Skip to content

NFL REDZONE 22 – GANG GRUDENA W NY

W NFL nigdy nie ma nudy, a 12 niedziela z NFL przynosi nam też wiele ciekawych rywalizacji. Zapraszamy na rozkład weekendu i zapowiedź, którą przygotowali Karol Potaś i Jakub Kazula oraz grafikę Michał Kołek.

New York Jets (3:7) – Oakland Raiders (6:4)

Pewnie gdyby mecz Jets z Raiders otwierał sezon, to odbierano by go jako wycieczkę Gangu Olsena (czyt. podopiecznych Jona Grudena) do wielkiego miasta, by przynieść rozrywkę, powód do śmiechu. Tym bardziej, że „zieloni” przed sezonem ogłaszali jasno, chcemy bić się z New England Patriots przynajmniej o udział w fazie playoff. Najeźdźców w tym czasie wystawił – mający mieć ogromny wpływ na zespół –  skrzydłowy Antonio Brown (dokładnie zmusił zespół do wyrzucenia z zespołu) w dosyć wyjątkowy, atencyjny sposób. Nie ukrywając z tego powodu (upokorzenia Raiders) radości.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co pokazało życie? Brown jest w tym momencie żałosnym odzwierciedleniem narcyza, którego – wydaje się – poważnie nie traktuje już nawet jego agent Drew Rosenhaus, często gasząc pożary wywołane przez AB w mediach. Natomiast Jets przed startem weekendu mogą pochwalić się mianem piątej najgorszej „potęgi” ligi. Paradoksalnie, zespół z NY wciąż ma bardzo ciekawy skład, z perspektywicznym rozgrywającym Samem Darnoldem na czele. Są „momenty” gdy zachwyca defensywa, co w dużej części spowodowane jest grą safety Jamala Adamsa – ciekawy w tej sytuacji jest fakt, że Jets jeszcze chwilę temu próbowali się go pozbyć w wyniku wymiany, nawet o tym go nie informując.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozczarowuje za to inne „wzmocnienie” przedsezonowe – biegacz Le’Veon Bell, którego Jets również chcieli się pozbyć w wymianie. Widać, że ma on problem z powrotem do gry na wysokim poziomie po rocznej przerwie, zdrowiem (wciąż nie wiemy czy zagra w niedzielę), jak też aklimatyzacją. A nie ułatwił jej fakt, że tuż po tym jak dołączył do Jets został okradziony przez „znajome”, z biżuterii o wartości ponad pół miliona dolarów. Dodatkowo, w ostatnich spotkaniach, jego rola w ofensywie została ograniczona.

– W tej chwili skupiamy się na wygrywaniu spotkań. Statystyki są jakie są (biegowo 508 jardów i 3 przyłożenia, po podaniach 309 jardów i przyłożenie – przyp. red.). Wiem, jakim typem gracza jestem i co mogę wnieść do naszej gry. Kiedy prowadzimy bardziej ofensywne rozgrywki i wszystko wychodzi dobrze, nie krzywdzimy się. Czuję, że nadejdzie czas, że i ja będę miał lepsze wyniki – mówi Bell dla sny.tv.

Z tych rozmów czuć optymizm. W podobnym tonie wypowiada się trener główny Adam Gase, który ogłasza, że jak otrzyma „cholerny czas”, to przyjdą wyniki i dobra gra. Tego podstawą ma być odpowiednia komunikacja z Darnoldem, który po ostatnich niezłych występach nie tylko publicznie przekazuje co mu się nie podoba, ale też przejmuje większą kontrolę na tym co się dzieje na boisku, przygotowaniach meczowych czy treningach. Przy tym warto jednak dodać, dzieje się to w momencie gdy Jets mają za sobą wygrane dwa ostatnie spotkania z New York Giants i Washington Redskins. To nie jest odpowiedni punkt „weryfikujący”.

I momentem gdy dowiemy się czy zespół NY nie gra z nami „w oszusta” (czyt. jest z nimi coraz lepiej, Gase jednak zna się na swojej robocie) będzie rywalizacja z Raiders. Nie są oni zespołem na poziomie Patriots czy Baltimore Ravens (wielu ekspertów uważa Kruki za obecnie najlepszy team w NFL), ale z pewnością środkiem stawki, z aspiracjami na awans do fazy play-off.

Wielu pewnie to bawi (szczególnie patrząc przed sezonem na roster Raiders i to, że jak przegrywają, to wysoko, jak wygrywają, to różnicą jednego posiadania), ale wszystko wskazuje na to, że siłą Grudena była słabość. Bałagan okazał się twórczy. A nazwisko trenera (za którego krokami zmierza też GM Mike Mayock) powtarzam nieprzypadkowo. Wszyscy zawodnicy podkreślają, że w prowadzonej przez niego ekipie odnaleźli (albo przypomnieli sobie, po dobrej grze w przeszłości) pasję, którą jest dla nich zawodowy futbol.

–  Trener Jon Gruden robi świetną robotę witając wszystkich przed zespołem – mówi na łamach The Athletic D. J. Swearinger, nowy nabytek Raiders, który dołączył do zespołu po kontuzji Karla Josepha – Nie byłem wyjątkiem, on tak robi z każdym. Przywitał mnie, przywitał defensive enda Diona Jordana, przywitał linebackera Willa Comptona. Upewnił się przy tym, że zespół rozumie dołączenie do zespołu nowych facetów. I doceniam to u trenera. Nigdy nie miałem tego od żadnego innego zespołu. Po prostu tą wspólność, pewność, którą daje graczowi. To jest świetne. Musisz iść na wojnę dla takiego faceta – dodaje obrońca Raiders.

Ciekawostką jest fakt, że Jordan trafił do NFL z 3 pickiem 2013 roku. Należał on do Miami Dolphins, ale oryginalny wybór – przed wymianą – był własnością Oakland Raiders. Oddali go oni jednak ekipie z Florydy, samemu biorąc w pierwszej rundzie (z 12 pickiem Dolphins) CB D.J. Haydena, obecnie grającego dla Jacksonville Jaguars.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Więcej o budowie Raiders w tekście sezon rezerwowych.

W takich okolicznościach zespół z Oakland może wygrać z Jets, gospodarze wręcz muszą. Gase walczy o posadę. Bell o przyszłość. A Darnold o przetrwanie do „lepszych czasów”, bo defensywa gości zdecydowanie nie jest już powodem do drwin.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Los Angeles Rams (6:4) – Baltimore Ravens (8:2)

„Chcemy być jak Ravens”, „MVP dla rozgrywającego Lamara Jacksona” to nie są wyłącznie głosy oddanych fanów Ravens. Ukochany zespół multimedalisty olimpijskiego w pływaniu Michaela Phelpsa wyznacza nowe trendy w lidze. A przy tym zachwyca, zarówno grą w ofensywie, jak i dyscypliną defensywną…. A teraz cofnijmy się z czasie do podobnego momentu sezonu w 2018 roku. Przypomnijmy sobie podobne opinie o „nowych trendach, dyscyplinie” etc. Jakiej ekipy one dotyczyły? Oczywiście niedzielnego rywala Ravens – LA Rams. Czas dla ekipy z Miasta Aniołów jest brutalny. Rams są zagubieni, a wszystko wskazuje na to, że przeciwko Ravens będą po prostu bezradni. Inaczej uważają jednak eksperci.

 

 

 

 

 

 

 

 

Smaczkiem tego spotkania będzie występ CB Marcusa Petersa, który na starcie sezonu grał w Rams, a następnie – w wyniku wymiany – dołączył do Ravens. Od tego czasu Ravens w tej formacji grają wręcz znakomity futbol.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Peters podkreśla, że nie ma pretensji do Rams w związku z wymianą.

– Rozumiem biznes futbolu. Nie rozmyślam. Po prostu idę naprzód. Zostałem wymieniony, zaakceptowałem to i podoba mi się sytuacja, w której się teraz znajduję – przekazał na łamach ESPN Peters.

– Myślę, że Marcus cieszy się tym, że może z nami przebywać. Że może być bardzo bezpośredni, rozmawiać szczerze o tym co myśli, również o naszej grze. Sam też chętnie słucha uwag – przedstawia na łamach ESPN trener Ravens, John Harbaugh.

Ciekawie o swoim byłym zawodniku wypowiada się też trener główny Rams Sean McVay.

– Uwielbiam Marcusa Petersa. Mieliśmy świetny kontakt. Jest doskonałym futbolistą, niezwykle mądrym. Posiada bardzo wysokie umiejętności, świetne instynkty i bardzo mi się podobał podczas pobytu u nas. Bardzo się cieszę, widząc, jak dobrze spisał się w nowym zespole – opowiada McVay.

Czyżby więc Rams powoli żałowali ogromnej inwestycji i pozyskania Jalena Ramsey’a? A przy tym pozbycia się Petersa?

Jedno jest pewnie, Peters i spółka będą musieli wyłączyć w tym meczu tercet skrzydłowych: Coopera Kuppa oraz – najprawdopodobniej – Roberta Woodsa i Brandina Cooksa, którzy w ostatnim czasie byli nieaktywni. Jeżeli to im się uda, przy jednoczesnym utrzymaniu „w ryzach” biegacza Todda Gurley’a, to odniosą kolejne cenne zwycięstwo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stawka jest wysoka, bo jeżeli gospodarze przegrają, to jeszcze bardziej oddalą się od fazy play-off. A na dzisiaj ubiegłoroczny mistrz NFC, więc też uczestnik Super Bowl, ma według ESPN 18,5% szans na awans (pozostałe czołowe ekipy NFC mają: New Orleans Saints – 99,1% szans na PO, San Francisco 49ers – 95,8%, Green Bay Packers – 95.5%, Minnesota Vikings – 92.9%, Seattle Seahawks – 84.2%, Dallas Cowboys – 71%, Philadelphia Eagles – 44%).

Philadelphia Eagles (5:5) – Seattle Seahawks (8:2)

Jak nadmienialiśmy wyżej, to starcie dwóch ekip, które może mieć ogromny wpływ na to jak będzie wyglądał w styczniu skład ekip w konferencji NFC. Wspominaliśmy też o możliwym MVP dla Jacksona, ale jego głównym kontrkandydatem do tytułu (a dla mnie osobiście faworytem) jest rozgrywający Seahawks Russell Wilson. Jest on chyba najbardziej nieuchwytnym zawodnikiem na tej pozycji w lidze. Prezentuje absolutnie genialną formę. Udowodnił, że nowy, gigantyczny kontrakt który podpisał przed sezonem (czteroletni, o wartości 140 milionów dolarów, z czego 107 milionów ma gwarantowane) nie sprawił, że zagubił formę.  Szczególnie patrząc w jakich „okolicznościach” musi prowadzić Seahawks za uszy do PO.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nadzieją Eagles na zwycięstwo z Seahawks może być to, ze spotkanie odbędzie się w Philadelphii. A zespół z Seattle jedyne dwie porażki w sezonie odniósł właśnie w delegacji. Sami przedstawiciele Seahawks zaprzeczają jednak, by to gdzie grają spotkanie miało wpływ na ich postawę.

– Czujemy się bardzo pewnie. Bez względu na porę gry i gdziekolwiek się znajdujemy, to już nie ma znaczenia. Był czas, kiedy martwiliśmy się tym i zastanawialiśmy jak to rozegrać patrząc w harmonogram. Ale teraz już mnie to nie obchodzi. To nie ma znaczenia – mówi trener główny Seahawks Pete Carrol na łamach The Athletic. – Te wyjazdy sprawiają, że jesteśmy jeszcze większą jednością, one nas budują – dodaje szkoleniowiec.

Więc czym mogą przeciwstawić się Eagles? Wydaje się, że jedną z opcji powinna być gra biegowa. Dlaczego tylko „powinna”? Bo jest wielką niewiadomą. Jordan Howard jest kontuzjowany, Darren Sproles już w tym sezonie nie zagra, oczywiście z powodu urazu. Więc „dźwigać” piłkę w grze biegowej będą Miles Sanders, Boston Scott i…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

… reaktywowany Jay Ajayi.

 

 

 

 

Dlaczego tak wiele eksperci wspominają o grze biegowej Eagles? Bo na grę podaniową chyba przestali już wszyscy liczyć. A nawet jeśli już Carson Wentz zaczyna wyglądać nieźle, to kluczowe momenty spotkania wychodzą mu fatalnie. Też często wcale nie z powodu złej dyspozycji wychowanka North Dakoty, ale tego, że skrzydłowi nie ogarniają tego gdzie są na boisku. A nawet jak już to im się uda, to zaliczają dropy. #PozdroAgholor

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mimo wszystko, przy braku bardzo „ekscytujących” spotkań o 19, warto zerknąć na ten mecz. Seahawks nie są maszyną, zdarzają im się gorsze fragmenty spotkań, a wtedy przed Eagles może otworzyć się szansa na 6 zwycięstwo w sezonie.

San Francisco 49ers (9:1) – Green Bay Packers (8:2)

To z pewnością pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów NFL. Na szczęście spotkanie nie będzie się pokrywać z innymi w kolejce i będziemy przy nim mogli skupić się wyłącznie na potyczce na szczycie NFC.

49ers podchodzą do tego spotkania jako faworyci, w dużej mierze dzięki temu, że grają na swoim obiekcie. Dla ekipy z San Francisco nie będzie jednak to łatwy mecz z kilku powodów:

  • mają mnóstwo problemów zdrowotnych (na szczęście dla nich do gry będzie najprawdopodobniej dostępny już TE George Kittle)

 

 

 

  • Packers są absolutnie nieszablonowi. Do tego w znakomitej formie jest Aaron Jones. Przez to – nie ma co ukrywać – duet Aaron&Aaron (Rodgers) to jeden z najgroźniejszych destruktorów defensyw w NFL. O nieprzewidywalności zespołu świadczą też wyniki. Packers przegrali z Los Angeles Chargers i Philadelphią Eagles, natomiast pokonali m.in. Kansas City Chiefs i Dallas Cowboys.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • gospodarze gubią stosunkowo niewiele punktów. W 7 (na 10 spotkań) nie stracili więcej niż 20 oczek. Wiec jeżeli defensywa Packers nie będzie zdyscyplinowana (a trafiają jej się gorsze fragmenty niemal w każdym meczu) i Jimmy Garoppolo poprowadzi atak do 20+ punktów, to 49ers dopiszą kolejne zwycięstwo. Tylko oby o zwycięstwie nie musiał decydować kicker, bo ten w ważnych momentach prezentuje się jak poniżej.

 

 

 

 

 

 

Co prawda 49ers mają komfort i raczej pewność gdy w fazie playoff – podobnie Packers – natomiast porażka Serowych może sprawić, że ominięcie fazy dzikich kart i jednoczesny plan startu w play-off od fazy półfinałów konferencji stanie się dla ekipy z Wiconsin  nieosiągalny.

Autor: Karol Potaś

New England Patriots (9:1) – Dallas Cowboys (6:4)

Mecz Patriots z Cowboys może również okazać się bardzo istotny dla układu sił w styczniu, zarówno w AFC, jak i NFC. Patriots, jak wiadomo, liczą na rozstawienie z „jedynką” i atut własnego boiska. Nie mogą sobie pozwolić na zbyt wiele porażek, bo goniący ich Baltimore Ravens (mają zaledwie mecz straty i przewagę tiebreakera) wydają się być drużyną niemal nie do pokonania w tej fazie sezonu. Ewentualna porażka z Cowboys mogłaby namieszać w planach ekipie z Foxborough.

Drużyna z Dallas jest liderem NFC East. Jest to w tym roku na tyle słaba dywizja, że zwycięstwo w niej jest jedyną szansą na playoffy dla Cowboys i Eagles (Redskins i Giants w tych rozważaniach z litości pomińmy). Porażka z Patriots mogłaby wyrównać bilanse obu drużyn (pod warunkiem, że Eagles wygrają z Seahawks, a i to będzie trudne). A z dotychczasowego przebiegu sezonu możemy wnioskować, że w tej dywizji będzie liczył się każdy mecz.

 

Oba zespoły przystąpią do dzisiejszego osłabione. Cowboys stracili jednego ze swoich najlepszych defensorów – Leightona Vander Escha. W dodatku w szatni zapanował jakiś wirus i kilku zawodników jest niepewnych gry ze względu na chorobę. W Patriots z kolei prawdopodobnie nie zagrają m.in. Phillip Dorsett oraz Mohamed Sanu, więc Tom Brady na skrzydłach będzie miał do dyspozycji Juliana Edelmana i dwóch „świeżaków” – pierwszorundowca N’Keala Harry’ego, który zadebiutował raptem tydzień temu i niewydraftowanego Jakobiego Meyersa.

Wraca za to left tackle Isaiah Wynn. Pod jego nieobecność to właśnie z tej strony Brady był atakowany najczęściej. Jego powrót może nie tylko lepiej ochronić legendarnego już rozgrywającego, ale też poprawić grę biegową, która w ataku Patriots wyraźnie w tym sezonie szwankuje.

Co będzie więc kluczem w tym pojedynku? W Internecie pojawiła się w tej kwestii ciekawa opinia. „Cowboys być może mają przewagę w talencie, ale Patriots mają ogromną w sztabie szkoleniowym”. Bill Belichick kontra Jason Garrett, którego głowy kibice Cowboys domagają się od dawna. Można stwierdzić z lekką pewnością, że to gameplan Patriots na ten mecz będzie skuteczniejszy. Czy świetnie grający w tym sezonie Dak Prescott poradzi sobie ze znakomitą defensywą obrońców tytułu? Czy mająca bardzo duże problemy ofensywa Patriots wróci w końcu na właściwe tory? Jeśli odpowiedź na oba pytania brzmi „tak”, czeka nas bardzo ciekawy mecz. Jeśli na oba odpowiedź będzie brzmiała „nie”, to możemy mieć powtórkę z meczu Eagles – Patriots, gdzie raczej nie siedzieliśmy przyklejeni do telewizora. Jeśli zaś tylko jedna z odpowiedzi będzie twierdząca – może być to kluczowy czynnik dla przebiegu tego spotkania.

Autor: Jakub Kazula

——————————————————————————————————————————–

Rozkład week 12:

Niedziela:

Godz. 19: Cleveland Browns – Miami Dolphins

19: Buffalo Bills – Denver Broncos

19: Cincinnati Bengals – Pittsburgh Steelers

19: Chicago Bears – New York Giants

19:  New York Jets – Oakland Raiders

19: New Orleans Saints – Carolina Panthers

19: Atlanta Falcons – Tampa Bay Buccaneers

19: Washington Redskins – Detroit Lions

19: Philadelphia Eagles – Seattle Seahawks

22.05: Tennessee Titans – Jacksonville Jaguars

22.25: New England Patriots – Dallas Cowboys

SNF 02.25: San Francisco 49ers – Green Bay Packers

Poniedziałek/wtorek:

MNF 02.25: Los Angeles Rams – Baltimore Ravens

Grafika: Michał Kołek

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: