Skip to content

NFLPolska espresso #62

Ale ten czas szybko leci. Dopiero co zaczynaliśmy sezon, a już mamy za sobą aż dziesięć tygodni pełnych futbolowych emocji. W dzisiejszym wydaniu espresso przeczytacie m.in. o pierwszym, historycznym meczu fazy zasadniczej rozgrywanym w Monachium, niewytłumaczalnym spotkaniu w Buffalo, czy świetnym comebacku Green Bay Packers. Nie przedłużając zapraszamy na espresso!

Na wstępie przypominamy się z ogłoszeniem. W tym sezonie, niedzielę z NFL zawsze otwieramy godzinę przed pierwszym meczem, od live streamu na yt i rozmów z wami. W tym tygodniu wyjątkowo (z powodu meczu rozgrywanego w Monachium) nadawaliśmy dla Was już od 14.30.

A teraz przechodzimy do spotkań, bo tam…

Tampa Bay Buccaneers 21:16 Seattle Seahawks

Pierwszy mecz NFL w historii na Allianz Arena w Monachium za nami! Tampa Bay Buccaneers pokonali Seattle Seahawks 21 do 16. Na trybunach zasiadło 69 811 szczęśliwców, którym udało się zdobyć bilety, które swoją drogą rozeszły się jak świeże bułeczki. Chętnych było wielu, a Ci co dostali bilety zapewne nie żałują, gdyż mecz nie zawiódł, a cała otoczka była godna meczu NFL.

Przez większą część spotkania to Buccaneers kontrolowali przebieg spotkania. W drugiej kwarcie wyszli na 14-punktowe prowadzenie. W dalszej części meczu powiększyli prowadzenie i tak na prawdę, na nieco ponad jedenaście minut przed końcem spotkania, prowadzili różnicą aż 18 punktów. Seahawks byli bezradni, jednak dzięki zrywowi w końcówce, zachowali twarz. Dwa przyłożenia pozwoliły zmniejszyć stratę do jednego posiadania i dały fanom nieco emocji w końcówce meczu. Pomimo niezłej końcówki, Seahawks nie zdołali odwrócić losów spotkania.

Buccaneers 5-5, Seahawks 6-4

Buffalo Bills 30:33 Minnesota Vikings (po dogrywce)

Myślenie nie boli, a jednak! Josh Allen i sztab szkoleniowy wybierający zagrywki udowodnili, że nie do końca wiedzą jak wykańczać spotkania w rozsądny sposób. To co wyczynili Bills w tym meczu (dla mnie jako fana Bills) woła o pomstę do nieba. Szczerze mówiąc, nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Po prostu brak słów. W tym spotkaniu działo się tak dużo niewytłumaczalnych akcji, że z tego miejsca przekierowuje was do obszernego skrótu, bowiem dokładne opisanie tego meczu, zajęło by mi zapewne z kilka dobrych stron (drugi latarnik by powstał). Skrót spotkania na stronie NFL trwa aż 20 minut i w niecałe 8 godzin został odtworzony aż 1.5 miliona razy!

PS.

JOSH ALLEN MVP, MVP, MVP, MVP, MVP 😉  Bez myślenia to on się prędzej doprowadzi do kontuzji kończącej sezon, niż zdobędzie jakąkolwiek nagrodę.

Vikings 8-1, Bills 6-3

Chicago Bears 30:31 Detroit Lions

Detroit Lions pokonują w delegacji Chicago Bears 31 do 30. Pierwsza połowa, w porównaniu z drugą, była bezbarwna. Remis po 10 i emocje jak na grzybach. W trzeciej kwarcie coś ruszyło.   Bears zdobyli dwa przyłożenia, za sprawą Cole Kmeta. Miśki były na dobrej drodze do zwycięstwa. Justin Fields wyglądał na prawdę nieźle, a w szczególności jego gra biegowa stała na bardzo wysokim poziomie (łącznie 13 prób biegowych na 147 jardów i 2 przyłożenia). Jednak to co wydarzyło się w ostatniej odsłonie było nieprawdopodobne, nieoczekiwane, zaskakujące, szczerze mówiąc nie wiem jakiego słowa użyć, ponieważ Lions w ostatniej kwarcie zdobyli aż 21 punktów i wygrali to spotkanie.

Lions 3-6, Bears 3-7

Kansas City Chiefs 27:17 Jacksonville Jaguars

Chiefs planowo, bez większych, problemów pokonali na Arrowhead Stadium Jaguars 27 do 17. Patrick Mahomes (26/35, 331 jardów, 4 przyłożenia, 1INT) wraz z kolegami z zespołu od samego początku zdominowali rywali i kontrolowali przebieg spotkania. Gra biegowa, a w szczególności podaniowa, stała tego dnia na bardzo wysokim poziomie. Chiefs z łatwością zdobywali jardy, a Jaguars po prostu nie byli w stanie zagrozić rywalom w żadnym aspekcie.

Chiefs 7-2, Jaguars 3-7

Miami Dolphins 39:17 Cleveland Browns

Delfiny są w tym sezonie piekielnie mocne. Kolejne spotkanie zakończyło się ich zwycięstwem. Dolphins dosłownie zdemolowali Cleveland Browns. Tua MVP Tagovailoa (25/32, 285yds, 3TDs) grał jak z nut. Świetnie dysponowany był running back Jeff Wilson Jr. (łącznie 143 zdobyte jardy oraz 1 przyłożenie) oraz cała rzesza receiverów. Ekipa z Miami była zespołem co najmniej dwie klasy lepszym i zasłużenie wygrała to spotkanie.

Dolphins 7-3, Browns 3-6

New York Giants 24:16 Houston Texans

Niebieska część Nowego Jorku znów ma powody do świętowania, bowiem ich ulubieńcy odnieśli siódme zwycięstwo w sezonie. Zwycięstwo nad słabymi Houston Texans było obowiązkiem, jednak wcale tak łatwo nie było. Texans postawili się i do samego końca byli w grze. Zadecydowały straty, a tak na prawdę ich brak po stronie Giants. Ten aspekt okazał się kluczowy w ogólnym rozrachunku. Texans dwukrotnie oddali piłkę rywalom, tracąc tym samym dwa, bardzo cenne posiadania. Giants, pomimo mało efektownej gry, są zespołem wyrachowanym i skutecznym. Saquon Barkley (35 prób biegowych na 152 jardy i 1 przyłożenie) gra, jak na lidera przystało, a Daniel Jones (13/17, 197yds, 2TDs) po prostu daje radę. Najwidoczniej to wystarcza żeby być 7-2!

Giants 7-2, Texans 1-7-1

Pittsburgh Steelers 20:10 New Orleans Saints

Jest T.J. Watt, jest zabawa! Pittsburgh Steelers pokonują przed własną publicznością Świętych z Nowego Orleanu 20 do 10. Do gry po absencji związanej z kontuzją powrócił lider formacji defensywnej Steelers T.J. Watt. Sama obecność tego gracza, w znacznym stopniu wpłynęła na grę całego zespołu. Obrona wyglądała bardzo dobrze, a po drugiej stronie piłki Kenny Pickett nie popełnił żadnego głupstwa. Wyśmienicie wyglądała gra biegowa Steelers. Gospodarze tego spotkania wybiegali łącznie 217 jardów i 2 przyłożenia. W porównaniu z zaledwie 29 wybieganymi jardami Saints, wynik Steelers mówi sam za siebie. Pittsburrgh był zespołem lepszym i zasłużenie wygrał mecz.

Steelers 3-6, Saints 3-7

Tennessee Titans 17:10 Denver Broncos

Tennessee Titans pokonali jedną z największych rozczarowań tego sezonu, Denver Broncos 17 do 10. Bohaterem spotkania, co ciekawe, nie został Derrick „Król” Henry, a receiver Nick Westbrook-Ikhine, który złapał pięć piłek na 119 jardów i 2 przyłożenia. Prócz popisu Nicka, na pochwałę zasługuje cała formacja obronna, która aż 6 razy powaliła Russella Wilsona i tak na prawdę zdetronizowała ofensywę Broncos w 100%. Ekipa z Denver przyzwyczaiła nas do słabej dyspozycji w tym sezonie i wczoraj nie było inaczej. Po obu stronach piłki gra, kolokwialnie mówiąc, nie kleiła się, a momentami aż żal było patrzeć na bezradność zawodników Broncos.

Titans 6-3, Broncos 3-6

Las Vegas Raiders 20:25 Indianapolis Colts

Las Vegas Raiders tym spotkaniem prawdopodobnie przypieczętowali „koniec sezonu”. Siódma porażka, w zaledwie dziewiątym spotkaniu, stała się faktem. Starcie Raiders z Colts było wyrównane, jednak znów czegoś zabrakło, aby przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Fantastyczne zawody po stronie zwycięzców rozegrał RB Jonathan Taylor. Biegacz Colts zapisał na swoim koncie łącznie 163 jardy i 1 przyłożenie. Natomiast po stronie Raiders, o honor zespołu nieustępliwie walczył Davante Adams. W jego stronę zostało posłane aż czternaście podań, jednak tylko dziewięć było kompletnych. Dzięki czemu receiver Raiders zdobył 126 jardy i przyłożenie. Colts wygrali i wciąż pozostają w grze. Raiders mają już tylko matematyczne szanse, więc prawdopodobnie zaczną „tankować”.

Colts 4-5-1, Raiders 2-7

Green Bay Packers 31:28 Dallas Cowboys (po dogrywce)

Takie spotkania fani chcą oglądać, takich Packers chcą fani z Green Bay oglądać, takie emocje chcemy przeżywać! Mecz był świetny. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się aż tak dobrej rywalizacji. Pierwsza odsłona nie zapowiadała wielkiego widowiska. Z jednej i drugiej strony mogliśmy ujrzeć tzw. szachowanie. Nikt nie chciał zbytnio zaryzykować. Drużyny  zbadały się i w drugiej kwarcie rozpoczęło się widowisko, bowiem obydwie drużyny zdobyły po dwa przyłożenia. Po przerwie lepszy moment mieli przyjezdni z Dallas, którzy wyszli na 14-punktowe prowadzenie. Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że Kowboje po prostu tego nie wypuszczą, a jednak końcówka meczu należała do gospodarzy. Packers zaczęli grać, jak starzy, dobrzy, Green Bay Packers. Aaron Rodgers (14/20, 224 jardy, 3 przyłożenia) raz rzucając, a raz uruchamiając biegaczy (łącznie 207 zdobytych jardów i 1 przyłożenie dołem) przesuwał się do przodu, w głąb boiska, w konsekwencji czego Packers zdobyli dwa przyłożenia (Christian Watson x2), doprowadzające do dogrywki. W doliczonym czasie gry więcej zimnej krwi zachowali gospodarze, ponieważ Cowboys w swoim pierwszym posiadaniu byli już na 35 jardzie gospodarzy. W 4 próbie, mając 3 jardy do przejścia, postanowili grać, aniżeli kopać na bramkę. Decyzja okazała się feralna w skutkach, bowiem podanie Daka Prescotta w kierunku Tony’ego Pollarda okazało się niekompletne. Packers dostali piłkę i błędu rywali nie powtórzyli. Aaron Rodgers i spółka w nieco ponad 3 minuty znaleźli się na 28 jardzie rywali, czyli idealnym miejscu do FG. Do piłki podszedł Mason Crosby i pewnym kopnięciem zamienił field goala na punkty, dające Packers zwycięstwo.

Packers 6-3, Cowboys 4-6

Los Angeles Rams 17:27 Arizona Cardinals

Mistrzowie, po raz szósty w tym sezonie, na kolanach! Tego dnia gra zawodnikom Rams po prostu „nie kleiła się”. Od samego początku mieli problemy ze zdobywaniem punktów i popełniali proste błędy. Cardinals musieli wykorzystać błędy rywali i tak też zrobili. W drugiej kwarcie wrzucili wyższy bieg i dzięki temu na przerwę schodzili z przewagą czternastu punktów. W trzeciej kwarcie Rams na chwilę powrócili do gry, zmniejszając stratę do jednego posiadania, jednak początek czwartej kwarty ostatecznie dobił ekipę z Miasta Aniołów. Cardinals zdobyli przyłożenie, następnie poprawili celnym field goalem i Rams znaleźli się na deskach. Przewaga była zbyt duża, a przyłożenie Vana Jeffersona z końcówki spotkania było tylko i wyłącznie na otarcie łez.

Cardinals 4-6, Rams 3-6

San Francisco 49ers 22:16 Los Angeles Chargers

W jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań dziesiątej serii gier, San Francisco 49ers pokonali przed własną publicznością Los Angeles Chargers 22 do 16. W mecz lepiej weszli przyjezdni, którzy w połowie drugiej kwarty prowadzili nawet różnica dwóch posiadań. Grali bardzo dobrze w defensywie i skutecznie w ataku. Byli na dobrej drodze do zwycięstwa, jednak 49ers postanowili nie składać broni. Jeszcze przed przerwą odpowiedzialność za zdobycie punktów wziął na swoje barki QB Jimmy Garoppolo, zmniejszając stratę do sześciu oczek. Po przerwie 49ers poszli za ciosem i już tylko oni zdobywali punkty w tym spotkaniu. Defensywa stanęła na wysokości zadania rozgrywając fantastyczną drugą połowę, a ofensywa wyglądała jak dobrze naoliwiona maszyna. 49ers mieli wszystkie aspekty po swojej stronie i dzięki fenomenalnej drugiej części spotkania, zasłużenie odnieśli jakże cenne zwycięstwo.

49ers 5-4, Chargers 5-4

-A tak prezentują się wszystkie niedzielne wyniki w week10:

Autor: Jakub Ciurkot

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Categories

NFL, NFL, Wpisy

Tags

,

Leave a Reply

%d bloggers like this: