Skip to content

Najlepsze wypowiedzi trenerów po week 13 – część pierwsza

Sezon powoli zbliża się do końca, więc walka o play-offy staje się coraz bardziej zażarta. Co w tak kluczowym momencie mają do powiedzenia trenerzy? Zapraszamy na nasz raport z konferencji prasowych. Tekst przygotował Kamil Kacperski.

Dallas Cowboys 27 – 17 New Orleans Saints

Mike McCarthy i ‘Boys przejechali się do Nowego Orleanu, gdzie bez większego problemu poradzili sobie z Saints bez rozgrywającego – bo umówmy się, eksperyment w postaci Taysoma Hilla można już chyba oficjalnie zakończyć. Sam McCarthy nie był z drużyną w NOLA, ponieważ zaraził się koronawirusem. Trener wytłumaczył swego czasu, jaki ma stosunek do pandemii:

Nie byłem w 100% przekonany do szczepionki przeciw koronawirusowi. Ale dzięki temu, że mogliśmy poznać dokładniejsze statystyki i dowiedzieć się, o co chodzi pod względem naukowym, to zmieniłem zdanie. Postanowiłem się zaszczepić, kiedy poczułem, że to jest najlepsza decyzja dla mnie i mojej rodziny. Poza tym jesteśmy tu po to, żeby wygrywać mistrzostwa, więc szczepionka jest po prostu elementem tej pracy.

Tak jak wspomniałem wcześniej, eksperyment w postaci Taysoma Hilla w roli QB jest dziwną decyzją Seana Paytona, który jest powszechnie uważany za jednego z najlepszych trenerów w NFL. Dlatego też dziennikarze zapytali coacha, czy miał jakiś plan na podzielenie obowiązków między Hilla a Trevora Siemiana, który był rozgrywającym w poprzednich tygodniach:

Nie, Taysom Hill był naszym rozgrywającym. Coś mu się stało z palcem, więc musieliśmy podzielić czas w pierwszej połowie. Na szczęście czuł się na tyle dobrze, że mógł grać dalej, ale nasz plan od początku był taki, że to Hill gra cały mecz.

New York Giants 9 – 20 Miami Dolphins

Nowy Jork powinien się wstydzić, że ich „sekcja sportowa” jest takim jednym wielkim żartem – jedno z czołowych miast na świecie, potężna metropolia, a ich drużyny są tak słabe. Może niekoniecznie w baskecie, bo Nets i Knicks są całkiem nieźli, a i Yankees w MLB są okej, ale nadal – nie jest to poziom, który jest godny Miasta, które nigdy nie śpi.

Największe problemy mają jednak definitywnie dwie drużyny z NFL, które mają w nazwie „New York” – na pierwszy ogień w tym tygodniu idą Giants, którzy od ery Elia Manninga nie mają nawet podjazdu do lepszych drużyn. Joe Judge i jego pomocnicy powinni naprawdę się zacząć zastanawiać nad swoimi planami na przyszłość – zwłaszcza, jeśli nadal będzie się cieszył po przegranych:

Sporo zawodników pokazało swoją wartość w różnych sytuacjach. Ale ostatecznie musimy być jeszcze lepsi, wykorzystywać niektóre sytuacje i lepiej kontrolować grę. Jestem jednak zadowolony z kilku elementów naszego meczu. To będzie dla nas dobry tydzień, wyjedziemy na zachodni brzeg, popracujemy razem, trochę się zresetujemy i nadal będziemy szli dalej.

Brian Flores pokazał, że jego obiecanki, że Tua Tagovailoa jest „jego gościem” nie są słowami rzucanymi na wiatr. Młody QB z meczu na mecz wygląda coraz lepiej, a Miami zanotowało aż 5. zwycięstwo z rzędu, cały czas walcząc o play-offy w bardzo zatłoczonym AFC.

Co stoi za taką odmianą? Na to pytanie, komplementując przy okazji swojego trenera, odpowiedział corner Elijah Campbell:

Wiemy, że coś musi się zmienić. Wiedzieliśmy, że nie gramy dobrego futbolu. To musiało zostać jednak głośno powiedziane, musisz dać temu pooddychać. Trener przyszedł do nas któregoś dnia, odbył z nami bardzo poważną rozmowę i wszyscy powiedzieli jasno – „Okej, musimy odmienić nasze losy”. Każdy uwierzył w to, że damy radę i jakoś to nam poszło.

Indianapolis Colts 31 – 0 Houston Texans

Frank Reich i jego Colts wyglądali naprawdę porządnie – po bardzo niefortunnej porażce z Bucs, drużyna z Indianapolis postanowiła absolutnie zmiażdżyć Texans, co spodobało się trenerowi Reichowi:

Absolutna dominacja w defensywie. Byłą niesłychana, nie wiem, czy weszli na naszą stronę boiska w trakcie pierwszych 59 minut tego meczu. Epicki występ naszych zawodników, od początku do końca i to jest coś, o czym mówiliśmy w przerwie – dobrze jest tak rozpocząć mecz, ale jeszcze lepiej jest osiągnąć taką formę pod koniec spotkania.

Houston, mamy problem. Wybaczcie, nie mogłem się powstrzymać. Texans grają w tym sezonie o absolutnie nic, więc i David Culley nie ma za bardzo co opowiadać dziennikarzom. W momencie, kiedy przegrywasz „do zera”, to wszystko może ulec zmianie:

Kiedy nie zdobywasz żadnego punktu w trakcie meczu, to musisz przeanalizować absolutnie wszystko. Prawdopodobnie Tyrod Taylor mógłby powrócić w trakcie tego meczu, ale nie czuliśmy, żeby była taka potrzeba. Nie wiem, czy rzucanie piłki wyszłoby mu dużo lepiej, niż Millsowi. Jednak tak jak powiedziałem – musimy przeanalizować wszystko, więc nikt nie jest bezpieczny, a wszystko może ulec zmianie.

Minnesota Vikings 27 – 29 Detroit Lions

O. Mój. Boże. Co to był za mecz. Dwie najbardziej pokręcone drużyny w całym NFL starły się w emocjonującym spotkaniu na Ford Field. Minnesota kontra Detroit. Dywizyjni rywale – jeden z nich walczy o play-offy, drugi walczy o honor. Ktoś mógłby powiedzieć, że remis byłby najbardziej sprawiedliwym wynikiem.

Zwycięzcami byli jednak Lions, a Mike Zimmer po tym meczu mógł powiedzieć tylko takie absolutnie cudowne słowa mądrości:

Jak grasz te wszystkie bliskie mecze, to je albo wygrasz, albo przegrasz. Tak to już jest w tym NFL.

Amen.

Dan Campbell tym razem się nie popłakał, ale po meczu był absolutnie w siódmym niebie. Trener zapowiadał kilka miesięcy temu, że jego drużyna będzie idealnie oddawała ducha Detroit, więc zwycięstwo Lions postanowił zadedykować zmarłym osobom, które zginęły w strzelaninie w liceum Oxford:

Dla tych wszystkich – tych, którzy nigdy nie będą zapomniani, którzy zawsze będą w naszych sercach i modlitwach, a także dla ich rodzin. Nie chcę nawet wspominać tych, którzy byli dotknięci tą tragedią. Uczniowie, bracia i siostry, kuzyni, nauczyciele – wszyscy.

Lions są paskudni, ale Danowi Campbellowi ja życzę jak najlepiej.

Philadelphia Eagles 33 – 18 New York Jets

Minshew Mania pod nieobecność Jalena Hurtsa postanowił zagrać jeden z lepszych meczów w swojej karierze i absolutnie zabawił się z defensywą Jets, zdobywając punkty za punktami. Nick Sirianni zapowiedział jednak absolutnie poważnie, że Hurts nadal jest numerem jeden w jego drużynie i wróci do bycia starterem, gdy tylko wyzdrowieje.

Jalen grał dobry futbol, a może i nawet bardzo dobry futbol. W pewnym momencie był jednym z najlepszych rozgrywających w lidze. Jego umiejętność grania w biegu i zdobywania jardów nogami to coś wspaniałego… Dlatego jeśli wyzdrowieje, to będzie naszym starterem. Bez dwóch zdań.

Robert Saleh nie może się cieszyć z bardzo dobrego startu w swojej karierze trenerskiej – jego Jets są jedną z najgorszych drużyn w NFL i nie zapowiada się, by mieli pod koniec sezonu to zmienić. Sam trener jest natomiast wręcz wściekły z powodu tego, jak wygląda jego drużyna:

Mieli piłkę pod koniec pierwszej połowy, potem mieli 8-minutową akcję na początku drugiej połowy, potem my mieliśmy ją przez chwilę i znowu ją oddaliśmy. To jest ponad godzina prawdziwego czasu, gdzie nasza ofensywa po prostu bezczynnie siedzi. To ma niezwykle mocny wpływ na naszą grę – zwłaszcza, kiedy jest zimno i starasz się utrzymywać jakiś rytm. To wszystko ma znaczenie.

Arizona Cardinals 33 – 22 Chicago Bears

Kliff Kingsbury nareszcie doprowadził Cardinals do poziomu, o którym pisałem jeszcze w zeszłym roku – już wtedy grupa pokazywała ogromny potencjał, a rok doświadczenia sprawił, że Arizona nareszcie zaczęła pokazywać, że moje nadzieje nie były czcze.

Niewątpliwie Kingsbury zaskarbił sobie jeszcze większy szacunek, kiedy w trakcie meczu zaczął się rzucać po jednej z flag tak mocno, że rozciął sobie wargę uderzając w Lekiego Fotu:

Byłem niezwykle sfrustrowany. To była właściwie karma za to, że nie potrafiłem kontrolować swoich emocji. Kiedy dostaliśmy flagę, to właściwie wbiegłem w Lekiego Fotu, który jest największym zawodnikiem na boisku. Moim zdaniem to Bóg dał mi ostrzeżenie, żebym się trochę ogarnął.

Matt Nagy to prawdopodobnie najbardziej znienawidzona osoba w Chicago. Jak tak dalej pójdzie, to trener Bears zostanie po prostu wywieziony na taczkach z Soldier Field. Trener już nawet nie ma żadnych argumentów do obrony, więc po meczu próbował zwalić winę na ofensywnego koordynatora Billa Lazora:

Ale słuchajcie – to nadal Bill Lazor szykuje nasze zagrywki ofensywne. Niestety w trakcie tego meczu były problemy komunikacyjne między Lazorem a Daltonem, więc Bill mówił mi, co mamy grać, a ja przekazywałem to dalej Andy’emu. Ale mówię wam – to nadal była praca Lazora, nie moja. Ja byłem tylko pośrednikiem.

Los Angeles Chargers 41 – 22 Cincinnati Bengals

Wow. Stawiam stówę, że w zeszłym sezonie Chargers by to spotkanie przegrali. Los Angeles miało przewagę 24 punktów, która w pewnym momencie stopniała do zaledwie 2 „oczek”. Jednak kilka pozytywnych zagrywek ze strony Chargers spowodowało, że nagle drużyna znowu zdobyła pokaźne prowadzenie, które już dotrzymała do końca.

Niewątpliwie sporą stratą była kontuzja Joeya Bosy, który jest jednym z najważniejszych zawodników Chargers w defensywie. Większość trenerów chciałoby, żeby player takiego kalibru pojawił się na boisku jak najszybciej – zwłaszcza, że mecz był wówczas wyrównany. Brandon Staley stwierdził jednak, że nie chce ryzykować zdrowiem swojego zawodnika:

Joey Bosa został dopuszczony do grania przez naszych doktorów, ale to była nasza decyzja, żeby został z boku. Biorąc pod uwagę jego historię, to nie chciałem ryzykować. Dopóki ja jestem tutaj trenerem głównym, to będę stawiał zdrowie zawodników na pierwszym miejscu, niezależnie od innych czynników. Na szczęście Joey nie ma wstrząśnienia mózgu, więc to dobra wieść.  

Zac Taylor absolutnie wziął wynik tego meczu na siebie. Trener podszedł krytycznie do niemalże każdej decyzji, która spowodowała wykopywanie coraz głębszej dziury – zwłaszcza absolutnie absurdalna próba za dwa punkty, przed którą drużyna zużyła przerwę na żądanie, a potem i tak miała falstart. W końcu kopnęli za jeden i tego punktu nie trafili.

Tu nie ma żadnych wymówek, popełniłem tyle błędów w tym meczu. Doprowadziłem naszą drużynę do takich pozycji, że to jest niewyobrażalne. Zwłaszcza ta próba za dwa. To było obrzydliwe i krew mnie zalewa, kiedy znowu o tym pomyślę. Jestem absolutnie przerażony, że dopuściłem do takiej sytuacji. To całkowicie moja wina, nie zawodników.

Na drugą część raportu zapraszam was już jutro. Do zobaczenia!

Tekst i tłumaczenia przygotował Kamil Kacperski

*

Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia. 

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: