Najlepsze wypowiedzi trenerów po week 7 w NFL
Scenarzyści NFL, w tym sezonie, są pod mocnym wpływem. Giants, Jets i Cowboys mają realne szanse na ugranie w tym sezonie czegoś więcej, niż wysokiego picku w drafcie. Brady, Rodgers i Ryan spadają z rowerka, a drużyny ze środka tabeli kręcą dymy i wiemy o nich tyle… że nic nie wiemy. A temu wszystkiemu przyglądają się trenerzy, którzy momentami zachowują się, jakby nie mieli bladego pojęcia, co się wokół nich dzieje. Zapraszamy na raport z konferencji, tekst Kamil Kacperski.
Karuzela w Indy kręci się dalej
Stało się – Matt Ryan został zdegradowany do pozycji QB2 w Colts. Chociaż weteran, były MVP i prawie zwycięzca Super Bowl jeszcze w Week 6 cudem uratował zwycięstwo dla Indianapolis, to w ostatnim meczu rozegrał totalny piach i do tego doznał kontuzji barku, która prawdopodobnie zakończy jego świetlistą karierę w NFL.
Teraz na jego miejsce oficjalnie wskoczy młodziak z Texas University, Sam Ehlinger. Dzieciak jest niezły atletycznie, potrafi rzucić piłką i wnioskując po reakcjach fanów Colts, raczej ekscytuje fanów drużyny z Indy. Trener Frank Reich poinformował o tym fakcie na łamach konferencji prasowej w poniedziałek rano, gdzie przyznał, że “była to ekstremalnie trudna decyzja”:
W tym momencie Sam, w roli startera, jest naszym jedynym poprawnym ruchem. To była ekstremalnie trudna decyzja, ale Sam nam imponował podczas treningów. Wiemy, że to duży krok w przód, ale naszym zdaniem jest gotowy. Ten gość jest wyjątkowy. Jest w nim to “coś”. Gra i trenuje w taki sposób, że będzie gotowy na kolejne wyzwania.
Ryan oczywiście nie zabrał głosu w tej sprawie, ale trudno się dziwić – w końcu po tylu latach kariery został zdegradowany po zaledwie kilku meczach w nowej drużynie. Dla takiego zawodowca i weterana musi to być trudne. Trener Reich twierdzi, że QB jest gotowy, by być mentorem, ale jakoś trudno jest w to uwierzyć:
Matt jest bardzo gotowy na to, by pomóc naszej drużynie w każdy możliwy sposób. Ryan był przez ten cały proces profesjonalistą.
Reich wziął sporo odpowiedzialności na siebie, mówiąc całkiem szczerze:
Chciałbym jeszcze coś zaznaczyć. Powiedziałem to też Mattowi, ale powtórzę – my nie dotrzymaliśmy swojej obietnicy. Matt podpisał z nami kontrakt, ponieważ obiecaliśmy mu jeden z najlepszych biegowych ataków w NFL i świetną ofensywną linię. Obie rzeczy nie wyglądają w tym sezonie tak dobrze, więc wina leży po mojej stronie.
Czyli z trenerskiego na polski – nie potrafiłem wykonać swojej pracy i Ty niestety jesteś ofiarą moich błędów. Teraz wsadzimy na boisko bardziej mobilnego młodzika, który będzie miał większe szanse na ucieczkę przed defensywą i tuszowanie moich niedociągnięć.
Bogatsi stają się jeszcze bogatsi
Ha! Spodziewaliście się pewnie, że będzie chodziło o San Francisco 49ers, którzy w ramach sporego trade’u wyciągnęli z płonącego budynku (Carolina Panthers) Christiana McCaffreya. Otóż nie.
Bo chociaż CMC ma szansę być prawdziwym playmakerem i brakującym ogniwem dla 49ers, to mnie tutaj drodzy państwo się rozchodzi o Kansas City Chiefs. Ci bowiem nie tylko rozprawili się bezdusznie ze wspomnianymi 49ers (dla których CMC zadebiutował), ale są też jednym z najpoważniejszych kandydatów do podpisania wolnego agenta o znajomym nazwisku Odell Beckham Jr.
Jasne, Chiefs stracili Tyreeka Hilla, ale zastępstwo w postaci OBJ-a i JuJu Smitha-Schustera nie brzmi wcale aż tak źle – zwłaszcza, że Mahomes i spółka wygrywają mecze komfortowo już teraz. Można więc powoli nieśmiało przypuszczać, że dodanie Odella do tej dobrze naoliwionej maszyny może się skończyć dla Chiefs tak samo, jak dla Rams w poprzednim sezonie – zwycięstwem w SB.
A co na to wszystko Andy Reid? Ten się tylko nieśmiało uśmiecha i odpowiada, że jego GM Brett Veach cały czas tylko “siedzi i kombinuje”:
Nie mogę na ten temat nic powiedzieć. Mogę wam powiedzieć tylko, że definitywnie jest z niego kawał porządnego zawodnika. Nie wiem, jak wygląda sprawa z jego kontuzją i w ogóle. Ale Brett cały czas siedzi i kombinuje, ma otwarte oczy i zawsze słucha propozycji. Ja za to siedzę z klapkami na oczach i szukam sposobów na wygrywanie z chłopakami, którzy już tutaj są. Ale nie zamierzam go obrażać – to kawał dobrego gracza.
Trener odniósł się też przy okazji do niedzielnego meczu, w którym Chiefs przez większość czasu przypominali nieco śpiącego zwierzaka. Pozwalali 49ers na zabawę, a nawet na objęcie prowadzenia, aż w końcu stwierdzili “dobra, czas wygrać ten mecz” i w ciągu zaledwie kilku minut strata zrobiła się nie do odrobienia dla SF:
Jestem naprawdę dumny z naszych chłopaków. Podobało mi się to, jak podeszli do tego spotkania. Nie dali się porwać emocjom, nie obchodziło ich, że przegrywaliśmy 10 punktami. Po prostu grali.
Sprawę podsumował jeszcze Patrick Mahomes:
W naszej ofensywie na każdej pozycji znajdziesz kilku dobrych zawodników. Dzisiaj to byli skrzydłowi, ale swoje popisy mieli też tight endzi oraz biegacze. Taką jesteśmy ofensywą. Każdy dostaje szansę i każdy może sprawić zagrożenie.
Nowe szaty księcia z Pittsburgha
Bycie młodzianem w NFL nie jest łatwe – zwłaszcza na pozycji rozgrywającego. Świadkami tego są teraz mieszkańcy Pittsburgha, którzy od kilku tygodni mogą podziwiać działania lokalnego bohatera, Kenny’ego Picketta. Ten zaczął swoją karierę z przytupem, zdobywając kilka przyłożeń biegowych i rzucając… kilka picków.
W niedzielę wieczorem był natomiast jego pierwszy poważny test w Prime Time. Steelers pojechali do Miami Dolphins. Ci, przez ostatnie tygodnie, byli utrapieni kłopotami z rozgrywającym, ale Tua powrócił do składu i zmotywował swoich kolegów do całkiem porządnej gry – a przynajmniej w pierwszej połowie. Bo w drugiej oba zespoły postanowiły dać nam pokaz defensywnego futbolu, oferując nam wynik 0-0.
Ten defensywny mecz można podsumować jedną statystyką – podania Picketta przechwycono trzykrotnie, a Tuy zero razy.
Mike Tomlin, po raz pierwszy w swojej trenerskiej karierze, może zakończyć sezon z bilansem gorszym, niż 8-8. Trener stwierdził jednak, że to powyższa statystyka zadecydowała o ostatecznym wyniku, a reszta jest właściwie nieważna:
Miami wykonało odpowiednie akcje, które pozwoliły im na zwycięstwo. Ten cały mecz był pokazem dobrej defensywy, a tutaj często chodzi o to, kto złapie więcej przechwytów. To jest właśnie soczewka, przez którą oceniam ten mecz. Dolphins złapali swoje, a my nie złapaliśmy swoich. To była największa różnica w tym meczu.
No dobra, to mieliśmy zmianę na pozycji rozgrywającego z Mitcha Trubisky’ego na Kenny’ego Picketta, a może czas na kolejne wymiany wśród ofensywnych zawodników? Wiele mówi się o tym, że George Pickens powinien otrzymywać piłkę znacznie częściej, zwłaszcza, kiedy gorsze momenty miewa Chase Claypool. Tomlin jednak nie chce się bawić z dziennikarzami w dyskutowanie o personelu:
To wszystko jest zależne od tego, jak wygląda defensywa, stary. Jesteśmy utalentowanym kolektywem zawodników, porządnych play-makerów, ale czasami to defensywa dyktuje warunki gry. Dlatego rozumiem, skąd bierze się takie pytanie. To typowe pytanie po porażce, ale nie jesteśmy skupieni na tym, żeby na nie teraz odpowiadać. Skupiamy się na tym, co robić, żeby wygrywać, bo dzisiaj definitywnie nie zrobiliśmy wystarczająco dużo.
Cóż, ktoś mógłby stwierdzić, że większe zaangażowanie młodego utalentowanego zawodnika do ofensywy, jest jednym ze sposobów na to, by zrewitalizować atak Steelers i w dalszej perspektywie wygrywać mecze.. Ale nie jesteśmy tutaj po to, by o tym dyskutować. Tak powiedział nam Pan Tomlin.
Jets powoli odpinają wrotki
Nie żeby coś, ale New York Jets mają obecnie bilans 5-2. Jasne, wygrali ze słabiutkimi Broncos, ale w poprzednich kolejkach rozjechali Dolphins i Packers, więc jednak coś tam potrafią. Ogromna w tym zasługa młodego biegającego Breece’a Halla. Ten biegał jak opętany, notując świetne rozgrywki w opisywanych zwycięstwach… Ale teraz jest niestety kontuzjowany i to do końca sezonu (ACL).
Jego miejsce zajmą zawodnicy, który już są w budynku (Michael Carter, Ty Johnson i Zonovan „Bam” Knight), a także James Robinson z Jacksonville, który od jakiegoś czasu ma nieco mniej kontaktu z piłką – wszystko przez powrót z kontuzji i świetnej formie Travisa Etienne’a.
Trener Robert Saleh opowiedział dziennikarzom, że kompletnie nie boi się przyszłości:
Wierzymy całym sercem, że chłopaki, których mamy są w stanie wejść do składu i wykonać dobrą robotę. Michael Carter to udowodnił Ty Johnson będzie miał ogromną szansę na pokazanie, jak dużo ma talentu. Podobnie zresztą zrobi Bam.
Spore zamieszanie w ofensywie Jets wywołał niedawno skrzydłowy Elijah Moore, który poprosił o oddanie go do innej drużyny. Powód? Młody zawodnik twierdzi, że dostaje za mało piłek i jest z tego powodu sfrustrowany. Saleh uspokoił jednak publikę żądną krwi, twierdząc, że jakoś się dogadają:
Nie sądzę, że to jest czas na to, by alienować Moore’a. Nie musi być odsunięty od naszej organizacji, kochamy go, wielbimy jego styl, wiemy, na co go stać na boisku. Chcemy, żeby nadal nam pomagał i chcielibyśmy również pomóc jemu. Jest jednym z naszych najbardziej zadziornych zawodników, co też jest potrzebne w szatni.
Defensywa wygląda dobrze, bieganie również, ale problemem nadal jest forma Zacha Wilsona. Młody rozgrywający zdaje się być najmniej pewnym punktem ofensywy Jets, ale Saleh uspokaja – jest nieźle, ale będzie tylko lepiej:
Zach już teraz jest znacznie lepszy, niż był w zeszłym roku i będzie tylko lepszy. Mamy jednak małe detale, które musimy poprawić. Było też parę podań, które chcielibyśmy znowu rozegrać, ale tak jest po każdym meczu. Dlatego też nie zamierzam jeszcze bić na alarm w przypadku gry powietrznej.
Tym samym dochodzimy do końca naszej przeprawy przez świat pomeczowych konferencji trenerów NFL. Jak zwykle dziękuję bardzo za dotrwanie do finału i jak zwykle zapraszam na kolejne wydanie. Trzymajcie się cieplutko i do zobaczenia!
Tekst i tłumaczenia opracował Kamil Kacperski
***
Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
Categories
AKTUALNOŚCI, NFL, NFL, Wpisy