Skip to content

NFLPolska espresso #63

Mistrzostwa Świata w Katarze wystartowały i przez najbliższe 27 dni fani na całym świecie będą się ekscytować właśnie tym wydarzeniem sportowym, jednak nie zapominajmy o naszym ukochanym sporcie. Lokomotywa o nazwie NFL nie zwalnia tempa i zbliża się bardzo szybko do stacji o nazwie play-offy. W dzisiejszym wydaniu espresso przeczytacie m.in. o domowym meczu Bills w Detroit, sensacyjnym zwycięstwie Lions, spotkaniu kolejki  w LA czy kolejnym blamażu mistrzów. Zapraszam na espresso!

Na wstępie przypominamy się z ogłoszeniem. W tym sezonie, niedzielę z NFL zawsze otwieramy godzinę przed pierwszym meczem, od live streamu na yt i rozmów z wami. W tym tygodniu wyjątkowo stream odbędzie się dzisiaj o 20.

A teraz przechodzimy do spotkań, bo tam…

Atlanta Falcons 27:24 Chicago Bears

Atlanta Falcons pokonują przed własną publicznością Chicago Bears 27 do 24. Fani na Mercedes-Benz Stadium oglądali na prawdę ciekawe, pełne emocji widowisko. Oba zespoły postawiły tego dnia na grę biegową. Po stronie Bears po raz kolejny QB Justin Fields postanowił biegać raz za razem. W 18 próbach wybiegał łącznie 85 jardów i 1 przyłożenie, natomiast po stronie Falcons bieganie rozłożyło się na kilku zawodników (łącznie 149 jardów i 1 przyłożenie). Bardzo dobry mecz rozegrał Cordarrelle Patterson. Running back Falcons zaliczył efektowne, 102-jardowe przyłożenie po returnie (NOWY REKORD NFL). Prócz tego złapał dwie piłki na zdobycz 7 jardów oraz wybiegał 52 jardy w dziesięciu próbach dołem. Spotkanie było bardzo wyrównane, jednak więcej tego dnia do zaoferowania mieli Falcons, którzy zaliczyli piąte zwycięstwo w tym sezonie.

Falcons 5-6, Bears 3-8

Baltimore Ravens 13:3 Carolina Panthers

Ravens bardzo długo remisowali, ale ostatecznie zdołali pokonać Pantery z Charlotte 13 do 3.  Pierwsze trzy kwarty, wraz z początkiem czwartej nie powalały kibiców na kolana. Spotkanie było nudne, na boisku za wiele się nie działo, a na tablicy wyników widniał wynik remisowy po 3. Obydwu ekipą gra w ataku kolokwialnie mówiąc nie kleiła się. Dopiero pod koniec meczu Ravens złapali wiatr w żagle i zaczęli zdobywać punkty. Jedyne przyłożenie w tym meczu zdobył QB gospodarzy Lamar Jackson. Prócz tej jednej akcji, punktowali tylko i wyłącznie kickerzy.  Żeby lepiej zobrazować wam ten mecz dodam, że nie ujrzeliśmy żadnego przyłożenia górą, natomiast mogliśmy zaobserwować 3 INTy, fumble i 21 niekompletnych podań.

Ravens 7-3, Panthers 3-8

Buffalo Bills 31:23 Cleveland Browns

Śnieg w Buffalo był bardziej efektowny, niż wczorajsza postawa Bills. Podopieczni HC Seana McDermotta grali bardzo słabo w pierwszej połowie, jednak pomimo tego schodzili na przerwę z przewagą trzech oczek. Josh Allen wyglądał na najbardziej przestraszoną osobę na Ford Field. Szczerze mówiąc nie wiem co się stało, że Allen wygląda, jak Allen z rookie sezonu. Po przerwie Bills zaczęli biegać. Dobrze czytacie. Ktoś nareszcie poszedł po rozum do głowy i Bills zaczęli biegać. Wychodziło im to na prawdę dobrze. Devin Singletary (18 prób biegowych na 86 jardów i 1 przyłożenie) oraz James Cook (11 prób biegowych na 86 jardów) wykonali kawał dobrej roboty. Do tego solidne zawody rozegrał TE Dawson Knox, który złapał aż siedem piłek (jego nowy rekord w NFL pod względem złapanych piłek) na 70 jardów. Obrona zagrała solidne zawody, a bohaterem meczu został kicker Tyler Bass, który zdobył aż 19 punktów (6/6 FG, 1/1 XP). Bills prowadzili nawet różnicą trzech posiadań, jednak w końcówce nieco odpuścili i dali Browns nadzieję. Tak na prawdę nie wiele brakowało, aby gracz Browns złapał onside kicka w końcówce meczu. Mecz ogólnie bardzo szarpany. W Browns najlepiej wyglądał Amari Cooper (8 złapanych piłek na 113 jardów i 2 przyłożenia), natomiast zawiódł Nick Chubb w grze dołem (14 prób biegowych na 19 jardów). Bills odnieśli bardzo cenne zwycięstwo, jednak prognozy nie są kolorowe. Allenie sprzed czterech tygodni powróć!

Bills 7-3, Browns 3-7

Houston Texans 10:23 Washington Commanders

Stołeczni pokonują outsidera z Houston 23 do 10.  Commanders od samego początku przejęli kontrolę nad spotkaniem. Po dwóch kwartach prowadzili 20 do 0 i tak na prawdę spotkanie było rozstrzygnięte. Po przerwie Texans zaczęli troszkę lepiej grać, jednak zdołali jedynie zminimalizować wielkość porażki. Najskuteczniejszym graczem zwycięzców okazał się kicker Joey Slye (3/3 FG, 2/2 XP). Do tego swoje trzy grosze dorzuciła defensywa, która zagrała bardzo dobre zawody. Jonathan Allen i Montez Sweat zaliczyli po dwa sacki, natomiast Kendall Fuller pick sixa na 37 jardów. Texans prawdopodobnie powalczą o pierwszy pick w przyszłorocznym draftcie.

Commanders 6-5, Texans 1-8-1

Indianapolis Colts 16:17 Philadelphia Eagles

Colts co wyście narobili? Gospodarze tego spotkania rozgrywali bardzo dobre zawody, przez większą część meczu prowadzili, jednak wykoleili się na samym finiszu. Pierwsze trzy kwarty to dominacja Colts. W szczególności bardzo dobrze wyglądała defensywa gospodarzy. Jalen Hurts wraz z kolegami popełniali masę błędów i nie mogli znaleźć złotego środku na obronę rywali. Dopiero w ostatniej odsłonie „obudzili się” i zaczęli grać jak nas do tego przyzwyczaili w tym sezonie. Hurts wziął to spotkanie na swoje barki i z -10 wyszli na +1. Decydujące przyłożenie, na wagę zwycięstwa zdobyli na niecałe dwie minuty przed końcem. Jego autorem okazał się QB Jalen Hurts, a celnie za jeden punkt podwyższył Jake Elliott. Prawdziwą drużynę poznaje się właśnie w takich meczach. Eagles udowodnili, że pomimo słabszej dyspozycji i przeciwności losu są w stanie powrócić do spotkania i przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę.

Eagles 9-1, Colts 4-6-1

New England Patriots 10:3 New York Jets

Szczerze mówiąc  cieszę się, że nie oglądałem tego spotkania, gdyż zdecydowanie spektaklem nie można go nazwać. Obydwie ekipy strasznie się męczyły. Mieliśmy bardzo mało pierwszych prób, a jedyne przyłożenie w tym spotkaniu fani zobaczyli w ostatnich sekundach spotkania. Marcus Jones złapał piłkę na swoim 16 jardzie, rozpędził się niczym Max Verstappen na prostej toru i wbiegł w pole punktowe dając w tak kuriozalny sposób zwycięstwo Patriots. Dlaczego kuriozalny? A no dlatego, że było 3 do 3, na zegarze 26 sekund do końca meczu, a Jets odkopywali futbolówkę. W dywizji AFC East robi się coraz ciekawiej.

Patriots 6-4, Jets 6-4

New Orleans Saints 27:20 Los Angeles Rams

Mistrzowie po raz siódmy, w tym sezonie, na deskach! To koniec sezonu dla Rams? Na to wygląda. Siódma porażka stała się faktem, a na domiar złego kontuzji nabawił się QB Matthew Stafford (11/18, 2TD). Jego miejsce na boisku zajął Bryce Perkins (5/10). Rams niczym nie zaskoczyli, wyglądali tak jak we wcześniejszych spotkaniach, czyli bardzo przeciętnie. Andy Dalton (21/25, 260yds, 3TDs, 149.6 RTG) rządził i dzielił na boisku. Święci bardzo dobrze wyglądali w grze podaniowej. Wiadomo kontuzja Stafforda znacznie ułatwiła im robotę, jednak nie ma co ujmować im tego zwycięstwa, gdyż Dalton wyglądał po prostu pięknie.

Saints 4-7, Rams 3-7

New York Giants 18:31 Detroit Lions

Lwy z Detroit dosyć sensacyjnie odnoszą pewne zwycięstwo nad New York Giants. Przez większą część spotkania do goście narzucali swoją grę. Druga i trzecia kwarta to poezja dla fanów Lions. Ich ulubieńcy w tym czasie zdobyli trzy przyłożenia i nie stracili żadnych punktów. Gra biegowa Lions wyglądała piekielnie mocno, a Jared Goff po prostu dał redę. Łącznie Lwy wybiegały 160 jardów i 4 przyłożenia, z czego sam Jamaal Williams aż trzy razy meldował się w polu punktowym. Giants zagrali słabo. Saquon Barkley wyglądał mizernie, Daniel Jones popełnił masę błędów, Giants po prostu nie mogli tego meczu wygrać.

Lions 4-6, Giants 7-3

Denver Broncos 16:22 Las Vegas Raiders (po dogrywce)

Fani Raiders mają swoje pięć minut. Ich ulubieńcy nareszcie zagrali na miarę oczekiwań kibiców.  Derek Carr (23/37, 307yds, 2TDs) wraz z Davante Adamsem (7 złapanych piłek na 141 jardów i 2 przyłożenia) brylowali  w grze podaniowej, a Josh Jacobs (24 próby biegowe na 109 jardów) wykonał swoją robotę robiąc szum w grze dołem. Jednak największy udział w tym meczu mieli kickerzy, którzy tego dnia byli mocno eksploatowani. Obaj kopacze zdobyli po 10 punktów i nie trafili po jednym field goalu. Zdecydowanie lepiej ten mecz będzie wspominał Daniel Carlson, bowiem to on celnym FG z 25 jardów doprowadził Raiders do dogrywki. W doliczonym czasie gry Raiders byli bezlitośni i już w pierwszym posiadaniu, po niecałych dwóch minutach gry Davante Adams (35-jardowe przyłożenie) dał ekipie z Las Vegas zwycięstwo.

Raiders 3-7, Broncos 3-7

Minnesota Vikings 3:40 Dallas Cowboys

Dallas Cowboys kolokwialnie mówiąc przejechali się po rywalach z Minnesoty. Wikingowie byli tego dnia bezradni. Cowboys dominowali po obu stronach piłki. Atak wyglądał jak dobrze naoliwiona maszyna. Dak Prescott (22/25. 276yds, 2TDs) miał do dyspozycji świetnie dysponowanych zarówno receiverów, jak i korpus biegaczy (151 jardów dołem). W szczególności wyróżniał się Tony Pollard, który zapisał na swoim koncie łącznie 189 jardów i 2 przyłożenia. Co ciekawe running back Cowboys zanotował najwięcej jardów, w swojej drużynie zarówno w grze podaniowej (109), jak i biegowej (80). Do tego piekielnie mocno wyglądała obrona, która zaliczyła aż 7 sacków, z czego Micah Parsons i Dorance Armstrong po dwa. Cowboys byli piękni i zasłużenie wygrali to spotkanie. Warto dodać, że Cowboys to dopiero druga ekipa w tym roku, której udało się pokonać Vikings (pierwszą byli Philadelphia Eagles, w week2).

Cowboys 7-3, Vikings 8-2

Pittsburgh Steelers 30:37 Cincinnati Bengals

Po niebywale zaciętym pojedynku Cincinnati Bengals pokonują Pittsburgh Steelers 37 do 30. Mecz był bardzo bliski. Bengals pomimo dwóch strat posiadań (dwa INTy Burrowa) okazali się zespołem minimalnie lepszym. Zdecydowanie lepiej wyglądali  w grze podaniowej, w której brylował Tee Higgins (9 złapanych piłek na 148 jardów), a mecz życia rozegrał Samaje Perine (4 złapane piłki na 52 jardy i 3 przyłożenia!!!). Wśród Steelers wynik próbowali gonić rookie Kenny Pickett (25/42, 265yds, 1TD) wraz z RB Najee Harrisem (łącznie 116 jardów i 2 przyłożenia), jednak na nic się to zdało, bowiem Bengals okazali się zespołem bardziej doświadczonym i wyrachowanym. Steelers postawili trudne zadanie rywalom, jednak to jeszcze nie ten poziom Picketta, żeby wyciągać takie spotkania.

Bengals 6-4, Steelers 3-7

Los Angeles Chargers 27:30 Kansas City Chiefs

W Sunday Night Football Kansas City Chiefs pokonali Los Angeles Chargers 30 do 27. Chiefs  rozpędzili się i idą jak burza. Bez wątpienia w chwili obecnej są głównym pretendentem do zdobycia Super Bowl. Chargers postawili bardzo trudne zadanie przed Chiefs, jednak Patrick Mahomes i spółka nie takie mecze wygrywali. Ofensywa Chiefs? TOP! Patrick Mahomes (20/34, 329yds, 3TDs) rządził dzielił na boisku. Tego dnia mógł liczyć na solidne wsparcie kolegów, bowiem z bardzo dobrej strony pokazali się RB Isiah Pacheco (15 prób biegowych na 107 jardów) oraz niezawodny TE Travis Kelce (6 złapanych piłek na 115 jardów i 3 przyłożenia). W obronie postrach siał duet Chris Jones-Mike Danna, który zaliczył 4 sacki (łącznie Chiefs 5 razy powalili Justina Herberta na murawę). Chiefs wyglądali bardzo dobrze, jednak bliżej zwycięstwa byli Chargers, którzy na niecałe dwie minuty przed końcem meczu prowadzili różnicą 4 punktów i mieli zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło tylko, albo aż zatrzymać w ostatnim posiadaniu ofensywę Chiefs. Mahomes już nie raz pokazał, że spod większych opresji wychodził zwycięsko. Nie inaczej było w tym przypadku. Sprawnie przeprowadzone posiadanie, 6 akcji, 75 jardów, 1 minuta 15 sekund i Chiefs znów na prowadzeniu. Na zegarze pozostało jeszcze 31 sekund. Herbert dostał szansę, jednak w drugim podaniu rzucił INTa, który definitywnie zakończył mecz.

Bez wątpienia to spotkanie poprawiło jakość całej niedzieli, która co tu dużo mówić nie obfitowała w ogrom emocji.

Chiefs 8-2, Chargers 5-5

-A tak prezentują się wszystkie niedzielne wyniki w week11:

Autor: Jakub Ciurkot

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: