Skip to content

NFL Wild Card Weekend: zapowiedź niedzieli

Drugi dzień Wild Card Games z pewnością będzie emocjonujący. Zobaczymy trzy spotkania drużyn marzących o Super Bowl, a wszystko oczywiście już od 19 naszego czasu. Kto z tych bitew wyjdzie zwycięsko? Zapraszamy na zapowiedź, którą przygotował Maciej Zając!

Niedzielę otwierać będzie starcie z wieloma podtekstami. Rewanż za mecz z zeszłego roku, w którym to Titans wyrzucili Ravens z playoffów. Starcie znakomicie biegających drużyn i wreszcie rywalizacja diamentu na pozycji rozgrywającego, z człowiekiem w którego nikt nie wierzył, a z którego Mike Vrabel zrobił gracza na poziomie niemal MVP!

Pamiętamy chyba wszyscy zeszłoroczny mecz rundy Dywizyjnej – Ravens byli zdecydowanymi faworytami, jednak tak złego meczu nie spodziewał się chyba nikt. I mimo, że statystyki nie do końca to pokazują (365 podanych jardów i 143 wybiegane) Lamar nie podołał, a Król Henry przebiegł się po mocnej defensywie Ravens zdobywając prawie 200 jardów i kończąc z wynikiem 6.5 jarda na próbę biegową!

A jak wygląda to w tym roku? Cóż, Derrick nadal biega po drużynach NFL jakby w obronie były dzieci, a Ryan Tannehill nie jest już QB podającym 88 jardów w meczu. Przemiana Ryana w Titans to jedna z najbardziej niebywałych historii, będąc rozgrywającym Miami był przeciętny, żeby nie powiedzieć o nim gorzej, jednak pod skrzydłami Mike’a Vrabela i Arthura Smitha rozwinął skrzydła i stał się znakomity sprawiając wraz z całą, bardzo ciekawą ofensywą, że tegoroczni Titans to czołowa ofensywa. Zdobywają średnio niemal 31 punktów na mecz, a Derrick Henry przebiegł już z piłką ponad 2000 jardów! Ogromnym zagrożeniem z pewnością będzie też AJ Brown, który w tym sezonie zaliczył już 11 przyłożeń i pokazał się z doskonałej strony będąc kolejną bronią w arsenale Vrabela.

Jednak obrona Titans pozostawia bardzo wiele do życzenia, plasując się w większości statystyk bardzo nisko (dopiero 30 miejsce w ilości sacków i 29 w QB Hits!). Na plus wyróżniają się jednak w statystyce przechwytów, co może być o tyle istotne, że jeśli uda im się ponownie zmusić Ravens do gry podaniami (np. szybko wychodząc na prowadzenie) da im to pewną przewagę. Wszak Lamar rzucił w tym sezonie już 9 interceptions wypadając w tej statystyce znacząco gorzej niż rok temu. A co jeśli Ravens będą jednak mogli biegać? Obrona biegów Titans wypada nieco tylko lepiej, pozwalają na średnio 120 jardów dołem na mecz (co jest znacząco słabsze niż średnia Ravens wynosząca 191 jardów na mecz), jednak statystyka ta wygląda znacznie gorzej kiedy spojrzymy na mecz z poważniejszymi drużynami, gdyż przeciwko Packers i Vikings pozwolili oni na grubo ponad 200 jardów!

Z drugiej strony boiska stanie dowodzona przez Dona Martindale’a obrona Ravens, która z pewnością nie będzie chciała pozwolić na szybkie zdobycie punktów przez Titans. Kruki w tym sezonie pozwalają na 4.6 jarda na próbę biegową i o ile rok temu można było założyć, że na Titans wystarczy zatrzymać biegi (co niestety rok temu im się nie udało), tak w tym roku drużyna z Baltimore zatrzymać musi także grę podaniami. Ale tutaj Ravens powinni sobie bardzo dobrze poradzić, ich obrona stosuje blitze (dodatkowy pass rusher) najczęściej w lidze, w ponad 44% snapów, co przy nieco osłabionej linii Titans może bardzo utrudnić grę górą. Nie nastawiajcie się jednak na interceptions ze strony Ravens, i nie chodzi o ich problemy z przejmowaniem piłki, bo są w tym temacie dość skuteczni. Chodzi o to, że ofensywa Titans niemal nie oddaje piłek zajmując 2 miejsce w lidze, z jedynie 12 turnoverami!

Atak Ravens natomiast ma jedną bardzo ważną cechę, które idealnie pokrywa się z ‘dziurą’ w obronie Titans. Chodzi mianowicie o 3 próby – Ravens zajmują 4 miejsce w lidze w % udanych 3 prób, zaś obrona Titans jest w tym aspekcie najsłabsza w lidze (ponad połowa ‘przepuszczonych’ 3 prób to bardzo zły wynik!), a wcale nie lepiej spisuje się w redzone gdzie plasuje się na 30 miejscu, Lamar zaś słynie z bardzo dobrej i bezpiecznej gry w RZ co może skutkować obfitującym w punkty spotkaniem!

Wisienką na torcie może być starcie trenerów, bo obu stronach mamy bowiem ludzi, którzy nie raz już zasłynęli niekonwencjonalnymi pomysłami i chytrymi strategiami. Nie zdziwmy się więc jeśli mecz zamieni się w nieco bardziej szachową rozgrywkę trenerów, zwłaszcza jeśli będzie bardzo wyrównany! A co o tym meczu sądzi wróż Maciej?

‘To chyba najtrudniejszy do wytypowania mecz z niedzielnej serii. Jeśli jednak miałbym typować wygraną jednej ze stron, byliby to Titans, którzy za sprawą Derricka Henry’ego ponownie przejadą się po Ravens’

Mój typ: Titans – Ravens 31:24

Kto wygra mecz?

View Results

Loading ... Loading ...

***

Kiedy emocje w Tennessee ucichną (lub wręcz przeciwnie, zacznie się świętowanie), na boisko wybiegną zawodnicy w Nowym Orleanie. Saints podejmować będą Bears. I co tu dużo mówić, będą olbrzymimi faworytami. Drużyny te zmierzyły się już w tym sezonie, w ósmym tygodniu górą byli (po dogrywce) Saints. Mecz jednak był dużo bardziej wyrównany niż można było się tego spodziewać, a – co więcej – na rozegraniu Bears zagrał Nick Foles, który już jakiś czas temu został zastąpiony przez Mitcha Trubisky’ego.

Co będzie najbardziej decydujące w tym meczu? Zapewne to w jakiej formie będzie Drew Brees, a także to jak prezentował się będzie jego ulubiony receiver, powracający na boisko Michael Thomas. Zeszłoroczny rekordzista w kategorii złapanych podań przez większość tego sezonu znajdował się poza boiskiem, zmagając się z kontuzją kostki, przez co zanotował zaledwie 438 jardów i nie złapał ani jednego podania na przyłożenie (czym przyprawił o wiele siwych włosów wielu graczy fantasy). Poza tą dwójką, ofensywa zespołu prowadzonego przez Seana Paytona ma jeszcze, trzecią twarz – rekordzistę przyłożeń w jednym meczu, Alvina Kamarę. Kamara nie jest running backiem w stylu Derricka Henry’ego, biegającym non stop i wykręcającym absurdalne ilości jardów. Jednak mimo, że zanotował połowę biegów Henry’ego (187 Alvina do 378 Derricka), uzyskał 16 (!!!) przyłożeń biegowych i średnią 5 jardów na próbę.

A co jeśli Drew nie będzie w formie? Saints mają na to zapewne plan B, C i W. Tysom Hill z bardzo przyzwoitej strony pokazywał się kiedy musiał zastępować Drew na stanowisku QB1, a Jamies Winston nie rzucił jeszcze ani jednego interception (co prawda podawał zaledwie 11 razy, ale należy o tym wspomnieć).

Obrona Saints polegać będzie zapewne na swoim znakomitym pass rushu (45 sacków jakie do tej pory uzyskali Święci to bardzo dobry wynik), a jeśli dołożymy do tego 112 QB Hits (w obu tych statystykach bryluje Trey Hendrickson zaliczając odpowiednio 13.5 sacka i 25 QB Hits, który w meczu z Bears nie wystąpi) otrzymujemy znakomity zespół polujących na rozgrywającego monstrów. Jeśli jednak rozgrywającemu uda się rzucić piłkę… wcale nie robi się łatwej! Secondary Saints to ligowa czołówka, sklasyfikowana na 5 miejscu jeśli chodzi o YPG oraz na 6 w YPA. Przy rozgrywającym takim jak Mitch Trubisky może to być rozwiązanie wszystkich problemów Saints.

Co jeśli jednak Bears zdecydują się biegać? Po pierwsze trafi na ścianę. W temacie obrony biegów nie ma wielu zespołów tak mocnych jak Nowy Orlean 3.9 jarda na próbę biegową to czwarty najlepszy wynik w lidze, a biegi Bears też wcale nie imponują skutecznością – 4.2 jarda na próbę i 21 miejsce w lidze. Na plus w kontekście biegów można dodać, że w każdym z ostatnich 5 meczów David Montgomery notował co najmniej jedno przyłożenie biegowe, a przeciwko Vikings i Lions po dwa! Wiele więc wskazuje na to, że bieganie nie będzie rozwiązaniem, a podawanie będzie bardzo trudne, zwłaszcza, że klasa rozgrywającego Bears jest dyskusyjna. Owszem w ostatnich kilku meczach (z wyłączeniem tych z Packers) zagrał on bardzo dobrze, jednak wszystkie one były przeciwko drużynom z niezbyt imponującą obroną podań (Broncos, Texans, Jaguars oraz Vikings). Którego Trubisky’ego zobaczymy w tym meczu? Spodziewam się jednak tego z Packers, czy z Falcons z początku sezonu, a to na Saints na pewno będzie za mało.

Jednak siła Bears jest po drugiej stronie boiska – ich jeszcze niedawno doskonała obrona w tym roku złapała jednak nieco piachu w tryby. Obrona podań nie jest już tak dobra (6.4 jarda na próbę podaniową, co daje 17 miejsce w lidze) co może skutkować sporymi problemami z utrzymaniem Saints na niskim pułapie punktowym. Znacznie lepiej sprawuje się obrona biegów, która pozwoliła w tym roku na jedynie 11 przyłożeń dołem i średnią 4.1 jarda na próbę, więc tylko minimalnie gorzej niż rywale. Jeśli chodzi o Bears, nie można także zapominać o niesamowitym special teamerze Cordarrelle Pattersonie, który tylko w tym sezonie zaliczył ponad 1000 jardów powrotnych i jedno przyłożenie, a zdolny returner jest w tym meczu o tyle ważny, że punter Saints – Thomes Morstead – to jeden z najlepszych w tym fachu! Zapraszamy więc do kącika wróża Macieja:

‘Wyraźnie widzę zwycięstwo Saints. Bears do playoffów dostali się troszkę tylnymi drzwiami i zaraz za nie wrócą. Jednak… widzę drobną szansę dla Niedźwiedzi… typowo Saintsowe wywalenie się na ostatniej prostej. New Orlean Miracle? Nie mówię nie!’

Mój typ: Saints – Bears 34:10

Kto wygra mecz?

View Results

Loading ... Loading ...

Ostatnim meczem niedzielnego (dla widzów w Polsce już poniedziałkowego) maratonu będzie starcie wewnątrz dywizji AFC North. Na Heinz Field zmierzą się bowiem Steelers z powracającymi do playoffów Browns! Wiecie jak długa była to przerwa? No to słuchajcie, kiedy ostatni raz Browns grali w playoffach prezydentem Polski był Aleksander Kwaśniewski, a zaledwie kilka tygodni po tym meczu rozpoczęto nadawanie serialu Na Wspólnej! A wiecie co jest najciekawsze? To też był mecz ze Steelers, na dokładnie tym samym stadionie. Rozgrywającym Browns był wówczas Kelly Holcomb i nawet jego 429 jardów i 3 przyłożenia nie wystarczyły.

Dość jednak kącika historycznego, weźmy się za dzisiejszych Browns! I niestety nie możemy zacząć od innego tematu niż COVID, który w ostatnich tygodniach nie odpuszczał drużynie z Ohio. Przed meczem 17 tygodnia ze Steelers już były kłopoty, ale teraz może być jeszcze trudniej. Na liście COVIDowej na dziś znajdują się m.in. Joel Bitonio – podstawowy ofensywny liniowy, Danzel Ward – jedno z kluczowych ogniw defensywy oraz – co najpoważniejsze – trener Kevin Stefanski i cała masa członków sztabu trenerskiego. A wszystko to przed najważniejszym prawdopodobnie meczem 20 lecia!

Ale po drugiej stronie barykady też nie jest różowo. Steelers rozpoczęli sezon lepiej niż ktokolwiek mógł przypuszczać, pomimo bardzo nierównej ofensywy.  Jednak od 12 tygodnia i bilansu 11-0 wygrali już tylko 1 mecz. Nie powstrzymało ich to przed wygraniem AFC North.

Starcie tych drużyn zapowiada się niezwykle ciekawie, mimo braków w obu składach. Faworytami będą Steelers, a ich plan na zwycięstwo musi zakładać murowanie biegów. Obaj running backowie Browns (Kareem Hunt i Nick Chubb) mają już ponad 1900 jardów zdobytych dołem, łącznie 18 przyłożeń, jednak tylko jedno z nich było w meczu ze Steelers. Drużyna z Pittsburgha bardzo przyzwoicie radzi sobie z obroną biegów, a przetrzebiona kontuzjami i chorobą linia ofensywna Browns może nie poradzić sobie z odpowiednim torowaniem ścieżek dla swoich biegaczy. Skoro trudno będzie biegać, to może rzucajmy? I na to prawdopodobnie liczą wszyscy fani Steelers i Mike Tomlin – obrona podaniowa Steelers to w tym sezonie coś znakomitego. Najwięcej interceptions w całej lidze (aż 18), jedynie 22 dopuszczone przyłożenia oraz siejący przerażenie wśród rozgrywających TJ Watt mający na koncie już 15 sacków, idący po nagrodę dla najlepszego obrońcy. A to wszystko przeciwko podziurawionej linii ofensywnej Browns.

Linii, która zdecydowanie była silną stroną drużyny z Cleveland, ale z której tak bardzo Baker Mayfield nie korzystał (co nie powinno dziwić mając dwóch tak znakomitych RB). Jednak zaledwie 28 miejsce pod względem ilości prób podań i 24 pod względem ilości zdobytych jardów, mogą nieco niepokoić. Bo co jeśli okaże się, że faktycznie w takich warunkach nie da się biegać? Baker gra dość bezpiecznie, rzucił jedynie 8 interceptions i 27 przyłożeń. I właśnie bezpieczna gra może być dla Browns kluczem.

Wszystko to dlatego, że ofensywa Steelers jest jeszcze gorsza. Ich gra biegowa w zasadzie nie istnieje, 3.6 jarda na próbę to w skali sezonu najgorszy wynik w całej lidze, a 12 biegowych przyłożeń 27 najgorszy. W ofensywie mocną stroną Steelers były w tym sezonie nie długie piłki do szybkich skrzydłowych, a krótkie przeciąganie łańcucha szybkimi zagraniami, zanim jeszcze obrońcy zbliżyli się do Big Bena. Dzięki czemu ma on wyraźnie najniższy % akcji w których przyjmuje sacka (2.08%), kiedy kolejni mają już ponad 3.2! Dodatkowo, Ben ma najwyższą średnią podań na mecz i celnych podań na mecz (odpowiednio 40.5 i 26.6). Minusem tego sposobu gry było jednak to, że w końcówce sezonu jego receiverzy zaczęli upuszczać, często bardzo proste, piłki. Jednak jest światełko w tunelu dla ofensywy Steelers. O ile nikt z pewnością nie cieszy się z kontuzji zawodnika, o tyle brak kolejnego kluczowego elementu układanki Browns z pewnością nie smuci gospodarzy. W meczu nie zagra bowiem odpowiedzialny za 9 sacków Olivier Vernon, który uszkodził ścięgno Achillesa, a co sprawia, że linia ofensywna Steelers będzie spokojnie mogła zająć się Mylesem Garretem. A ten sam może nie dać sobie rady (Myles i Olivier zanotowali ponad połowę sacków całej drużyny).

Obrona podań Browns z pewnością nie jest ich mocną stroną, a brak Danzela Warda na pewno nie poprawi sytuacji. Drużyna Kevina Stefanskiego oddała aż 31 przyłożeń górą, co plasuje ich na zaledwie 25 miejscu w lidze. I o ile Steelers raczej nie będą ‘potwornie groźni’ w grze górą i nie spodziewamy się Big Bena rzucającego 450 jardów i 4 TD, to nadal ich braki może wykorzystać któryś z 3 niezwykle groźnych WR. Każdy z tercetu Claypool, Johnson i Smith-Schuster przekroczył 800 jardów górą i zdobył kilka przyłożeń (JuJu i Chase po 9, Johnson 7). I może wystarczy by jeden z nich miał TEN DZIEŃ, bo trudno mi uwierzyć, by tak potwornie osłabiona ekipa z Cleveland mogła zdobyć wiele punktów. A co na temat tego meczu ma do dodania wróż Maciej:

‘Już oczyma duszy widziałem jak hamujący stalowy pociąg rozbija się o ścianę marzeń Browns… jednak w tej ścianie zaczęły pojawiać się luki. Duże, ogromne jak ofensywni liniowi i ogromne jak sztab trenerski. Gdyby nie COVID, postawiłbym na Browns, ale w obecnej sytuacji raczej wygrają Steelers.’

Mój typ: Steelers – Browns 17:10 (po dogrywce)

Kto wygra mecz?

View Results

Loading ... Loading ...

Autor: Maciej Zając       

Źródło grafiki: instagram @ nfl

Leave a Reply

%d bloggers like this: