Skip to content

NFLPolska espresso #82

Za nami siódma niedziela z NFL. Jak co tydzień działo się sporo. W dzisiejszym wydaniu espresso przeczytacie m.in.: o poległych Lwach, fantastycznym spotkaniu w Indianapolis, czy zwycięstwie Eagles w hicie kolejki. Nie przedłużając zapraszamy na NFLPolska espresso, które przygotował Jakub Ciurkot!

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Baltimore Ravens 38:6 Detroit Lions

W jednym z ciekawiej zapowiadających się spotkań nie było zbyt wiele emocji. Na boisku była tylko jedna drużyna. Ravens od samego początku mocno weszli w mecz i to oni zdominowali rywali po obu stronach piłki. Świetne spotkanie rozegrał Lamar Jackson (21/27, 357yds, 2TD oraz 9 biegów na 36 jardów i przyłożenie). Co prawda zaliczył jedną wpadkę w postaci fumble, jednak nie wpłynęło to na przebieg spotkania. Lions byli tego dnia zupełnie bezradni. W decydujących momentach defensywa Ravens była niesamowicie skuteczna. Zatrzymała cztery czwarte próby (2/6) oraz aż jedenaście trzecich prób (5/16). Na prawdę świetne spotkanie w wykonaniu Ravens.

Ravens 5-2, Lions 5-2

Chicago Bears 30:12 Las Vegas Raiders

Miśki w końcu dały popis. Przed własną publicznością Bears rozbili Las Vegas Raiders 30 do 12. Osobiście przed meczem stawiałem na Raiders, ale już pierwsza kwarta pokazała mi, że to Bears będą rządzić w tym spotkaniu. Podopieczni HC Matta Eberflusa świetnie biegali z piłką. W całym spotkaniu wybiegali aż 173 jardy i 2 przyłożenia. Na pozycji rozgrywającego wystąpił Tyson Bagent (21/29, 162yds, TD) i trzeba powiedzieć, że stanął na wysokości zadania. Być może, nie zagrał wyśmienicie, ale przy tak dobrze prosperującej grze biegowej, wystarczyło dorzucić zaledwie minimum w grze podaniowej, aby ofensywa pracowała jak dobrze naoliwiona maszyna.  Dla Bears to dopiero druga wygrana w sezonie. Miało być tankowanie, a tu taka „wpadka”!?

Bears 2-5, Raiders 3-4

Indianapolis Colts 38:39 Cleveland Browns

Cóż za mecz w Indianapolis. Istny rollercoaster! Pierwsza połowa to wielka strzelanina. Do przerwy było 27 do 21 dla Browns. Po przerwie obydwa zespoły nieco zwolniły, aby wszystko co najlepsze zostawić na ostatnią odsłonę spotkania. Colts wyszli na prowadzenie na około 5 minut przed końcem. Następnie obydwa zespoły zakończyły swoje posiadania puntem. Na zegarze pozostały 2 minuty i 35 sekund. Browns musieli zdobyć w tym posiadaniu przyłożenie. Była to prawdziwa droga przez mękkę. 12 akcji, 80 jardów i przyłożenie zdobyte w 4 próbie. Totalny kosmos. Colts zostało jeszcze 15 sekund, ale cudu nie było. Browns odnieśli bardzo ważne zwycięstwo, a ja polecam zobaczyć skrót spotkania. Warto!

Browns 4-2, Colts 3-4

New England Patriots 29:25 Buffalo Bills

Szczerze mówiąc jako fan Bills nie wiem co napisać o tym spotkaniu. Wszyscy mówili, że Patriots są słabi w tym sezonie, to chyba dzisiaj Bills pokazali kto tak naprawdę zasługuje na to określenie. Jeden wielki dramat. Linii ofensywnej Bills nie było, Allen znów zaczął rzucać heroball, ofensywny koordynator to już dawno temu powinien być bezrobotny, a defensywa przez kontuzje jest podziurawiona jak ser szwajcarski i wygląda jak Reprezentacja Polski w piłkę nożną. Katastrofa! Natomiast Patriots należą się duże brawa. Świetne zawody rozegrał Mac Jones (25/30, 272yds, 2TD). Prócz tego ważne punkty dorzucił rookie kicker Chad Ryland (3/3FG, 2/2XP). Jeszcze raz gratuluję fanom Patriots, zasłużone zwycięstwo.

Patriots 2-5, Bills 4-3

New York Giants 14:7 Washington Commanders

Po pechowej porażce z Bills, New York Giants dopięli swego i wygrali drugie spotkanie w tym sezonie. Łupem Nowojorczyków padła Stołeczna drużyna. Giants zagrali bardzo dobrze w defensywie, a ostatni drive w obronie był wizytówką tego spotkania. Defensywa Giants stanęła na wysokości zadania i zamurowała dostęp do endzonu. Commanders mogli doprowadzić do dogrywki, jednak nie zdołali sforsować szczelnych zasieków Giants. Gdyby nie straty w ofensywie to wynik byłby znacznie wyższy. Niemniej jednak warto pochwalić QB Tyroda Taylora (18/29, 279yds, 2TD), który poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Dla Giants to dopiero druga wygrana w tym sezonie.

Giants 2-5, Commanders 3-4

Tampa Bay Buccaneers 13:16 Atlanta Falcons

Atlanta Falcons rzutem na taśmę wyszarpała zwycięstwo na Florydzie. QB Falcons Desmond Ridder rozegrał fatalne spotkanie. Zaliczył aż 3 fumble, przez które defensywa musiała się dwoić i troić, aby utrzymać zespół w grze. Pomimo tylu strat Falcons cały czas byli blisko. W końcówce spotkania przy remisowym wyniku, wzięli się w garść i zadali ostateczny cios w postaci celnego field goala Younghoe Koo. Kicker Falcons został bohaterem swojej drużyny. W całym spotkaniu zdobył aż 10 punktów, a decydujący 51-jardowy field goal był przepiękny.

Falcons 4-3, Buccaneers 3-3

Los Angeles Rams 17:24 Pittsburgh Steelers

Spotkanie to rozkręcało się bardzo powoli. W pierwszej kwarcie nie zobaczyliśmy  żadnych punktów, w drugiej coś ruszyło, lecz obydwie formacje ofensywne nie mogły złapać rytmu. Zryw nastąpił po przerwie. I bardzo dobrze, gdyż byłoby to spotkanie dla prawdziwych koneserów. Przez całe spotkanie żadna z drużyn nie wyszła na większe prowadzenie, niż jedno posiadanie. Mecz był na styku, a ostatnia kwarta to popis w wykonaniu Steelers. Ofensywa prowadzona przez Kenny’ego Picketta trzy ostatnie posiadania zagrała wzorowo. Dwa pierwsze zamieniła na przyłożenie, natomiast ostatni drive skutecznie przeciągali, aż upłynęło około 5 minut i mecz się zakończył. Co ciekawe wszystkie trzy przyłożenia Steelers zdobyli dołem. Po stronie Rams bardzo dobre zawody rozegrał Puka Nacua (8 złapanych piłek na 154 jardy), jednak na nic się to zdało. Steelers niczym rasowy bokser wyczekali przeciwnika i w końcówce zadali decydujące ciosy na wagę zwycięstwa.

Steelers 4-2, Rams 2-3

Seattle Seahawks 20:10 Arizona Cardinals

Cardinals  w pierwszej połowie walczyli, ale w drugiej standardowo włączyli tryb tankowania i oddali mecz bez walki. Seahawks w pierwszej połowie mieli małe problemy, jednak już od trzeciej kwarty kontrolowali przebieg spotkania. Mowa oczywiście o defensywie, gdyż ofensywa w drugiej połowie zdołała zaledwie dwa razy celnie kopnąć na bramkę. A w całym spotkaniu straciła aż trzy piłki. Gospodarze zagrali mocno przeciętny mecz, jednak tak dysponowanych Cardinals nie dało się nie pokonać.

Seahawks 4-2, Cardinals 1-6

Denver Broncos 19:17 Green Bay Packers

Kolokwialnie mówiąc mecze Denver Broncos od jakiegoś czasu nie porywają widowni z miejsc. Broncos grają bardzo toporny futbol. Nie inaczej było wczoraj. Solidna obrona oraz toporny atak, czyli Denver Broncos  w całej okazałości. Bohaterem Broncos został kicker Wil Lutz, który zdobył tego dnia aż 13 punktów (4/4FG, 1/1XP). Trafił wszystkie swoje kopnięcia, a ostatni 52-jardowy field goal dał jego drużynie zwycięstwo. Co ciekawe w końcówce Packers mieli wszystko w swoich rękach. Mogli przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę, jednak przy 3 próbie i 20 jardach do przejścia, na 46 swoim jardzie, Jordan Love rzucił daleką piłkę na interception.

Broncos 2-5, Packers 2-4

Kansas City Chiefs 31:17 Los Angeles Chargers

Miała być strzelanina i była, przynajmniej w drugiej kwarcie. Początek spotkania był bardzo spokojny. Po pierwszej kwarcie było 3 do 3 i nic nie wskazywało, że w drugiej kwarcie będzie prawdziwy ogień. Siedem posiadań, 5 przyłożeń, punt oraz interception. Mahomes i Herbert szli łeb w łeb, jednak lepsi okazali się Chiefs. Mahomes w całym spotkaniu zdobył aż 424 jardy oraz 4 przyłożenia w grze podaniowej. Na trybunach była Taylor Swift, więc tryb super bohatera włączył Travis Kelce. Tight end Chiefs złapał tego dnia 12 piłek na 179 jardów i przyłożenie. Podczas spotkania pojawiła się nawet grafika prezentująca średnią liczbę zdobytych jardów w tym sezonie przez Kelce’ego, kiedy na trybunach nie było piosenkarki oraz kiedy była. Jak widać działa na niego niczym magiczny eliksir, gdyż z nią na trybunach zdobywa dwa razy więcej jardów. Dla Chiefs to ważne zwycięstwo, gdyż przeciwnikiem był rywal z dywizji. Natomiast o Chargers nie wiem co napisać. Ich rekord jest dramatyczny i patrząc na kadrę, nie wiem jak to się stało, że po sześciu spotkaniach mają tylko dwa zwycięstwa na koncie.

Chiefs 6-1, Chargers 2-4

Philadelphia Eagles 31:17 Miami Dolphins

Na deser prawdziwy hit kolejki, czyli Orły kontra Delfiny. Liczyłem na wyrównane spotkanie oraz emocje do samego końca, jednak się rozczarowałem. Eagles zdominowali to spotkanie. Od samego początku wyglądali bardzo solidnie po obu stronach piłki. Świetne spotkanie rozegrał WR A.J. Brown (10 złapanych piłek na 137 jardów i 1 przyłożenie) oraz cała formacja obronna Eagles. Zatrzymała Dolphins na zaledwie dwóch przyłożeniach oraz jednym field goalu. Orły pokazały moc i obecnie okupują pierwszy rząd w ligowej stawce. Aż z ciekawości włączyłem terminarz Eagles i muszę powiedzieć szczerze, że chyba zacznę odliczać dni do starcia z Kansas City Chiefs (21.11.2023) oraz San Francisco 49ers (03.12.2023). Ale to będą meczycha!

Eagles 6-1, Dolphins 5-2

A tak prezentują się wszystkie niedzielne wyniki week 7:

Autor: Jakub Ciurkot

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej