Niedziela z NFL – week 6
W Polsce trwają wybory parlamentarne, wieczorem reprezentacja piłkarska gra kolejny ważny mecz ale dla hardkorowych fanów futbolu najważniejszym punktem dnia i tak są mecze NFL. Week 6 to taki moment kiedy zaczyna się odczuwać trudy sezonu – kilka ekip będzie dziś pozbawionych kluczowych zawodników a czasami wręcz największych gwiazd. W natłoku spotkań czasami ciężko znaleźć coś dla siebie i tu jak co niedzielę staramy się Wam przyjść z pomocą.
***
Jeśli chcielibyście dołączyć do #TeamNFLPolska i nas wesprzeć na serwisie Patronite, szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/nflpolska.com
Z góry bardzo serdecznie dziękujemy! Dzięki temu wsparciu możemy funkcjonować i się rozwijać.
***
15:30 Baltimore Ravens (3-2) @ Tennessee Titans (2-3)
Starcie na Tottenham Hotspurs Stadium kończy tegoroczną serię spotkań w Londynie. Obie ekipy w zeszłym tygodniu przegrały swoje mecze, w dodatku z rywalami z dywizji. Teraz będą więc chciały wrócić na właściwe tory.
W przypadku gości bilans 3-2 nie do końca oddaje potencjał tej drużyny. Lamar Jackson powiedział, że Ravens powinny być 5-0 i ciężko nie przyznać mu racji. Porażki z Colts można było uniknąć przy lepszym zarządzaniu zegarem a tydzień temu w Pittsburghu „popis” dali skrzydłowi ekipy z Baltimore, którzy w przeciągu całego meczu upuścili aż 7 podań.
Wspomniani Colts pokonali też drugą z drużyn, którą zobaczymy dziś na Tottenhamie czyli Titans. W dodatku dokonali tego w sposób, do którego Titans nie przyzwyczaili swoich kibiców. Drużyna, która chlubi się świetną defensywą przeciw biegom pozwoliła Colts na zdobycie 193 jardów dołem. Teoretyczni gospodarze dzisiejszego starcia nie zdobywają raczej zbyt dużej liczby punktów więc to właśnie na defensywie spoczywa większość ciężaru utrzymania Titans w grze.
Takie wpadki jak 7 dropów zawodników Ravens czy 193 jardy biegowe puszczone przez defensywę Titans raczej nie powinny powtórzyć się tydzień po tygodniu. W Londynie można więc liczyć na ciekawe widowisko choć niestety regułą jest, że gra zespołów po tej stronie Atlantyku mocno odbiega od tego co prezentują w pozostałych kolejkach.
19.00 Washington Commanders (2-3) @ Atlanta Falcons (3-2)
Desmond Ridder raczej nie czytał naszej zeszłotygodniowej zapowiedzi ale może ktoś doniósł mu, że nie ma on zbyt dobrej prasy. Drugoroczny QB zagrał chyba najlepsze spotkanie w dotychczasowej karierze i chociaż Texans to nie jest rywal z najwyższej półki to i tak grę Riddera trzeba pochwalić. Dobry mecz zagrał również Sam Howell ale jego Commanders nie byli w stanie zagrozić Bears.
Zarówno w stolicy jak i w Atlancie wierzą, że ich rozgrywający swój najlepszy czas mają wciąż przed sobą. Liczby Riddera i Howella są w tym sezonie dość zbliżone ale po drugiej stronie piłki o podobieństwa jest już trudno. Falcons posiadają zdecydowanie bardziej szczelną defensywę i dlatego to oni są faworytami tego spotkania.
Kilka dni temu do ekipy z Atlanty dołączył Van Jefferson. Wybrany w 2. rundzie draftu w 2020 roku skrzydłowy do tej pory nie był w stanie osiągnąć liczb spodziewanych po zawodniku wybranym tak wysoko. Czy przenosiny z Rams do Falcons będą mu służyć?
19.00 Minnesota Vikings (1-4) @ Chicago Bears (1-4)
Tydzień temu Bears wygrali z Commanders co było nie tylko ich pierwszym zwycięstwem w sezonie ale także zakończeniem serii aż 14 porażek. Z kolei Vikings nie dość, że znów przegrali różnicą zaledwie jednego posiadania (i to z wyżej notowanymi Chiefs) to jeszcze stracili swoją największą gwiazdę Justina Jeffersona. Skrzydłowy z LSU trafił na listę Injured Reserve i czekają go co najmniej 4 tygodnie przerwy.
Kontuzje dają się we znaki także Bears – w meczu z Vikings nie zagra cała trójka RBs, którzy wystąpili w zwycięskim spotkaniu z Commanders. Khalil Herbert z urazem kostki trafił na IR, Roschon Johnson znajduje się w concussion protocol a problem mięśniowy wyklucza Travisa Homera.
Mimo absencji kluczowych zawodników obie ekipy wciąż posiadają w swoich szeregach graczy, którzy mogą zapewnić dobre, ofensywne widowisko. Po stronie Bears jest to przede wszystkim DJ Moore a w Vikings dużą rolę pod nieobecność Jeffersona powinien odegrać tight end TJ Hockenson.
19.00 Seattle Seahawks (3-1) @ Cincinnati Bengals (2-3)
Apetycznie zapowiada się uczta na Paycor Stadium w Cincinnati. Joe Burrow odzyskał już prawie pełną mobilność po kontuzji łydki. Wróciła też dobrze działająca współpraca Burrowa z kolegą z uczelni Ja’Marrem Chasem. Skrzydłowy, który wcześniej otwarcie wyrażał swoją frustrację niepowodzeniami ofensywy zdobył ostatnio aż 3 TD przeciwko Cardinals. Dodatkowo po tygodniowej absencji wrócić ma Tee Higgins. Atak Bengals powinien więc działać na pełnych obrotach.
Seahawks wracają do gry po wczesnym BYE week, który pomógł ekipie ze Seattle podleczyć urazy kilku zawodników. Jamal Adams, który wrócił na boisko po roku przerwy przebywał na nim zaledwie 9 snapów zanim uraz głowy wykluczył go z dalszego udziału w meczu z Giants. Dwa tygodnie to jednak wystarczająco by przejść przez concussion protocol i dzisiaj Adams ponownie rozpocznie mecz jako starter w defensywie Seahawks. Defensywie, która w Nowym Jorku dała prawdziwy popis notując m.in. 11 sacków i pick-six.
O secondary Seahawks, którego twarzami oprócz Adamsa są także Quandre Diggs oraz dwóch niezwykle zdolnych młodych CB – Riq Woolen i Devon Witherspoon zaczyna się mówić jako o Legion of Boom 2.0. Czy jest to realna ocena potencjału tej formacji czy może jedynie myślenie życzeniowe kibiców ze Seattle? Zadanie zatrzymania ofensywy Bengals powinno być ciekawym sprawdzianem.
19.00 San Francisco 49ers (5-0) @ Cleveland Browns (2-2)
Czy da się zatrzymać 49ers? W tym sezonie ta sztuka nie udała się jeszcze nikomu. Co więcej w żadnym z dotychczasowych 5 meczów rywale nie byli nawet blisko tego osiągnięcia. Najbardziej wyrównane spotkanie to 30-23 z Los Angeles Rams w drugim tygodniu rozgrywek.
Brock Purdy nadal nie przegrał meczu sezonu zasadniczego jako starter. I gdybyśmy mówili o zawodniku wybranym z #1 lub #2 w drafcie pewnie przeważałaby narracja o „talencie, jaki zdarza się raz na pokolenie”, „nowym wcieleniu Dana Marino” etc.
Mówimy jednak o QB, który do NFL trafił z ostatnim pickiem 7. rundy. Dlatego często poddaje się w wątpliwość wpływ Purdy’ego na takie wyniki 49ers i mówi się o tym, że to w dużej mierze zasługa systemu Kyle’a Shanahana i takiego nagromadzenia talentu na wszystkich pozostałych pozycjach że na miejscu Brocka poradziłby sobie każdy.
Taki już los bycia „Mr. Irrelevant” – potrzeba naprawdę dużo czasu by ludzie przekonali się o twojej prawdziwej wartości. Jak długi będzie to czas w przypadku Purdy’ego? Tego nie wiemy.
Browns posiadają bardzo dobrą defensywę z Mylesem Garrettem na czele ale w dzisiejszym meczu ponownie będą bez swojego QB Deshauna Watsona, któremy BYE week nie wystarczył na zaleczenie kontuzji barku. W week 4 starterem był Dorian Thompson Robinson ale rookie pokazał że absolutnie nie jest jeszcze gotowy do występu na dużej scenie. Przeciwko 49ers ofensywę Browns będzie więc prowadzić PJ Walker. Ciężko więc oczekiwać od ofensywy Cleveland dużej liczby punktów. Wygląda więc na to, że Brock Purdy wkrótce dopisze kolejne zwycięstwo do swojej listy – i znów może mu się to udać bez większego wysiłku.
19.00 Carolina Panthers (0-5) @ Miami Dolphins (4-1)
Choć Dolphins w tym i kilku kolejnych meczach będą musieli radzić sobie bez rewelacyjnego rookie RB De’Vona Achane mają wystarczająco dużo atutów by być faworytem tego spotkania. Panthers są drużyną w głębokiej przebudowie a ich lista problemów nie kończy się nie trudnych początkach pierwszorocznego QB Bryce’a Younga.
Choć trener Dolphins Mike McDaniel powiedział, że nie można lekceważyć drużyny z bilansem 0-5 bo w zawodnikach takiej ekipy jest silna chęć wygrania pierwszego meczu, ciężko oczekiwać tutaj innego wyniku niż wysokie zwycięstwo gospodarzy.
19.00 Indianapolis Colts (3-2) @ Jacksonville Jaguars (3-2)
Jaguars wracają na Florydę po dwóch meczach z rzędu wygranych w swoim prawdziwym domu, Londynie. Choć to dopiero 6. kolejka rozgrywek, Jags i Colts spotykają się już po raz drugi. W Week 1 górą byli dzisiejsi gospodarze.
Dzisiaj także oni są faworytem u bukmacherów choć Colts na pewno nie oddadzą tego meczu bez walki. Choć na IR trafił ich nowy franchise QB Anthony Richardson, jego zastępca Gardner Minshew to jeden z lepszych backupów w lidze. Wystarczy powiedzieć, że Minshew zagrał w tym sezonie w 3 meczach – i za każdym razem kończyło się to zwycięstwem Colts. Magia sympatycznego wąsacza działa w tym sezonie w pełni. W dodatku Jonathan Taylor, który tydzień temu w pierwszym meczu po powrocie z kontuzji zaliczył tylko 6 biegów dziś powinien być już bliższy regularnej liczbie kontaktów z piłką.
19.00 New Orleans Saints (3-2) @ Houston Texans (2-3)
Tydzień temu Texans byli naprawdę blisko odniesienia trzeciego zwycięstwa z rzędu ale ostatecznie późny FG dał triumf Atlancie Falcons. Mimo porażki był to kolejny mecz potwierdzający, że Texans po przyjściu CJ Strouda na pewno nie są już chłopcami do bicia.
Saints z kolei bezlitośnie przejechali się po Patriots, którym grozi właśnie przejęcie od m.in. Texans wspomnianego wyżej statusu. W Nowym Orleanie zmontowali bardzo dobrą defensywę i kolejny sezon z rzędu ich secondary należy do ścisłej czołówki w lidze. To drużyna, która jest „jedynie” o dobrego rozgrywającego od bycia realnym kandydatem do dobrego wyniku.
Pojedynek z Marshonem Lattimorem, Tyrannem Mathieu czy Marcusem Maye będzie dla Strouda prawdziwym sprawdzianem umiejętności. To zdecydowanie jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań tej kolejki.
22.05 New England Patriots (1-4) @ Las Vegas Raiders (2-3)
O tym jak prezentują się w tym sezonie Patriots wspomniałem już kawałek wyżej więc tutaj tylko rozwinę temat o osobę Maca Jonesa. Niestety wygląda na to, że nie będzie to franchise QB na lata i ekipa z Bostonu chcąc wrócić do standardów z czasów Toma Brady’ego będzie musiała wkrótce szukać nowych rozwiązań na tej pozycji. Patriots i #1 w drafcie? Brzmi wręcz nierealnie ale wcale takie być nie musi.
Skoro o rozgrywających mowa to Jimmy Garoppolo także wydaje się nie spełniać do końca pokładanych w nim oczekiwań. Jeśli Raiders mają myśleć o play-offach Jimmy G musi ograniczyć liczbę rzucanych przechwytów. W dotychczasowych 4 meczach zaliczył ich już bowiem aż 7.
W ekipie z Las Vegas jest całkiem sporo osób silnie powiązanych w przeszłości z Patriots – HC Josh McDaniels był kiedyś jednym z asystentów Billa Belichicka, Jakobi Myers spędził w Bostonie pierwsze 4 lata kariery a Jimmy Garoppolo został przez nich wybrany w 2. rundzie draftu w 2014 i jako backup sięgnął po dwa mistrzowskie pierścienie.
22.25 Arizona Cardinals (1-4) @ Los Angeles Rams (2-3)
Tydzień temu zastanawialiśmy się jak będzie wyglądała rola rewelacji tego sezonu po powrocie Coopera Kuppa ale okazało się, że Puka Nacua jak najbardziej ma swoje miejsce w ofensywie Rams nawet z taką gwiazdą na boisku. Powrót Kuppa a także kolejny TD Nacuy nie pozwoliły jednak drużynie Seana McVaya na zwycięstwo z Eagles.
Teraz powinno być łatwiej bo na SoFi Stadium przyjeżdżają Cardinals. Jak mogliście zauważyć przy opisach wcześniejszych meczów, sporo dobrze rozpoznawalnych zawodników wylądowało w ostatnim tygodniu na IR. Oberwało się także Cards, którym z gry wypadł podstawowy RB James Conner.
Pojedynki wewnątrz dywizji zawsze oferują dodatkową dawkę emocji ale przy obecnym stanie obu drużyn ciężko jest przesadnie ekscytować się tym spotkaniem.
22.25 Philadelphia Eagles (5-0) @ New York Jets (2-3)
Niepokonani Eagles przylatują do Nowego Jorku by zmierzyć się z Jets, po których stronie zabraknie dwóch podstawowych CB bo Sauce Gardner i DJ Reed znajdują się w concussion protocol. To się układa jako idealny scenariusz na sensacyjny wynik, który przecież trafia się prawie co kolejkę.
Zwłaszcza że goście także nie mają do dyspozycji kilku starterów, m.in. Dariusa Slaya czy rewelacyjnego rookie DT Jalena Cartera.
Historycznie te drużyny spotkały się 12 razy… i za każdym razem górą byli Eagles. Philadelphia to jedyna drużyna, której Jets jeszcze nigdy nie pokonali. Kolejny dowód na to, że to idealne trap game.
22.25 Detroit Lions (4-1) @ Tampa Bay Buccaneers (3-1)
Dzisiejszą zapowiedź kończymy meczem drużyn, które są trochę under the radar i o których nie mówi się tyle co o Eagles czy Dolphins a jednak mają one bardzo dobre bilanse. O ile w przypadku Lions jest to w miarę spodziewany wynik o tyle od Buccaneers raczej mało kto oczekiwał tak dobrego startu.
Baker Mayfield może nie powoduje, że oglądający mecz chwytają się za głowy w niedowierzaniu i zachwycie ale z wyjątkiem meczu z potężnymi Eagles zawodnik, który w ostatnich 3 sezonach grał już w 4 drużynach wywiązuje się ze swojej roli game managera wręcz perfekcyjnie.
Lions na pewno cieszą się z powrotu swojego najlepszego skrzydłowego – Amon-Ra St Brown z powodu urazu opuścił tylko jedno spotkanie. Radość jest jednak nieco przysłonięta obawami o zdrowie Jahmyra Gibbsa. Rookie RB ma problem z mięśniem uda przez co podobnie jak St Brown opuścił zeszłotygodniowe spotkanie jednak w przeciwieństwie do skrzydłowego, biegacz Lions nie wróci na dzisiejszy mecz.
***
Zachęcamy też do naszego podcastu, z podsumowaniem week 5 i zapowiedzią week 6.
Mamy też swoją, dedykowaną grupę na facebooku. Zapraszamy do dołączenia.
https://www.facebook.com/groups/464888500937826/
Autor: Michał Cichowski
Categories
Michał Cichowski View All
Z futbolem związany od 2012 roku. Zakochany w Seahawks - tych ze Seattle i tych z Gdyni (niestety już nieistniejących).
W ekipie NFLPolska (wcześniej pod nazwą FFP) od 2017. Kibicuje również innym drużynom ze Seattle (Mariners, Sounders, Kraken)