Skip to content

Najciekawsze wypowiedzi trenerów NFL po Week 4

Ostatnia kolejka rozpoczęła się bardzo dramatycznymi wydarzeniami związanymi z rozgrywającym Dolphins, Tuą Tagovailoą. Wynik meczu w tym przypadku był sprawą drugorzędną, a najważniejsze jest to, że zawodnik był w stanie wrócić do domu ze swoją drużyną i miał sprawność nad kończynami.

Życie idzie jednak naprzód i kolejne spotkania obfitowały w mniejsze i większe niespodzianki, które trenerzy komentowali w pomeczowych konferencjach, a my, jak zwykle, zebraliśmy dla was najciekawsze z tych wypowiedzi. Zapraszamy!

Na wstępie przypominamy się z ogłoszeniem. W tym sezonie, niedzielę z NFL zawsze otwieramy godzinę przed pierwszym meczem, od live streamu na yt i rozmów z wami. W tym tygodniu wyjątkowo (z powodu meczu rozgrywanego w Londynie) nadawaliśmy dla Was już od 14.30.

Trzymaj się Tua!

Wiem, obiecywałem, że będę się starał co tydzień zbierać wypowiedzi innych trenerów, ale przez pryzmat wydarzeń z czwartkowej nocy, musimy zacząć od Mike’a McDaniela, czyli trenera Miami Dolphins. Ten od kilkunastu dni jest w ogniu krytyki mediów, a niektórzy węszą nawet szeroko zakrojony spisek – jakim cudem Tua nie tylko wrócił na boisko w meczu z Bills, ale cztery dni później startował w Cincinnati?

Nie sądzę, że kontuzja z zeszłego tygodnia miała wpływ na to, co wydarzyło się dzisiaj, ale nie mam cierpliwości do tego, by oskarżano mnie o narażanie zdrowia moich zawodników. Nie ma takiej możliwości, nie ma żadnego meczu, który by sprawił, żebym tak się zachował. Jest powód, dla którego NFL ma te protokoły. Zawsze jest w pogotowiu niezależny specjalista, który zajmuje się mózgiem, więc nie zamierzam ingerować w te procesy jako trener futbolu.

McDaniel w poniedziałek potwierdził, że Tua nie zagra w następnym meczu, a także dodał, że jest zadowolony, że NFL wprowadziło nowe zasady do protokołu dot. wstrząśnienia mózgu. Zaznaczył również, że sztab lekarski Dolphins bez problemu pomoże w przeprowadzeniu śledztwa NFLPA, a także zaktualizował stan zdrowia swojego rozgrywającego:

Tua miał kilka dobrych dni, czuje się lepiej. Na razie stara się przejść przez odpowiednie procedury i spełnić wymogi protokołu. Na razie nie mamy jednak bladego pojęcia, kiedy wróci i nawet nie chcemy wywierać na nim presji. Szczerze mówiąc, to nawet o tym nie myśleliśmy. Tutaj chodzi o Tuę jako osobę. To jest człowiek, który ma świetne relacje z ludźmi w tym budynku. To jest ktoś, kogo bardzo lubię i jestem z nim blisko. Więc tutaj chodzi nam o to, żeby ten człowiek był zdrowy. Nie będzie mógł grać, to nie będzie grał. Ważne, żeby żył.

Myślę, że w imieniu całej ekipy NFL Polska mogę powiedzieć, że trzymamy kciuki za szybki powrót Tuy do zdrowia!

Kowboje i Indianie Commanders

Sprawa priorytetowa została opisana, więc mogę wrócić do „znęcania się” nad moimi ulubionymi drużynami – czyli tymi z NFC East. Powiedzieć, że nie przepadam za Commanders, Giants i Cowboys, to jak nie powiedzieć nic, dlatego wyobraźcie sobie, jak bardzo szczęśliwy jestem, kiedy Commanders sprawiają mi taki piękny prezent. Nie dość, że dostają od Cowboys, to jeszcze do tego prowadzonych przez rezerwowego rozgrywającego, Coopera Rusha.

To sprawia, że bilanse w NFC East wyglądają teraz następująco: Eagles 4-0, Cowboys 3-1, Giants 3-1, Commanders 1-3. Tylko czekać, aż wszystkie te drużyny spadną z rowerka i skończą “na minusie” (no może oprócz Eagles, oni wyglądają całkiem niebezpiecznie).

Najbardziej w tym wszystkim szkoda mi tylko Rona Rivery, czyli trenera Commanders. Ten jeszcze parę lat temu był w Super Bowl i wygrał bitwę z rakiem, a teraz musi się użerać z Carsonem Wentzem w roli rozgrywającego i właścicielem drużyny, który ukrywał się przed przesłuchaniem w kongresie. Uciekaj pan, panie Rivera

Dopóki nie wrócą nasi kontuzjowani zawodnicy, to nie spodziewajcie się, że cokolwiek się zmieni. Szanuję frustrację fanów. Rozumiem ją. Ta organizacja ma kur** 5 mistrzostw. Wszystko rozumiem – musimy wygrywać. Ale musimy być też realistami, zdawać sobie sprawę z tego, gdzie jesteśmy i co musimy zrobić, żeby wrócić do wygrywania.

Definitywnie nie pomaga mu w wygrywaniu Carson Wentz, który rozgrywa chyba swój najgorszy sezon w karierze. Nie dość, że QB sam popełnia błędy, to jeszcze do tego linia ofensywna wygląda tak, jakby go nienawidziła i wręcz specjalnie puszczała defensorów wolno, by Ci obalili sobowtóra księcia Harry’ego.

Rozgrywający bardzo profesjonalnie opowiedział o tym, co poszło nie tak w meczu z Cowboys:

Trudno jest powiedzieć cokolwiek po meczu, ale mieliśmy plan przed tym spotkaniem. Moim zdaniem to był dobry plan i na początku nawet nieźle go egzekwowaliśmy. Dobrze nam szła gra biegowa, więc się jej trzymaliśmy. Potem natomiast zaczęliśmy sobie strzelać w stopy – mieliśmy kilka kar za falstart, ja głupio złapałem flagę za celowe wyrzucenie piłki i nagle mecz zrobił się nie do wygrania.

Nowy książę Pittsburgha

Stało się – w zaledwie czwartej kolejce, trener Pittsburgh Steelers Mike Tomlin, popatrzył na swojego rozgrywającego Mitcha Trubisky’ego i stwierdził: “Dobra, dawać mi tego nowego”.

Ten “nowy” to Kenny Pickett, wybrany w pierwszej rundzie draftu rozgrywający uczelni Pitt, który już teraz jest lokalnym bohaterem – to przecież dzieciak z sąsiedztwa. Fani Steelers, już w poprzednich meczach, potrafili krzyczeć “Kenny! Kenny! Kenny”, kiedy na boisku była ofensywa ich drużyny.

Ten w końcu pojawił się na boisku, zrewitalizował atak Steelers i chociaż trzy z jego podań zostały przechwycone, to nieco zakrzywia to rzeczywistość – jeden pick był raczej sprawką jego skrzydłowego Chase’a Claypoola, inny natomiast był w ostatnim rzucie meczu. Dzieciak zdobył jednak dwaprzyłożenia nogami, więc przynajmniej nie skończył meczu z pustymi rękoma (i przy okazji były to jedyne przyłożenia, które Steelers zdobyli przez cały mecz).

Chociaż wydaje się być oczywiste, że to Pickett rozpocznie następne spotkanie, to Mike Tomlin oczywiście po meczu nie chciał nic obiecywać:

Nie zamierzam tutaj siedzieć i gadać bez końca o tym meczu. Zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić, żeby dać sobie szansę na zwycięstwo w tym meczu. Jeżeli będzie taka potrzeba, to zrobimy to ponownie. Nie chcę jednak dodawać nic więcej. W przyszłym tygodniu będziemy martwili się przyszłym tygodniem. Moim zdaniem potrzebowaliśmy zapalnika i pomyślałem, że on może być tym zapalnikiem.

W niedzielę na boisku widzieliśmy też innego młodego rozgrywającego – Zach Wilson wrócił za stery Jets po krótkiej kontuzji i pod koniec spotkania przeciwko Steelers rozegrał najprawdopodobniej najlepszy drive w swojej młodej karierze.

Z tym stwierdzeniem najprawdopodobniej zgodziłby się Robert Saleh, czyli trener New York Jets, który bardzo pochwalił całą drużynę po meczu:

Nikt się nie wahał po jednej i drugiej stronie piłki. Mieliśmy pewne błędy, ale dawaliśmy sobie z nimi radę. Zach wyglądał dobrze w kieszeni, był spokojny, rzucał jak opętany, a jego skrzydłowi biegali po złapaniu piłki, zdobywając jardy po każdym rzucie. Nikt się nie wahał. No i Zach – zimnokrwisty. Dobrze skończyliśmy ten mecz i mam wrażenie, że to jest coś, co pozwoli nam budować naszą tożsamość.

Ciekawy przypadek Karoliny i dwóch nieudolnych przegrywów

Ach, Baker Mayfield. Z wielkim bólem serca muszę przyznać, że po kolejnym sezonie rozczarowań, niespełnionych obietnic i zwyczajnie beznadziejnej gry muszę powiedzieć sobie “dość”. Myślałem, że to trener Browns Kevin Stefanski jest na niego cięty i chciał się go pozbyć za wszelką cenę (a konkretnie jakieś 260 milionów dolarów za Deshauna Watsona). Myślałem, że Mayfield kopnięty w zadek, po raz kolejny będzie chciał udowodnić, że wszyscy się mylili. Że jest NIM, że jest “that guy”.

Teraz jednak widzimy, że prawda leży po stronie tych, którzy wieszczyli mu upadek.

Mayfield jest niby zdrowy, a gra momentami gorzej, niż w poprzednim sezonie. Nie potrafi się dogadać ze swoimi skrzydłowymi i Christianem McCaffreyem. Całej sprawie nie pomaga jeszcze fakt, że Matt Rhule jest beznadziejnym trenerem i fani Panthers, już od zeszłego sezonu, marzą o tym, by poszedł pracować na jakimś uniwersytecie i dał im już święty spokój.

Ten jednak nadal jest szefem drużyny i opowiedział o tym, co sądzi o grze Bakera Mayfielda, grożąc że na boisku może się pojawić nawet Sam Darnold. Fani Panthers – przyszedł czas na modlitwy:

Chcą widzieć dobrą ofensywę i mieć rozrywkę, a to się teraz nie zdarza. Rozumiem to. Moim zdaniem to Baker jest nadal naszym rozgrywającym. Musimy znaleźć sposoby na to, by mu pomóc… Zwłaszcza, że sam nie może teraz grać. Musimy sprawić, że Baker będzie grał w ramach naszych planów i się nieco uspokoił. To jest coś, w co wierzy on i wierzymy my wszyscy.

Potem trener bardzo wspaniałomyślnie odpowiedział na pytania o bezpieczeństwo swojej posady, kłamiąc w żywe oczy:

Jeśli zacznę opowiadać o sobie, to stanę się takim trenerem, którym nie chcę być. Nasza drużyna odpowie na te pytania. Zawsze to robią.

Ku zaskoczeniu nikogo, Panthers wcale nie odpowiedzieli na pytania.

Tym samym dobiegliśmy do końca tego tygodniowego zestawienia najciekawszych wypowiedzi. Jak zwykle dziękuję wam, że wytrwaliście do końca i jak zwykle zachęcam do czytania naszych innych tekstów. Do zobaczenia za tydzień!

Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski

*

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: