Skip to content

NFLPolska espresso #73

Koniec sezonu zbliża się nieubłaganie. Za nami runda dywizyjna, a więc do rozegrania pozostały już tylko trzy spotkania. W stawce szczęśliwców pozostały tylko cztery zespoły, które powalczą o najważniejsze trofeum. Kto znalazł się w tym gronie? Po tą odpowiedź zapraszam na kolejne wydanie NFLPolska espresso, które przygotował Kuba Ciurkot!

Na wstępie przypominamy się z ogłoszeniem. W tym sezonie, niedzielę z NFL zawsze otwieramy już o 18, od live streamu na yt i rozmów z wami.

A teraz przechodzimy do spotkań, bo tam…

Kansas City Chiefs 27:20 Jacksonville Jaguars

Kansas City Chiefs pokonują na Arrowhead Stadium zaskoczenie tego sezonu – Jacksonville Jaguars 27 do 20. Już przed spotkaniem było jasne, kto będzie faworytem w tym meczu. Jednak nikt nie mógł lekceważyć Jaguars. Ten zespół wykonał kawał świetnej roboty i nie chciał się zatrzymać, gdyż najzwyczajniej w świecie nie miał nic do stracenia. Starcie z Chiefs należało do tych piekielnie trudnych, ale to jest tylko sport, a na boisko wychodzą tylko ludzie.

Pierwsza połowa należała do gospodarzy tego spotkania. W ofensywie szalał niezawodny Travis Kelce, który to popisał się dwoma, jakże ważnymi przyłożeniami. To właśnie na tym graczu Patrick Mahomes (22/30, 195yds, 2TDs) oraz Chad Henne (5/7, 23yds, TD) opierali grę podaniową. W stronę tight enda Chiefs zostało posłane aż siedemnaście podań, z czego czternaście okazało się kompletnych (98 jardów, 2 przyłożenia). Prócz Kelcego, ważną rolę odegrał running back Isiah Pacheco. 23-letni biegacz zdobył 95 jardów w dwunastu próbach, co daje mu imponującą średnią 7.9 jarda na bieg. Ofensywa Chiefs wyglądała dobrze, jednak jak to w sporcie bywa nie mogło być zbyt pięknie dla fanów Chiefs, którzy przeżyli chwilę grozy. Podczas jednej z akcji kontuzji stawu skokowego doznał lider, a zarazem gwiazda Kansas City Chiefs – Patrick Mahomes. Pod koniec pierwszej połowy musiał opuścić boisko, jednak po przerwie (pomimo urazu) na nie powrócił i poprowadził swoją drużynę do finału konferencji. Urazu Mahomesa nie można bagatelizować, jednak z różnych źródeł możemy wywnioskować, że Mahomes zagra w następnym meczu, pomimo uszczerbku na zdrowiu.

Jaguary dzielnie walczyły, jednak od samego początku musiały spoglądać na plecy Chiefs. Gonienie wyniku, praktycznie od samego początku nie jest łatwe, a pomimo tego Trevor Lawrence i spółka przeciwstawili się rywalom, do samego końca walcząc o zwycięstwo. Wielkie brawa dla Jaguars za cały sezon, a Chiefs życzymy powodzenia w dalszej części rozgrywek.

Philadelphia Eagles 38:7 New York Giants

Orły nie zamierzają obniżać lotu!
Philadelphia Eagles deklasuje przed własną publicznością New York Giants 38:7. Bez dwóch zdań był to koncert jednej drużyny. Gdy oglądałem to starcie. do głowy wpadło mi tylko jedno porównanie: ten mecz był Bitwą o Południe (freestyle), a Eagles Filipkiem, który upokarza swoich rywali panczami.

Fani Eagles mogli usiąść wygodnie w fotelach, odpalić cygaro i delektować się fantastycznym przedstawieniem swoich ulubieńców. Już po pierwszej połowie było wszystko rozstrzygnięte. Orły po obu stronach piłki dominowały, w konsekwencji czego na przerwę schodziły z wynikiem na tablicy 28 do 0. Po przerwie Jalen Hurts (16/24, 154yds, 2TDs oraz 9 biegów na 34yds i TD) i spółka nieco opuścili but z gazu, jednak dalej przeważali, a ostateczną przewagę podwyższyli o trzy „oczka”.

Świetne zawody rozegrał RB Kenneth Gainwell, który w całym spotkaniu zapisał na swoim koncie łącznie 121 jardów i przyłożenie. Prócz niego na pochwałę zasługuje wcześniej wspomniany Hurts oraz cała formacja obronna, która była niebywale skuteczna. O Giants nie będę nawet wspominał, gdyż jak mawia przysłowie: ” Leżącego się nie kopie”.

Buffalo Bills 10:27 Cincinnati Bengals

„To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść…”
Musiałem rozpocząć podsumowanie tego spotkania od słów piosenki w wykonaniu Elektrycznych Gitar, z wiadomych względów. Z powodu wyjazdu osobistego, nie było mi dane oglądać tego starcia na żywo i szczerze mówiąc bardzo się cieszę, gdyż oglądając sam skrót, moje oczy krwawiły na widok tak słabo grających Bills. Josh Allen i spółka wyglądali fatalnie. Nawet śnieg, który miał być sprzymierzeńcem – nie pomógł.

Bengals przejęli Highmark Stadium i zasłużenie to spotkanie wygrali. Od samego początku dominowali i dyktowali warunki meczu. Joe Burrow (23/36, 242yds, 2TDs oraz 6 biegów na 31yds) był prawdziwym liderem zespołu. Grał świetnie, a do pomocy miał cały zespół. Każdy z graczy Bengals stanął na wysokości zadania. Podanie? Bieg? Nie ma problemu. W każdym z tych aspektów Bengals wyglądali bardzo dobrze, a trzeba pamiętać, że grali na defensywę Bills, która jest uważana za jedną z najlepszych w lidze. Po drugiej stronie piłki Bengals radzili sobie równie dobrze. Allen zdołał zdobyć zaledwie jedno przyłożenie i to by było na tyle.


Podopieczni HC Zaca Taylora pokazali moc i wysłali jasny sygnał reszcie ligi, że będą walczyć o Super Bowl. Wielkie brawa dla nich, jednak przed Joe Burrowem i spółką jeszcze jeden, a być może dwa kroki do wykonania.

San Francisco 49ers 19:12 Dallas Cowboys

W ostatnim spotkaniu Divisional Round San Francisco 49ers pokonali Dallas Cowboys 19 do 12. Bez dwóch zdań było to najbardziej wyrównane, a co za tym idzie najbardziej emocjonujące spotkanie tego weekendu. Starcie to przypominało szachy. Żadna z drużyn – niczym para wyrachowanych szachistów –  nie chciała wykonać błędnego ruchu. Dlatego też główne role odegrały formacje obronne. Lepiej swoje zadanie wykonała ta z San Francisco. Fred Warner (9 tackli i INT) i spółka grali świetnie. Łącznie cała formacja defensywna przechwyciła dwie piłki, które miały duże znaczenie w ostatecznym rozrachunku. 49ers świetnie bronili, a w ataku pomimo szczelnej obrony rywali, zdołali znaleźć minimalne uchybienia, które zamienili na punkty. Brock Purdy nie przestaje zaskakiwać. Rookie rozgrywający bierze ten sezon szarżą i nie zamierza się zatrzymać. Być może nie był to najlepszy mecz w jego wykonaniu, ale nie popełniał dużo błędów, grał bezpiecznie i to wystarczyło.

49ers przechodzą dalej i już zacieram ręce na starcie z Eagles. To będzie widowisko przez duże W!

Na koniec chciałbym przeprosić za jakieś błędy lub niedociągnięcia, gdyż pisałem to espresso w pociągu, na telefonie. Z góry przepraszam i dziękuję za wyrozumiałość 😉

Autor: Jakub Ciurkot

Na koniec przypominamy, że mamy swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Leave a Reply

%d bloggers like this: