Skip to content

NFLPolska espresso #92

Za nami wigilijne granie w NFL. Pomimo zimowej aury było naprawdę gorąco, a w szczególności  w Minnesocie, gdzie Detroit Lions po raz pierwszy od 1993 roku zapewnili sobie mistrzostwo w Dywizji NFC North. Nie przedłużając zapraszamy na świąteczne wydanie espresso, które przygotował Jakub Ciurkot.

Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com

lub klikając przycisk ->

Wspieraj Autora na Patronite

Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***

Atlanta Falcons 29:10 Indianapolis Colts

Rywalizacja w dywizji AFC South jest tak zacięta, że byłem święcie przekonany, że Colts w tym spotkaniu rzucą się na rywali niczym wściekły pitbull. Było jednak zupełnie inaczej, bowiem to Falcons przez całe spotkanie byli bardziej zdeterminowani, aby odnieść zwycięstwo. Gospodarze tego meczu świetnie biegali z piłką (177 jardów i przyłożenie) oraz nie stracili żadnej futbolówki. Ofensywa wyglądała dobrze, chociaż miała problemy z finalizacją pod polem punktowym. Dzięki temu swoje szanse otrzymał kicker Younghoe Koo. Dostał, aż 7 szans i wszystkie wykorzystał. Na swoim koncie zapisał 17 punktów, na które złożyło się pięć trafionych field goali oraz dwa extra pointy. Bez wątpienia ten gracz został bohaterem spotkania, jednak warto również wspomnieć o formacji obronnej, która rozegrała bardzo solidne zawody. Zaliczyła, aż 6 sacków oraz 8 tackli na stratę jardów.

Falcons 7-8, Colts 8-7

Carolina Panthers 30:33 Green Bay Packers

Packers mieli odnieść łatwe zwycięstwo, jednak Pantery w ostatnim czasie zrobiły się agresywniejsze i łatwo skóry nie sprzedają. Co prawda to goście lepiej weszli w mecz i na przerwę schodzili z przewagą 13 oczek. Jednak w drugiej części spotkania to Panthers zaczęli przejmować inicjatywę, aż zrobiło się po 30. Packers znów musieli kolokwialnie mówiąc ruszyć, aby wygrać mecz. W swoim ostatnim posiadaniu zdołali przedostać się na połowę przeciwnika i celnie trafić za trzy oczka. Udało się objąć prowadzenie, jednak Panthers mieli jeszcze 19 sekund. Na ich nieszczęście nie mieli już choćby jednego czasu. Dwa szybkie podania i znaleźli się w zasięgu swojego kickera, jednak zabrakło im raptem jednej sekundy, aby zatrzymać zegar dla swojego kopacza. Tym samym Packers wygrali i zaliczyli siódme zwycięstwo w tym sezonie. Bardzo dobre zawody rozegrał running back Aaron Jones. Biegacz Packers zaliczył 21 biegów na 127 jardów oraz jedną złapaną piłkę na 8 jardów. Po stronie rywali warto wyróżnić wide receivera DJ Charka Jr., który złapał 6 piłek na 98 jardów i 2 przyłożenia. Dla Panthers to już 13 porażka w tym sezonie.

Packers 7-8, Panthers 2-13

Houston Texans 22:36 Cleveland Browns

Liczyłem na wyrównane spotkanie, z emocjami do samego końca, jednak dostałem jednostronne starcie. Cleveland Browns zdominowali rywali i zasłużenie to spotkanie wygrali. Od samego początku przejęli inicjatywę nad spotkaniem. Po obu stronach piłki wyglądali bardzo dobrze. W ofensywie jedynie mogę się przyczepić do dwóch strat. Pomimo tego Browns zdołali zdobyć, aż 36 punktów. Znakomite zawody rozegrał wide receiver Amari Cooper. Skrzydłowy Browns złapał 11 piłek na kosmiczne 265 jardów oraz 2 przyłożenia. Amari był nie do zatrzymania i bez dwóch zdań został graczem tego spotkania. Browns dzięki tej wygranej są jeden krok od fazy playoffs, natomiast Texans mocno komplikują sobie życie, podobnie jak ich dywizyjni rywale. Tam chyba nikt nie chce wygrać dywizji . . .

Browns 10-5, Texans 8-7

Minnesota Vikings 24:30 Detroit Lions

Nie jestem fanem Lions, ale wzruszyłem się, ponieważ wiem ile to znaczy dla całego miasta (sam przechodziłem to z Buffalo Bills jakiś czas temu). Oficjalnie Detroit Lions po 31 latach znów są mistrzami Dywizji NFC North! Przez lata wyśmiewane, opluwane, wrzucane do każdego możliwego mema – Detroit znów jest na szczycie. Warto dodać, że Lions zapewnili sobie mistrzostwo w dywizji dwa tygodnie przed końcem sezonu zasadniczego. Gracze Lions rozgrywają świetny sezon, a wczorajsze spotkanie było tylko tego dowodem. Lwy świetnie biegały z piłką. W grze dołem zdobyły 143 jardy oraz 3 przyłożenia. W powietrzu świetnie spisał się Amon-Ra St. Brown (12 złapanych piłek na 106 jardów i przyłożenie). Natomiast całą robotę „odwaliła” defensywa, która zaliczyła, aż 4 przechwyty. Bohaterem Lions został Ifeatu Melifonwu. Safety gości z Detroit zapisał na swoim koncie 5 tackli, 2 sacki, INT oraz 2 tackle na stratę jardów. Lions tym samym odnieśli 11 zwycięstwo w tym sezonie i po raz pierwszy od 1993 roku wygrali swoją dywizję!

Lions 11-3, Vikings 7-8

New York Jets 30:28 Washington Commanders

W Nowym Jorku kibice oglądali bardzo nierówne spotkanie. Pierwsza połowa należała do gospodarzy tego meczu, gdyż na przerwę Jets schodzili z 20-punktowym prowadzeniem. Nic nie wskazywało, aby goście ze stolicy Stanów Zjednoczonych mogli nawiązać jakąkolwiek walkę. Jednak zaskoczyli wszystkich zebranych na stadionie i przed odbiornikami. Ruszyli do ataku, w konsekwencji czego na niecałe pięć minut przed końcem spotkania wyszli na prowadzenie. Mogli zaliczyć świetny comeback, jednak ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy w swoim ostatnim posiadaniu, na pięć sekund przed końcem spotkania, celnie trafili z pola na wagę zwycięstwa. Znakomite zawody rozegrał Breece Hall. Running back Jets zdobył łącznie 189 jardów i 2 przyłożenia. Prócz niego warto wyróżnić kickera Grega Zuerleina. Kopacz gospodarzy trafił wszystkie swoje kopnięcia (3/3 FG, 3/3 XP), dzięki czemu zdobył 12 punktów.

Jets 6-9, Commanders 4-11

Tennessee Titans 17:20 Seattle Seahawks

Wymęczone, ale jest. Seahawks odnieśli piekielnie ważne, w kontekście walki o fazę play-offs, zwycięstwo nad Tennessee Titans. Goście ze Seattle mieli duże problemy z obroną gry biegowej rywali. Derrick Henry i spółka bardzo dobrze wyglądali w tym aspekcie. Jednak sama gra biegowa nie wystarczyła, aby przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Defensywa Seahawks zamknęła przestrzeń powietrzną nad Nissan Stadium oraz wywierała ogromną presję na rozgrywającym rywali. Ryan Tannehill, który zastępował kontuzjowanego Willa Levisa miał bardzo mało czasu na podjęcie decyzji, w konsekwencji czego, aż osiem razy leżał na murawie. Gracze Seahawks robili naprawdę dużo, aby ten mecz przegrać, ale ostatecznie zdołali wyjść z tego pojedynku z tarczą.

Seahawks 8-7, Titans 5-10

Tampa Bay Buccaneers 30:12 Jacksonville Jaguars

Okręt z Jaguarami na pokładzie idzie na dno!

Wiedziałem, że Jaguars muszą wygrać to spotkanie, więc byłem pewny, że ruszą na rywali, wywierając presję w każdym zagraniu. No to wywierali presję, ale gospodarze tego spotkania. Buccaneers od samego początku przejęli inicjatywę i pokazali kto jest Panem w tym starciu. Baker Mayfield (26/35, 283yds, 2TDs, 0 strat) pewnie dowodził formacją ofensywą, która tego dnia była niebywale skuteczna. Już po dwóch kwartach Buccaneers prowadzili 20 do 0. W trzeciej kwarcie dorzucili 10 punktów i tym samym wbili gwóźdź do trumny Jacksonville Jaguars. Bardzo dobre zawody rozegrała cała formacja obronna gospodarzy, wide receiver Mike Evans (7 złapanych piłek na 86 jardów i 2 przyłożenia) oraz kicker Chase McLaughlin (3/3 FG, 3/3 XP). Buccaneers dzięki tej wygranej umocnili swoje prowadzenie w dywizji NFC South i są już krok od wygrania dywizji.

Buccaneers 8-7, Jaguars 8-7

Chicago Bears 27:16 Arizona Cardinals

W Wietrznym Mieście prym wiedli gospodarze. Miejscowe „Miśki” od samego początku lepiej wyglądali w tym spotkaniu. Już po dwóch kwartach prowadzili różnicą dwóch posiadań. Po przerwie jedynie kontrolowali przebieg spotkania. Bears świetnie biegali z piłką. W grze dołem zaliczyli, aż 250 jardów i 2 przyłożenia. W powietrzu ważne jardy dorzucił Cole Kmet (4 złapane piłki na 107 jardów), dzięki czemu ofensywa Bears wyglądała tego dnia bardzo solidnie. Cardinals próbowali nawiązać walkę, jednak nie byli w stanie. Podopieczni HC Matta Eberflusa zagrali lepiej i zasłużenie wygrali.

Bears 6-9, Cardinals 3-12

Miami Dolphins 22:20 Dallas Cowboys

W hicie kolejki lepsze okazały się „Delfiny”. W tym spotkaniu sprawdziła się jedna reguła, natomiast druga została obalona. Pierwsza to, że Cowboys nie potrafią grać na wyjazdach (5 porażka w tym sezonie na wyjeździe), natomiast druga została obalona, gdyż Miami po raz pierwszy w tym sezonie wygrało z drużyną z dodatnim rekordem. Tym samym pokazali niedowiarkom, że z tymi mocnymi również potrafią wygrywać. Bez wątpienia to duży zastrzyk pewności siebie dla zespołu oraz duży krok w kierunku mistrzostwa w dywizji AFC East. Po raz kolejny bardzo dobre zawody rozegrał niezawodny Tyreek Hill. Wide receiver gospodarzy złapał 9 piłek na 99 jardów. Po kontuzji drugiego podstawowego skrzydłowego Jaylena Waddle’a, to właśnie Hill wziął całą odpowiedzialność na swoje barki. Prócz niego kawał świetnej roboty w defensywie „odwalił” Andrew Van Ginkel (10 tackli, 1.5 sacka, 1 tackle na stratę jardów), natomiast prawdziwym bohaterem został kicker Jason Sanders. Kopacz gospodarzy zdobył, aż 16 punktów. Trafił jeden extra point oraz pięć field goali, z czego ostatni dam Dolphins wygraną.

Dzięki tej wygranej Dolphins są pewni udziału  w fazie play-offs.

Niechętnie to piszę, ale gratuluję fanom Dolphins awansu do fazy play-offs. Gratulacje Stachu i Igor!

Dolphins 11-4, Cowboys 10-5

Denver Broncos 23:26 New England Patriots

Na zakończenie niedzielnych zmagań Denver Broncos koncertowo przegrali mecz z New England Patriots i tym samym ich szansa na awans do fazy play-offs jest praktycznie znikoma. Pierwsza połowa była bardzo ospała w wykonaniu obydwu drużyn. Ofensywy nie mogły złapać rytmu, a kickerzy trafić pomiędzy słupy (dwa spudłowane field goale). Po przerwie worek z punktami rozwiązał się. W trzeciej kwarcie Patriots zdobyli, aż trzy przyłożenia, dzięki czemu wyszli na 16-punktowe prowadzenie. Kiedy każdy myślał, że jest po meczu obudzili się gospodarze. W przeciągu niecałych sześciu minut zaliczyli dwa przyłożenia oraz dwa skutecznie podwyższenia dwupunktowe. Doprowadzili do remisu i czekała nas ciekawa końcówka. Na to liczyłem, jednak w kolejnych dwóch posiadaniach obydwa zespoły zaliczyły w sumie -9 jardów. Wszystkie gwiazdy na niebie wskazywały na dogrywkę, jednak w porę przebudziła się ofensywa Patriots oraz ich kicker Chad Ryland. W 56 sekund zdołali przedostać się na połowę rywali i trafić pięknego, 56-jardowego field goala na wagę wygranej. Kicker gości odkupił swoje winy, gdyż wcześniej spudłował jednego field goala oraz jeden extra point.

Patriots 4-11, Broncos 7-8

Jeśli dotrwałeś do tego momentu zostaw komentarz o treści ESPRESSO ! Miłego dnia brygada!

Autor: Jakub Ciurkot

***

Przypominamy, że mamy swoją dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.

https://www.facebook.com/groups/464888500937826/

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z NFLPolska

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej