ale akurat w Nowej Anglii to prawda, a nie sztampowe wypowiedzi i wyświechtane frazesy.

Belichick i jego sztab potrafią kreować gwiazdy, tak było przecież z Edelmanem czy Bradym, wybranymi w tych rundach Draftu, kiedy przeciętni widzowie już dawno wyłączają telewizor. Podobnie może być ze Stidhamem, który został wybrany w czwartej rundzie naboru roku 2019. Mimo, iż w swoim rookie sezonie pojawiał się na boisku szączątkowo, to ma jednak coś, czego nie mieliby inni zawodnicy, który ewentualnie przyszliby teraz do Patriots. Coż to takiego? Znajomośc SYSTEMU oraz organizacji Patriots.

Jarrett jest od roku w drużynie, nie mówiąc już o Brianie Hoyerze, który także wrócił do Patriots. Hoyer nazywany jest „dożywotnim zmiennikiem w Nowej Anglii”, będzie to już jego… czwarta przygoda z zespołem z Foxborough. Zawsze jako rezerwowy, a teraz docelowo ma być zmiennikiem Jarretta.

Skoro Patriots nie wybrali w Drafcie quaterbacka (a mogli) i nie pozyskali dotąd żadnego znaczącego wolnego agenta, oznacza to najprawdopodobniej, że na ten moment to Stidham rozpocznie jako starter przeciwko Miami w pierwszej kolejce nowego sezonu. Rok w systemie Belichicka to dużo, czas przekuć teraz tę tajemną wiedzę w wyczyny na polu walki. Chłopak musi mieć to „coś”, skoro wybrano go w Drafcie i szykowany jest na następcę wielkiego Toma Brady’ego.

Jeśli ciekawi Was co to jest „Patriot Way” i jak Bill Belichick wybiera graczy, zapraszam na tekst o Kyle’u Duggerze:

https://nflpolska.com/kyle-dugger-najnowszy-obraz-belichicka/

***

Upgrade czy powrót do źródeł?

Trochę trudno pisać takie bluźnierstwa, ale – oczywiście zakładając, że tak się stanie – jeśli Stidham sprawdzi się w swojej roli i wyrośnie na bardzo dobrego gracza, to sama gra Patriots może okazać się dużo bardziej wszechstronna niż za czasów Brady’ego. Dlaczego?

Ponieważ Jarret to zupełnie inny profil zawodnika niż Tom. Brady oczywiście pozbywał się piłki średnio w około 2,6 sekundy (znakomity wynik), ale też świetnie grał w „kieszeni” i jego siłą zawsze był spokój, opanowanie, precyzja i te krótkie podania na kilka jardów, dochodzące do partnerów. „Inch by inch”, jakby to powiedział trener D’Amato w filmie „Any Given Sunday”. Za to Stidham jest obiektywnie szybszym graczem (4.8 na 40 jardów), potrafi biegać i grać poza kieszenią oraz ma silniejsze ramię niż Brady. To stwarza – w teorii – dużo większe pole do manewru.

Od dwudziestu lat gra Patriots znana jest z krótkich, dokładnych podań. Ale przy Stidhamie może się to zmienić. Jego możliwości pozwalają na grę do linii bocznych, a także na długie, głębokie podania. Wielu ekspertów twierdzi nawet, że owszem, Patriots zatrudnią jakiegoś wolnego agenta, ale będzie to… bardzo szybki wide receiver, łapiący dalekie piłki od Jarretta. Średnia długość udanych podań Stidhama w college’u to 8.5 jarda, co może sugerować, że chłopak będzie czasem słał dalekie podania za plecy obrońców. Oczywiście nie mówimy o taktyce w stylu „bij zabij” Bruce’a Ariansa i Jameisa Winstona, ale możliwa jest malutka zmiana w grze zespołu z Nowej Anglii. Idzie w końcu nowe?

Cóż, jak mawia stare porzekadło „tylko krowa nie zmienia zdania”. Belichick ma swój system, od 20 lat (z kilkoma wyjątkami) miał swojego quarterbacka w postaci Brady’ego, ale skoro pojawiają się nowe możliwości, to dlaczego z nich nie skorzystać? Świętej pamięci Don Shula zawsze układał taktykę pod swoich graczy, nigdy odwrotnie. Mądry trener – mimo nawet najlepszego systemu – wie, że czasem trzeba wprowadzić zmiany, jeśli mogą one przynieść korzyść i dać powiew świeżości.

Jeśli ciekawi Was postać niedawno zmarłego Dona Shuli, zapraszam tutaj:

https://nflpolska.com/don-shula-mr-perfect/

Możliwości Jarretta to jedna strona medalu. Patriots mogą skorzystać na jego grze, ale mówimy już tutaj w kontekście przyszłości, o produkcie skończonym. A Stidhamowi daleko do tego – jeśli chodzi o futbol, to on dopiero raczkuje i teraz tak naprawdę zaliczy swój rookie season. Oczywiście będzie mu łatwiej niż Herbertowi czy Tagovailoi, w końcu już rok jest w lidze, ale co innego poznać system, pracować na treningu, a co innego zaliczyć 16 meczów na boisku z rywalami polującymi na Twoje kości.

Wielu mówi, że wobec Jarretta zostanie zastosowany taki sam system procedur jak w stosunku do Toma Brady’ego… 20 lat temu. Zakłada on, że quarterback wykona w meczu maksymalnie 25 podań (ball-control offense), a drużyna będzie zogniskowana wokół twardej obrony. Tak przynajmniej wskazują wybory w tegorocznym Drafcie, które miały na celu załatanie dziur w defensywie, plus na pozycji TE.

Dwie dekady temu właśnie tak wprowadzano do gry Brady’ego, któremu z czasem pozwolono na więcej. Ale dopiero wtedy, gdy Belichick zobaczył, że Tom się rozwinął i może więcej. Tak, chociaż trudno w to uwierzyć, to Tom Brady też kiedyś był rookie i też uczył się tej gry, nie zawsze był GOAT-em. I tak jak Stidham, został starterem w drugim roku gry.

Powtórka z rozrywki? To się dopiero okaże. Brady wykorzystał swoją szansę, ale czy wykorzysta ją Jarrett? Na pewno widać tutaj mądrość Belichicka, który wie, że należy wrócić do takiego samego systemu postępowania jak w wypadku Brady’ego. Wtedy zadziałało, to może i teraz się uda. Sprawdzonym wzorcom należy wierzyć.

***

Kolejny steal?

Postawienie na Stidhama ma kilka racjonalnych powodów. Pierwszy to taki, że Jarrett zna system, ma potencjał i grzechem byłoby nie zobaczyć, co z takiego miksu może wyniknąć. Dodatkowo chłopak umie biegać i ma mocne ramię, to stwarza kolejne możliwości w większej elastyczności gry. A trzeci powód? Mark Schofeld, w swoim tekście „Why Jarrett Stidham is the Patriots’ future quarterback plan” dla portalu „Touchdown Wire” słusznie zauważył, że postawienie na Jarretta jest także bardzo opłacalne z powodów ekonomicznych. Czyli…

Kasa misiu, kasa. Kontrakt Stidhama to cztery lata i 3.15 miliona dolarów. Czyli tyle, co nic. Nie trzeba płacić mu (póki co) 35 milionów za sezon i można spróbować zbudować zespół podobny do ekip, które postawiły na młodych QB na rookie kontrakcie i doszły daleko bądź próbują (Chiefs, Ravens, a wcześniej Rams czy Eagles, zanim podpisano umowy z ich rozgrywającymi). Resztę środków można wpompować w zespół, „obudować” swojego młodego quarterbacka bardziej doświadczonymi zawodnikami. To idealny model, wręcz wymarzony dla każdego general managera w NFL.

Dodatkowo przypomnijmy, że za rok Patriots będą mieli… blisko 100 milionów w cap space do wydania, a obecnie mają… mniej niż dwa. To dobry czas na naukę dla Stidhama, ryzyko jest niewielkie. Wypali to wspaniale. Nie, to za rok dostępni będą w naborze Trevor Lawrence i Justin Fields, kolejne cudowne dzieci futbolu. Plus cała masa wolnych agentów do podpisania. Ale póki co klucze do królestwa dostał Stidham, którego czeka sezon prawdy.

Mecze będą zacięte, z ograniczoną liczbą podań, tzw. „rockfights”. Termin ten przypomniał Mark Schofeld w swoim tekście, a jest on autorstwa Davida Archibalda, analityka NFL. Przez termin „rockfights” rozumie on zacięte mecze, często o niskim wyniku, takie kończone rezultatem 14-13 lub 17-14. Taki właśnie sezon może czekać Jarretta oraz Patriots, którzy wracają do wczesnych lat 2000 i znów mają drugorocznego QB jako startera.

Tom Brady został wybrany jako 199. w Drafcie i jest nie tylko „Greatest of All Time”, ale także „największym stealem w historii Draftu”. To drugie oczywiście z przymrużeniem oka, bo nawet Belichick nie był aż tak mądry, skoro wybrał najlepszego gracza w dziejach dopiero w szóstej rundzie. Zawsze zastanawia mnie za to czy Tom Brady odniósłby sukces z inną drużyną lub trenerem? Wydaje mi się, że być może nie. A na pewno nie tak wielki sukces jak z Patriots i Billem. Oczywiście Brady miał predyspozycje mentalne i fizyczne do gry, ale to Belichick go tak naprawdę stworzył, ukształtował jak obraz czy rzeźbę. A Stidham? Tutaj także pole do popisu dla „Zakapturzonego”. Czy Jarrett okaże się stealem w Drafcie?

Stidham został wybrany dopiero w czwartej rundzie naboru, chociaż wielu mówiło, że to „jeden z najlepiej, a może najlepiej podający piłkę w całym Drafcie”. Jarrett miał jednak nienajlepszy ostatni sezon na uczelni w Auburn, chociaż skauci wiedzieli na co go stać. Zwracano uwagę na „szybkie przetwarzanie danych” czyli analizowanie sytuacji boiskowych, a także na „pracę stóp” oraz „przewidywanie”. Wypisz, wymaluj idealny kandydat do szkoły „Patriot Way”. Dodatkowym atutem było „progression reads”, czyli analiza ustawienia kolegów z zespołu. To wpadło Belichickowi w oko, a wiadomo jak dobrze „procesuje” wszystko na boisku Tom Brady.

Mimo, iż Stidham poszedł dopiero w czwartej rundzie, robił wrażenie na obserwatorach także podczas Senior Bowl, gdzie uzyskał nawet tyuł „Offensive Practice Player of the Week”, przyznawany przez skautów z NFL. Dodatkowo rok temu, już po wyborze w Drafcie, Nick Caserio (dyrektor ds. personelu w Patriots) mówił następująco:

„To mądry chłopak, bardzo dojrzały i świetnie przyswaja nowe rzeczy. Zobaczymy jak to wszystko pójdzie. Tak jak powiedziałem, czeka go pewna zmiana, przejście na nasz system, trochę inny jeśli chodzi o „play calling” i inne rzeczy, o które go poprosimy. Ale on robi wrażenie. Jest bardzo dojrzały, więc zobaczymy jak mu pójdzie”.

Chyba poszło mu nie najgorzej, skoro wszystko wskazuje na to, że zostanie startowym quarterbackiem u najbardziej wymagającego trenera w lidze, prawda? Nikt też nie oczekuje, że Jarret Stidham będzie drugim Tomem Bradym, bo drugiego Brady’ego już nigdy nie będzie. Starczy jednak, że Jarret Stidham będzie tylko bardzo dobrym Jarrettem Stidhamem i odnajdzie się w systemie Billa Belichicka. Tylko tyle i aż tyle.

Autor: Kuba Machowina

Zdjęcie: instagram @ jarrett_stidham8

Przy pisaniu tekstu autor korzystał z:

https://touchdownwire.usatoday.com/2020/05/04/why-jarrett-stidham-is-the-patriots-future-quarterback-plan/

2 thoughts on “Jarrett Stidham: Umarł król, niech żyje król? Leave a comment

  1. Ale Hoyer jest chyba najlepszym przykladem, ze nie wystarczy byc, znac system i sluchac BB.

  2. Cam Newton podpisał 1 rok w Pats. Stidham może poczuć jego oddech na plecach

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: