Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 17

Już za tydzień nadejdzie decydująca kolejka NFL, która rozstrzygnie nam plan play-offów. Stawka jest okrutnie wysoka, kilka drużyn gra jeszcze o wszystko, a faworyci nagle stają się potencjalnymi ofiarami. A co na to wszystko trenerzy? Tekst przygotował Kamil Kacperski.

Zanim jednak przejdziemy do sedna, to chciałem z miejsca życzyć rychłego powrotu do zdrowia Damarowi Hamlinowi, który w meczu MNF stracił przytomność i doznał zatrzymania ataku serca. Cała sytuacja była absolutnie przerażająca, a decyzja o przełożeniu meczu na inny termin była absolutnie jedynym wyjściem z sytuacji. Wszyscy oczywiście trzymamy kciuki, że zawodnik wróci do zdrowia. Więcej tego tematu nie będę w łamach dzisiejszego tekstu poruszał, bo nie jest to odpowiednia forma dla tak poważnego wydarzenia. Więc jeszcze raz, wiele zdrowia dla Damara Hamlina, a teraz przejdźmy do głupotek.

Poznać smak play-offów

Daniel Jones i Saquon Barkley po raz pierwszy w karierze posmakują play-offów. W poprzednich latach walczyli jak mogli, ale dopiero przyjście Briana Dabolla i powrót biegacza do formy pozwoliły im na zameldowanie się w fazie po sezonie regularnym.

Nowy Jork świętuje, że ponownie ma drużynę, która rozgrywa poważne mecze w NFL w styczniu i chociaż nikt poważnych szans Giants nie daje, to warto zauważyć, że i przed sezonem raczej nie wróżyliśmy im niczego wielkiego. A tu proszę, bilans 9-6-1 i gwarantowany spot na tydzień przed końcem sezonu regularnego – Giants mogą sobie nawet zrobić mały bye-week w ostatniej kolejce.

Czy taki jest plan? Daboll na razie na ten temat milczał i dziennikarzom powiedział jedynie, że na razie planują trenować jakby nic się nie stało, a decyzja o składzie zostanie podjęta dopiero bliżej meczu. Przede wszystkim trener Giants zaznaczał jednak, że chciał, by jego zawodnicy chwilę odetchnęli i nacieszyli się pierwszym z sukcesów:

Dostaliśmy szansę na jeszcze jeden mecz. Zagwarantowane masz 17, my zagramy 18. Żeby tego dokonać, to trzeba wykonać mnóstwo pracy. Mnóstwo planowania i egzekwowania tych planów. Dlatego też wychodzę z założenia, że jeśli to Ci się uda, to powinieneś wziąć oddech i to docenić. To zrobiliśmy w niedzielny wieczór, ale teraz wracamy do pracy, bo od powrotu do domu dzieli nas teraz tylko jeden błąd. Nigdy jednak nie zapomnę tego szczerego uśmiechu na twarzach moich zawodników, kiedy skończył się ten mecz i zakwalifikowaliśmy się do play-offów.

Umiejętności trenera są chyba niepodważalne – tak twierdzi też wspomniany Saquon Barkley, który po meczu z beznadziejnymi Colts docenił trenera, twierdząc nawet, że zasłużył na statuetkę najlepszego szkoleniowca w tym sezonie:

Daboll nie dostaje wystarczająco dużo szacunku jako ktoś, kto kocha rywalizację. Mówimy o zawodnikach, ale jeśli twój trener nie ma tego zapału, to odbija się to potem na grze jego zespołu. Zaczęło się to już w pierwszej kolejce, kiedy postanowiliśmy zagrać za dwa punkty po zdobyciu przyłożenia i finalnie dzięki temu wygraliśmy. Wy pewnie o tym nie pamiętacie, ale to dla nas był punkt zwrotny i taki mission statement. Pokazał wtedy, że nam ufa i to dla nas wiele znaczyło. To sprawiło, że jako zawodnik nie chcesz go zawieźć. Wręcz przeciwnie – starasz się tylko jak możesz, żeby jakoś się odpłacić za taką niezachwianą wiarę, którą ona w nas ma.

Nie wiem, jak wy, ale ja tam trzymam za Giants kciuki. Przyjemna jest to paka.

Seahawks są ogłuszeni, ale jeszcze nie znokautowani

Po gorącym początku sezonu, Seattle Seahawks powoli wrócili na ziemię – i chociaż lecieli blisko słońca, to wosk w ich skrzydłach się jeszcze nie roztopił i drużyna nie rozbiła się o taflę wody. Do gniazda z napisem “play-offs” brakuje im jeszcze pokonania ostatniej przeszkody, którą są Los Angeles Rams. Dywizyjni rywale definitywnie będą chcieli napsuć im krwi, a i Baker Mayfield chce “ugrać” dla siebie długoterminowy kontrakt. Łatwo więc nie będzie.

Pete Carroll, czyli trener główny Seahawks, zapowiedział jednak jasno – Seahawks MUSZĄ wygrać mecz, by mieć jakiekolwiek szanse na wejście do fazy po sezonie. To samo muszą zrobić Lions, którzy będą rywalizowali z Green Bay, który RÓWNIEŻ muszą wygrać. Ogólnie sprawa jest bardzo rozwojowa i rozjaśni się nam to dopiero w niedzielę.

To jest jak mecz o mistrzostwo, więc musimy zrobić wszystko. Wiem, że dziennikarzy cieszy, że będzie dramatycznie, bo mecze są nie o tej samej porze, czy coś w tym stylu. Ale to dla mnie nic nie znaczy. To nic nie znaczy dla naszej drużyny. Nic to nie zmieni w naszym przygotowaniu do tego meczu. Ewentualnie zrobimy jakąś imprezkę, by oglądać kolejny mecz.

Carroll przy okazji komplementował bardzo Detroit Lions – a zwłaszcza ich trenera:

Nie martwię się jednak o jedną rzecz – o to, że drużyna trenera Campbella będzie przygotowana do grania, niezależnie od warunków. Wiemy, że będą podjarani, że będą gotowi, że będą głodni. I to będzie świetny mecz. Dlatego my musimy się starać, by wygrać swoje spotkanie, a potem będziemy oglądali naszych kumpli z Detroit.

Lions i ich szansa na sukces

Wow. Detroit Lions grają w styczniu mecze, które mają znaczenie w wyścigu o play-offy. To jest coś, czego dawno nie oglądaliśmy. Pisałem wam w zeszłym roku, że Dan Campbell to jeden z moich ulubionych trenerów i chociaż nie ma jeszcze wyników, to błagałem los o to, żeby został w Detroit przez kolejne lata.

Gość jest bowiem chodzącym wulkanem rozrywki i energii, przez co trudno jest mu nie życzyć sukcesu – zwłaszcza, że Lions grają cudowny futbol ofensywny i są w stanie zdobyć punkty wręcz na zawołanie, więc oglądanie ich w kolejnych rundach play-offów byłoby zwyczajnie ekscytujące. A dokładnie tego chce Dan Campbell – kolejnych meczów w play-offach:

To jest mecz play-offowy. Powtarzamy naszym zawodnikom, jak ogromne znaczenie ma to spotkanie. To jest ogromne. To mamy robić. To jest ogromne wydarzenie, będziemy się super bawić i jazda. Dla takich momentów się gra w futbol.

Tak jak wspomniałem wyżej – dla Dana Campbella do dopiero początek:

To jest ważne, żebyśmy się przyzwyczaili do takiego napięcia i takich emocji, bo o to wszystko walczymy. Chcesz być w samym środku akcji, chcesz mieć szansę na to, by trafić do play-offów albo przynajmniej się z nimi minąć o cal. Zginąć walcząc. To jeden z tych meczów, o których marzysz. Fani będą z nas dumni. Nie można było tego napisać lepiej.

A klucz sukcesu Lions był prosty:

Musisz mieć upartą drużynę. To musi być podstawa twojego składu i dlatego mamy takich, a nie innych zawodników.

Ale bym takich Lions pooglądał w play-offach – oto zdanie, którego nigdy nie spodziewałem się nigdy napisać.

Steelers będą w play-offach, bo los to okrutna kochanka, która chce nam zabrać szczęście

No dobra – może trochę dramatyzuję. Nie mniej, po starcie 2-6, Steelers mogą nadal się dostać do play-offów. Ogromna w tym zasługa T.J-a Watta, który kompletnie odmienia obronę Pittsburgha, a sporo w tym tego, że ofensywa zdobywa na tyle dużo punktów, by wygrywać.

Kenny Pickett ma potencjał na bycie długoterminowym rozwiązaniem na pozycji rozgrywającego, Najee Harris dwoi się i troi, by zdobywać jardy i przyłożenia, a i rookie George Pickens łapie piłki wtedy, kiedy jest to absolutnie kluczowe.

Nadchodzący mecz z Browns może im dać wejście do play-offów. Patriots będą musieli się zmierzyć z Bills (chociaż ze względu na sytuację z Damarem Hamlinem, to nie wiemy do końca, co się wydarzy) i przegrać, co jest możliwe, natomiast Dolphins muszą przegrać z Jets, co również jest możliwe – w końcu kontuzjowani są i Tua Tagovailoa, i (najprawdopodobniej) Teddy Bridgewater. Na temat powagi tego spotkania wypowiedział się Mike Tomlin:

Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, jaki to będzie mecz, jakie będzie miał znaczenie i jak bardzo brutalny będzie. Doceniam bardzo to, jak nasi zawodnicy są w stanie to pochłonąć, zaakceptować, zrozumieć i przygotować się na to wyzwanie. Czy mówimy o planowaniu, czy samych zagrywkach. Do tej pory wykonywali to zadanie na satysfakcjonującym poziomie i nie oczekuję, by miało się to zmienić.

Steelers są dość nietypowo zbudowani z młodych zawodników – wspomniany ofensywny tercet to zawodnicy, którzy są w pierwszym albo drugim sezonie swoich karier. Jak się to mówi w USA, oni jeszcze “nie wiedzą, czego nie wiedzą”.

Mike Tomlin został zapytany o to, czy jakoś skupia się na zmianie swojego podejścia do swoich zawodników – zwłaszcza młodszych:

Szczerze mówiąc, to nawet nie zwracałem na to specjalnej uwagi. Jestem znacznie bardziej zainteresowany tym, w jaki sposób ja się przed nimi prezentuje. Dużo młodych zawodników nie ma jeszcze pojęcia, jak się zachowywać w takim momencie. Ci z nas, którzy są doświadczeni, ci, którzy już dowodzili, muszą się skupić na tym, by pokazać im, czego od nich oczekujemy, niż zastanawiać się, gdzie oni są mentalnie.

Tomlin skwitował swoją rozmowę z dziennikarzami wypowiedzią na temat tego, czy wolałby mieć wypoczętych zawodników, czy być w gazie:

Czy to ma znaczenie? Serio. Czy to ma znaczenie? Jeśli mam jakieś preferencje dotyczące play-offów, to bycie drużyną, która złapała dobrą formę. Chcesz być drużyną, która stopniowo coraz lepiej gra w piłkę. A jeśli chodzi o resztę, to po prostu chcesz się na nie załapać.

I w ten sposób jeszcze raz chciałbym życzyć powrotu do zdrowia Damarowi Hamlinowi, wysłać mnóstwo pozytywnej energii do niego i jego rodziny oraz wszystkich zawodników Bills, którzy martwią się teraz o swojego kumpla, przyjaciela i brata.

Oprócz tego życzę sobie i wam niezwykle elektryzującego finału sezonu regularnego. Jak zwykle dziękuję za dotrwanie do końca i jak zwykle zapraszam na przyszły tydzień. Do zobaczenia!

*

Tekst: Kamil Kacperski

*

Polecamy też nasz najnowszy stream NFLplStudio Live:

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej